Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 27 maja 2017

Ahoj, stolico!

Ten post miał być milion lat temu, ale wiecznie coś, ech. 

W tym momencie nie mogę się doczekać Kartki z pamiętnika, bo mam mnóstwo do opowiedzenia, ale pewnie jak już do niej usiądę, to nie będę nic pamiętać.

No nieważne.

Ostatnio byłam w Warszawie, w sumie nawet nie wiem po co, bo ani Targi nie były jakieś wspaniale zachęcające, ani nic innego nie miałam tam do roboty, ale zawsze miło się wyrwać z rutyny.

A propos Warszawskich (i w sumie nie tylko) Targów Książki, to marzy mi się, żeby zaczęło się tam dziać coś nowego, jakieś urozmaicenie. W tym roku nawet płyta stadionu była pusta. Pusta! Kompletnie n-i-c. A można by to zagospodarować i zrobić tam chociaż głupią strefę autografów, bo jak ktoś możliwie najbardziej logistycznie postawił obok siebie Mroza i Bondę i wystawił do podpisywania o tej samej godzinie (wszyscy rozchwytywani autorzy są w tym samym czasie i tak, ech), to nie dało się przejść. Dosłownie. Jakiś koleś dmuchał mi w szyję przez dobre pół minuty, zanim udało mi się uciec z tego ambarasu. Okropność (szeroka strefa osobista here).

A nie, sorki, jednak coś było na płycie. To:
Nie widzicie? No tu:
Żarty na bok, bo popękamy ze śmiechu.

Ale fakt faktem, że chyba tną na Narodowym koszty. Dwa lata temu dostałam piękną plakietkę, w zeszłym roku identyfikator z wsadzoną kartką papieru, a w tym roku kazano i popylać z samą kartką. Nie narzekam, ale szkoda, bo ta plakietka była piękna (ale może to przez ten nieustający brak smyczy do nich).

Moje łupy z tego roku raczej skromne, ale pokażę, co mam nie pokazać. (Na focie tylko książki fabularne).
Z czego tak: Bandiego kupiłam za bezcen, a na książkę ostrzyłam sobie zęby (pewnie będzie jakaś recka), Lolitę już kiedyś próbowałam czytać, ale od trzech lat jestem w połowie - problemem może być fakt, że nie miałam na papierze, a czytnik nie do końca mój. Poza tym ta książka trochę mnie obrzydza. Ale to wydanie jest takie śliczne, że nie mogłam się oprzeć. W antykwariacie poza terenem targów znalazłam moją ulubioną część Pamiętnika księżniczki w oryginale i nie uchowało się moje sześć bidnych złotych. Ciekawa rzecz, zauważyłam, że jestem w stanie poznać tę część po dowolnym fragmencie. Zdecydowanie nie powód do dumy, tym bardziej jeśli po zobaczeniu "Thanksgiving" na pierwszej scenie, poczułam się zdecydowanie podekscytowana, bo OMG TO TA CZĘŚĆ!!11". Kim ja w ogóle jestem.
Kolejne trzy Christie, kiedyś to skompletuję, mówię wam. Kasacja i Zaginięcie z serii o Chyłce, ale aktualnie nie mam miejsca na kolejne tomy, więc chyba się zatrzymam. Wreszcie Sherlock Holmes z antykwariatu (tym razem na terenie targów), a w środku trzy powieści o Sherlocku (Studium, Znak, Pies) i wspaniałe i klimatyczne ilustracje, coś wspaniałego.

Na koniec gratka: książkę Przemysława Borkowskiego kupiłam tylko dlatego że w czasie podpisywania zaoferowano nam stosowną zniżkę, a ja miałam ambicję podejść do autora, do którego nie było kolejki. Wzięłam, usiadłam, pogadałam, podpisane mam.
I powiem wam, że to była przemiła rozmowa! Niesamowicie sympatyczny człowiek, przeczytanie tej książki to teraz mój priorytet, a potem pewnie także wezmę się za poprzednie pozycje autora (zrobił tak skuteczną antyreklamę poprzednim książkom, że no musiałoby być tragicznie, żebym po tym odpuściła). No i obiecałam, że wrócę po następny autograf. Słowa dotrzymam.

