Każda powieść Agaty Christie!

By Alicja Kaczmarek - 8/26/2019

Ach, mistrzyni kryminału... Napisała niezliczone tony powieści i opowiadań*, z których możemy czerpać nauki, a więc, młodzi adepci sztuki pisarskiej, nie czekajmy, tylko temperujmy ołówki i przeanalizujmy, jak to robią mistrzynie.

(dzisiaj uprawiam recykling zdjęć, jak ktoś umie wskazać, z których postów pochodzą, to przewidziana nagroda: słowa gratulacji i uznania!)

I: Ekspozycja


Pierwsze trzy rozdziały należy poświęcić ekspozycji naszych podejrzanych: mieszkańcy wielkiego domu i jego goście, oraz ten jeden służący, który pracuje tam od wieków. To od razu zawęża krąg postaci, na które należy zwrócić uwagę.

Agata Christie zawsze zapewnia nam też szeroką galerię charakterów: kobieta napisała chyba z dwieście książek, a każda postać w każdej jej książce jest unikatowa (bo to się da zrobić). Uczmy się więc od mistrzyni, jak się takie rzeczy robi: obdarzasz nasze postaci jedną do trzech wyróżniających cech i dodajesz jakiś smaczek, który pozwala przypuszczać, że jest w pełni nakreślona i barwna, na przykład: ulubione słowo, śmieszny sposób mówienia, charakterystyczny ubiór czy nerwowy tik. I już!  W ten sposób można stworzyć przede wszystkim, choć nie tylko:


  • Anielską i niewinną dziewczynę, zadziorną i nowoczesną dziewczynę, tajemniczą dziewczynę z zagranicy i cichą dziewczynę o przeciętnej urodzie.
  • Starszych ludzi narzekających na nowoczesne wynalazki, ospałych starszych ludzi i gadatliwe starsze panie. Bonusowy punkt za starsze panie, które lubią politykę.
  • Pracownika wywiadu, pracownika Scotland Yardu, młodzieńca-amatora o detektywistycznej żyłce.
  • Młodzieńca, który sprawia same kłopoty i nie potrafi uczciwe pracować lub młodzieńca z bogatej rodziny, który rozbija się po mieście samochodem i jest leniwy.
  • Wiernego kamerdynera, gadatliwą pokojówkę i nowego służącego, który jest bardzo podejrzany (ale niesłusznie).
Oczywiście jest to tylko lista poglądowa, bo warto wspomnieć chociażby o szemranej hrabinie z obcym akcentem czy brzydkich i podejrzanych kobietach, które nie mają ani jednej kwestii.

W pierwszych rozdziałach należy wspomnieć także o tajemniczej postaci, często krewnym, który gdzieś tam się kręci na krawędzi świadomości, ale nigdy w głównym kręgu podejrzanych (niesłusznie! jest bardzo podejrzany!).

Być może w domu panują jakieś stałe zwyczaje (np. obiad o tej samej porze codziennie, choć pociąg przejeżdżający pod oknem o tej samej porze jest zdecydowanie najlepszy), które pomogą w rozwiązaniu zagadki - to jest ten moment, kiedy należy je wprowadzić.

Nareszcie należy przedstawić nam zbrodnię. Oczywiście, musi to być morderstwo, najlepiej takie, które wygląda na samobójstwo, dodatkowe punkty za drzwi zamknięte od środka i taki harmider, że wszystkie ślady są zatarte! O nie! Na szczęście nasz dzielny detektyw (lub zdolny amator) doskonale wie, co robić (po jakichś 200 stronach miotania się w tę i we w tę).



II: Zagadka


Zbrodnia, wydawać by się mogło, doskonała. Na szczęście dla sprytnych detektywów nie istnieje nic takiego! Jak więc należy się wykaraskać z podobnych przypadków?

Pamiętaj o zasadzie wszystko albo nic: albo wszyscy są podejrzani, albo nikt. Albo wszyscy mają motyw, albo nikt go nie ma. Nie pozwól czytelnikowi za szybko wykluczyć kogoś z kręgu podejrzanych!

Kluczem dobrego kryminału jest ukrywanie istotnych informacji w gąszczu nieprzydatnych tak, żeby ciężko było pozbierać odpowiednie fakty do kupy. Na szczęścia Agata Christie ma bardzo dobry lajfhak! Jak zapewnić czytelnikowi, żeby rozwiązanie było zawsze niespodzianką? Nie ujawniać kluczowych faktów!

