Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 21 lutego 2017

Niemoralnie długa lista moich ulubionych piosenek My Chemical Romance

To najtrudniejszy post, jaki przyszło mi kiedykolwiek napisać. Przygotowywałam się na niego mentalnie od pół roku i nadal nie jestem gotowa, ale jeśli obiło ci się o monitor My Chemical Romance gdzieś na moim blogu i nie wiesz, o co mi biega ani nie było okazji sprawdzić, to pozwól, że cię oprowadzę.

Zanim zacznę, dwie wiadomości: jeśli masz zamiar w komentarzu pisać coś o ciulowej emo muzyce, beznadziejności MCR i w ogóle ominąć meritum sprawy tylko po to, aby wykazać wyższość Metalliki, Queenu czy Guns N' Roses albo, jakby to kogoś dziwiło, Green Daya, to proszę o wyjście. Szkoda twojego czasu, jakbym chciała słuchać Green Daya, to słuchałabym Green Daya (wszystkie te zespoły też szanuję i w większości lubię ich twórczość, jak już kiedyś mówiłam, żeby było jasne). Miałam sześć lat na zdecydowanie się i dalej obstaję przy MCR, taki lajf.

Druga sprawa: to nie jest lista najpopularniejszych piosenek czy takich, które trzeba znać ani nic w tym stylu. Wierzcie mi, że moja wewnętrzna Ala krzyczy mi teraz "UMIEŚĆ WSZYSTKIE!11", ale nie zrobiłam tego, bo prosiliście o ulubione. Będą ulubione, chociaż dalej obstaję, że moje ulubione to... no, wszystkie. Każda jest dla mnie szczególna, ale musiałam kilka wyróżnić ponad inne. Dlatego nie ma tu na przykład Teenagers, które umieściliby tu chyba wszyscy (ja też, gdybym mogła). To totalny misz-masz tego, co kojarzy każdy i tego, czego nie kojarzy nikt.

Nie ma tu też coverów. Covery to bardzo indywidualna sprawa i chociaż lubię kilka, to niektórzy by się poobrażali za nie pewnie. Nie ma też piosenek, które mamy tylko w wersji live w jakiejś biednej jakości.

Całość podzieliłam na ery, żebyście mieli przekrój, jak zmieniała się ich muzyka, bo zapewniam, że jest cholernie różnorodna i jeśli komuś pierwsze piosenki za bardzo dudnią, to te z ery Danger Days mogą się wydawać już w porządku. I na odwrót. Dlatego błagam na kolanach: jeśli odrzuci was Bullets, nie poddawajcie się i spróbujcie z następną erą.

I mimo tych wszystkich ograniczeń: lista jest tak samo niemoralnie długa, jak tytuł. I wstęp. Jestem beznadziejna.

Kolejność poszczególnych piosenek nie ma znaczenia, zazwyczaj ustawiałam je w takiej kolejności, w jakiej występują na płycie.

(PS: Wybaczcie, że rzadko mówię, o czym jest dana piosenka. One mają dla mnie wymiar bardzo osobisto-uczuciowy i nie umiem mówić, o czym są. Taki defekt).


I BROUGHT YOU MY BULLETS, YOU BROUGHT ME YOUR LOVE
W skrócie zwane Bullets, niestety MCR miało jakąś skłonność do przesadnie długich tytułów różnych rzeczy, szczególnie na początku.
O tej erze mam najmniej do powiedzenia. Jest bez wątpienia najcięższa muzycznie i wtedy jeszcze ludzie mieli nadzieję, że wyrośnie z tego porządna, rockowa kapela, a nie to emo gunwo (żart, nie spinajcie się). To bardzo surowa płyta, o mocnych rytmach i do bólu szczerych tekstach. Raczej do sprzątania jej nie włączę, bo oddziałuje na mój nastrój momentalnie. 

Skylines and Turnstiles



To jest pierwsza piosenka, która powstała. Inspiracją dla niej była tragedia z 11 września 2001 roku. Tekst jest bardzo... poetycki, nawet jak na My Chemical Romance. Ciężko tu szukać jakiegoś chwytliwego rytmu, ale warto ją znać, zdecydowanie, i myślę, że jest idealnym otwarciem listy.
Z tymi piosenkami jest taki problem, że albo to czujesz, albo nie. Ta jest akurat ciężko do poczucia.

