Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 31 lipca 2017

Ta jedna piosenka, od której dostaję spazmów

czyli dlaczego nienawidzę Imagine Johna Lennona.

Oczywiście standardowo na początek: jak lubisz, to spoko (a lubią wszyscy poza mną), to tylko moja opinia, bla bla bla. Ogólnie chcę tylko przedstawić punkt widzenia, którego mało kto chce wysłuchać, bo zazwyczaj wszyscy zjewają moje słowa "TO MAJSTERSZTYK!!11" i wychodzą.

No więc po kolei.

Nie jestem ekspertem w żadnej muzycznej dziedzinie, więc pominę tę warstwę, bo to nie ona działa mi na nerwy.

Jeśli ktoś się kompletnie nie orientuje w piosenkach, które są z góry uważane za jedne z najlepszych ever, no to małe przypomnienie:
I teraz to, co mnie w niej tak okropnie drażni, że nie mogę jej znieść bardziej od każdej innej, to nasz konflikt na tle ideologicznym.

Imagine to piosenka o świecie idealnym, o Utopii. Ale każdy, kto widział cokolwiek o idealnych światach (czy to film, czy kreskówkę, czy komiks, czy książkę), wie, że to nie jest kwestia zrobienia każdego człowieka takim samym i idealnym, i obdartym z indywidualności.

A czy to prawda, czy nie, ja tak tę piosenkę interpretuję. Jako nawoływanie do odebrania ludziom ich przynależności kulturowej i indywidualności, i zrobienia z nich bandy klonów, która żyje w Utopii i bez konfliktów.
Imagine there's no countries
It isn't hard to do
Nothing to kill or die for
And no religion too
Zanim się rzucicie, że nadinterpretuję, że to stara piosenka, bla bla bla, no to przykro mi, ale ja dostaję od tej piosenki aż prokomunistycznych wibracji. Naprawdę.

Okej, powiedzcie mi, że przesadzam, że to nie o to chodzi, ale nie wmówicie mi, że nie chodzi o to, żeby zlikwidować różnice, jakie powodują do konfliktów międzyludzkich.

I tu występuję właśnie ta różnica ideologiczna. Bo dla mnie to nie utopia, tylko jakiś cholerny horror. W moim idealnym świecie, ludzie są na tyle dojrzali, aby nie powodować konfliktów o takie sprawy, jak różnice między nami. W moim idealnym świecie ludzie celebrują różnice między sobą i nie ma konfliktów poprzez zrozumienie, że każdy ma prawo do celebracji samego siebie i swojej kultury, a nie poprzez odebranie nam tematów do kłótni. Nie ma nic złego w religiach, krajach czy posiadaniu własności. To tylko ludzie są niedoedukowani. 
Imagine no possessions
I wonder if you can
No need for greed or hunger
A brotherhood of man
Właśnie w tym problem - w mojej utopii nie trzeba ludziom odbierać dóbr, żeby mogli się zjednoczyć z innymi. To nawet nie braterstwo POMIMO różnic między ludźmi. To braterstwo DZIĘKI tym różnicom.

Dlatego odnajduję filmiki z ludźmi dookoła globu śpiewającymi Imagine jako wyjątkowo ironiczne. Bo Imagine brzmi dla mnie jak coś, co chętnie wyprałoby wszystkich ludzi, byle nikt się nie kłócił o kolory skóry i żeby nie było rasizmu. Tyle że to nie tędy droga.

Bo ja wierzę (and you may say I'm a dreamer), że ludzkość stać na więcej, że stać ludzi na dojrzenie do tego, aby widzieć piękno we wszystkich naszych odcieniach skóry i że nie trzeba ludzi traktować jako wiecznych przedszkolaków, którym trzeba zabierać samochodziki, bo się o nie kłócą. Dzieci się wychowuje, aby się samochodzikami bawiły wspólnie. I ludzkość też się może bawić wspólnie.

Kiedyś, oczywiście. Nie za dziesięć lat. Może za sto, może za tysiąc. Ale o ile się nie pozabijamy, taki dzień może nadejdzie.

Więc mimo całego mojego szacunku do Johna Lennona, ewidentnie się w pewnej warstwie nie zgadzamy. Nie mówię nikomu, że moja interpretacja jest dobra czy jedyna słuszna. Ale mam do niej prawo. Jeśli umiecie to zrobić na poziomie, to chętnie poczytam wasze interpretacje.



4 komentarze:

  1. Cześć Alu, mam nadzieję że fajnie spędzasz wakacje :)
    Może jestem jakimś niedoumionym w klasyki dzieckiem, w każdym razie nie znałam tej piosenki wcześniej.
    Kiedyś często myślałam o idealnym świecie. Ale wtedy jeszcze mniej wiedziałam o życiu i moja wizja była mniej więcej o kraju, w którym nie ma pieniędzy. Jak widać myślenie podobne do autora tekstu tej piosenki: pozbyć się przyczyny konfliktów i wszystko będzie dobrze, co nie?
    Zgaduję, że powinno się wytłumaczyć ludziom, że nie w tym sedno problemu, tylko właśnie w samych ludziach. Myślę, że zgadzam się z twoją wizją idealnego świata.
    Nie przyszłam z interpretacją tekstu piosenki. Za to postaram się pisać wartościowsze komentarze na twoim blogu. Praktyka czyni mistrza 😊 Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Trudny temat. Nie mam jeszcze wyrobionego zdania.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ideologicznie zupełnie się z tobą zgadzam, aczkolwiek mam wrażenie że kulturowo ta piosenka trochę odstąpiła od tego tekstu i totalnie płakałam na wersji Pentatonixu. Jeśli to co napisałam ma sens...

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię słuchać tej piosenki bardziej ze względu na melodię, wokal, atmosferę niż sam tekst, z którym się nie zgadzam do końca. Gdyby nas nic nie różniło i tak znalazłoby się, o co dwóch Nowaków pokłóciłoby się. O wiele lepiej jest żyć marzeniem, że kiedyś będziemy potrafili się dogadać i zrozumieć pomimo dzielących nas różnic, a żaden gościu nie będzie kierował się bezpodstawną nienawiścią.
    Fajnie jest być idealistą.
    Pozdrawiam
    Tutti

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).