Kartka z pamiętnika: Jestem szczęśliwsza

By Alicja Kaczmarek - 2/11/2019

Miał dzisiaj być zupełnie inny post, ale ten musi trochę poczekać, bo spłynęła na mnie nagle świadomość, że coś się zmieniło.

Czytałam sobie te kilka postów z ostatnich dwóch lat, kiedy te posty pojawiały się tak raz na pół roku. Zauważyłam dziwną prawidłowość: byłam tam absolutnie i beznadziejnie zagubiona, co przekładało się na niemal zrozpaczony wydźwięk tych postów. 

To absolutnie nie tak, że teraz jestem odnaleziona, nigdy w życiu. Jestem tak samo leniwa, nieogarnięta, przerażona i samotna jak wtedy, a do tego moje serce leży potrzaskane, często tęsknię okropnie za domem i nie mam siły sprzątać w pokoju.

Ale jestem szczęśliwsza.

Jeden szczęśliwy gremlin, który jeszcze nie wie, że będzie musiał tam studiować i jakieś egzaminy zaliczać wtf
Z miliona różnych małych powodów: 
Bo uczę się teraz głównie rzeczy, które mnie faktycznie interesują. Nie wyłącznie, niestety, bo ktoś musi zaliczyć historię filozofii w przyszłym semestrze, ale nadal w znacznym stopniu.
Bo słucham weselszej muzyki. Nawet nie wiecie, jak bardzo to pomaga.
Bo noszę, co chcę, o ile mnie na to stać. Nawet wysokie buty, w których nie umiem chodzić.
Bo mam nowych znajomych, którzy nie wiedzą i nie chcą wiedzieć.
Bo Gerard Way znowu wydaje muzykę.
Bo czekam na figurki z Króla Szamanów.
Bo pokazuję moje lalki coraz większej liczbie ludzi i słyszę coraz mniej głupich komentarzy.
Bo uszyłam mojej mamie świąteczne poszewki na poduszki i dalej nie ma serca ich ściągnąć.
Bo wychodzę z domu, robię rzeczy, widzę ludzi, biorę udział w wydarzeniach.
Bo Beata Jankowska-Tzimas odpisała na mój post.
Bo pierwszą piosenką, jaką usłyszałam w nowym roku, było Nothing's Gonna Stop Us Now i pomyślałam sobie, że to dobra wróżba.
Bo mam znowu pomysły.
Bo wracam do domu i znowu słyszę ptaki.
Bo podniosłam się po 21 z fotela z myślą, że chcę zjeść gofry, więc poszłam do kuchni i je zrobiłam.
Bo rozumiem, że nic nie muszę, nic na siłę.
Bo co ma być, to będzie. A jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Bo nie ma sensu martwić się czymś, na co się nie ma wpływu.
Bo w Tesco była promocja na ubranka dla lalek.
Bo w zeszłym miesiącu jadłam daktyle jakieś dziesięć razy przy różnych okazjach, a przez poprzednie dziewiętnaście lat jadłam może ze dwa razy.
Bo kupiłam w końcu klawisze do komputera.
Bo czasem mi się chce.
I tak dalej.

To naprawdę niesamowite, że udało mi się wygrzebać z tej dziury, do której wrzuciła mnie ta cholerna matura i wszystkie inne problemy, które działy się dookoła. To był naprawdę dziwny czas. Niesamowicie się cieszę, że się już skończył. Dla wszystkich, którzy teraz też przez to przechodzą powiem tylko, że hej: będzie lepiej. Naprawdę.

Jeszcze kiedyś, nie tak długo, będziecie znowu czerpać przyjemność z tego, co kiedyś dawało wam tyle radości. Zobaczycie.

Albo znajdziecie nowe, lepsze rzeczy.

O ile przetrwacie sesję. Ja swoją przetrwałam i teraz mam w sobie tyle energii i pasji do życia, że mogłabym góry przenosić. I myślę, że może być jeszcze lepiej, bo mam jeszcze jeden organ do posklejania i takie różne małe usprawnienia do wprowadzenia. Ale to nic!

