Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 10 października 2017

Tylko proszę, nie zwracaj uwagi

Od partnera studniówkowego po niepewność tak głęboko skrywaną, że można o niej zapomnieć.

Wybieram się na studniówkę bez partnera. Dla większości ludzi dookoła jest to z jakichś tajemniczych względów zupełnie niepojęte, no bo jak to tak, dziewczyna? Sama? Nie wypada.

Jest mi zwyczajnie przykro, kiedy kolejny raz muszę wysłuchiwać, jak to nieładnie z mojej strony, a co z polonezem i w ogóle no nie wypada.

Wiecie co, ja mam gdzieś tego całego poloneza, bo w tym momencie to dla mnie symbol presji społecznej, że MUSZĘ MIEĆ FACETA. A ja nie chcę. I czy to dlatego że chciałabym, żeby wybór partnera coś znaczył, a nie był z przypadku, czy to dlatego że nie chcę odczuwać odpowiedzialności za dobrą zabawę innej osoby czy też dlatego że o wiele lepiej bawi mi się z dziewczynami niż z chłopakami - to jest tylko moja sprawa. I to są moje powody i mam prawo podjąć taki wybór, jaki mi się podoba.

Mój brat w ogóle nie poszedł na swoją studniówkę i jego nikt nie pytał ALE CO Z POLONEZEM?

A teraz wyobraźcie sobie, jakbym się wobec takiej reakcji czuła, gdyby nikt mnie nie zaprosił. A przecież takich osób nie brakuje.

I może tej osoby, może, nikt nigdy nigdzie nie zaprosił i może praktycznie nikt nie zrobił jej szczerego komplementu i może jak raz usłyszała, że wygląda ładnie, kiedy się uśmiecha, to przez tydzień się rumieniła na każde wspomnienie.

I może nigdy nie usłyszała, że jest ładna, ale za to usłyszała, że jest niekobieca, zaniedbana, ma szorstkie dłonie i nie powinna ściągać okularów, bo oprawki zasłaniają jej krzywy nos. I może obcy człowiek wyśmiewał jej wygląd na platformie społecznościowej. Może tak było.

I może chodzi w powyciąganych swetrach i mdłych dżinsach, mimo że marzą jej się vintage kiecki, bo za każdym razem, jak ktoś zwraca na coś uwagę, ma łzy w oczach. Nawet jeśli to nie jest złośliwa uwaga. Nawet jeśli to tylko O, pomalowałaś paznokcie, to odruchowo zaciska ręce w pięści, żeby nikt nie widział tych pomalowanych paznokci. No bo co sobie pomyśli?

Więc kolejnym razem już nie maluje paznokci, bo to nie w jej stylu.

I może patrzy w domu w lustro i myśli sobie Dobrze wyglądam, a potem stoi przed lustrem w szkole i musi sobie przypomnieć, że nie należy się wzdrygać na swój widok, bo tumblr uczy kochać siebie. Może tak jest.

I może nie ma kompleksów per se, ale nigdy nie zakłada butów na obcasie, nie chodzi w rzucających się w oczy ubraniach i może nie ma odwagi pomalować sobie ust, bo może takie wyskoki to dla niej sytuacje ekstremalnie stresujące.

I może patrzy w dół i modli się, żeby nikt nie zwrócił na nią uwagi, mimo że w domu była z tej sukienki naprawdę dumna.

Może, ale tylko może, ma wystarczająco pewności siebie tylko na to, żeby się kochać, mimo że nie robi tego nikt inny i może, tylko może, brakuje jej tej pewności na jakiekolwiek zmiany.

Więc może, tylko może, ale tylko tylko może, warto rzucić komuś od czasu do czasu komplementem. Bo może ktoś hoduje w sobie to samoprzekonanie, że wcale tego nie potrzebuje, ale może po prostu nie wie, jak to jest dostać szczery komplement.

I może ta historia jest prawdziwa, a może nie. Ale może mam dobry powód, dla którego rzucam komplementami na prawo i lewo.

A może nie.




