4 filmy i 1 książka, które musisz odświeżyć sobie w liceum

By Alicja Kaczmarek - 12/16/2018

Mam taką irytującą cechę: bardzo lubię oglądać filmy i czytać książki, które odnoszą się do mojej obecnej sytuacji. I tak, kończąc liceum, oglądałam high school dramy jak nienormalna, mając świadomość, że za kilka tygodni już nigdy nie będą takie same (prawda, już nie są!). Kiedyś wam pewnie zrobię listę wszystkich wartych obejrzenia high school dram, ale jeszcze tyle ich mam do obejrzenia, że sobie poczekamy.


Tymczasem są cztery filmy i jedna książka, które zdecydowanie należy sobie odświeżyć w liceum, jeśli - tak jak ja - wzruszacie się trzy razy bardziej, kiedy widzicie bohatera w tej samej sytuacji, w jakiej się aktualnie znajdujecie.

Każdy na inną okazję i każdy cudowny, do oglądania w kółko. No i wszystkie wybory bardzo moje, Mean Girls tu nie uświadczycie.


Kurczak Mały


Tak, to ten dziwny film Disneya o kosmitach, którego nikt poza mną nie lubi (w odróżnieniu od drugiego filmu Disneya o kosmitach, którego nikt nie lubi, włącznie ze mną). Ale zanim pojawiają się kosmici, to jest bardzo cudowny film o liceum. Czy oni w ogóle są w liceum? Nawet nie wiem. Oczywiście, cała sytuacja jest bardzo standardowa i służy tylko tej dramie z kosmitami, ale spójrz mi w oczy i powiedz, że to nie jest najbardziej licealna piosenka, jaką słyszałeś w życiu (a jaka maturalna!):


Z tej właśnie przyczyny uważam, że należy obejrzeć ten film w pierwszej klasie, a potem tuż po maturze, jak już sobie w gazecie sprawdzisz wyniki. To był mój wielki bop tuż po egzaminach gimnazjalnych, jak się okazało, że poprawiłam dobrą odpowiedź na złą i miałam 97% z polskiego. Będę się o to wściekać jeszcze jakieś trzydzieści lat (nadal uważam, że żadna odpowiedź nie była poprawna), ale miejmy nadzieję, że po waszej maturze już nie będzie wam potrzebny!

Kurczak Mały tak naprawdę traktuje o szukaniu swojego miejsca w społeczności i szybkich, błędnych ocenach. Bardzo licealny, nawet jeśli ma dziwnych kosmitów i za dużo żołędzi.


Pamiętniki Barbie


Okej, ja wiem, że to praktycznie Mean Girls, tyle że tak naprawdę... lepsze. Możemy się o to pobić.

Bardzo przyjemny film, który moim zdaniem bardzo wiernie oddaje licealne realia, z bardzo dobrym morałem (takim samym, jak w Mean Girls, ale jakoś tak lepiej podanym) i który opowiada głównie o głupich błędach i beznadziejnych decyzjach. A ile się ich popełnia w liceum!

Myślę, że ten film był dla mnie istotny, bo oglądałam go na wieeele lat, zanim do tego liceum w końcu trafiłam. Aż w końcu, jakimś cudem, tak jak bohaterowie byłam w drugiej klasie. I, tak jak Barbie, byłam (i jestem) kompletną niedorajdą społeczną.

Nie zapominajmy też o doskonałej muzyce, która jest doskonałe i słucha się jej doskonale.


Ludzie zawsze hejtują ten film, ale ja go będę bronić. Nie jest tak cukierkowo słodziutki, jak reszta Barbie, ale to nie znaczy, że jest okropny. A na pewno bardzo prawdziwy. Tak dla mnie.


High School Musical 3: Ostatnia klasa


Jeśli w swojej klasie maturalne nie obejrzysz High School Musical 3 chociaż raz, to czy ty w ogóle przeżyłeś tę klasę, człowieku?

Bo ja rok temu oglądałam regularnie i zawsze wyłam jak dziecko.

W ogóle najlepiej obejrzeć sobie wszystkie trzy filmy: High School Musical w pierwszej lub drugiej klasie, High School Musical 2 w wakacje między drugą a trzecią, i w końcu to absolutne ARCYDZIEŁO.

Jestem największym fanem High School Musical, sorry.