Honey, This Mirror Isn't Big Enough For The Two Of Us



Mówiłam, że coś jest z tymi długimi tytułami.
Ta jest za to prostsza w poczuciu i nie bez przyczyny przez cztery lata była moją ulubioną pozycją na płycie. Jest surowa, nieokiełznana i nieoszlifowana, a jednocześnie ma to coś, że rozpoznam ją w pierwszej sekundzie.
Jest też do bólu szczera - nawet trochę bardziej niż wszystkie inne ich piosenki.


Our Lady Of Sorrows



Strasznie ciężko pisz mi się te komentarze, naprawdę. Nie wiem nawet, czy są potrzebne i czy ktokolwiek je czyta, ale jakoś tak głupio wstawić same piosenki.
Proponuję przesłuchać i przeczytać tekst i zdecydować, czy to jest coś, co wam odpowiada. Ja się tym zachwyciłam, mając dwanaście lat, więc w sumie teraz się nie dziwię, że mam nierówno pod sufitem.


Early Sunsets Over Monroeville



Zmęczeni darciem mordy, jak to nazywa moja mama? Szczerze mówiąc, to gdybym miała zgadywać, powiedziałabym, że to piosenka z drugiej płyty. Uwielbiam jej klimat i kontrast i te przebijające się emocje. Właśnie jestem przy wersach "But does anyone notice?/But does anyone care?/And if I had the guts to put this to your head/And would anything matter if you're already dead?" i mam dreszcze. Zawsze mam. Wydaje mi się, że ta piosenka jest zdecydowanie zbyt niedoceniana.


Drowning Lessons



Gerard w tej erze lubił mordować. Widzicie, znowu nie wiem, co napisać. Może zatem podam ciekawostkę, że kiedy poznałam My Chemical Romance, szczyt mojej wiedzy z angielskiego to było "apple", więc nie tylko przekręcałam teksty (dalej ich nie znam właśnie przez to), ale często źle odczytywałam tytuły. To jeden z nich. Gubiłam to pierwsze n i często nadal zdarza mi się tak powiedzieć.
A piosenka świetna, jak zwykle.

Uf, po tym wszystkim trochę mi się humor zepsuł, szczerze mówiąc, ta płyta strasznie na mnie oddziałuje, prosto w serce. Przejdźmy dalej.
Wielki brakujący, czyli Vampires Will Never Hurt You

THREE CHEERS FOR SWEET REVENGE
Tutaj mam o wiele większy problem z wybraniem piosenek, bo  n a p r a w d ę  wszystkie zasługują na umieszczenie, są mi jeszcze bliższe niż poprzednie. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Wybieranie pomiędzy jedną ikoniczną piosenką a drugą to fizyczny ból, serio. Każda brakująca piosenka na tej liście to Wielki Brakujący. Cóż, naprawdę dużo tych utworów wybrałam. Przepraszam.
Wampirza era pełna krwi i śmierci. Trochę mniej krzyku, więcej rytmu i nieco inny zestaw emocji. Pozwólcie za mną.

Helena



No proszę, chyba nie da się odpuścić Heleny. Takiego braku nikt by nie przeżył. Piosenka napisana dla zmarłej babci braci Wayów. Tyle w kwestii interpretacji, bo naprawdę nie umiem o nich pisać.
Jedna z najbardziej ikonicznych piosenek zespołu, jeden z najlepszych rytmów i jeden z moich ulubionych teledysków. Tekst to klasa sama w sobie, Gerard Way u progu chwały.


You Know What They Do To Guys Like Us In Prison


Ze wszystkich piosenek z albumu, tej chyba słuchałam najczęściej, szczególnie u szczytu mojego emo okresu. Po raz kolejny uwielbiam kontrast między początkiem piosenki a tekstem. W ogóle to właśnie ten początek zdobył moje serce te kilka lat temu.

I'm Not Okay (I Promise)



Kolejny klasyk i jeden z hymnów niezrozumianych dzieciaków z liceum. Bardzo dobra piosenka na singiel i na zapoznanie się z zespołem w wampirzych czasach. I tak, identyfikuję się na spirytualnym poziomie z tą piosenką, ale to jak każdy emo dzieciak.


The Ghost Of You



Przez chwilę chciałam z niej zrezygnować, a na początku wcale nie zamierzałam jej tu umieszczać, ale szczerze powiem, że ona zawsze we mnie trafia. Emocje zawsze uderzają prosto i dogłębnie, więc nie mogłam jej tak po prostu podarować. Tym bardziej, że przypomina trochę Early Sunsets Over Monroeville. Albo to tylko ja. Plus, troszeczkę odstaje od reszty piosenek.
Zazwyczaj ryczę, kiedy jej słucham. Jeszcze nigdy się do tego nie przyznawałam, ciekawe.


