Kartka z pamiętnika: Warszawski szok kulturowy

By Alicja Kaczmarek - 7/10/2019

Zawsze jak przychodzę odkurzyć bloga, to zaczynam od kartki z pamiętnika. Nie bez przyczyny - jakoś zawsze muszę najpierw złapać rytm, zanim zacznę znowu porządne rzeczy pisać.

Więc zanim wreszcie skończę jakieś porządne rzeczy z zimy (!), to najpierw rzyg mojego mózgu. Taka jest najwidoczniej kolej rzeczy, co zrobisz.


Wróciłam z Warszawy i tak z miesiąc co najmniej mnie tam nie będzie. Dobra rzecz bardzo, cieszy mnie to niezmiernie, bo siedziałam tam dwa bite miesiące i to nie dlatego że miałam tyle ekscytujących rzeczy do roboty, zdecydowanie nie.

Sesja zdana. Wszystko z głowy, wrzesień wolny. Bez tragedii, ale widzę tu zdecydowanie pole do poprawy, jeśli chodzi o moje popisy akademickie... zobaczymy. Zdrowie przede wszystkim.

Co się działo, kiedy mnie nie było? Na przykłada miałam (nie)przyjemność przemawiać przed ludźmi i ponoć poszło mi na tyle dobrze, że będę musiała to robić częściej. Dramat, ale cóż, walczymy z lękami, prawda? Jak wychodzić ze sfer komfortu, to najwidoczniej wszystkich naraz! A co tam!

Zaliczyłam też przedmiot będący połączeniem geografii-polityki-historii na 5, a to wszystkie moje słabe punkty, więc impreza. Trzeba się czasem z czegoś cieszyć, a nie tylko widzieć pola do poprawy :).

Ale generalnie to nie ma się czym chwalić za bardzo. Za to mam trzy miesiące leżenia do góry brzuchem, więc będę... pisać. Boże, wreszcie. Co za dramat.

Ach, zapomniałabym. Byłam na wycieczce w studiu Sonica, widziałam i rozmawiałam z Miriam Aleksandrowicz, nagrałam pod jej reżyserią całe trzy kwestie (dla zabawy!! tego nigdzie nie będzie ani nic, spokojnie!) i powiedziała mi "bardzo dobrze". Tak, rozdaję autografy. Niestety, ja jestem tępa i nie wzięłam nawet chusteczki, więc autografu nie mam, wielki ból. Mam foto za to, na którym wyglądam jak totalny ziemniak, ale nie ma to znaczenia.

Dowód, że mówię #fakty

Cudowna sprawa, a prawie mi wyleciała z głowy. To sesja ze mną robi!

Skoro już tak prawie-że-na-stałe z tej Warszawy wróciłam, to muszę wam powiedzieć, jak bardzo obfite w szok było to kilka miesięcy, które tam spędziłam. Dramat.

Najpierw temperatura. Ja mieszkam pod Wrocławiem, więc generalnie z zasady na dole jest cieplej, aczkolwiek spodziewałby się ktoś (Ala), że chociaż od smogu będzie w tej stolicy cieplej. A gdzie tam! Zimno jak cholera, myślałam, że zamarznę zimą. Jeszcze większy minus - latem nie jest wcale dużo zimniej i tak czy siak się gotowałam w tej mojej klitce. Ot, nie dogodzisz.

Drugi szok, jaki mi się przydarzył: zatrważająca liczba ludzi w Warszawie nie wie, co to jest KGHM. Nie wiem, u nad to masz miedź we krwi, więc już fakt, że ludzie nie wiedzą, gdzie KGHM działa był dla mnie szokujący, a jak mnie zaczęto pytać "co to?" to zdębiałam i nie wiedziałam, co odpowiadać. Naprawdę. Mało rzeczy mnie tak w życiu zszokowało.

A poza tym w Warszawie jest mnóstwo szczurów. Ja mieszkam na wsi i tyle dzikich gryzoni całe życie nie widziałam. Ale panicznie się boję szczurów, więc oficjalnie udaje, że to były myszy (których też się panicznie boję, ale trochę mniej), tylko jakieś cholernie wyrośnięte.

Wreszcie, i to jest 100% prawda, ludzie z Warszawy mają jakieś dziwne słownictwo. Żeby wymienić tylko kilka słów, których w życiu na uszy nie słyszałam przedtem: zbijać się, coś będzie grane (??), pucować się (???), zajeżyć się (was?), ustawiać się. No dramat. Jakby mnie do alternatywnego wymiaru wywiało.

Tak więc jak najbardziej należy się przyzwyczaić do nowej rzeczywistości, nawet jeśli wyprowadzasz się tylko o 400 km. D r a m a t.

Dalej nie chodzę na balet. Ale zobaczymy.

Są za to plusy, bo na przykład dostał mi się miesiąc życia w fanficu (po trzech angstu), więc może się to trochę odbić na wszystkim, czego się twórczo tykam.

To jednak prawda, że jak coś się przeżyło, to pisze się o tym zupełnie inaczej. Ale to już wy będziecie oceniać, czy się coś zmieniło.

Tak więc to chyba tyle na dzisiaj. Idę, może coś popiszę albo chociaż powkurzam na moje klawisze, które nada wypadają.

  • Share:

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Jak ja czekałam na ten powrót, oj, jak ja czekałam!
    Przeczytałam sobie ten post trzy razy żeby się nacieszyć, że w kocu jest coś nowego, zdecydowanie za długa ta przerwa była, prosze tak więcej nie robić </3. Jak się zastanawiasz skąd te wyświetlenia przy tak długim braku nowych postów to większość to ja wchodząca z nadzieją.
    Ja tam lubię kartki z pamiętnika, chociaż czekam na Psalm(?) i nowiutkie posty.
    Gratulacje 5!
    Ale super wycieczka i zdjęcie!
    Pełna dramatów ta Warszawa XD. A tak serio to ja też nie wiedziałam co to z tą miedzią, ale za to do głowy by mi nie przyszło że można nie znać tych wyrażeń, wtf O.o No ale pogoda w Warszawie jest paskudna, nie znoszę mrozów, a w trakcie upałów zastanawiałam się jak to znosisz, bo było o kro pnie szczegolnie w centrum, a jak nie twój organizm nie luibi takich temperatur to już w ogóle.
    Dawaj na balet, i jedziemy z kolejnymi opowiadaniami.
    ALE SUPER Z TYM FF, NAPISZ COŚ NOWEGO I JA BARDZO CHĘTNIE OCENIĘ ZMIANY.
    Idz pisać, idź.
    Yay, jest nowy post!!!!!!!!!!!!!!!111111111!!!!!!!!!!!!<3333333333333333333333333333




    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę fajnie przeczytać kolejny nowy post na Deszczach. :)
    Udanego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy się nawzajem.