Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 20 kwietnia 2017

Wiem o tobie wszystko

Zaklejamy sobie kamerki internetowe, a jednocześnie w zakładkach "O mnie" na blogach udostępniamy tyle informacji, że w dwie minuty dowiem się o tobie wszystkiego.

Nie jestem szczytem internetowej prywatności. Piszę bloga, w którego nagłówku jest moje imię i nazwisko. Ale góra trzy osoby z czytających tego posta pamiętają, że na początku pisałam Wiosenne deszcze pod pseudonimem. Decyzja o ujawnieniu mojego imienia i nazwiska była decyzją przemyślaną i wiążącą się nie tylko z faktem, że zamierzam tego bloga prowadzić przez lata i istnieje spore ryzyko, że za pięć lat nie chciałabym być kojarzona po nicku zaczerpniętym z shounen anime.

Drugą sprawą był fakt, że tajemnica budzi chęć jej odkrycia. Jedną blogerkę śledzę od podstawówki i dopiero niedawno ujawniła swoją twarz, wcześniej starając się utrzymać prywatność. Znalezienie jej prywatnego profilu na Facebooku zajęło mi dwanaście sekund, bo mam słabe łącze. I tyle z anonimowości.

Inna kwestia, że na tym profilu, jako nieznajoma, nic nie znalazłam. I ludzie na moim zobaczą to samo zdjęcie w tle i zdjęcie profilowe zrobione tego samego dnia, co to na fanpejdżu. I stawiam, że na tym blogu jest więcej zdjęć mojej twarzy niż na wszystkich moich profilach społecznościowych.
Co nie zmienia faktu, że niewiele więcej wysiłku i takie informacje da się znaleźć (między wierszami, tu i tam) - ale bez jaj, na tyle mnie nie walnęło.

Nie zamierzam was pouczać odnośnie informacji, które udostępniacie na swoich profilach facebookowych ani o bezpieczeństwach haseł czy przelewów internetowych. Chcę wam tylko pokazać, że powinniście kontrolować, KOMU pokazujecie te rzeczy. I że udostępnienie każdej z nich powinno być decyzją świadomą, a nie na zasadzie "to nie ma znaczenia". Ma znaczenie.

Wiecie, kto widzi wasze posty na Facebooku? Zdjęcia? Polubienia? Komentarze? Miejsce zamieszkania? Datę urodzenia? Numer telefonu? Czy wasz profil pojawia się w wyszukiwaniach Google?

Szczerze powiem, że większości ludzi nawet nie chce się sprzątać polubień, nie mówiąc o znajomych (czy naprawdę te 400 osób musi mieć dostęp do wszystkiego? Nawet nie mówicie sobie cześć na ulicy), a co dopiero regularnie kontrolować ustawienia prywatności czy dziennik aktywności. Raj dla stalkerów.

A wielu ludzi w ogóle się nie przejmuje tym wszystkim. Wiecie, ile fałszywemu kontu zajmuje wyciągnięcie nagiego zdjęcia (to się teraz tak ładnie nazywa "nudeski" albo "softy", kiedy ktoś ma na sobie majtki, a wszystko i tak sprowadza się do jednego) od osoby dowolnej płci? Spokojnie da się to zrobić poniżej dwudziestu minut, jeśli osoba sama nie wyjdzie z propozycją wysłania. Nie pytajcie, skąd wiem, bo nie wydam swojego źródła wiedzy fejkowej (pozdrawiam), ale możecie mi wierzyć na słowo.

I wreszcie, moi drodzy blogerzy, wasze zakładki "O mnie". Piękne są, tylko że większość informacji na nich jest nie tylko niepotrzebna, ale też zwyczajnie mogąca wam zaszkodzić. Pokaż ludziom, co lubisz robić i jakie rzeczy lubisz, a zostaw dla siebie swoją datę urodzenia, miejsce zamieszkania, szkołę. W ogóle tego nie ujawniaj. Jeśli chcesz dać do zrozumienia, że nie masz osiemnastu lat, to to napisz. Nie musimy wiedzieć, czy masz trzynaście czy siedemnaście (szczególnie, jeśli nie masz jeszcze szesnastu lat). Jeśli mieszkasz w Warszawie i opisujesz jakąś warszawską atrakcję, to napisz spokojnie, że to twoje miasto - ale niekoniecznie, że twoja dzielnica.

I wreszcie - twoje zdjęcia są śliczne, ale zastanów się, czy na pewno powinny wisieć w tej zakładce, szczególnie z dopiskiem, że takie samo masz na Facebooku, Instagramie, Twitterze i Wattpadzie. Mam twoje imię, zdjęcie, miejsce zamieszkania, a twój profil na Facebooku pojawia się w Google. Ile czasu zajmie mi odgrzebanie twojego nazwiska?