Interlude



Nie, to nie jest zły film. To jest cała piosenka. Myślę, że na tym właśnie polega jej wspaniałość. To są, kurczę, cztery wersy, a zawsze mam ciarki. Zawsze. I łzy w oczach. Jakbym miała urządzać plebiscyt na najlepszą artystycznie piosenkę My Chemical Romance, to Interlude dostałoby nominację na pewno.

Thank You For The Venom



Prawdopodobnie druga co do ilości odtworzeń. Uwielbiam w niej dosłownie wszystko. Kropka.

It's Not A Fashion Statement, It's A Deathwish



Przyłączam się do ludzi twierdzących, że to jedna z najlepszych piosenek na albumie. Nie mam pojęcia, co jeszcze mogę powiedzieć, poza tym że wszystko w niej jest w szczytowej formie i och, ta gitara.

I Never Told You What I Do For A Living



Ta piosenka jest do tego stopnia gniewna i mordercza, że równie dobrze mogłaby być z poprzedniej ery. Czuję srebrną nić dusz połączenia z tym utworem, bo... well, I tried.

Bury Me In Black



Zespół nie jest prawdziwie emo, jeśli nie ma jakiegoś słynnego bury me. Miałam na jej punkcie obsesję kiedyś i raz mi się przydała, kiedy próbowałam udowodnić ex przyjaciółce, że Gerard Way wcale nie brzmi jak pięciolatek. Nie pytajcie. To było dawno temu.


Desert Song



I ZMIANA KLIMATU. Tak jeszcze na chwilę ubabrajmy się krwią, zanim dołączymy do Czarnej Parady.
Po raz kolejny mam ciarki i trochę mokre oczy. Naprawdę uwielbiam tę piosenkę. Przez chwilę chciałam zacytować jakiś dobry fragment, ale jest ich za dużo, więc nic nie zacytuję. Trochę się nią tylko porozkoszuję.

THE BLACK PARADE
Era, z której MCR jest znane, kiedy osiągnęło szczyt popularności, a ich muzyka szczyt perfekcji. Co nie znaczy, że The Black Parade to moja ulubiona płyta - nie mam takiej, bo wiecie, nieperfekcja też może być idealna.
Cały koncept płyty skupia się wokół człowieka umierającego na raka. I to jest ten moment, kiedy nie tylko chcę i nie tylko piosenki zasługują na umieszczenie wszystkich - tu POWINNY być wszystkie. Pominięcie ich to jak zbrodnia i pewnie ktoś mnie za nie ukrzyżuje. Każdy jeden brak to po prostu mój ból fizyczny, dlatego zachęcam wszystkich serdecznie do przesłuchania całego albumu, bo warto.
Kompletnie od czapy powiem teraz, że książeczka The Black Parade to najpiękniejsza książeczka, jaką w życiu widziałam, serio. Okay, zaczynajmy.

the end.



Technicznie nie powinno się rozdzielać The End i Dead!, przynajmniej tak po mojemu, bo The End się nieładnie urywa bez swojego przyjaciela, dlatego Dead wam podlinkowałam. Dalej mam problem z pisaniem opisów, więc może po prostu powiem If you look in the mirror and don't like what you see, you can find out first hand what it's like to be me.

The Sharpest Lives



Z tego, co się orientuję, zagląda na tego bloga pewna fanka Szekspira, a tu mamy odniesienie do Romea i Julii :).
Ilość łez wylanych przy tej melodii jest nie do policzenia.

Welcome To The Black Parade



Kim bym była, gdybym pominęła najważniejszą piosenkę w historii MCR, najpopularniejszą, najbardziej dopracowaną, flagową? Toż to niemal hymn emo (sic!).
To pierwsza piosenka My Chemical Romance, którą usłyszałam i nie wyobrażam sobie momentu, w którym jej już nie wielbię. Mam nadzieję, że nigdy nie nadejdzie.

House of Wolves



TO BYŁA TA PIOSENKA, NA KTÓREJ PUNKCIE SIEKŁO MNIE NAJBARDZIEJ W CAŁYM MOIM ŻYCIU. Serio, w szóstej klasie podstawówki w jednym tygodniu przesłuchałam ją prawie 900 razy i ja nawet nie wiem, jak to jest fizycznie możliwe. Do tego stopnia ją uwielbiam.
Btw., jeśli moja siostra będzie słuchać takiej muzyki w szóstej klasie, to poważnie się zmartwię.
Jedno z moich wspomnień z nią związanych, to jak w pierwszej klasie na angielskim zapytano mnie o moją ulubioną piosenkę i powiedziałam o tej (zrobiłam dwa błędy w wymowie tytułu), nauczycielka ją puściła. Na lekcji.
Jakim cudem nigdy nie wylądowałam u pedagoga.