Tak więc, jak gdzieś podpisującego pana Przemysława Borkowskiego miniecie, to zachęcam do wyłuskania pieniądza i pogadania. Super sympatycznie, naprawdę!

Co się poza tym działo? Nic szczególnego, szczerze mówiąc, tylko Jego Memiczność wpadł z wizytą. A poza tym jeden koleś kupił dwie palety książek Agaty Christie w tych namiocikach przed wejściem.
Ochrona roku.

Poza tym dopisane zostały dwa nowe miejsca w stolicy, w których można i nawet należy jeść, polecam serdecznie: Barn Burger i Curry House.
Oprócz wspomnianego wyżej antykwariatu Grochowskiego (polecam), wpadliśmy do muzeum domków dla lalek i było SUPER! Naprawdę! Mogłoby być co prawda nieco większe, ale nie narzekam, bo to prawdziwa uczta dla oczu. Przy okazji załapaliśmy się na wystawę lalek etnicznych, a tak się okazało, że pewna osóbka pisała na ten temat w zeszłym roku pracę na geografię (i dostałam 4+?? mimo że bezkonkurencyjnie najbardziej się przyłożyłam, ech), więc byłam wniebowzięta. Sfotografowałam absolutnie każdą witrynę, a to mi się rzadko zdarza. Znalazło się nawet miejsce dla dwóch Petr w salonie fryzjerskim, co niesamowicie połechtało moje ego, bo zgadnijcie, kto ma Petrę w swojej skromnej i minimalistycznej kolekcji? Tyle że moja nie jest fryzjerką, aktualnie robi za księżniczkę.

Ogólnie muzeum ma fantastyczną otoczkę, np. wchodzi się do niego przez drzwi od szafy. Wspaniałe. To jest totalnie coś dla mnie.

I są tam domki, o jakich mogło wam się nie śnić. Mój faworyt to scena pogrzebu zakonnicy:
Ogólnie domki zaprezentowane w muzeum to we wspaniałej większości domki luksusowe, ręcznie wykonane, dzieła sztuki, niesamowicie realistyczne i pełne detali. Dzisiejsze domki wyglądają jak niedorobiony żart przy nich.

Scenerie są przeróżne, sklepy, warsztaty, szkoły, zwyczajne domki, mieszkają w nich lalki, misie, szczury. Naprawdę polecam, nawet jak ktoś nie ma zielonego pojęcia o lalkach i w ogóle to nie jego bajka. A może nawet szczególnie wtedy.

Nie będę was zarzucać zdjęciami, więc wybrałam całe dwa (i jedno lalek), ale to nie jakieś moje ulubione, ciężko wybrać jeden domek, no i chciałam zostawić dla was najlepsze. Postawiłam na jeden z większych (ale zdecydowanie nie największy) i Pokój pisarza, bo mnie niesamowicie rozbawił, szczególnie ta butelka na podłodze.


I to tyle na dziś. Mam nadzieję, że mimo wszystko was nie zanudziłam.
Wracam... *werble* jutro! Ha! Tego się nie spodziewaliście!



10 komentarzy:

  1. Jak zobaczyłam te zdjęcia tak pożałowałam że nie mogłam znów zobaczyć Cię na żywo, ech. Pozostaje czekać tylko na YT :(.
    Fajne te domki dla lalek! Będzie o nich coś więcej na trzecim blogu? Chętnie zobaczę więcej zdjęć!
    AŻ NIE WIERZĘ ŻE JUŻ JUTRO KOLEJNY POST, OMG. Czekam na kartkę <333.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mieście gadają, że może coś nagram latem :v.

      Chciałabym bardzo wrzucić tam wszystkie zdjęcia, ale to się muszę wyprawić do babci po lepszy internet (uroki mieszkania na końcu świata).

