8 piosenek na POWRÓT DO DOMU

By Alicja Kaczmarek - 12/19/2018

DZISIAJ MAMY DUŻO COUNTRY, WIĘC PRZYGOTUJCIE SIĘ.

Tymczasem... wracam jutro do domu! Opuszczam stolicę na, uwaga, siedemnaście dni. Boże, co za radość.

Z tej okazji, dla was wszystkich, którzy przebywają na wygnaniu, przygotowałam kilka utworów do słuchania w Pendolino, jak będzie zasuwał do waszych małych wiosek.


You'll Always Find Your Way Back Home


To jest jedna z niewielu piosenek z Hanny Montany, o których, bez ściemy, naprawdę uważam, że są dobre. Ogólnie będziemy tutaj bardzo monotematyczni, ponieważ wraca się tylko do małych wiosek w Tennessee, a o Tennessee śpiewa się tylko w piosenkach country. Niech tak będzie.

Spokojnie, niżej jest trochę prawdziwej muzyki, ale nie mogłam przepuścić Hanny Montany, która była dla mnie tak naprawdę pierwszą idolką. I cóż może mnie wiązać bardziej z moją zapyziałą wiochą nić postać, która sprawiła, że osoby ze wsi były naprawdę cool? Tak długo, jak z niej wyjechały i zostały nastoletnimi sensacjami pop. Ale nadal.

Tak więc piosenka, której słuchałam, marząc, aby z tej wiochy wyjechać, piosenka, której słuchałam, desperacko pragnąc z tej wiochy wyjechać i piosenka, której z przyjemnością słucham, gdy do tej wiochy wracam. Bo tak długo, jak jest tam moja rodzina, to tam będzie mój dom. I na zawsze będę dziewczyną z Zagłębia.

To idealna piosenka, bo jest na tyle pozytywna, że pokazuje, że można być szczęśliwym poza domem, a także zawsze do niego wrócić, kiedy trzeba. Ale to dobrze rozwijać skrzydła. Grunt, to nie zapomnieć czasem wrócić.

You can change your style, you can change your jeans
You can learn to fly and you can chase your dreams
You can laugh and cry but everybody knows
You'll always find your way back home


Africa


Dość dawno temu (ale nie tak wiele postów temu, niestety) wymieniłam Africę jako jedną z moich ulubionych piosenek wszech czasów. Dalej tak jest, nie bójcie się. Co więc robi tutaj? Ano, w pociągu przypomina się jedna z wielu interpretacji. Ta o przywiązaniu do ziemi, do ukochanej Afryki, która przecież na ciebie czeka, więc rzuć wszystko w cholerę i wsiadaj w samolot.

Więc w tej wersji, jak najbardziej można słuchać Afriki w Pendlino. W ogóle zawsze można jej słuchać, bo to boska piosenka. Wzruszająca w sposób smutny i podnosząca na duchu w sposób pozytywny. Taka niejasna, taka sprzeczna. Taka... domowa. Africa po prostu brzmi trochę jak dom, nie uważacie?

Ma w sobie też trochę ucieczki od zgiełku do natury. A to robimy my, słoiki, kiedy zapełniamy te nieszczęsne pociągi i wracamy do domu.

I stopped an old man along the way
Hoping to find some long forgotten words or ancient melodies
He turned to me as if to say, "Hurry boy, it's waiting there for you"


Take Me Home, Country Roads


Przepraszam za ten film, ale to tej wersji słucham (bo ta mi się kiedyś wyświetliła pierwsza na Spotify i tak już zostało), więc też tę muszę podać tutaj. A jest tych wersji naprawdę sporo, idzie się pogubić.

Tak czy siak, mam poważne pytanie - czy wszystkie moje ukochane piosenki powoli będą się stawać memami i nie będzie mi ich wolno słuchać nieironicznie? To naprawdę okrutne.

Ta piosenka broni się tu sama, nawet ciężko coś odkrywczego powiedzieć na ten temat. Jest koleś, który jedzie polnymi drogami do domu (tym razem Wirginia Zachodnia, nie Tennessee, ale nie przyzwyczajajcie się). Czy to nie ideał? Do tego bardzo przyjemny, super catchy, uwielbiam tę piosenkę tak bardzo, że ostatnio w pociągu miałam ją w pętli. Przypominam, że jadę minimum trzy i pół godziny aż do całych pięciu godzin (z kawałkiem).

Tak, uwielbiam tę piosenkę.

Country roads, take me home
To the place I belong


Back to Tennessee


No chyba nie myśleliście, że będzie tu tylko jedna piosenka z Hannah Montana: The Movie, filmu, który pobłogosławił nas wszystkich Travisem Brodym? Co wy, nie znacie mnie?

Patrzcie na ten majestatyczny teledysk, włosy na wietrze, kolczyk w uchu, ciemne szkła... Jezu, kocham Kurta Cobaina.

Ogólnie, mamy tu same najlepsze rzeczy, jeśli chodzi o piosenkę na POWRÓT DO DOMU: Tennessee, country, spacer brzegiem morza, niezręczne zbliżenia na twarz, tekst o powrocie na zabitą dechami wiochę, bo miasto takie przytłaczające. No czegoż chcieć więcej?

Boże, przysięgam, że ta piosenka jest bardzo fajna bez tego teledysku, ale z tym teledyskiem jest jeszcze fajniejsza, bo się można przy okazji pośmiać. No jak się tu nie cieszyć z powrotu do domu?

I'm on the road now, 
I know just what I need, 
To find my way back to Tennessee.


Home (Foo Fighters)


Zmienimy klimat.

Szczerze, to ja nawet niespecjalnie lubię Foo Fighters. No ale czasem trzeba.