Cancer



O rany, nie rycz, Ala, nie rycz. To jest piękna, prosta piosenka. Może wydawać się zbyt dosłowna i oczywista, ale czy nowotwór nie jest brutalnie dosłowny? Poza tym warto rzucić uchem na ten live, bo to mój ukochany live ze wszystkich livów i jest w nim coś pięknego i cudownego.
Zanim zapytacie: nie podoba mi się wersja Twenty One Pilots. W ogóle, ani trochę, wcale a wcale, a to i tak najlepszy cover na tamtej płycie (ale to tylko mój gust, moje zdanie i mój odbiór piosenek - daleka jestem od twierdzenia, że coverowanie TBP to bezczeszczenie świętości).

Mama



Istnieją cztery piosenki MCR, których nie pokochałam od pierwszego przesłuchania: Mama, Destroya, Teenagers i Planetary (Go!). Do dwóch pierwszych musiałam dojrzeć, pozostałe dwie raczej nigdy nie dostaną się do kategorii bezgranicznego uwielbienia.
Mama jest... piekielna. Budzi we mnie ten dziwny, agresywny niepokój, a jednocześnie przynosi dziwną ulgę i dlatego tak ją wielbię.

Sleep



Obecnie, chwilowo to moja ulubiona piosenka z płyty. Kolejny utwór, z którym łączę się na metafizycznym poziomie i kiedy mam ten czas, kiedy zwyczajnie płacze w nocy, to ta piosenka usypia mnie do snu. I to nie ma nic wspólnego ze słowem Sleep w refrenie, bo ono pada tam w innym kontekście.
Och, mam łzy w oczach. Nie powinnam. Lecimy dalej.
(PS: Obczajcie koniecznie ten fanowski teledysk, bo jest bombowy).

Famous Last Words



Nie bez przyczyny jedna z najbardziej wielbionych przez fanów piosenek. Jestem tak basic pod względem tej piosenki, że mam zamiar wytatuować sobie wers (jak połowa fandomu).
Ale cóż poradzę, skoro przeprowadziła mnie przez piekło (jak połowę fandomu)?

Heaven Help Us



Ach, dlaczego tego nie ma normalnie na albumie? Wielka szkoda, bo ma to coś, zdecydowanie i okropnie siedzi w głowie.
I ten tekst.
Naprawdę nie mam pomysłów na opisy.

My Way Home is Through You



Szit, znowu nie mam słów. Posłuchajcie tylko, proszę.


DANGER DAYS
A właściwie, żeby być dokładnym, tytuł albumu to Danger Days: The True Lives of the Fabulous Killjoys, ale znane też jako SUPER JAPANESE DANCE PARTY.
To album o bardzo złożonym koncepcie takiego postapo superhero, jest nawet komiks. Przez wielu uważany za najgorszy album My Chemical Romance. Dla mnie jest zwyczajnie inny, ale nie zły pod żadnym względem - wręcz przeciwnie, cieszę się, że jest coś innego, od czego można zacząć i dzięki czemu można odetchnąć. Wszystkich, których wciągnęłam w muzykę MCR, zachęciłam nieco lżejszymi piosenkami z Danger Days. Potem poszło samo.
Po raz kolejny chętnie umieściłabym tu wszystko, ale z wiadomych względów musiałam trochę poobcinać i poleciało na przykład Party Poison, które jeszcze wczoraj wysyłałam Agacie jako warte poznania, czy Bulletproof Heart i The Only Hope For Me Is You, o których byłam pewna, że je tu umieszczę. Ale zrezygnowałam, widząc liczbę piosenek, którą umieściłam wyżej. Jeśli to czujecie, to koniecznie przesłuchajcie całości.

Na Na Na (Na Na Na Na Na Na Na Na Na)



Wiem, że ta piosenka wydaje się bez sensu, a przede wszystkim w ogóle niepasująca klimatem do wcześniej tu zaprezentowanych piosenek (mówiłam, że jest różnorodnie!). Moim zdaniem to zwykłe pozory, bo piosenka nabiera sensu nie tylko w kontekście płyty, ale też w kontekście historii zespołu. I dobrze domyka ewolucję zespołu.
W teledysku jest cenzura, za którą przepraszam, ale ten teledysk tak ładnie łączy się z następnym, że nie mogłam odpuścić.