Absolutnie nic nie stoi na przeszkodzie, żeby postaci znajdowały kluczowe wskazówki lub prowadziły kluczowe rozmowy, a czytelnik nie miał pojęcia, czego dotyczą! Zasygnalizuj jedynie delikatnie, że coś zostało znalezione lub powiedziane, a reszta pozostaje tajemnicą ;).


Tak to się robi, jeśli chcesz być mistrzynią kryminału!

(Królowa kryminału może już zwyczajnie kłamać, ale to nie jest shade na nikogo! na nikogo!).

Ten fragment powieści to też moment, kiedy należy wpleść jakiś ORYGINALNY i SENSOWNY wątek miłosny, bo to nie tak, że ta anielica nie ma żadnej cechy, którą można by kochać i zamienili ze sobą dwa zdania i mają zero chemii. Jest oryginalnie i sensownie!

Na tym etapie wtrąca się też policja, która okazuje się kompetentna w odróżnieniu od tej w Sherlocku Holmesie - należy poprawiać swoich poprzedników w końcu.

Wreszcie - listy. Zawsze należy znaleźć lub dostać jakiś pozornie nieistotny list lub telegram, które ostatecznie ma wielką wagę. Listy mają moc!

Środek książki to też dobry moment na trochę stereotypów rasowych przyprawionych brzydką generalizacją. Tobie wolno!

A tuż przed rozwiązaniem zagadki należy odkryć jeszcze jedną kartę - jedna z postaci (najczęściej kobieta, choć nie zawsze) jest AKTORKĄ i żyje pod przykrywką! Oczywiście, ta nie może być winna (poza jednym czy dwoma przypadkami, kto bogatemu zabroni), ale nie zaszkodzi, jeśli nasz zwyrol był onegdaj aktorem - dzięki temu łatwiej mu było w końcu zgrywać niewiniątko! Dodatkowe punkty, jeśli podejrzana hrabina z obcym akcentem okazuje się fałszywą tożsamością obowiązkowej aktorki.



III: Rozwiązanie


Jest tylko kilka stałych możliwości rozwiązania i nie ma innych opcji, nie próbuj nawet kombinować czegoś nowego:

  • krewny, który od początku książki porozumiewa się z bohaterami jedynie listownie i gdzieś tam tylko czytelnikowi miga (bonus występuje, jeśli krewny jest aktorem i żyje pod przykrywką jako któraś z postaci!)
  • aktorka
  • para! zwyrol i bez pamięci zakochana w nim kobieta
  • słodka staruszka/gospodyni
  • postać z najbliższego otoczenia głównego bohatera, niemal wręcz główny bohater (albo główny bohater), stąd poza wszelkim podejrzeniem
  • bez pamięci zakochana kobieta, tym razem bez spisku ze zwyrolem (combo występuje, jeśli kobietą jest ta anielica)
  • ten jeden ziom, który wydawał się słodki i niepodejrzany od początku (ale to tylko przykrywka! być może jest aktorem?)

Po rozwiązaniu naszej dręczącej zagadki należy jeszcze zamknąć wątki obyczajowe, bo tak bardzo nas obchodzą! Pary są szczęśliwe, problemy finansowe rozwiązane, a wredne ciotki pozostają wredne.



*Jeśli używasz odpowiednio dużych tabliczek z odpowiednio ciężkich materiałów, to wyjdą niezliczone tony, fight me


Oczywiście, jak zwykle, to jest satyra i przesada i bardzo lubię książki Christie i bardzo ją szanuję. Jeśli tego nie widzisz, to proszę, wyjdź.
Choć we wszystkim jest ziarnko prawdy, czyż nie ;)?

  • Share:

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Ojj jest ziarno prawdy, jeszcze jak! Jak wybieram w bibliotece którą jej książkę zacząć czytać zajmuje mi sto lat, bo po przeczytaniu opisu z tyłu ciężko mi ustalić, czy już to czytałam :P.
    A służący to moja ulubiona kategoria niepowtarzalnych charakterów, zawsze pada na nich podejrzenie, kiedy próbują ukryć, że rozbili wazon <3.
    Och, jakże bolesne są niekonsekwentne wydawnictwa, patrz pierwsze zdjęcie :( Ciągle przeżywam to co zrobili z okladkami Cormorana Strikea, kryminał.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie czytałam tylko jedną książkę Christie i to ziarno prawdy rzeczywiście jest. :D Super, że wracasz do satyr!

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy się nawzajem.