Ten przykry bieg wydarzeń uświadomił mi też, jak wiele elementów moich opowiadań jest autobiograficznych. Nigdy nie zrobiłam tego świadomie - wręcz przeciwnie, zawsze unikam pisania o prawdziwych ludziach i zdarzeniach. Ale motywacje, czasem słowa, rozterki, subtelne drobiazgi wszyte gdzieś w podszewkę historii - wszystko wyciągnęłam z siebie. Nigdy wcześniej tego tak wyraźnie nie widziałam, ale teraz już to wiem i mogę zacząć świadomie to wykorzystywać na swoją korzyść (co robię).

Jestem mniej więcej w podobnym punkcie, co w 2015, bezsprzecznie najlepszym roku mojego życia. Nie aż na takim haju, ale gdzieś blisko.

Kurczę, jestem naprawdę podekscytowana tym, co może jeszcze przynieść życie. To takie obce uczucie ostatnio, po całym nerwowym rollercoasterze. A przecież 2019 już się całkiem nieźle zaczął - czy może być tylko lepiej? Czy jestem na tyle odważna, aby zawyrokować w tej sprawie?

Pewnie nie.

Ale chcę zrobić, co tylko w mojej mocy, żeby ten stan utrzymywał się jak najdłużej.

A zaczęłam od zebrania ponad czterdziestu piosenek, która mają aurę odpowiednią dla mojego podejścia do tego roku, więc jak kogoś fascynuje mój porąbany gust muzyczny, to się polecam.


Jest kilka rzeczy, które chciałabym osiągnąć w tym roku. Zdać wszystkie egzaminy. Mieć pierwszy draft (100 000 znaków do połowy kwietnia?? dlaczego nie!). Skończyć kilka zaczętych serii na zbyt bajkowo. Ogarnąć CAE. Wrzucić ze dwa rankingi na YouTube. Trochę przerzedzić moje szkice tutaj, bo obecnie jest ich ponad 40. Być może obejrzeć Grę o Tron.

Dużo bym chciała, ale wiem, że nic nie muszę (poza tymi egzaminami) i to jest najzdrowsze podejście, jakie mam tutaj od 2016(?).

Jestem z siebie bardzo dumna. To jest przecież zupełnie nowy rozdział - i zaczynam go bardzo zdrowo.

Nie chcę dalej przedłużać, bo chciałam tylko wyrzucić z siebie ten szok, jak dużo lepiej się czuję. I może dać wam znać, że tak właśnie jest. Bo może ktoś się zmartwi, jak zawędruje do starszych postów. Nie wiem.

Na zakończenie? Kilka myśli od mojego duchowego (nomen omen) przewodnika.

Nikt nie zna przyszłości, więc głupotą jest bać się nieznanego.
Jeśli zaczniesz myśleć, że coś jest niemożliwe, to znaczy, że już przyznałeś się do porażki.
Zawsze jest sposób. Jeśli nie wykorzystasz okazji, nic się nie zacznie!

Niedługo wracam z porządnym postem :).

To jest Kartka z pamiętnika, mój nieuregulowany wylew myśli, które chcę rzucić w eter, ale niekoniecznie porządkować i ładnie spinać w całość.

  • Share:

You Might Also Like

17 komentarze

  1. Ale super było przeczytać ten post <3 Już przez sam tytuł zrobiło mi się ciepło na sercu! Trzymam kciuki za to, żeby 2019 był jeszcze bardziej twój niż 2015! I mimo, że się nie znamy, to naprawdę jestem szczęśliwa czytając o tym, że dobrze się u ciebie dzieje.

    PS: Czy ktoś może ode mnie zabrać sesje? Czemu mój kierunek ma sesje, po sesji, bo brakuje sal? Czemu zawsze się pakuje w takie sytuacje? Kiedy będzie najlepszy czas na rzucenie studiów?