Sing



O rany, jak ja uwielbiam Sing. To jest naprawdę piękna piosenka, jedna z najlepszych na albumie i zdecydowanie warta uwagi i rozgłosu wśród wszystkich, nie tylko fanów.
Może i nie brzmi tak za pierwszym razem, ale naprawdę wywołuje u mnie łzy. I, no wiecie, Keep Running. Zawsze to powiem, nigdy nie odpuszczę.
Wielbię.
Co jeszcze warto zobaczyć to wersję #SINGItForJapan. Są duże szanse, że ją pokochacie.

Save Yourself, I'll Hold Them Back



Oj, lubią oni Na, lubią. To moje ulubiona piosenka do żartowania z niej, ale tak naprawdę myślę, że jest naprawdę dobra i We can live forever if you've got the time zawsze do mnie trafia.

Summertime



Uwielbiam tę melodię i uważam, że to nie tylko słodka piosenka, ale przede wszystkim naprawę dobra piosenka i naprawdę czuję tę pustynię z okładki. Myślę, że dobrze wynagradza te wszystkie zabójstwa K. z Bullets.

Destroya



Gdybyście mi powiedzieli trzy lata temu, że umieszczę na takiej liście Destroyę, to bym was zabiła śmiechem. Ale jest tutaj i nigdzie nie odejdzie, bo jest tak inna i dziwna, że dla mnie totalnie odpiera wszystkie te ataki, że po TBP My Chemical Romance stało się grupą popową. No błagam.
Refren to życie, tak poza tym.

The Kids From Yesterday



Piękna, piękna piosenka. Bardzo lubię też ten teledysk.
Oj, to chyba łza, ale spoko, nie pozwolę jej popłynąć, jeszcze nie teraz.

Vampire Money



Zmiana klimatu znowu.
Wampiry, tak. Znowu, tak.
Okej, to skoczna i szybka piosenka, ale szczerze myślę, że tak naprawdę jest smutna. Poza tym miałam na nią okropną fazę ze dwa lata temu i całe lato słuchałam w kółko jej i The Light Behind Your Eyes (na liście jeszcze przed nami) na przemian.
Dziękuję, potańczę.

We Don't Need Another Song About California



Ci goście mają coś z Kalifornią.
Jeśli przyszliście tutaj prosto z tonów popowych, to myślę, że to piosenka dla was.

CONVENTIONAL WEAPONS
Conventional Weapons to album, który powstał między The Black Parade a Danger Days i został wyrzucony do kosza (niesłusznie!). Przed rozpadem jednak nam go wydano w postaci pięciu winyli po dwie piosenki. Widać dzięki temu, że DD sporo czerpie z CW (np. całe dwa wersy z Make Room!!!! zostały zaadaptowane do Na Na Na - dziwnym trafem to mój ulubiony fragment obu piosenek. Oczywiście polecam przesłuchanie całości, bo ten album ma niesamowity klimat, a ponieważ to tylko dziesięć piosenek, musiałam się mocno ograniczać.


Ambulance



Mam szczególny problem z komentarzem do piosenek z tego albumu, bo nie potrafię opisać klimatu, w jakim są utrzymane. Jest w nich w każdym razie coś zakurzonego i wielbię to.

The World Is Ugly



Chyba moja ulubiona piosenka z CW i jedna z dwóch piosenek MCR, których nauczyłam się grać na gitarze. Uwielbiam też przesłanie i melodię, ten utwór ma to coś, zdecydowanie.

The Light Behind Your Eyes



Jeśli wydaje wam się, że ta piosenka jest romantyczna, to napisał ją dla swojej córki. Nie wiem.
To druga piosenka, której nauczyłam się grać i uwielbiam tę gitarę właśnie. W ogóle to piękna piosenka i zdecydowanie powinna być szerzej znana, poza fandomem.


Surrender the Night



Ostatnio coś mi się stało dziwnego i zapałałam bezgraniczna miłością do tej piosenki. Tak nagle. Agata stwierdziła, że to nic szczególnego i pewnie pół roku temu bym się z nią zgodziła, ale coś dziwnego kliknęło w moim sercu i Surrender the Night wykopało z tej listy Make Room (a szkoda trochę).

