Tylko proszę, nie zwracaj uwagi

By Alicja Kaczmarek - 10/10/2017

Od partnera studniówkowego po niepewność tak głęboko skrywaną, że można o niej zapomnieć.

Wybieram się na studniówkę bez partnera. Dla większości ludzi dookoła jest to z jakichś tajemniczych względów zupełnie niepojęte, no bo jak to tak, dziewczyna? Sama? Nie wypada.

Jest mi zwyczajnie przykro, kiedy kolejny raz muszę wysłuchiwać, jak to nieładnie z mojej strony, a co z polonezem i w ogóle no nie wypada.

Wiecie co, ja mam gdzieś tego całego poloneza, bo w tym momencie to dla mnie symbol presji społecznej, że MUSZĘ MIEĆ FACETA. A ja nie chcę. I czy to dlatego że chciałabym, żeby wybór partnera coś znaczył, a nie był z przypadku, czy to dlatego że nie chcę odczuwać odpowiedzialności za dobrą zabawę innej osoby czy też dlatego że o wiele lepiej bawi mi się z dziewczynami niż z chłopakami - to jest tylko moja sprawa. I to są moje powody i mam prawo podjąć taki wybór, jaki mi się podoba.

Mój brat w ogóle nie poszedł na swoją studniówkę i jego nikt nie pytał ALE CO Z POLONEZEM?

A teraz wyobraźcie sobie, jakbym się wobec takiej reakcji czuła, gdyby nikt mnie nie zaprosił. A przecież takich osób nie brakuje.

I może tej osoby, może, nikt nigdy nigdzie nie zaprosił i może praktycznie nikt nie zrobił jej szczerego komplementu i może jak raz usłyszała, że wygląda ładnie, kiedy się uśmiecha, to przez tydzień się rumieniła na każde wspomnienie.

I może nigdy nie usłyszała, że jest ładna, ale za to usłyszała, że jest niekobieca, zaniedbana, ma szorstkie dłonie i nie powinna ściągać okularów, bo oprawki zasłaniają jej krzywy nos. I może obcy człowiek wyśmiewał jej wygląd na platformie społecznościowej. Może tak było.

I może chodzi w powyciąganych swetrach i mdłych dżinsach, mimo że marzą jej się vintage kiecki, bo za każdym razem, jak ktoś zwraca na coś uwagę, ma łzy w oczach. Nawet jeśli to nie jest złośliwa uwaga. Nawet jeśli to tylko O, pomalowałaś paznokcie, to odruchowo zaciska ręce w pięści, żeby nikt nie widział tych pomalowanych paznokci. No bo co sobie pomyśli?

Więc kolejnym razem już nie maluje paznokci, bo to nie w jej stylu.

I może patrzy w domu w lustro i myśli sobie Dobrze wyglądam, a potem stoi przed lustrem w szkole i musi sobie przypomnieć, że nie należy się wzdrygać na swój widok, bo tumblr uczy kochać siebie. Może tak jest.

I może nie ma kompleksów per se, ale nigdy nie zakłada butów na obcasie, nie chodzi w rzucających się w oczy ubraniach i może nie ma odwagi pomalować sobie ust, bo może takie wyskoki to dla niej sytuacje ekstremalnie stresujące.

I może patrzy w dół i modli się, żeby nikt nie zwrócił na nią uwagi, mimo że w domu była z tej sukienki naprawdę dumna.

Może, ale tylko może, ma wystarczająco pewności siebie tylko na to, żeby się kochać, mimo że nie robi tego nikt inny i może, tylko może, brakuje jej tej pewności na jakiekolwiek zmiany.

Więc może, tylko może, ale tylko tylko może, warto rzucić komuś od czasu do czasu komplementem. Bo może ktoś hoduje w sobie to samoprzekonanie, że wcale tego nie potrzebuje, ale może po prostu nie wie, jak to jest dostać szczery komplement.

I może ta historia jest prawdziwa, a może nie. Ale może mam dobry powód, dla którego rzucam komplementami na prawo i lewo.

A może nie.


  • Share:

You Might Also Like

15 komentarze