Powiecie mi, że to nie ma znaczenia, bo przecież nie pójdę za tobą do szkoły i zrobię nie wiadomo co. Pewnie nie. Ale po pierwsze: dane są w cenie, dlatego aplikacje nam je wykradają.

Po drugie: to internet. Zajść komuś za skórę łatwo. A chyba nikt nie chce obudzić się z ciężarówką płytek podłogowych pod domem? Takie rzeczy się dzieją, naprawdę. Błogosławieni, którzy nie wiedzą, o czym mówię.

Po trzecie: jeśli myślisz, że nie można zostać zwolnionym z pracy czy mieć problemów w szkole przez to, co postujesz na swoim profilu na Facebooku czy hejterskie komentarze na blogach, to wow. Nie wiedziałam, że tacy ludzie się jeszcze uchowali.

I wreszcie: stawiam, że nie wiecie, ile zdjęć dowodów osobistych czy kart kredytowych można znaleźć na Instagramie. Na publicznych profilach. O prawach jazdy nawet nie wspomniawszy. Ja nie wiem, po co oszuści się jeszcze gimnastykują z jakimiś konkursami, stronami i smsami premium, jak wszystko, co im potrzebne, wisi na Instagramie.

To wszystko kwestia bardzo ważna, ale poboczna w kontekście tego posta. Dzisiaj apeluję do młodych blogerek: uważajcie, co udostępniacie na swoich blogach. Podejrzanych typów w internecie nie brakuje. Na ulicy ludzie niestabilni mieszają się w tłumie, w internecie zgarniają lajki za "baity".

Wiecie, czym jest wasz blog czy profil na Facebooku? Znakiem, z którym stoisz na ulicy. Wszystko, co udostępniasz, jest na nim napisane. Pewnie, znajdą się tam głupie rzeczy i nietwarzowe zdjęcia, nie ma problemu. A czy powinien tam się znaleźć adres zamieszkania?


kaboompics



4 komentarze:

  1. Czasem się cieszę, że jestem człowiekiem starającym się zachować pełną anonimowość w sieci. Nie wstawiam swoich zdjęć, proszę znajomych, by nie wstawiali takich, na których jestem ja. Ze snapa już nie korzystam, na twitterze nie podaję danych. Panicznie się boję, że ktoś coś kiedyś znajdzie w sieci i wykorzysta przeciw mnie. Z Internetu nic nie ginie. Przyklad mojej znajomej: wstawiła kiedyś na Facebooka swoje niby śmieszne zdjęcie. Po roku wykasowala, bo chciała dostać jakąś konkretną pracę. Nie dostała jej, bo przyszły pracodawca znalazł to zjęcie. I już jej nie chciał :V

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ważny temat, którym mało kto się przejmuję. Również staram się zachować anonimowość, choć pewnie i tak wiele informacji o mnie w internecie się już znajduje. Masz rację, że dziś wystarczy tylko chwila, aby kogoś wytropić. Najgorsze jest chyba to jak człowiek nie zdaje sobie sprawy, że może się czegoś w przyszłości wstydzić i dla zabawy zrobi coś głupiego, ale w internecie nic nie znika jak to mówią. Lepiej zachować ostrożność.

    OdpowiedzUsuń
  3. Internet trochę mnie przeraża. Z jednej strony spędzam w nim dużo czasu - chyba nawet trochę za dużo - i widzę, jak bardzo przydatny, pomocny i rozwijający może być (nawet planowałam coś kiedyś o tym napisać - może jeszcze się to stanie :P). Z drugiej strony może być zwyczajnie niebezpieczny. Oczywiście, takich oczywistych danych jak adres czy nazwisko nie powinno się nikomu udostępniać bez konkretnej potrzeby, ale nawet nasze polubienia, w ogóle wszystkie strony, które odwiedzamy, są zapisywane gdzieś tam w tych Szalonych Bazach Danych Mroku. I mogą potem zostać wykorzystane do manipulacji (przepraszam za ten spiskowy zaduszek, czytałam ostatnio artykuł dotyczący tego, jak po zaznajomieniu się z czyimś profilem na Facebooku można tę osobę przekonywać do głosowania na konkretnego kandydata w wyborach na przykład).
    W sumie trochę odeszłam od tematu, bo śledzenie aktywności przez system (SYSTEM. Nie mogę się od tych spisków opędzić :'D) to jednak nie to samo co dobrowolne udostępnianie danych. A tego, oczywiście, należy się w miarę możliwości wystrzegać.
    Kłaniam się,
    B.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).