Burn Bright



Ach, wreszcie. Kropka nad i, Amen w pacierzu i ostatnie zdanie. Ta piosenka kończy Conventional Weapons. I robi to genialnie. Proszę słuchać.

POST-ERA
Po rozpadzie wyszły jeszcze dwie płyty sygnowane nazwą My Chemical Romance (Greatest Hits i rozszerzona wersja The Black Parade) i choć prawdziwcyh nowości to ze świecą na nich szukać, postanowiłam uwzględnić piosenki wydane dopiero na nich. Dla zamknięcia klamry kompozycyjnej, bo lubię symbole.

The Five Of Us Are Dying



Jeśli słuchając macie jakieś dziwne deja vu, to bardzo słusznie, bo to wcześniejsza wersja Welcome To The Black Parade. Jest za to bardzo dobra sama w sobie i czasem lubię sobie jej posłuchać tak po prostu. Cieszę się, że nam ją pokazano. Najbardziej podoba mi się tekst And other times you feel you wake up dead. Ten utwór też dobra klamra kompozycyjna.

Party At The End Of The World



Zdziwiłam się, że aż tak mi się ta piosenka spodobała. Nie umiem przejść obok niej obojętnie. (Zauważcie "all my friends" - kolejny raz. Szczególnie ciekawe w kontekście Kill All Your Friends).

Emily



Bardzo mi to śmierdzi starym, pierwotnym, dzikim MCR, dlatego chyba tak mi się spodobała. Nie spodziewałam się tego.

Fake Your Death



Prawdziwa klamra kompozycyjna. Jedyna pokazana fanom piosenka z niewydanej, ostatniej płyty, tzw. MCR5, The Paper Kingdom. To prawdziwe zakończenie i prawdziwa ostatnia piosenka. To jest ten moment, kiedy mogę się troszkę rozpłakać, tak troszkę. No bo wiecie...
It is not a band, it is an idea.
Szczerze nie wierzę, że ktokolwiek to wszystko przesłucha, ale obiecałam sobie i wam ten post, więc jest. Ciężkie to było.
Dajcie znać, co wam się spodobało (jak nic, to nie musicie dawać znać) i czego waszym zdaniem brakuje (a za wszystkie braki stokrotnie przepraszam, ale to była wyższa konieczność).

Na zakończenie dla wszystkich, którzy poczuli, że to czują, mały drogowskaz, gdzie iść dalej. Podebrane z grupki My Chemical Romance Poland na Facebooku, a autorstwa Mai Bober.

Mam nadzieję, że spotkamy się na ostatnim poziomie ;).



21 komentarzy:

  1. Znam trochę tych piosenek, ale tylko The Sharpest Lives mam na telefonie (jedna z nielicznych piosenek, którą mam, a nie należy do mojego kanonu muzycznego), no bo kocham. Mój chłopak kocha MCR i potrafi w ciągu dnia puszczać mi kilkanaście ich piosenek i wypytuje o to, jak odbieram ich treść. Do mnie, niestety, taka muzyka nie przemawia, bo jestem taka trochę dziwna i słucham tylko musicalu :")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrów chłopaka!
      Podziwiam wszystkich, którzy potrafią się określić, jakiej muzyki słuchają, serio. Dzisiaj słuchałam MCR, Elvisa Presleya, Ylvis, Britney Spears, One Direction, Ricka Astleya, Katy Perry, The Lovin' Spoonful, Rufusa Wainwrighta, Shakiry, Bo Joviego i Queenu (i jednej piosenki Little Mix, bo mi nakazano) (słucham chyba trochę za dużo muzyki w ciągu dnia). Co to w ogóle za zbieranina i dlaczego istnieje osoba z tak nędznym gustem muzycznym, jak ja.
      Tak więc podziwiam i szanuję!

      Usuń
    2. Heh, to ja podziwiam osoby, które mają rozbudowany gust muzyczny, bo sama jestem ograniczona i to mocno :<. Jaki nędzny gust, każdy ma własny, a Queen i Rufus zawsze w serduszku :<

      Usuń
    3. Mój gust muzyczny jest bardzo przypadkowy, jakby był rozbudowany, to miałabym z tym mniejszy problem :D.
      Tak, ale za stawianie w jednym szeregu (nieważny kontekst) Queenu i One Direction pewnie można zarobić w zęby w pewnych kręgach :v.