    PS2: A no i gratuluje twojej zdanej sesji, i rozwoju blogowego, i w ogóle wszystkiego co tam ostatnio osiągnęłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to się nie znamy?! Ja mam wrażenie, że jednak się znamy!
      A co studiujesz?
      Każdy czas jest dobry :D.

      Dzięki, słońce <3.

      Usuń
    2. Też mam takie wrażenie, hihi i bardzo mnie to cieszy.
      Na razie biotechnologię, ale generalnie to już większości osób powiedziałam, ze rezygnuję zaraz po sesji... po czym zmieniłam zdanie i być może się jeszcze chwilę pomęczę! Kierunek dalej mi się podoba, ale dużo zapychaczy, nie lubię UJotu i chcę wyjechać z miasta. No i ciągle jestem oburzona faktem, że mam egzamin po sesji (i ciągle nie umiem na niego nic, więc lecę się uczyć, bo jak mi się jeszcze przedłuży ten straszny czas o powtórkę, to będę płakać).

      Usuń
    3. Hmm, ciężki orzech, ale trzymam kciuki, żeby wszystko się pozytywnie rozwiązało!

      Usuń
  2. Wiesz, miałam podobne doły w trzeciej klasie LO i w czwartej - maturalnej. To chyba najgorszy etap mojego życia. Na studiach odżyłam - tak jak Ty teraz. Kiedy zaczęłam pracę zawodową odżyłam jeszcze bardziej i cieszę się, że jestem na takim etapie życia na jakim jestem. Tobie też życzę wszystkiego najlepszego i wyłącznie pozytywnych myśli w główce :-) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, to było jednak niewiele w porównaniu z drugą klasą gimnazjum... Ale cieszę się, że jest lepiej później, bo wszyscy zawsze mówią "najlepszy etap twojego życia!", no ale jednak wolałabym nie :).
      Dziękuję bardzo i też pozdrawiam <3.

      Usuń
  3. Nie wyobrażasz sobie, jak się cieszę! Tylko przeczytałam tytuł i zrobiło mi się tak ciepło na sercu. Życzę Ci oczywiście jeszcze więcej szczęścia, promocji w Tesco na ubrania dla lalek, spełnienia i wszystkiego co wspaniałe i radosne. Powodzenia na CAE i wszystkich egzaminach, które musisz zdać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę już czytam twojego bloga i za każdym razem jak piszesz o Yoh to mi cieplutko na serduszko. Uwielbiam ten cytat Yoh jak i ogólnie całą jego postać oraz podziwiam go za sposób podejścia do życia i uważam, że Shaman King jest czymś co po prostu trzeba obejrzeć w swoim życiu, więc chciałbym Cię skromnie zapytać czy może napisałabyś kiedyś osobny post o Shaman King?? albo np 10 powód dla których warto go obejrzeć

    PS. Zazdro figurek z Króla Szamanów i mam nadzieje, że będziesz czekać krócej niż dłużej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale cię rozumiem, Yoh i cały Shaman King to tak potężna składowa mojej osobowości, że nie wiem, kim byłabym bez tego :). Mam kilka takich postów w całości lub znacznej części o SK w planach! Robię porównanie japońskiej i ocenzurowanej zachodniej wersji anime, przygotowuję się mentalnie do postu porównującego Fausta i Snape'a, o tym, jak dobrze napisać siłę przyjaźni i jeszcze kilka. Ale to dla mnie zawsze dużo pracy, więc wiecznie mi się obsuwa. Myślałam też i nad takim postem, ale to sprawa dosyć skomplikowana, bo jak się ktoś odpowiednio nie wczuje i nie będzie oglądać SK z odpowiednim nastawieniem, to możliwe, że zobaczy tylko zwykły shounen... Ale skoro padła prośba, to napiszę! Pewnie nawet w tym miesiącu, bo dlaczego nie.

      O, też mam taką nadzieję, chociaż czekam na nie już z dziesięć lat, kilka miesięcy jeszcze wytrzymam :). O nich też na pewno napiszę, jak już dotrą!