To jest najcudowniejszy film o licealnym życiu, tak uroczo wyidealizowany, tak bezproblemowy, a jednocześnie tak nam wszystkim bliski przez to, że wszyscy przez to przechodzimy: co wybrać, gdzie wyjechać i, najważniejsze, jak pożegnać się z przyjaciółmi? I czy wszystkie te decyzje będą słuszne? Jedyna część, gdzie Troy jest najlepszą postacią.

(Jeśli odpowiadasz za pożegnanie trzecich klas, to zaśpiewajcie im tę piosenkę, dużo lepszy wybór niż Ale to już było, zaufaj mi)


Once a Wildcat, always a Wildcat!


Zwierzogród


A to już na zakończenie. Bo to, co przechodzi Judy, jest bardzo podobne do tego, przez co się przechodzi już po skończeniu liceum. Ciężkie zderzenie marzeń z rzeczywistością, słabe mieszkanie, żarcie z mikrofalówki i głośni sąsiedzi. Nowe miasto, nowe możliwości, nowe porażki, n o w i   l u d z i e (najlepsze i najgorsze, zależy od dnia).

Oczywiście, to film doskonały, moim skromnym zdaniem, i niewątpliwie jeden z najlepszych filmów Disneya (ever). Zawsze jest tak samo dobry i zawsze daje nam trochę nowej nadziei, czyż nie?

Tak więc oglądajmy i zmieniajmy świat, po jednym człowieku naraz. Albo go podbijajmy. Po jednym marzeniu naraz.



Pamiętnik Księżniczki 10: Pożegnanie księżniczki


Przyznam się wam do czegoś: uwielbiam Pamiętnik księżniczki. Albo inaczej. Uwielbiam dosłownie trzecią i dziesiątą część Pamiętnika księżniczki. Uważam, że to teen drama/high school drama doskonała i nigdzie w literaturze nie uświadczy się tak wiernego ukazania toku myślenia nastoletniej dziewczyny, a także jej dojrzewania. Nastolatki są głupie i irytujące. Mogę tak mówić, bo nadal jestem jedną, i sama siebie nie mogę znieść czasem, a co dopiero inni. I jeśli czytając Pamiętnik, miałaś ochotę wyrzucić książkę przez okno - gratulacje, to jesteś ty.

Poza tym, jeśli kiedykolwiek doradzałam ci w jakiejś sprawie ze sfery życia miłosnego, to najprawdopodobniej przekładałam do na sytuację z Pamiętnika księżniczki. Przepraszam. Ale podziałało, co nie?

W dziesiątej (i niestety jednak nie ostatniej) części, Mia kończy liceum, podejmuje dobre decyzje względem swojego życia uczuciowego (wreszcie), wydaje książkę (zazdro) i zauważa, że dorosła. To jest naprawdę cudowna książka, żeby pożegnać z nią liceum. Czytałam ją ostatnio w pociągu i prawie się rozpłakałam.

Jest idealnym zakończeniem tej długiej serii, dając nam wreszcie zakończenie, które właściwie koronuje przemianę Mii (trzecia część jako ostatnia - a przecież tak miało być - to byłby taki biedny wybór), a także, nie będę ukrywać, jest po prostu cholernie satysfakcjonujące. Wreszcie wszystko się udaje. Niesamowite.

I to naprawdę lek na duszę w tym trudnym czasie, kiedy ważą się losy naszej przyszłości. Tak bardzo pociesza i tak bardzo blisko stoi obok naszej sytuacji. Pomijając to całe bycie księżniczką.

O, no i mamy piękny wątek o tym, że ktoś też musi pisać tanie romanse. I to jest dobre.

Naprawdę polecam sobie przeczytać tę jedną książkę z chyba piętnastu części. Ta jest najważniejsza.

No i oczywiście, nie załamywać się - przed każdym dobrym zakończeniem musi być trochę dramy :).

  • Share:

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Oglądałam tylko zwierzogród (masz rację, najlepszy), i mam w planach kiedyś kurczaka małego. Na zakończenie liceum tylko Pulpecja!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też doceniam Pamiętniki Księżniczki, szczególnie 10 część pod kątem "przemian i wchodzenia w dorosłość".

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam "Zwierzogrodu", ale chyba wykorzystam tę przerwe świąteczną i zobaczę, czy zidentyfikuję się z główną bohaterką ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja już skończyłam liceum a wciąż tak bardzo czuję "Ten mały błąd" :')

    OdpowiedzUsuń

Szanujmy się nawzajem.