      Usuń
  2. Przez pierwsze kilka minut gapiłam się tylko na zdjęcie tej przecudnej kolekcji na samej górze. Potem zaczęłam czytać, puszczając sobie piosenki. Rozpłakałam się gdzieś na wysokości Heaven Help Us, chociaż The Ghost of You próbowało zmusić mnie do tego wcześniej. I dalej mam trochę łzy w oczach, ale to pewnie dlatego, że akurat włączyłam Cancer.
    Podziwiam Cię za ten post, poważnie. Za te wszystkie komentarze, które udało Ci się napisać i ogólnie za umiejętność wybrania. Wow.
    Swoją drogą, gdybym była zmuszona wybierać między piosenkami MCR, moja lista wyglądałaby podobnie. Może dorzuciłabym tu jeszcze kilka, ale większość z tych, które podałaś, znalazłyby się też u mnie.
    Boże, jaka ta kolekcja płyt jest śliczna.
    xxx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Ja technicznie mam tę kolekcję w pokoju cały czas, a i tak ciągle nie wierzę i czasem tak się po prostu gapię i sama sobie zazdroszczę).
      Dziękuję <3. Te komentarze są beznadziejne, ale dziękuję :D. I sama też bym pododawała, ale i tak wybrałam większość z każdej płyty, co jest trochę bez sensu.

      Usuń
  3. Wreszcie post całkowicie o MCR <3 nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę, że wreszcie go napisałaś ^^ Ujęłaś wszystko, co trzeba było, każdy komentarz nie jest ani za krótki, ani za długi. Sama podobnie skomentowałabym każdą z piosenek, a już komentarz do Mamy to idealnie ujęte. Ten klimat piekielny jest taki... taki no. Sama rozumiesz. Wielkie brawa Ci się należą za napisanie i wybranie piosenek, bo to przecież jest strasznie ciężkie. Wybrać kilka z całej płyty? Najtrudniejszy wybór na świecie. Ja sama ciągle jeszcze zagłębiam się w piosenki MCR. Przesłuchałam chyba każdą piosenkę (chwała Tidalowi!), ale jeszcze nie kojarzę niektórych, szczególnie z Bullets. No ale mam całe życie na nauczenie się ich na pamięć xD szczególnie, że zakładam zeszyt do tekstów MCR.
    Alu, jesteś wspaniała! Jeszcze raz wielkie gratulacje, które należą Ci się jak najbardziej :D
    We'll carry on!
    ~Karou

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Strasznie się bałam tych komentarzy, tak więc się cieszę, że ci się podobają :D.
      No cóż, nie wybrałam kilku, wybrałam znakomitą większość z każdej płyty, a i tak było ciężko :P.
      Jest jeszcze sporo takich tylko w wersji live, na przykład The World Is Ugly w pierwszej wersji brzmiało inaczej. Też warto posłuchać IMO.
      Ja po tytułach też większości nie rozpoznam, a moja znajomość tekstów jest dramatycznie słaba, biorąc pod uwagę, że to mój ulubiony zespół. Ale nie mam jakiegoś parcia, wydaje mi się, że najważniejsze są uczucia, a nie wyniki w Guess That MCR Song Challenge (btw. poszedł mi lepiej niż się spodziewałam).
      Wow, zeszyt do tekstów MCR! W życiu bym na to nie wpadła, podziwiam! Obrazisz się, jeśli skopiuję ten pomysł?
      Och, dziękuję <3. Nie wiem za co ten komplement, ale zawsze miło jakiś usłyszeć :D.
      A ja zakończę troszkę pesymistyczniej, ale wydaje mi się ten cytat bardzo niedoceniany:
      Keep your boots tight, keep your gun close and die with your mask on if you've got to.

      Pozdrowienia!

