Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 8 lipca 2017

Madoka po latach

Po kilku latach, kiedy większość wątków już się zatarła w mojej pamięci, wracam do mojego ulubionego anime nastawiona na przyznanie, że wcale nie jest takie dobre.

I ŁOJEZU, PRZEGRAŁABYM ZAKŁAD SAMA ZE SOBĄ.

Zacznijmy od tego, że przepraszam za kolejną obsuwę w postach, ale miałam odnawiany pokój. Teraz wygląda trochę mniej jak przedszkole, ale bez przesady, tylko trochę.

Wracając do tematu, w czasach zamierzchłych przechodziłam bardzo krótką fazę miłości do mangi i anime (ale jednak bardziej mangi) i wśród nielicznych obejrzanych wtedy tytułów na pewno muszę wymienić Puella Magi Madoka Magica czy też, jak ja wolę, Mahou Shoujo Madoka Magica. Pamiętam, że okrutnie je sobie zaspoilerowałam, ale to nie przeszkodziło temu anime we wbiciu mnie w podłogę. Jednak lata minęły, pamięć blakła, a statut ulubionego anime (poza Królem Szamanów, ale to w ogóle nie ma żadnej konkurencji, jego nic z tronu nie zbije w żadnej kategorii) pozostał, mimo że faktycznie pozapominałam praktycznie wszystko.

Nastała więc potrzeba odświeżenia sobie tego krótkiego (bo zaledwie 12 odcinków po 22 minuty) anime. Nie ukrywam, że byłam niechętnie, bo niechętnie, ale jednak nastawiona negatywnie. Naprawdę byłam pewna, że się zawiodę i przyznam, że mój niewykształcony gust troszkę przesadził z entuzjazmem.

I wiecie co? Okazało się jeszcze lepsze, niż je zapamiętałam. Naprawdę, nie zmyślam.

No to po kolei.

Myślę, że każdy, kto choć trochę M&A w swoim życiu liznął, o Madoce słyszał. To już kultowe anime, które znane jest ze sprytnego, zaskakującego i przede wszystkim - logicznego i dobrego zagrania schematem tzw. magicznych dziewczynek (w klasycznej wersji znany np. z Czarodziejki z Księżyca).

Cała zabawa polega na zmyleniu odbiorcy, na początku pokazując mu pozornie wesołe anime o kilku czarodziejkach, a na koniec zostawiając z niegojącą się raną w sercu. Spokojnie, nie zaspoilerowałam - zabawa jest tak samo przednia, jeśli wiesz, że zaraz coś się w ogólnym klimacie powinno zmienić.

Zresztą już pierwsza scena powinna naprowadzać, że różowe krajobrazy to ułuda i zmyła.
Oczywiście nie będę lecieć w jakiejś bambuko, bo to nie tak, że Madoka nie ma wad. Ma ich dobre kilka, np. te cholerne twarze. Naprawdę. Nie mogę zdzierżyć tych oczu i nosów, chyba tylko Homura mi się podoba bez żadnych uwag.

Poza tym niektóre dziwne romantyczne aluzje, które tak lubią sziperzy, a które są nawet nie podtekstem, a poddnotekstem, ale skutecznie wybijają z klimatu.

Co mnie najbardziej irytowało podczas całego seansu to płaczliwy ton głosu Madoki, ale jeśli wpiszemy to jako części konwencji z racji tego, że to jednak anime, to się nie będę czepiać, bo staram się nie czepiać tego, co wynika z konwencji anime. Ale naprawdę - przedstawienie tych kilku scen nagości wyglądało nawet zabawnie.

Wreszcie - nadal odnajduję postaci jako nieco trudne do polubienia, chociaż prawda jest taka, że tym razem zamiast wszystkich nie cierpieć, Madoce udało się wzbudzić moją sympatię nawet do Sayaki, choć nadal trochę się krzywię, myśląc o niej. Moją ulubioną postacią pozostaje Mami, chociaż Homurze udało się wdrapać na piedestał tuż obok niej (ale tylko jeśli udaję, ze Rebellion się nie wydarzył).