14 komentarzy:

  1. Strasznie mi przykro, że jesteś w otoczeniu, które robi Ci wyrzuty o coś tak głupiego jak partner na studniówkę. Ja też idę bez partnera, tak samo moje przyjaciółki, z którymi mam zamiar się świetnie bawić. Mam nadzieję, że Tobie też się uda! ^^
    Dziękuję za kolejny trafny post. Jesteś fantastyczna, Alicjo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A gdzie tam :P. Ale dziękuję, bardzo mi miło!

      Usuń
  2. Współczuję takich głupich komentarzy. No idiotyzm. A jak chłopak idzie sam na studniówkę
    Piękny post, bardzo ważny i trafiony. Trzeba komplementować, trzeba wspierać, poratować dobrym słowem, bo to naprawdę ważne. Ważniejsze, niż myślimy. Jeden komplement może komuś poprawić cały dzień. Sama przez długi czas borykałam się z ogromnymi kompleksami i wciąż ich trochę mam. Ale vintage kiecki noszę cały czas praktycznie i pod tym względem bardzo zwracam uwagę, ubiorem dość mocno odstaję :) I najpiękniejsze jest to, że doskonale się z tym czuję. Cieszę się, że przestałam się bać zwracania uwagi.
    Wracając do tematu - staram się komplementować. Wyrazić podziw dla świetnej prezentacji, pochwalić gust, okulary, bluzkę. Zaoferować pomoc. Mówić ludziom miłe rzeczy, po prostu. Bo kurczę, niby błahostka, a jednak tak niebłaha. Zabrzmi to jak jakiś internetowy kiczowaty obrazek z tumblra, ale szerzmy pozytywną energię. Nie toksyczną i złą, ale dobrą, przyjacielską, serdeczną, życzliwą. Zróbmy komuś dzień :)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem w drugiej liceum i właśnie obrywa mi się od znajomych za to, że nie mam ochoty iść na studniówkę. Jak pewnie się domyslasz, to wcale nie sprawia, że chcę się wybrać ;)
    Ale jeśli pójdę, to pewnie nie pójdę sama. Na to raczej nie starczy mi odwagi, bo jeśli będę musiała znaleźć się z bandą ludzi, za którymi nie przepadam i ubrana w rzeczy, w których będę się czuła niekomfortowo (bo nie jestem aż tak rebel, żeby iść na studniówkę w trampkach i ramonesce) będę musiała robić rzeczy, które sprawiają, że czuję się niezręcznie (taniec, ludzie którzy na mnie patrzą, o mój Borze, ludzie będą patrzeć jak tańczę!), to muszę mieć przy sobie kogoś na kim mogę polegać.
    Dziękuję Ci Alicjo. Potrzebowałam dzisiaj przeczytać coś takiego
    M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli masz się cały wieczór męczyć, może faktycznie lepiej zostać w domu. Nic na siłę, studniówka to ma być zabawa :).
      Zawsze do usług! Trzymaj się :).

      Usuń
  4. Post nie jest do kitu. Podobał mi się. Mnie samą coś w środku poruszyło, jak go czytałam.
    Alu, życzę ci, żebyś nie bała się więcej zrobić coś, co "do ciebie nie pasuje". Bo z doświadczenia wiem, że czasem się okazuje, że jednak pasuje jak ulał!

    Buziaki 💋

    No i muszę pochwalić zdjęcie w tym wpisie. W jakiś sposób pasuje i jest urocze. Byle do piątku, dobranoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystko w tym wpisie akurat tyczy się mnie :). Ale faktycznie, nie bardzo eksperymentuję z wyglądem, bo i tak mam dość ekstrawaganckie hobby, które muszę bronić i trochę brakuje mi siły na bronienie jeszcze wyglądu.
      Dzięki, jak tylko je zobaczyłam, wiedziałam, że będzie ilustracją, ma to coś :).
      Pozdrowienia <3!