      Usuń
  2. Fajnie, że żyjesz i czekam na kartkę! :D Lolita jest bardzo specyficzna, ale ją lubię, bo to jednak literacko kawał dobroci. Widziałaś pana Dudę na żywo, przesyłam wyrazy zazdrości. Zdjęcia cudowne :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno, a najlepszym dowodem na to jest fakt, że mnie obrzydza. Literacko genialna.
      Dziękuję!

      Usuń
  3. Nie miałam okazji być na tych targach (w ogóle nigdy nie miałam okazji być na żadnych targach :P), ale może kiedyś uda mi się wybrać. No cóż, czekam na kartkę!
    Na początku rzeczywiście nic nie widziałam na płycie xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę skoczyć do tego muzeum, jestem z Warszawy i nie wiedziałam, że takie mamy lol. Z Targami jakiegoś szału w tym roku nie było, ehh... Też zawsze chciałam podejść do smutnego autora! Może na następnych Targach to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie cudowne muzeum! ♥ Mnie niestety stolica jakoś unika (ok, byłam 2 razy, raz cały dzień spędziłam w Centrum Kopernik, drugi raz byliśmy na szkolnej pielgrzymce - byłam w Sejmie oraz Muzeum Katynia [chyba tak się to nazywa], 2 godziny ponownie w Centrum Kopernik i szybki spacerek po Łazienkach. Oraz 1 godzina na jedzenie pod Pałacem Kultury. Szaleństwo XD), nie miałam nigdy okazji faktycznie spędzić tam czasu. Kiedyś muszę się wybrać, no :")

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja kiedyś podeszłam do samotnego, rudego pana z Włoszech (mam problem z odmianą tego kraju, czy to jest poprawnie) na targach. Był przesympatyczny, mamy przeszłodkie zdjęcie, szkoda tylko że książka była bardzo kiepska :/ Ale to była tylka jednorazowa porażka!
    Jutro to dziś? Oooo to za chwilę.
    Chciałam tu napisać coś tak jakby ale trochę usypiam. Poczekam na następny post w ciszy w takim razie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Powiem jedną rzecz: "Lolita". To. Perła.
    Faktycznie - tematyka mocno odpychająca (i potem jak zaczynasz współczuć Humbertowi, orientujesz się, że coś jest chyba nie tak), ale wykonanie arcymistrzowskie. Uwielbiam, uwielbiam i po trzykroć: uwielbiam język Nabokova i wszystko inne w tej książce. I marzę tylko o tym, by kiedyś ją przechwycić w angielskim wydaniu. A potem nauczyć się rosyjskiego i przeczytać jeszcze po rosyjsku. A co.
    (Na Targach byłam po raz pierwszy, więc nie mam zbyt dużej płaszczyzny porównawczej, ale ogólnie nie podobały mi się tłumy - które rzecz jasna są elementem nieodłącznym tego typu imprez - i bardzo dziwna organizacja przestrzeni, za to podobały stoiska z literaturą obcojęzyczną i, ojej, z komiksami! Ich akurat się nie spodziewałam. Swoich upatrzonych od dawna komiksów co prawda nie dostałam, ale zadowoliłam się "Wizard of Oz" w oryginale i też jest dobrze).
    Kłaniam się nisko!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie powiedziałam, że literacko coś z nią jest nie tak, wręcz przeciwnie, uważam, że jest genialna, a najlepszy dowód na to to właśnie moje obrzydzenie :).
      Każda motywacji do nauki języka jest dobra, więc go for it :P. Chociaż czuję w kościach, że Lolita po rosyjsku może być jazdą bez trzymanki.
      Jeśli chodzi o same zakupy, bez autografów, to zdecydowanie należy wybrać się nie w sobotę, np. w piątek można sobie spokojnie pochodzić. Każdy inny dzień poza sobotą jest okej, szczególnie jeśli wybierzesz się rano. Wtedy nie ma tłumów :).
      W zeszłym roku na płycie były jeszcze gry planszowe!

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).