Simy w czasach zarazy: The Sims 2 (2004)

By Alicja Kaczmarek - 3/23/2020

Czy The Sims 2 to najlepsza część serii?

...

Tak.

Jasne, jestem nieobiektywna (wcale nie), bo zmarnowałam setki godzin, grając właśnie w dwójkę i jest to dla mnie absolutnie ukochana część. Nie jest bez wad, ale wydaje mi się, że w jej tworzenie zostało wtłoczone najwięcej serca.


Pamiętam, że pisali w gazecie o premierze dwójki i jakie zmiany zostaną w niej wprowadzone - m.in. małe dzieci. Wyobrażałam sobie wtedy, że będzie można wybrać kolor kołyski. Naprawdę.

Skok technologiczny między pierwszą a drugą częścią jest nie do opisania. Oczywiście, grafika się postarzała, ale już na pierwszy rzut oka mamy do czynienia z niebem i ziemią. Teraz może nie robi to takiego wrażenia, ale porównajcie sobie screeny z tymi z poprzedniego postu.

Podstawowe założenia gry oczywiście pozostają takie same, ale gdybym miała wymienić wszystkie nowości i zmiany, to zabrakłoby mi bloga. Bez kitu. Blogger chyba nie ma limitu znaków, ale tak czy siak by się skończył. Zacznijmy od tego, że życie sima już nie jest nieskończone (chyba że wyłączysz tę opcję w ustawieniach, ale w założeniu simy się starzeją) - możemy więc obserwować ich przez całe życie, od narodzin aż po śmierć (ze starości). To dodaje często czynnik emocjonalny, którego brakuje w pierwszej części. Jest zwyczajnie przykro, kiedy twój sim zbliża się do końca życia, a najlepiej świadczy o tym, jak często chcemy jego życie jak najbardziej przedłużyć.


Tryb tworzenia sima w ogóle nie jest do porównania z poprzednią częścią, ale tak naprawdę jest upstrzony wadami. Nie zrozumcie mnie źle, to był kosmos, kiedy ta gra wyszła, ale już wtedy dawały się we znaki kilka wad. Przede wszystkim, tak naprawdę simowie mają tutaj jeden typ sylwetki, bo "otyłość" to nic innego, jak zaledwie wzdęty brzuszek. Nie miało to miejsca w pierwszej części The Sims, ponieważ tam różne "ciała" oferowały różne typy sylwetki. Dodatkowy problem to małe zróżnicowanie rysów twarzy - wszystkie nie tylko przypadają pod ten sam kanon piękna, są też do siebie okropnie podobne. Zróżnicowanie etniczne waszych simów staje się praktycznie niemożliwe, bo suwaczki po prostu pewnych opcji nie przewidują. Skończyło się to tak, że wszyscy moi simowie (a w szczególności simki, bo to je tworzę bez porównania częściej) mieli jedną twarz (którą teraz skleciłabym chyba z zamkniętymi oczami), a różnili się tylko ubraniem.


Bo tych jest mnóstwo (w porównaniu z jedynką)! Nawet nie korzystając z darów zawartości zmodyfikowanej, ciężko będzie wybrać jeden strój dla naszych simów - na szczęście to w tej części pojawiło się rozróżnienie na stroje odpowiednie do okazji (w tym BIELIZNA, z której później zrezygnowano). Niestety, nie zawsze jest to wybawienie, bo tu jeszcze nie wybierzemy simom butów (tutaj zamiast brzydkich klapków spodziewajcie się brzydkich kozaków), a wybór biżuterii... no, nie istnieje. Jest to po części wina tego, że biżuteria została do gry wprowadzona dość późno, bo dopiero w dodatku Podróże (2007). Dwa kolejne dodatki już tego wyboru chyba nie poszerzały (poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale tak mi świta). Z tego względu wiele ubrań zawiera już w sobie biżuterię typu bransolety, zegarki i naszyjniki, której oczywiście nie można podmienić. Takie drobne ograniczenie dla tych, którzy są przyzwyczajeni do czegoś innego.

Brakuje cech. Wielka szkoda, bo w dwójce już faktycznie mogłyby się przydać, ale twórcy wpadli na to dopiero przy okazji The Sims 3. Aczkolwiek jest tu taka funkcja, jak Co kręci? Co odrzuca? i jako dzieciak nie bardzo wiedziałam, o co w niej chodzi. Funkcja ta nie pojawia się nigdy więcej.

Pojawia się aspiracja życiowa, a także możliwe jest wybranie drugorzędnej aspiracji. Cel życiowy aczkolwiek generuje się losowo z listy dostępnych dla danej aspiracji i jest TRUDNY do zrealizowania. Mnie się chciało i udało może kilka razy. Raz przypadkiem.