Ta piosenka trochę nie jest tutaj na miejscu, nie będę kłamać, ale dodaję ją z tego prostego powodu, że piekielnie mnie wzrusza i dzisiaj już na niej płakałam. Może nie pasuje do naszej sytuacji lirycznej tak idealnie, jak pozostałe pozycje, ale pozwalam sobie tutaj na nieco wolności wyboru. Rany, mamy tu przecież nawet skrzypce.

No jak nie płakać.

Tak więc, jak złapaliście trochę żenady po drodze z tym całym country i Hanną Montaną, to hej - ta jest dla was. Bierzmy i płaczmy.

All I want is to be home


Back Where I Come From


Wracamy do country. (I Tennessee).

Ach, jakie te piosenki są południowe. W takich chwilach kocham country. Tylko nie cytujcie tego bez kontekstu, proszę. Bardzo żałuję, że nie dostaliśmy teledysku z Kennym Chesneyem (nawet imię ma jak z piosenki country) jeżdżącym pick-upem po wiochach w Tennessee. To byłby coś pięknie, majestatycznie południowego.

Wiecie, co jest najlepsze w tych piosenkach? Że one są naprawdę szczere. Oni wszyscy naprawdę są dumni ze swoich pick-upów i bydła, tęsknią za nimi i cieszą się, że tam wracają. Nie ma tu jakiejś wydumanej historii i wielkiej poezji, bo jej nie trzeba. Hej, jesteśmy z fajnej wsi (takiej jak twoja) i super, jest do niej wracać!

No co za mood.

Back where I come from
Where I'll be when it's said and done


Home (Edward Sharpe & The Magnetic Zeros)


Nie będę tu kłamać, bo już się kiedyś przyznałam, że bliższa mojemu sercu jest wersja z Glee, ale jest bardzo pocięta i niepełna. I chyba nie ma jej na Spotify, więc obejdziemy się.

To ten drugi rodzaj piosenek o domu (są trzy, bo jeszcze Never coming home, ale ten nam tu nie pasuje), czyli dom to nie miejsce, dom to osoba. Znam takich piosenek jakieś dziewięć razy więcej niż tych faktycznie o fizycznym powrocie do miejsca dzieciństwa. Część z nich jest bardzo depresyjna (My Way Home Is Through You), większość bardzo miłosna, a mało domowa (na przykład Home One Direction) i pasują na zupełnie inne okazje (na przykład czerwiec). Za to z tej piosenki jednak bije takie Ohio i inne Tennessee, a przede wszystkim dziwne poczucie wspólnoty. Jakoś nie potrafię myśleć o niej jak o piosence romantycznej. Oczywiście, pomijając tekst. Ale cała aura bardziej o wspólnocie, grupie znajomych w swoim Utah czy innym Iowa, którzy wracają na Homecoming (Glee się ze mną zgadza w tej interpretacji).

Czyli idealnie, bo pierwszy raz od lata zobaczę sporo moich znajomych i przyjaciół.

Home, let me come home
Home is wherever I'm with you


I'm Coming Home For Christmas


Słuchajcie, nie będę tu nic dodatkowo pisać. To jest tak samowytłumaczalna piosenka, że nie ma co tu dorabiać ideologii.

Wracam do domu na święta.

I jako że nie wiem, jak będzie z pisaniem w tym okresie (mam sporo rzeczy do zrobienia, rozumiecie), to już teraz pozwolę sobie się popisać i złożyć wam wszystkim życzenia.

Niech to będzie dla was prawdziwie radosny czas. Niezależnie od wszystkiego. A nowy rok na pewno najlepszy z dotychczasowych, ale nie najlepszy w ogóle, niech da pole do popisu następcom.

!عيد سعيد! كل عام وانتم بخير

  • Share:

You Might Also Like

3 komentarze

  1. Tak, tak bardzo się cieszę z przerwy świątecznej, nawet jeśli u rodziców pewnie spędzę jakieś dwa dni, bo i tak odwiedzam ich co najmniej raz w tygodniu i w sumie to nawet wolę moje mieszkanie. Więc chociaż do domu w tym sensie nie wracam (chociaż utożsamiam się ze słoikami, bo mama mi daje zupy w słoikach haha), to takich piosenek zawsze chętnie posłucham (teraz to do robienia zadania z chemii, ale to ostanie laby przed Świętami, więc jakoś przeżyję).
    I jeju, też wolę 'Home' z Glee i w sumie przez Glee poznałam tę piosenkę, ale kocham ją w każdym wykonaniu. I też nie potrafię jej widzieć jako piosenki romantycznej, w sensie oczywiście jest tam dużo miłości, ale już takiej dojrzałej jak dla mnie (nie wiem, argh).
    Od siebie dodam jeszcze, że mi się tak 'domowo' kojarzy bardzo 'Chicago' Sufjana Stevensa. Zawsze sobie w głowie wyobrażam, że jadę z przyjaciółmi samochodem, na przygodę, ale jednocześnie mam pewność, że mam gdzie wracać (przepraszam, jeśli żadna część mojego komentarza nie ma sensu, mój autobus jest najobrzydliwszym draniem na świecie i kazał mi na siebie czekać 20 min, a ja nie sprawdziłam rano pogody i zdecydowanie nie ubrałam się adekwatnie).
    W każdym razie mega dziękuję za polecanie kolejnych piosenek i za to, że posty ostatnio pojawiają się tak często, że nie zdążam komentować ich wszystkich (ale tego o Piotrusiu kiedyś skomentuję, bo to bliski memu sercu, ale wrażliwy temat).

    OdpowiedzUsuń
  2. Czuć, że święta blisko, czuję się obsypana ilością postów jak prezentami ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że miło się słuchało :)

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy się nawzajem.