Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 14 kwietnia 2017

DOBRE, BO POLSKIE: "Inwigilacja" Remigiusza Mroza

Do półek z książkami Remigiusza Mroza podchodziłam wręcz z nabożną czcią, bo prawda jest taka, że nigdy nie słyszałam złego słowa na temat jego twórczości. Należał do grupy polskich twórców, których bezgranicznie szanuję, mimo że jeszcze nic ichniego nie czytałam (jest tam też np. Jacek Dukaj). W końcu trafiła mi się Inwigilacja i, hm.

Fani twórczości pana Mroza mogą się zastanowić, dlaczego zaczęłam czytać serię od końca. Dobre pytanie. Miałam w rękach Kasację i Inwigilację i bardzo mało czasu na zastanowienie i z opisu zwyczajnie ta druga bardziej mi się podobała - skrzyżowałam palce, wzięłam i liczyłam na to, że będzie się dało przeczytać samodzielnie, bo nie miałam pojęcia, jaka powinna być kolejność i czy te dwie książki są w ogóle powiązane.

Da się. Chociaż może nie proponowałabym zaczynania czytania akurat od tego konkretnego tomu ze względu na relację głównych bohaterów, którzy tutaj dochodzą do jakiejś wreszcie konkluzji. Ale nie o tym, po kolei.

O czym jest Inwigilacja? Głównymi jej bohaterami jest dwójka prawników, którzy bronią Polaka podejrzanego o planowanie zamachu terrorystycznego w Warszawie, a który zaginął kilkanaście lat wcześniej w Egipcie i wrócił jako muzułmanin.

Temat bardzo na czasie, nie da się ukryć, do tego całość jest bardzo wiarygodnie przedstawiona. Szczególnie, oczywiście, strona prawnicza, ponieważ autor jest doktorem nauk prawnych, tak więc to po prostu czuć, że pisał ktoś, kto się na tym zna. 

Druga sprawa, to pewien powiew świeżości, bo to nie jest po prostu kryminał - tylko jakby jego odwrócenie. Nie sądzę, aby taki motyw był w książkach szczególnie popularny i szczerze przyznam, że to mój pierwszy kontakt z takim pomysłem. A to zawsze na plus.

Autor nie ucieka też przed trudnymi tematami - nie tylko terroryzm i ludzki strach, ale też moralność prawnika i jego zadanie. Co więcej nie boi się przedstawiać jednoznacznie poglądów swojej bohaterki, jakkolwiek kontrowersyjne by momentami nie były.

Niestety, tym, co powstrzymuje mnie od natychmiastowego sięgnięcia po poprzednie części, jest właśnie główna bohaterka, bo to dokładnie ten rodzaj bohaterki, którego najbardziej nienawidzę. Nie było w książce ani jednego jej opisu, ale nie zdziwiłabym się, jakby była ruda (ale że nikt o tym nie wspomniał, to pewnie nie jest ruda, tylko ma czarne włosy). Gdyby to pisała kobieta, Joanna Chyłka byłaby ruda na milion procent. To nie moje zasady, to nauka. Ruda, wyszczekana, stawia na swoim, lubi alkohol, papierosy, jednorazowe przygody i słucha "ciężkiej i słusznej, prawdziwej muzyki" (prawda jest taka, że zawsze znajdzie się ktoś, to słucha czegoś o poziom cięższego, Iron Maiden to hm, no cóż, niezbyt głęboki level) i w dodatku każdy chce ją przelecieć, a na dokładkę tragiczna przeszłość. Aha, no i nie zapominajmy o pogardzie dla "pustych blondynek" i nieustannym poczuciu wyższości - mam alergię na ten rodzaj bohaterki, bo z jakiejś przyczyny nie tylko wszyscy tolerują jej bezczelność i brak jakiejkolwiek kultury, ale wręcz szanują ją za to. I wszystkie różnią się tylko nadrukiem na koszulce. Sztandarowym przykładem takiej postaci będzie dla mnie Dora Wilka z serii książek Anety Jadowskiej. Zmodyfikowaną wersję Rudej, stateczną, spokojną, inteligentną i przede wszystkim - mola książkowego (tutaj poczucie wyższości zarysowane jest o wiele wyraźniej), znajdziecie równie często, chociażby Weronika w Motylku Katarzyny Puzyńskiej.
Tak więc już po pierwszej scenie, w której Joanna pokazała się na spotkaniu z klientami w skórzanej kurtce i wykazała się astronomicznym wręcz poziomem bezczelności, wiedziałam, z kim mamy do czynienia. Przewagą Chyłki nad innymi bohaterami jej gatunku jest jednak fakt, że kiedy trzeba, potrafi się opanować - na przykład w sądzie czy właśnie przed klientami. Są to jednak sceny bardzo rzadkie, bo zazwyczaj Chyłka to wulkan wściekłości kipiący sarkazmem. Byłoby to znośne, gdyby bohaterka miała coś ciekawego do zaoferowania, ale ta formuła wyczerpała się lata temu, niestety.