Dobrze, mamy już naszego sima, trzeba go gdzieś wprowadzić. Jeśli chodzi o miasta w The Sims 2, to gra nam bardzo ułatwia ich edycję i jest to funkcja, za którą tęsknię bardzo w nowszych częściach. Nawet nie tyle, że można sobie zrobić otoczenie od podstaw, ale że mogę sobie wstawić bez żadnych problemów takie działki, jakie mi są potrzebne. Cudowna sprawa. Oczywiście, nie można jeszcze "podróżować" między miastami, ale tak naprawdę nie ma takiej potrzeby, bo każde można zedytować pod swoje potrzeby, a dodatkowe otoczenia, jak Uniwersytety, Przedmieście, są takie same w każdym mieście (lub można stworzyć własne). Tak samo otoczenia wakacyjne są dostępne takie same lub można stworzyć własne.

Choć oczywiście świat The Sims 2 nie jest nawet "półotwarty" (co próbują nam wmówić twórcy o czwórce, ale nie dajcie sobie zamydlić oczu), to tak naprawdę tętni życiem. Nie dlatego że simowie żyją dalej, kiedy nimi nie gramy - jeszcze nie - bo do gry daną rodziną wraca się dokładnie w tym samym momencie, w którym się ją opuściło. (To może prowadzić do absurdalnych sytuacji, kiedy dzieci są starsze od rodziców itp). Ale zawsze odnosiłam wrażenie, że (poza Weroną) otoczenia gry tętniły historiami. Każda rodzina miała jakąś swoją zarysowaną historię, nierzadko jakiś konflikt, i jakoś chce mi się te historie kontynuować, ingerować w nie. Mam swoje zdanie, że to Nina Kaliente powinna być z Donem, a nie Dina czy Kasandra, i tak dalej. Za każdym razem, kiedy otwierałam grę "od zera", pierwsze co robiłam, to zaprowadzałam porządek w Miłowie. Otoczenia, które doszły w dodatkach (Jaskinia Pokrzyku, Kwitnące Wzgórza) również zapewniały mi podobną rozrywkę. Przy tym te miejscowości naprawdę miały jakiś swój własny charakter (poza Weroną - serio, ktoś tam gra?! O co chodzi z tym miastem?). No czy można odmówić charakteru oryginalnej wersji Dziwnowa? Powiem wam szczerze, że nie grałam ani jedną stworzoną już rodziną w The Sims 4. Żadną! Włączam im tylko starzenie, żeby szybko zwolnili mi domy, bo przecież w czwórce wolnych działek jest tyle, co kot napłakał.


Ale miało być o dwójce.

To mi przypomina o braku innej ważnej opcji, która pojawia się w kontynuacjach - nie ma "nowej gry". Nie można wyzerować sobie otoczeń do stanu pierwotnego i zacząć od nowa. Warto o tym pamiętać.

No więc wybraliśmy już swoje otoczenie (Miłowo) i chcemy sobie zbudować domek. Jak wygląda tryb budowania?

Jest lepiej. Wprowadzone zostało dużo nowych usprawnień - fundamenty (Jezu, jaki to był przełom! a potem już mi się nie chciało z nich korzystać, no cóż), półścianki, różne kształty już prawie automatycznego dachu. Obok schodów pojawiają się też windy (w Osiedlowym życiu). Można zbudować już naprawdę ładne budynki, aczkolwiek bardzo brakuje stawiania mebli po skosie. W pierwszej części gry jakoś tak się tego nie odczuwa, bo nawet nie spodziewasz się tak zaawansowanych opcji - tutaj już to trochę uwiera. Możemy stworzyć też aż do czterech pięter, a nie tylko jedno, jak w poprzedniczce. Gra była na rynku tak długo, że generalnie wypracowano też sposoby na osiągnięcie elementów typu piwnica, latający dom, nie wiem, fosa, wszystko, nie do końca uwzględnione oficjalnie. Czy w The Sims 2 można zbudować piwnicę? Well no but actually yes, parafrazując martwego mema.

Btw to będzie najbrzydszy dom, jaki wybudowałam w simsach

Wreszcie przechodzimy do właściwej rozgrywki. To są naprawdę Simsy, które dają najwięcej funu. Piętnaście lat później, nadal są elementy, których nie miałam okazji wcześniej odkryć. Wydaje mi się, że mamy tutaj wyważony poziom trudności, ale też zwyczajnie jest co robić - co zwiedzać, cele, które można sobie wyznaczyć, kariery do zdobycia, studia do skończenia i imprezy do zorganizowania (aczkolwiek system imprez w czwórce jest trochę bardziej rozrywkowy). Może będziesz starać się o przyjęcie dziecka do szkoły prywatnej? Może chcesz odnaleźć starożytną mapę i znaleźć Wielką Stopę? Zakupić helikopter? Może chcesz nauczyć się teleportacji? Zdobyć serca wszystkich kobiet w kraju? Albo zostać wilkołakiem? Opcje są różne, a życie limitowane. Wybierz mądrze. Ale najpierw wylecz trądzik!

Dużą zaletą jest możliwość ustawienia związków łączących simów już od momentu tworzenia (tutaj zaliczyła debiut) i ogólnie drzewo genealogiczne. Także pierwszy raz pojawiają się samochody oraz opcja wielu kolorów obiektów.

