Nie chcę być smutna

By Alicja Kaczmarek - 5/15/2018

Oficjalnie skończyłam liceum i z tej okazji muszę wam jeszcze trochę poprzynudzać kolejną personalną wycieczką. To w końcu dobry moment na odnalezienie od nowa samej siebie, bo w całym tym maturalnym szaleństwie bardzo łatwo się zgubić.

Poczyniłam ostatnio ciekawą obserwację - generalnie większość mojego życia byłam smutna. Czy to z wyboru (nigdy nie lekceważ mocy emo), czy nie do końca (patrzę na ciebie, roku 2014). I nie żeby coś, ale szkoła? matura? cały ten bajzel nie bardzo pomaga w odnalezieniu szczęścia.

Stąd też się bierze tytuł tego posta - nie chcę już więcej być smutna. To się przejawia w takich małych rzeczach - w zeszłym tygodniu kupiłam sobie bluzkę z odkrytymi ramionami. Wyjęłam z dna szuflady kolczyki koła, których w sumie nigdy nie założyłam. Oddałam siostrze mój nieśmiertelny sweter z sową, który towarzyszył mi już na zlocie herosów we Wrocławiu (kiedy to było? 2013?).

Życie jest za krótkie, żeby przejść je w szarym swetrze z sową. W dodatku oversize. Większość ludzi tego nie wie, ale naprawdę nie mam żadnego powodu, żeby nosić rzeczy oversize. I nawet nie wyglądają na mnie uroczo!

A jednak noszę mnóstwo rzeczy oversize.
kaboompics.com

Nie lubię zmian, ale myślę sobie - aktualnie nie mam nic. Jestem człowiekiem bez hobby, bez pasji, bez celu. Skoro muszę je wszystkie znaleźć od nowa (a nie będzie łatwo), to przynajmniej mogę odkryć na nowo całą Alę.

Nowa Ala nie tylko nie chce być smutna, ale też nie chce się głupio wstydzić. I jakie to ma znaczenie, czy kiedy na nowo będzie próbować odnaleźć w sobie pasję do książek, do pisania, do blogowania, będzie to robić w powyciąganej bluzie czy w sukience w kwiaty?

Nie ma.

Mówię o sobie, że błądzę, że stoję na wiecznym rozdrożu, że się wspinam (ale widoki są ekstra). Ale takie jest całe życie, prawda?

Wiem, że przynudzam, bo takich postów pisałam już multum. Ale to wszystko jest ważne w kontekście tego, co będę robić na tym blogu potem.

Jeśli jakimś cudem jesteś tu od początku 2015 roku, to łatwo zauważyć, że jako osoba przeszłam daleką drogę, jak to nastolatki.

Ja już przeszłam przez swoje Bring It On i Mean Girls. Ba! Nawet She's All That, ale bez happy endu. Mam to za sobą. I wszyscy dobrze wiecie, czym charakteryzują się wszystkie te głupkowate filmy. Zmianą. Bohaterka musi dorosnąć i zrozumieć kilka rzeczy. Może w życiu zajmuje to dłużej niż półtorej godziny i nie zawsze potrzeba do tego balu maturalnego (ewentualnie zawodów o zasięgu krajowym).

Więc moja pierwsza decyzja jako bohaterki zakończonej już high school dramy - nie zamierzam się świadomie unieszczęśliwiać.

Nie jestem już tamtą osobą. Najwyższa pora przestać się tak zachowywać.

  • Share:

You Might Also Like

7 komentarze