      Usuń
  5. Hej :) kolejny wspaniały i dający do myślenia post. W połowie utożsamiam się z Tą Osobą - połowa sytuacji jest jakby wyjęta z mojego życia. Ciągle czuję te braki w pewności siebie. Mam jednak nadzieję, że to się kiedyś zmieni.
    Co do ludzi tak irytujących swoimi mądrościami - ignoruj ich. To Twoje życie, Twoja studniówka, Twoja dobra zabawa i nikt nie ma prawa Ci ich odebrać z powodu braku partnera.
    Mimo iż dopiero październik, to ja już życzę dobrej zabawy na studniówce :D
    Pozdrowionka Alu i trzymaj się ciepło ^^
    ~Karou

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za twoją pewność siebie!
      Dziękuję <3

      Usuń
  6. Piękny i poruszający post.
    Dziękuję, you made my day :')
    Wszyscy teraz mówią o studniówce, z kim idą, a ja... wybieram się raczej sama. I jest mi z tym bardzo dobrze. Polonez chyba nie jest obowiązkowy.
    Tak, komplementy to świetna sprawa. Uśmiech osoby, której mówi się coś miłego, jest bezcenny. Taka mała rzecz, a tyle zmienia.

    Ostatnio nie komentowałam, ale wszystko czytam. Wszystko. Podziwiam Cię, że dalej prowadzisz bloga w klasie maturalnej. Ja ledwo się ze wszystkim wyrabiam, a co dopiero z komentowaniem. Miałam napisać coś pod postem "Na rozdrożu" (o ile dobrze pamiętam tytuł) – chciałam Ci dać znać, że cieszę się, że wiesz, co chcesz robić i na czym się skupić. Wtedy sama jeszcze nie wiedziałam. Teraz jakiś pomysł mam, chociaż dalej nie jestem pewna. Mniej postów to dla mnie dobra wiadomość, bo mam szansę wszystko czytać, jakby było więcej, to chyba bym nie dawała rady nadążyć XD W każdym razie wspieram, podziwiam i czytam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwww, dziękuję!
      To bardzo dużo dla mnie znaczy, nawet sobie nie wyobrażasz :).

      Usuń
  7. Zbierałam się do napisania tego komentarza jak sójka za morze, (początkowo miał być w wiadomości prywatnej, jednak po dłuższym namyśle odrzuciłam aż tak dogłębną analizę tematu) ale o to i on.
    Wspaniały post. Serio.
    Studniówka wzbudza we mnie coraz większą niechęć. Presja na wystrojenie się i wymuszona zabawa z gronem osób które nie koniecznie lubię, ale trudno. Obym nie miała racji i było fajnie :).
    Mój problem jest kompletnie odwrotny-przez zalewający mnie ocean komplementów mam skłonności narcystyczne, teraz mam nadzieję okiełznane. Jednak uwagi o uroczym uśmiechu i ładnych oczach to jedno, a prostackie propozycje seksualne to drugie. Lęk przed założeniem dopasowanych spodni czy spódnicy żeby nie zostać zmacaną w tłumie lub obrzuconą lubieżnym spojrzeniem (przez przechodnia, kelnera, strażaka czy nawet policjanta, #truestroy) i nie słyszeć gwizdów idąc ulicą nie jest czymś normalnym. Walczmy z kulturą gwałtu.
    No ale post nie o tym. Nie udało mi się jednak powstrzymać przed upchnięciem tego tutaj, sorki.
    Życzę wszystkim niepewnym siebie odwagi! 10 letniej mnie pomogło wyjście do sklepu ubranej ekstremalnie ekstrawagancko-w dresie mamy, jako sukience. Weszłam w jedną nogawkę a drugą owinęłam klatkę. Od tamtej pory bez problemu i z podniesioną głową chodzę po mieście w kapeluszu :). Kompleksy są do dupy :(.
    Ja w prawdzie widziałam cię na żywo tylko przez chwilę, ale jesteś na prawdę ładną dziewczyną, wyprostuj się i podbijaj świat! <3
    Twoja wierna (tęskniąca za kartkami z pamiętnika) czytelniczka
    J. K. Ostapczuk (ostatnio odkryłam że mam inicjały prawie jak Rowling, i jaram się)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słuszna uwaga! Zabieram się do takiego posta również, ale najpierw wolałabym z pewnych względów skończyć liceum.
      Oj, zdecydowanie muszę zacząć się prostować, bo coś się garbię ostatnio :v. Dziękuję!
      Może machnę kartkę z okazji starości, zobaczymy, jak to będzie z innymi rzeczami, bo dwa dni z życia pewnie się położą cieniem jutro :|.
      Faktycznie, ale fajnie :D.

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).