The Sims 2 jest też napakowane takimi drobnymi, słodkimi interakcjami, jak przytulanie pod gwiazdami, czy zaręczyny przy stole. Albo simowie tańczący tańce, których nauczyli się na wakacjach (nie polecam uczyć się Thai Chi). Kieszonkowcy na wakacjach albo głośni sąsiedzi w mieszkaniu. Dodają trochę smaku takiego prawdziwego życia. No i moja ulubiona funkcja wspomnień, która już nie wróci, a to wielka strata dla świata simów. (Nie mówmy o wspomnieniach w trójce, to żart, a nie wspomnienia). Wiecie, nie bez powodu to właśnie za The Sims 2 mieliśmy szał na punkcie seriali i fotostory na ich podstawie.


Jest kilka kosmetycznych elementów rozgrywki, które zdecydowanie chciałabym poprawić, na przykład konieczność kupowania ubrań (straszne). Albo system umiejętności na zasadzie tych z The Sims 3 i 4, który zdecydowanie wolę. Tak samo dostępne są tylko trzy kariery dziennie i trzeba czekać, aż wpadnie ta, której szukamy. Pełna lista jest dla mnie dużo wygodniejsza, ale za to karier jest dużo. A, no i jeszcze ten pieprzony królik, nie wiem czy bardziej nienawidzę królika w dwójce czy klauna w jedynce.

No i wreszcie - dodatki to niedościgniony wzór. Nie tylko wprowadzały dziesiątki obiektów i do CAS i do trybu budowania, ale zapewniały też TONĘ rozrywki. Nocne życie to nie tylko kluby i życie nocne, ale też eliksiry, randki i wampiry. Osiedlowe życie to zarówno mieszkania, jak i czarownice (które nie wymagają Zwierzaków, aby mieć chowańce). Moda H&M doda ci tyle ubrań, że nie będziesz potrzebować żadnych nowych. To nie są żarty. Dodatki dodawały masę rozgrywki ORAZ obiektów. I to często w wielu stylach. To było normalne, że mając Podróże mogłam sobie urządzić cały dom w stylu tropikalnym. Łącznie z kuchnią. Wszystkie posiadane przeze mnie fizycznie akcesoria do The Sims 2 chwalą się na okładce sześćdziesięcioma obiektami. 


I tutaj muszę pochwalić twórców za funkcję szukania obiektów po stylu - kuchnia w wiejskim stylu nigdy nie była taka prosta.

Co dziwne, to że nie można sterować zwierzakami, chyba że wpisze się na to kod. To jest dla mnie zupełnie niepojęte.

No ale nie da się odmówić, że świat się zmienia - grając w dwójkę, nie zapomnijcie kupić swoim simom telefonu stacjonarnego.

Jeśli przyjdzie wam ochota grać na nowych komputerach w The Sims 2, pod simami pojawiać się będą czarne kwadraty, ale da się to usunąć. Albo wyłączając cienie, albo specjalnym modem.

A na zakończenie uwaga wynikająca w stu procentach tylko z przyzwyczajenia i sentymentu, ale soundtrack w dwójce jest najlepszy. Sorry.

  • Share:

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Kurczę, nawet bym spróbowała, ale ja jakoś nie umiem się wciągnąć w żadną grę komputerową więc nawet nie chce mi się próbować :/

    OdpowiedzUsuń
  2. W The Sims 2 miałam okazję grać jedynie u koleżanki, pamiętam, że to rozpoczęło moją obsesję xD jednak jakoś tak to poszło, że już zaraz wychodziła trójka, więc moi rodzice kupili mi ją, a dwójki nigdy nie posiadałam. Myślę, że gra The Sims 2 jest najlepsza pod względem emocji i tak jak mówisz, wydaje się, że twórcy włożyli w nią najwięcej serca. I jest to chyba jej największy plus, bo właśnie tego oczekuje się od symulatora życia, właśnie wtedy to jest podobne do prawdziwego życia - gdy są emocje. A w tej części jest wiele ciekawych historii, relacji i simowie po prostu bardziej przeżywają różne wydarzenia. Mimo wszechobecnej opinii, że to w trójce simowie mają takie same twarze, dla mnie to zawsze dwójka pod tym względem kulała, bo miałam wrażenie, że oni wszyscy wyglądają tak samo. O tych butach to też by mogli już wtedy pomyśleć, nawet jeśli byłby mały wybór, wolałabym jednak móc je simowi dopasować do stroju... A tak z ciekawości, jakie są twoje ulubione dodatki do The Sims 2? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, emocje są bardzo ważne w takim symulatorze :).
      Hmm, ciężkie pytanie. Myślę, że dodatek, z którym najłatwiej byłoby mi się rozstać, jest Czas wolny. Bardzo lubię Osiedlowe życie, ale każdy dodatek ma coś, czego używam chętnie. Lubię też Podróże albo Własny biznes, prowadzenie biznesu w czwórce zupełnie mi nie podeszło niestety, w dwójce było to lepiej rozwiązane :/

      Usuń

Szanujmy się nawzajem.