Ostatecznie jednak nie męczyłam się z Joanną Chyłką aż tak, jak myślałam, że będę musiała, ale mam wrażenie, że to wszystko zasługa tego, że czytałam piąty tom, więc bohaterka nieco już wyewoluowała. Mam przeczucie, że gdy zabiorę się za Kasację, będę trochę rzucać książką.

A zabiorę się na pewno. Nie tylko ze względu na skrajnie interesującą mnie tematykę (nie wiem, czy wiecie, ale profil mojej klasy to prawny właśnie), ale też dlatego że muszę przeczytać kontynuację - zakończenie nie zostawiło mi wyboru!

Przede wszystkim - książka jest niekrótka, ale czyta się ekstremalnie szybko i dobrze. Ostatnio czytam naprawdę, no, nic, poza wierszami i fragmentami na polski, ale Inwigilację wręcz połknęłam, nawet mimo mojej niechęci do Chyłki. To jest, słuchajcie, sztuka.

Kolejna rzecz, to po prostu się nie dłuży. Nie ma tu niepotrzebnych fragmentów, nie ma momentów, o których myślimy "Kończcie z tym i wróćcie do głównego wątku". Tu wszystko jest głównym wątkiem. Nie żeby coś, ale są autorzy, którzy powinni nauczyć się, że książce nie potrzeba opisów każdego poranka, serio. To właśnie powoduje, że książkę ciężko jest odłożyć, bo każda scena płynnie przechodzi w następną. Kiedy zaczęła się rozprawa, pomyślałam sobie matko, teraz to na pewno będzie nuda, bo na kilku rozprawach byłam (jako widz, na szczęście) i wierzcie mi, to nie ma nic wspólnego z wizjami telewizji. Potem wyszło na to, że rozprawa to mój ulubiony fragment książki. Tak było.

Cała opowieść trzyma w napięciu - może zakończenie nie jest jakoś spektakularnie nieprzewidywalne, a już na pewno nie sposób, w jaki zostało odkryte, ale książka zdecydowanie nie chce dać się łatwo odkryć - nie możesz odrzucić jakiegoś wyjścia z całkowitą pewnością, Remigiusz Mróz ci na to nie pozwoli.

Wreszcie bohaterowie - niezależnie od mojej sympatii czy jej braku wszyscy wydają się wykreowani co najmniej przyzwoicie. Moim skromnym zdaniem Chyłka nieco zaniża poziom, ale przypuszczam, że są ludzie, którzy ulegną jej gdzieś głęboko skrywanemu urokowi. Poza tym jestem niezwykle zadowolona z wyrazistych postaci drugoplanowych. Wyrazistych i autentycznych, i piekielnie często nieładnych postaci drugoplanowych, czyli coś, co najłatwiej spotkać w kryminałach i co w nich wielbię.

Ostatecznie książka kończy się klasycznym cliffhangerem, tak więc po skończeniu byłam wściekła, bo zdałam sobie sprawę, że po prostu muszę przeczytać następny tom. A to oznacza konieczność przeczytania poprzednich czterech. Ech, a miałam czytać tylko to, co mi się kurzy na półce.
Nie wiem, jakiej jeszcze zachęty potrzebujecie, przecież wiecie, że ja z zasady raczej recenzji książek nie piszę, a same recenzje czegokolwiek to u mnie co najmniej wielka rzadkość. Ale nie mogę przepuścić możliwości polecenia kolejnej dobrej, polskiej książki.

A więc bierzcie i czytajcie to wszyscy.



7 komentarzy:

  1. A ja jak zawsze przy temacie polskich pisarzy: Musierowicz, Spakowski i Kosik!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja za to spotkałam się z wieloma złymi opiniami i je, niestety, podzielam. Inwigilację przeczytałam z obowiązku (lubię być na bieząco u osób, których jestem antyfanką) i brr, źle to wspominam ;c.
    Ale Twoje zdanie oczywiście szanuję i nawet rozumiem, czemu się to może podobać ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym nie zaciskała zębów, gdy Chyłka się odzywała, byłabym na pewno o wiele mniej entuzjastyczna, ale zamykając na nią oczy, to tak, podobało mi się.
      "lubię być na bieząco u osób, których jestem antyfanką" - wow, groźnie. Nie szkoda marnowania energii na słabe rzeczy?

      Usuń
    2. Różnie — zwykle mam nadzieję, że będzie lepiej. No albo że te X osób na lubimy czytać się myli xD. A potem zwykle kończę na czytaniu wszystkich części Domu Nocy, bo nadal mam nadzieję :D

      Usuń
  3. Alicjo, czyżbyś miała konto na Wattpad, czy ktoś się pod Ciebie podszywa?
    P.S. Jeśli kiedyś pisałaś, że masz konto, to przepraszam, ale nie czytałam wszystkich wpisów. c:

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, nie odpowiadaj, już widzę. XD

      Usuń
    2. Godna uznania czujność! Dzięki, takie cynki zawsze w cenie, nawet jeśli tym razem to jednak ja :).

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).