Mimo że postaci niekoniecznie mi się jakoś super podobały, to nie mogę też wiele złego o nich powiedzieć, bo każda jest bardzo ładnie i dobrze nakreślona, a ich przeszłość doskonale rzutuje na ich charaktery. Podoba mi się, jak różnie zachowują się w tych samych sytuacjach, to się ceni.

I szczerze powiem, że to wszystkie w jakiś sposób istotne dla mnie wady, mniejsze czy większe. Wszystko inne, o czym mogłabym pomyśleć wcześniej jakoś nagle już nie jest wadą, wręcz przeciwnie. I niech za przykład robi tu czołówka, która pokazuje zupełnie inne anime, ale to nie szkodzi, bo piosenka, choć pozornie zupełnie nieadekwatna, tak naprawdę idealnie oddaje główną postać. Dziewięć odcinków zajęło mi rozkminienie tego tekstu, a przecież już to raz oglądałam, ale jestem pewna, że już wiem, o co w tym chodzi. Co więcej, nie mogę piosenki przewodniej wyrzucić z głowy, choć wcześniej w ogóle nie zwróciłam na nią uwagi.

Nawet zakończenie przestało mnie drażnić. Naprawdę, wydaje mi się, że w jakiś sposób we mnie zaskoczyło i przestało mnie drażnić.
Najważniejsza jednak jest historia, a ta pasuje mi pod każdym względem. Rzeczy zaskakujące i wbijające w fotel to to, co lubię najbardziej, a Madoka nie tylko zaskakuje, ale jest też przemyślana i logiczna i sama historia jest naprawdę doskonała. Nie tylko bezmyślnie zaskakuje, ale bawi się konwencją i odwraca ją, a do tego jest pozbawiona zapychaczy. Nawet takie sceny jak rodzinne śniadanie wyraźnie czemuś służą, dzięki temu anime ogląda się w ekspresowym tempie, a że nie jest zbyt długie, to w ogóle sielanka.

Jednak to, co podoba mi się najbardziej, to zderzenie dwóch stylistyk - świata realnego i labiryntów wiedźm. Naprawdę, to jest coś pięknego i niesamowicie jednocześnie estetycznego i pięknie budującego klimat niepokoju. Naprawdę, pomijając fakt, że historia jest doskonała, to właśnie ta estetyka chyba wyjątkowo mocno wpływa na moją opinię, ciężko oderwać oczy od wiedźm imitujących animację poklatkową w tych ich niesamowitych, koszmarnych i surrealistycznych sceneriach. Mnóstwo seriali animowanych powinno się od Madoki tego uczyć.

Ogólnie poza tymi nieszczęsnymi twarzami to tła, walki, tła, przedmioty, tła i jeszcze tła są po prostu piękne. Naprawdę. A w filmowej wersji podobno wszystko jest jeszcze ładniejsze, więc trochę sie wyrywam, żeby ją obejrzeć, a z drugiej boję się, że to będzie za dużo. Chwilę odczekam.

Mahou Shoujo Madoka Magica dumnie dzierży tytuł mojego ulubionego anime (nawet jeśli nie widziałam ich za wiele), a że nie planuję oglądać zatrważających ilości anime w przyszłości, raczej długo będzie go dzierżyć, a przynajmniej do mojego kolejnego rewatchu (tym razem w wersji filmowej, bo podobno trochę się różnią). I powtórzę się - jeśli nie oglądasz anime albo jeśli masz obejrzeć tylko jedno w całym swoim życiu, to niech to będzie to. Ale jak ci się nie spodoba, to tutaj nie wracaj i nie pluj, bo się zdenerwuję.

Problem w tym, że nie znam nikogo, komu Madoka by się nie podobała.
Nah, to jeszcze nie koniec tego posta!! A już ci się wydawało, ha!

Muszę jeszcze wtrącić trzy grosze o Rebellionie, którego kilka dni temu oglądałam pierwszy raz w życiu. Prawdopodobnie nie mogłabym złego słowa powiedzieć, gdyby wszystko skończyło się zabraniem wiedźmy przez Madokę, a tak to muszę się troszkę naprodukować.