      Usuń
    2. Już się nie mogę doczekać znając siebie i moją niecierpliwość będę zaglądać codziennie na bloga by sprawdzić czy już jest post, pociesza mnie tylko fakt że luty to najkrótszym miesiącem i będzie mniej dni do czekania :D

      Usuń
    3. Codzienne zaglądanie na bloga to bardzo dobra rzecz i zachęcam :D. Ale na pewno nie uda mi się go napisać w tym tygodniu.

      Usuń
  5. Ja dopiero na początku liceum, już się boję jak to z maturą będzie, takie niby nic, a jednak ma tak duże znaczenie w naszym życiu. No cóż przynajmniej już wiem, że potem będzie lepiej i wreszcie nie mówi tego tylko starsza część mojej familii. ;)
    Cieszę się Twoim szczęściem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przed maturą to najważniejsza rzecz na świecie, po maturze to nic nieznaczące kilka dni. Matura jest tragiczna, ale rok po roku ludzie sobie dają radę, więc na pewno nie będzie inaczej w twoim przypadku :). Zawsze do przodu!
      Aww <3.

      Usuń
  6. Jak ja się cieszę, że jesteś szczęśliwa <3
    Nie mam pojęcia, ile razy przeczytałam tę kartkę z pamiętnika, ale ją absolutnie uwielbiam. Za każdym razem mam szeroki i szczery uśmiech na twarzy.
    Też zauważyłam, że jestem teraz szczęśliwa. Matura to było coś strasznego, ale o dziwno miałam jakiś taki największy kryzys w wakacje między drugą a trzecią klasą. Nie pytaj. Nie wiem dlaczego. Potem jakoś się spięłam i jakoś wszystko poszło (nie bez trudu).
    A co do elementów autobiograficznych - cieszę się, że je zauważyłaś i wykorzystujesz <3 ja akurat jeśli coś tam piszę (prawie nic eh), to zazwyczaj używam elementów autobiograficznych. Nie wiem, jakoś tak od bardzo dawna je wykorzystuje i tak się też rodzą jakieś moje pomysły. No ale dużo z tym nie robię niestety XD

    Życzę Ci powodzenia w tych wszystkich egzaminach przed tobą i gratuluję za przetrwanie sesji! I powodzenia z CAE!
    Trzymam kciuki za pierwszy draft i czekam niecierpliwie na opka na zb! Na rankingi na yt też!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale super, że czujesz się dobrze! Cieszy mnie twoje szczęście.
    Gofry>Daktyle. No proszę, nowe klawisze i od razu więcej postów. Małe powody są super, mnie codziennie cieszy mój muminkowy kalendarz, jest taki awesome.
    Nie mogę się doczekać rankingów na YT najbardziej z tego wszystkiego. Lubię patrzeć i słuchać jak mówisz, i lubię tematy, które wybierasz.
    O zb nie będę się już więcej rozpisywać, ale czekam. I na inspirujące kobiety też!(czy używam za dużo wykrzykników?)
    Wyglądałaś ślicznie :). Człowiekowi zawsze służy, jak nosi to na co ma ochotę. Kurczę, muszę wybrać się do fryzjera.
    Twój gust muzyczny niesamowicie mnie fascynuje, ta playlista jest taka dziwna :D.
    Jestem na prawdę dumna z twojego podejścia, oby tak dalej! Kartki z pamiętnika są super, uwielbiam je czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę zdementować to, niestety - kupiłam złe klawisze i nadal ich nie mam. Cały czas piszę z wypadającymi M i N (a także CTRL i 3, ale to mniejszy problem). Potem chciałam wymieć całą klawiaturę, ale okazało się, że Lenovo mnie nienawidzi i musiałam ją zwrócić. Teraz muszę czekać na nowy miesiąc, żeby cokolwiek kupić, no ale jest już wielka potrzeba.
      Raczej nie będę mówić w tych rankingach :(.
      Nigdy! Za! Dużo! Wykrzykników!
      Mam najlepszy gust muzyczny, fight me!
      <3

      Usuń

Szanujmy się nawzajem.