Barbie się zmienia, a ja mam dość jęczenia ludzi

By Alicja Kaczmarek - 3/03/2019

Dzisiaj nietypowy post, bo i poza normalnymi kategoriami. Dzisiaj będzie o lalce Barbie.


Nie ukrywam się z tym, że ja Barbie i podobne lalki zbieram. Mam kilka cholernie drogich modeli kolekcjonerskich, mam kilkanaście współczesnych lalek dla dzieci i zatrzęsienie tak zwanych "trupków" wygrzebanych ze stosów Steffi Love w czasie sobotniej giełdy. Aktualnie mam około sześćdziesięciu lalek na półkach. Trochę schowanych czeka, aż się nimi zajmę, a jeszcze trochę czeka, aż je puszczę w świat. Jestem więc jakimś tam rodzajem kolekcjonera/zbieracza, który jest naprawdę aktywny i śledzi newsy z lalkowego świata od kilku lat. Ale co się z tym wiążę - śledzę też reakcje ludzi. Kolekcjonerów, rodziców i przypadkowych czytelników tychże newsów.

Choć internet jest przepełniony artykułami w stylu "10 najbardziej kontrowersyjnych lalek Barbie", to sama lalka nigdy nie była nawet w połowie tak kontrowersyjna, jak nam się zbiorowo wydaje. Wpadki się zdarzały, tak jak każdej marce, ale ostatecznie Mattel zawsze wychodził z tego zwycięsko.

Aż do niedawna.

Era internetu okazuje się dla zabawek zabójcza. Jeśli moi rówieśnicy przejdą się do sklepu, to nie zobaczą prawie żadnej z marek, które pamiętamy z dzieciństwa. Gdzieś nad głową przemknęła nam śmierć Polly Pocket, Bratz (dwukrotna), MyScene. Księżniczki Disneya przewędrowały do Hasbro, Littlest Pet Shop wyglądają jak cień samych siebie, a Zhu Zhu Pets wydają się teraz jakąś zbiorową halucynacją. Nie wspominając o jakiś drobnych szałach ciał typu Smoczusie czy bajeczne zestawy kucyków Pony. Miałam obsesję na punkcie tych rzeczy - nie miałam ich (chwała Bogu), ale te cholernie Smoczusie śniły mi się po nocach. I wszystko przyszło i minęło, bo dzieciaki tego nie chcą.

Wciąż jednak na półkach widzi się lalkową blondynkę o pustym spojrzeniu i sztucznym uśmiechu. Wygląda trochę dziwnie, obco, nieznajomo, ale napis na pudełku potwierdza - to jest Barbie. Ponoć ta sama, co dziesięć, trzydzieści, sześćdziesiąt lat temu, a jednak jakby inna.

Barbie musi się zmienić. Musi zacząć nadążać za duchem czasu i nieważne, czy to oznacza Barbie pilotującą drona czy brak kultowych przyjaciółek Barbie - flagowa lalka Mattela musi coś ze sobą zmienić, jeśli chce się utrzymać na rynku.

Barbie przynosi straty od dłuższego czasu. To jest ogólnie dostępny fakt. Czasem wychodzi na plus, a zaraz potem znów dwa kwartały na minus. Dlatego Mattel podjął drastyczne kroki.

2009
Pod młotek pierwsza poszła jakość: znikły stawy, gumowe nogi "na klik" i piękne ubrania. Dzisiejsze Barbie chodzą w ścierkach bez detali, bo wszystko jest nadrukowane na kawałku sztucznego materiału (i to tylko od przodu, z tyłu jest jednokolorowy). Gdzieś ucieka kontrola jakości, bo lalkom latają oczy, czasem mają usta na nosie, a czasem jakoś tak za mało włosów.

Okazało się, że to nie wystarcza.

Najpierw Barbie zyskała nową twarz (ochrzczoną Millie), a w 2015 Mattel ogłosił, że lalka Barbie dostanie trzy nowe typy sylwetki: drobną (petite), wysoką (tall) i krągłą (curvy). W internecie rozpętała się burza. Część ludzi była zachwycona, część wieszała psy. Jakaś część wrzeszczała, że teraz Barbie będzie promować otyłość, druga, że krągła Barbie ma podejrzanie płaski brzuch. Pamiętam jak dziś komentarz, że kiedyś to Barbie była ikoną stylu, a teraz jest taka pucułowata i brzydka. Załamałam się.

