Pierwsze urodziny Wiosennych deszczy!

By Alicja Kaczmarek - 1/01/2016

Jejku. Jestem normalnie wzruszona, bo dokładnie rok temu opublikowałam pierwszy post na Deszczach. Kiedy to zleciało?
Dokładnie pierwszego stycznia dwa tysiące piętnastego roku na stronie wiosennedeszcze.pl pojawił się pierwszy wpis.

Właśnie, wiosennedeszcze.pl, bo od wczoraj taki właśnie jest adres bloga. Jaram się. Bardzo.

Podsumowałam już ubiegły rok, więc dzisiaj będę pisać o czym innym. O Deszczach.

Zawsze czułam potrzebę wypowiadania się, więc myśl o założeniu bloga do wszystkiego chodziła za mną od dawna,  a ostatecznie zrobiłam to na początku dwa tysiące czternastego roku. Zarezerwowałam sobie wtedy adres "telegrzanka", ściągnęłam z internetu jakiś obrazek i zaczęłam dłubać w szablonie. Ale nic mi nie wychodziło i nic mi się nie podobało, więc po krótkim czasie rzuciłam projekt w diabły i zapomniałam.

No ale jeszcze szybciej cała myśl do mnie wróciła. Z tą różnicą, że tym razem wszystko chciałam zrobić dobrze i - co więcej - legalnie. Żadnych obrazków ukradzionych z internetu! A wtedy zaczęła się jazda z nazwą. Od początku wiedziałam, że powinna być krótka, nie więcej niż dwuwyrazowa i przede wszystkim - ładna. Byłam oczarowana nazwą "Kocie wąsy", która świeciła na niegdyś prowadzonym przez Eller blogu, ale sama nie mogłam wymyślić nic chwytliwego.

No ale jak wiecie, jestem wielką fanką Króla Szamanów, szczególnie anime, i co jakiś czas oglądam sobie wszystko od początku. Przełomowy okazał się dla mnie jeden z mniej przeze mnie lubianych odcinków - jedenasty, który w polskiej wersji nosi tytuł "Niesławny Tokagero", a w oryginale, mniej więcej "Deszcz, który pada wiosną"/"przypada na wiosnę". Coś takiego, wybaczcie mi, ale jeśli chodzi o japoński, to moja znajomość ogranicza się do pięciu losowych słów (w tym kawaii). W każdym razie w tym odcinku opowiedziana zostaje historia dzieciństwa Amidamaru i Mosuke, które przypadło na wojnę prowincjonalną. Cała opowieść toczy się wokół pierwszego miecza, jaki Mosuke zrobił dla swojego przyjaciela. W tym celu stopił nóż swojego ojca. W jednej ze scen Amidamaru unosi ostrze i mówi "Nazwę go wiosenny deszcz. Wiosenny deszcz. Na nowy początek."

Blog miał być takim moim "nowym początkiem", dlatego ta nazwa wydała mi się idealna. Przez długi czas na belce widniał nawet ten cytat z anime. A jeśli chodzi o to, że ja zastosowałam liczbę mnogą, to mogłabym wam mydlić oczy czymś w stylu "potrzebowałam wielu prób, aby zacząć nowy początek", ale prawda jest taka, że jakiś spryciarz zabrał mi adres. Teraz "wiosenny-deszcz.blogspot.com" jest już wolny, ale nie żałuję tego, że mam kilka deszczy. "Deszcz" wygląda dziwnie, co nie?

No i Wiosenne deszcze są tylko i wyłącznie moje :).

Ot, cała tajemnica. To raczej nie jest porywająca i fantastyczna opowieść, ale obiecałam, że to tu opiszę, tak więc słowa dotrzymuję.

Bloga założyłam w sierpniu dwa tysiące czternastego roku. Miał ruszyć pierwszego września. Wszystko była już ładnie zrobione, ale wtedy Paulina zasugerowała, że blog wygląda "szpitalnie". No to zaczęłam przebudowę. Przyszła mi szybko i po kilku dniach Deszcze były gotowe. Wmawiałam sobie jednak, że potrzebuję najpierw uporządkować swoje życie, zanim zacznę pisać. Ale wiecie co? Nie dało się tego zrobić, bo nieogar zawsze pozostanie nieco nieogarnięty. Za to nagle okazało się, że mam więcej wolnego czasu niż przed prowadzeniem bloga. Polecam ten sposób.

Tak więc mija rok, podczas którego naprawdę sporo się zmieniło i mam nadzieję, że w przyszłym będzie jeszcze lepiej. Teraz przyszedł czas na podziękowania!

Dziękuję Wielkiemu Bratu i mojej mamie za to, że czytają wszystkie moje posty i mnie wspierają.
Dziękuję Merr, Eller, Paulinie, a także koleżankom Amelii i Hani. 
Dziękuję wszystkim, którzy kiedykolwiek weszli na tego bloga i byli tak mili, że szepnęli mi gdzieś potem słowo czy dwa na jego temat.
Dziękuję wszystkim, którzy gdzieś do mnie linkują.
Dziękuję wszystkim, którzy wchodzą na bloga i czytają.
Dziękuję wszystkim, którzy obserwują czy lajkują.
Ale przede wszystkim dziękuję tym, którzy komentują :). Bardzo chciałabym was tu wymienić, bo kojarzę z nicku praktycznie wszystkich, którzy jakoś regularnie dają o sobie znać, ale boję się, że o kimś jednak zapomnę i będzie wtopa. Tak czy siak pamiętam o was i dziękuję - wszystkim na raz i każdemu z osobna <3.



Z ciekawostek chcę wam jeszcze pokazać pierwszą wersję nagłówka. Wrzucałam już go w kwietniu na fanpejdż, więc poniektórym mógł się obić o monitor. Na szczęście nigdy nie zawisł na stronie.






Na pożegnanie podrzucam to:

Dziękuję jeszcze raz <3. Obyśmy spotkali się tu za rok!

PS: Mam ważne pytanie. Czy jest jakaś aplikacja/strona, na której chcielibyście mnie obserwować? Obecnie mam konto na Facebooku i Instagramie, ale może korzystacie ze Snapchata, Twittera, Aska czy czegokolwiek innego? Dajcie mi znać koniecznie.

  • Share:

You Might Also Like

29 komentarze