BLOGMAS: DZIEŃ 20-21. Dlaczego warto kochać święta

By Alicja Kaczmarek - 12/21/2016

Kompletnie w oderwaniu od religijnego wymiaru, same logiczne powody, dlaczego warto kochać święta.

Po pierwsze: nie wyobrażam sobie, jak smutni mogą być ludzie, którzy w grudniu i lutym jedyne, co z siebie wyrzucają, to niekończące się litanie, jakie to Boże Narodzenie/Walentynki komercyjne, zakłamane i fałszywe. Oczywiście, że wszyscy tylko udają, że są mili, dodatkowy talerz mają tylko dla picu, a ozdoby są brzydkie i kiczowate. Wszystkie.

Szkoda mi was, smutni ludzie. Ale wy siebie nazywacie ludźmi widzącymi prawdę, co?

Za taką prawdę podziękuję.

Najważniejszym, moim zdaniem, powodem, dla którego warto pokochać święta, będzie po prostu fakt, że to sprawia radość. Ośmielę się tu stwierdzić, że tak, każdemu może to sprawić radość: jeden będzie się cieszyć na rodzinne spotkanie, inny z prezentów, ktoś inny lubi kolędy i świąteczne piosenki, a kolejny leżeć pod choinką i wdychać zapach igieł. I to jest dobre.

Nie ma się co na siłę smucić i doszukiwać, radość jest dobra na cerę. A jakie miłe jest oczekiwanie na wielki dzień! Nawet jeśli okazuje się rozczarowujący - najlepsze jest czekanie. Radosne oczekiwanie.

Tylko Boże Narodzenie ma tego typu klimat - żadne inne święto nie może się z nim równać, czy to religijne czy świeckie. I żadne inne święto nie przyciąga takiej uwagi. Komercja? A może po prostu piękno świątecznego klimatu - niezliczone książki, filmy, piosenki, cały świat żyje Bożym Narodzeniem.

To też jest piękne - jak to święto oderwało się od chrześcijan. Jest obchodzone niemal na całym świecie bez względu na religię. Siedząc przy świątecznym stole, wystarczy sobie pomyśleć, ile ludzi siedzi teraz tak samo. Bang. Aż boli.

Kolejny powód: jedzenie. I świąteczne swetry. Kiedyś swój dorwę!

A jak śpiewasz Bóg się rodzi na chodniku przed szkołą, to to wcale nie jest tak dziwne, jakbyś śpiewał Britney Spears. Potwierdzone info, śpiewałyśmy oba.

Ostatecznie - nie da się być negatywnie nastawionym przy tym całym bombardowaniu świątecznymi ozdobami, przecenami, piosenkami, filmami, plakatami, reklamami, postami na blogach i speszjalami. No nie da się, bo można ześwirować. Albo jest się emo.

Po prostu lubię to chłonąć, to wszystko, od durnowatych tekstów piosenek po zapach igieł.

Na koniec piosenka, którą specjalnie omijałam w poprzednich postach, niech dostanie specjalną uwagę. Może ona przekona uparciuchów do dania Bożemu Narodzeniu szansy.
Uwaga, humor abstrakcyjny.



  • Share:

You Might Also Like

9 komentarze