Barbie to idealny przykład, że tak źle i tak niedobrze. Co by się nie zrobiło, to nie zadowoli się publiki.

Nie ma tygodnia, żebym nie widziała głupich zestawień "sylwetki Barbie", gdzie bierze się Model Muse - ciało dla lalek kolekcjonerskich, które ma eksponować ubranka i z tego powodu nie jest naturalnie wyglądające - i stawia obok ciałka curvy czy, nie daj Boże, lalki Lammily, kompletnie ignorując jakikolwiek normalne ciała playline. Wiecie, jak to się nazywa? Zakłamywanie.

Nie ma dnia, żebym nie widziałam komentarzy na temat tego, że kiedyś Barbie miała wielowarstwowe piękne stroje, a teraz jest cud, jeśli kurtka nie jest nadrukowana na bluzce. I choć daleka jestem od bronienia fatalnej jakości współczesnych ubranek, to trzeba zrozumieć jeszcze jedną rzecz. Talia lalki w latach 80-tych wyglądała jak klepsydra nie tylko ze względu na jakieś tam kanony piękna, ale ze względu na skalę. Nie da się przeskalować grubości tkaniny, więc lalka o naturalnej sylwetce, niedostosowanej do skali (jak Lammily), ubrana w wielowarstwowy strój, wyglądałaby jak bałwan. Nienaturalnie szczupłe ciało redukowało ten efekt - i w konsekwencji ubrana lalka wyglądała naturalnie. Teraz się tak nie da, bo Barbie nie ma wcięcia w talii. Więc trzeba poświęcić warstwy, coś za coś. Barbie już nigdy nie założy pięknego, zimowego płaszcza.

2019
Barbie się zmienia, bo to jest to, co robiła zawsze. Czasem bardziej udanie (era Superstar), a czasem mniej (Mod era), ale Barbie od zawsze miała za zadanie być znakiem czasu i być zwierciadłem dla otaczającego świata. Jeśli nie odzwierciedleniem ludzi, którzy w tym świecie żyją, to ich ideałów i nadziei. Przykro mi bardzo, ale dziesięć lat temu tego nie robiła. Miała jakość, ale nie miała stylu, a już na pewno nie stylu "z ulicy". Ludzie się tak nie ubierali.

Uwielbiam kierunek, w którym idzie Barbie, bo staje się coraz bardziej inkluzywna. Nowe twarze, nowe kolory skóry, nowe typy sylwetki i nowości z tego roku - lalka z protezą, lalki na wózku (poprzednia wyszła w 1996!), kolejny typ ciała (bardziej "chłopięcy") i włosy przystosowane do  tzw. afrykańskich warkoczyków. To jest to, co Barbie musi robić - żeby przede wszystkim zwalczać swoją złą prasę, a po drugie rywalizować z markami typu Fresh Dolls czy wspomniana już Lammily. Zmartwychwstanie Bratz (tak, kolejne) pozwala mieć nadzieję, że Barbie będzie też musiała poprawić jakość ubrań, bo niebiosa wiedzą, że to jest to, z czego słyną Bratz.

Uwielbiam fakt, że lalki już nie mają imion. Kolekcjonerzy ze Stanów by mnie za to zjedli, ale ja tylko nie jestem blondynką, a zawsze wkurzał mnie fakt, że jako dziewczynka nie chciałam Barbie, chciałam Teresy. Teraz wszystkie dziewczynki są jak Barbie - wszystkie mogą być Barbie w czasie zabawy. O to chodzi. Nie znika przecież nigdzie wasza blond i niebieskooka szczupła modelka. Po prostu nie ma już gorszych Nikki/Grace/Christie/co tam jeszcze. Jedna Barbie.

Uwielbiam nowe serie karier Barbie - od farmerki i pszczelarza aż po kolaborację z National Geography. Uwielbiam hasło Bądź, kim chcesz i uwielbiam kampanię The Doll Evolves, a najbardziej uwielbiam serię Shero. Barbie pierwszy raz od wieków rozumie, czego nam, dziewczynkom, było trzeba.

Nie chcemy już widzieć jakichś scenicznych Barbie w mejkapie jak drag queen i różowych sukniach ociekających brokatem, bo ani nikt się tak nie ubiera, ani nikt nie marzy o wściekłym różu, który pamiętam sprzed dekady. Nasze idee lubimy teraz widzieć na ulicy.