Film traktuję jako prezent dla fanów, którzy płakali za niedoborem szczęścia w oryginalnej historii, bo pierwsza połowa filmu to ewidentnie spełnienie marzeń, gdzie wszystko pięć bohaterek bezstresowo walczy sobie ze złem i wiedzie beztroskie życie, tak jak w klasycznej historii o magical girls. Doczekałam się moich wymarzonych scen zbiorowych, coś cudownego.

Niestety, nie jestem przekonana co do zakończenia. Cała historia jest bardzo dobra i film jest rewelacyjny, ale ostatnia decyzja Homury trochę mnie kłuje w oko, no bo naprawdę. Yin i Yang to dla mnie już tak cholernie ograny schemat, że to aż przykre, a ten sarkastyczny uśmieszek w ogóle mi do Homury nie pasuje, chociaż to prawda, że zatraciła pewnie już w sobie wszystko i to cud, że nie odwaliła czegoś podobnego już wcześniej.

Boże, ale ja tu wychodzę ze skóry, żeby nie spoilerować, a pewnie i tak nikt tego nie czyta.

Jeszcze wszystko bym przełknęła bez nazywania anty-Madoki demonem. Bo ja rozumiem to zakończenie, naprawdę wiem, co tam się stało. Ale mi się to nie podoba. Naprawdę śmierć byłaby tak samo happy endem w moich oczach, a ostateczne zakończenie nawet mi się takie happy nie wydaje. Ono jest takie happy tymczasowo i tak na niby.

Niemniej film to także prezent dla fanów Mami, a jako że się do nich zaliczam, to nie będę jakoś mocno narzekać, myślę, że nawet się może kiedyś przekonam do zakończenia. Jak będę oglądać wszystkie filmy naraz za następne kilka lat, to może nie dostanę spazmów na widok tego okropnego uśmieszku Homury.

Aha, no i walki były cudowne. Niesamowite, uczta dla oczu. I ogólnie sceneria, tła, scena z kwiatami - czuję, że moje zapotrzebowanie estetyczne zostaje zaspokojone na następne pół roku.

Tak więc ostatecznie mam okropnie mieszane uczucia, bo jak sam film mi się bardzo, bardzo podobał, tak ostatnie dziesięć minut trochę to wrażenie zatarło. I jak doceniam inicjatywę Homury i prezent, jaki sprawiła Madoce, to nie potrafię przestać myśleć, do czego to wszystko oczywiście doprowadzi i wcale mi się to nie podoba, bo motyw Yin i Yang mi się zwyczajnie przejadł. Albo mam przykre wspomnienia po drugiej księdze Legendy Korry.

Byle tylko nie było czwartego filmu, bo rozdarłby mi serce.

PS: Nie szipuję Homury z Madoką w najmniejszym nawet stopniu, czy już jestem internetową anomalią?
PPS: Ale nawet skłaniam się trochę wobec Sayaka x Kyouko.

No a teraz pora obejrzeć jakieś słabe anime, żeby zachować równowagę we wszechświecie. Kimi no Iru Machi, nadchodzę! (za jakieś pół roku minimum)



7 komentarzy:

  1. w życiu nie oglądałam anime, a Twoja recenzja przekonuje, więc może się skuszę, zwłaszcza że to krótkie :") Mam alergię na długie rzeczy, bo czuję, że tracę czas. Więc to pewnie obejrzę XD Zwłaszcza że ładne

    OdpowiedzUsuń
  2. DOBRA, PRZEKONAŁAŚ MNIE, OD JUTRA ZACZYNAM OGLĄDAĆ

    OdpowiedzUsuń
  3. No to w takim razie będę musiała to obejrzeć... a powiedziałam sobie że skończyłam z tym 😂
    W swoim życiu obejrzałam już parę dobrych serii i myślę, że Madoka również się do nich zaliczy.
    Do następnego posta 👋 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie nikt nie czyta, no ja przepraszam bardzo.
    Wrócę jak obejrzę, tradycyjnie :3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że udało mi się was przekonać! Trzymam kciuki, żebyście się nie zawiodły <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli to takie krótkie to chętnie sobie obejrzę. :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).