Barbie jest jeszcze w tyle (nadal mniej niż Hollywood), ale goni i musi gonić, jeśli chce się utrzymać na rynku. Takie są fakty, przykro mi bardzo. A z coraz większą liczbą marek uciekających z tego biznesu jak z tonącego okrętu (co dotyczy też kolekcjonerów - Tonner zamknął się w tym roku i pogrzebał moje szanse na zdobycie ich lalki w rozsądnej cenie), straceniem praw do Księżniczek Disneya i gorejącą konkurencją ze strony Hasbro i małych firm z wielkimi ideami - nie może pozostać w swojej różowej bańce.

Kiedy zaczynałam interesować się lalkami, lata 2005-2010 były zgodnie uznawane za najgorszy czas Barbie, a kiedy nastała era Fashionistas, to nagle jest to jakiś niedościgniony wzór. Nikt z was nie zbiera tych lalek, a z jakiejś przyczyny wszyscy jęczą, jakie były cudowne.

"Za moich czasów" płakało się, że Barbie nie wygląda jak człowiek, a teraz płacze się, bo się zmienia.

Weźcie się wszyscy w garść. Lalki playline są dla dzieci, a żadne dziecko nie chce się bawić Barbie Superstar (nawet ja miałam jedną w dzieciństwie i w życiu nawet jej nie wyjęłam z pudła z zabawkami). Wasz, nasz czas już minął. Dzisiejsze dzieci wymagają czegoś innego - i chwała im za to.


Barbie zawsze była z przodu (na przykład Barbie była prezydentem już jakieś sześć razy, wymień sześć kobiet-prezydentów), po prostu teraz świat uciekł jej spod stóp.

Niech świat - zwykły i lalkowy - idzie do przodu. Najwyższa pora.

I jeśli Mattel stworzy zestaw ślubny z dwoma Kenami, jeśli poszerzy swoją linię Fashionistas o inne lalki z niepełnosprawnościami, jeśli te lalki dostaną ciała Made To Move, a "zwykłe" nie, a tobie nie podoba się to nie dlatego, że jakość jest słaba czy design niepowalający, ale dlatego że IDEA takiej lalki na półce ci nie odpowiada, to nie z Barbie jest problem, tylko z tobą.

Może najwyższa pora też nadgonić za światem.

  • Share:

You Might Also Like

7 komentarze

  1. O lalkach jako takich nie mogę się wypowiadać, bo nic na ten temat nie wiem, ale FILMY BARBIE TO SAMO DOBRO! Różowe, pełne brokatu, ale przede wszystkim z bardzo feministycznym i zawsze na czasie przesłaniem, że każda dziewczynka może sięgać gwiazd i spełniać marzenia.
    Ciekawy temat w ogóle, dzięki za post z górą informacji <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! To chyba jedyne filmy, które tak pozytywnie pokazują "dziewczyńskie" sprawy, że nie ma nic złego w byciu dziewczynką i nie trzeba być chłopczycą, żeby być inteligentną, a moda i uroda =/= próżność i głupota.
      Uwielbiam te filmy.

      Usuń
    2. Dokładnie! I ja dopiero jak byłam dorosła, to się zorientowałam, że we wszystkich jest schemat, w którym to Barbie ratuje dzień (mówię o tych starszych, bo w pewnym momencie przestałam nadążać, ale chodzi o to, że to zawsze one ratują swoich mężczyzn, a nie na odwrót haha).

      Usuń
    3. A i jeszcze jeden pozytywny, feministyczny i niestety nieoczywisty akcent, czyli przyjaźń damsko-damska też często w tych filmach obecna! I piosenki haha <3

      Usuń
    4. Są nawet takie filmy, gdzie praktycznie w ogóle nie ma facetów, nawet tych do ratowania :). A jeśli już się jakiś Ken napatoczy, to zawsze jest tylko dodatkiem do Barbie. Coś pięknego.
      Tak! Szczególnie w Sekrecie Wróżek <3.

      Usuń
  2. Super post! Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś :-) Pozdrowionka :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaa, Polly to moje dzieciństwo! Fajne te nowe lalki, podobają mi się :). Lubię zdjęcia twoich lalek na insta, lubię twoje posty, ostatni otworzył mi oczy jak głupie było moje hejterskie podejście do lalek. A komentarze to syf, ja staram się ich nie czytać poza zaufanymi miejscami, bo tylko niepotrzebnie się wpieniam.

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy się nawzajem.