      Usuń
    2. Wiem, że są jeszcze takie wersje, ale na razie ich nie słucham, one jeszcze troszkę poczekają (choć pewnie niewiele xd), bo na chwilę obecną TCFSR leci u mnie ciągle, a niedawno odkryty teledysk do Desolation Row... Ja nie wiem, jakim cudem Gee może być tak przystojny. W tym teledysku przeszedł samego siebie pod tym względem i pokochałam go jeszcze mocniej. Aż trudno uwierzyć, że będzie mieć już 40 lat :/
      Oczywiście, że się nie obrażę, wręcz przeciwnie ;) Ja sama też dość niedawno na to wpadłam :P Jestem w 1 LO i moim głównym językiem jest angielski, a w podstawówce i gimnazjum to niemiecki był moim wiodącym językiem, angielski mam dopiero od gimnazjum. I jak się domyślasz, są braki. Więc kiedyś wymyśliłam, że dzięki piosenkom angielskim dość szybko jakąś część nadrobię. I tak oto wpadłam na pomysł zeszytu z piosenkami MCR, bo przecież lepiej się uczyć dzięki przyjemnym rzeczom :D oczywiście mam dwa źródła, nimi się będę kierować podczas tworzenia, a mianowicie tekstowo i http://www.mychemicalromance.com.pl/ (jeśli znasz jeszcze jakieś źródła przydatne do pisania, to napisz, bo ich nigdy za dużo xd). W planach jest jeszcze zeszyt z tekstami Imagine Dragons, The Pretty Reckless i Green Day. Jeśli któregoś z tych zespołów nie kojarzysz, polecam. Podejrzewam, że Imagine Dragons znasz, może nawet jedziesz na OWF na którym są headlinerami; Green Day też z tego co widzę nie jest Ci obcy, wiec polecam The Pretty Reckless, bo w Polsce są słabo znani, a głos Taylor jest wspaniały <3 każda płyta TPR jest inna, tak samo jak u MCR, więc nie zrażaj się, jeśli któraś Ci nie przypadnie do gustu.
      Zakończę cytatem z piosenki, na której punkcie mam obecnie lekką obsesję xd
      And we'll love again and we'll laugh again
      We’ll cry again and we'll dance again
      And it's better off this way
      So much better off this way.
      Pozdrowienia ;)
      ~Karou

      Usuń
    3. Teledysk do DR jest sprzed 10 lat i Gerard wygląda na nim wyjątkowo dobrze, zazwyczaj nie uważam go za szczególnie przystojnego, a zwłaszcza obecnie. Chociaż, wstyd się przyznać, jego nos to dla mnie jedna z najpiękniejszych rzeczy w naturze. Ale to tylko ja. Generalnie jakoś nigdy mnie wyglądem nie powalał, to jego słowa przeciągnęły mnie na tę stronę mocy.

      Miałam dokładnie tak samo z tym niemieckim, ale udało mi się nadrobić wszystko w gimnazjum (ciężka praca i odpowiednia motywacja dały radę) i teraz mam wobec siebie wielkie wymagania względem mojej rozszerzonej matury z angielskiego. Zobaczymy.

      mychemicalromance.com.pl jest zazwyczaj najlepsze, ale fandom nie jest zgodny co do tekstu Fake Your Death. Jest kilka nieścisłości i różne źródła różnie podają. Trzeba sobie wybrać, co nam odpowiada, nie ma innej opcji :/. Ale muzyka MCR uczy często bardzo niecodziennych słów, na maturkę jak znalazł :P (kilka lat temu trzeba było użyć słowa "marszruta").

      Znam wszystkie te zespoły, ale ostatnio mój gust muzyczny szybuje w inną stronę. Na OWF nie jadę, a sama nazwa tego festiwalu wywołuje u mnie ścisk żalu i wyczuwam wczesne objawy czegoś, co nazywam ołowiem w płucach :P. Prawie 6 lat i dalej mi nie przeszło.

      Keep running.

      Usuń
  4. Jak ja się cieszę że nie mam bloga, jak pisanie komentarzy pod postami tak wyczerpuje to co dopiero pisanie postu O.o. Faktycznie niemoralnie długa ta lista, aż włączyłam komputer żeby przeczytać ten post, bo telefon wracał do ekranu głównego po niecałej minucie, zabiłaś go :P.
    MCR zaczęłam słuchać właśnie dzięki tobie, już 100 lat temu ;). Teraz włączałam po kolei każdą piosenkę którą zamieściłaś w poście, ale ja jestem tym typem któremu w porywach 5% przesłuchanych piosenek podoba się za pierwszym razem, ech. Ale spoko, daje im kolejną szansę, jutro zrobię sobie playlistę (jeśli nie zapomnę i będzie mi się chciało) ze wszystkich wymienionych tu piosenek i tak będę sobie słuchać :). Jakby ktoś już taką miał to nie pogardzę.
    Kurczę, fajnie mieć taki ulubiony ulubiony zespół! Ja mam dużo które lubię, ale żadnego takiego...no wiesz. Noo, może Hey. Ale ja wielbię Nosowską 10 razy mniej niż ty Geralda z tego co widzę. Jak ty ich kochasz na tyle żeby robić tatuaż, omg, w głowie mi się to nie mieści.
    Ex przyjaciółka, jejciu, jak to smutno brzmi :(((. Szalenie mnie intryguje twoja emo historia, ale chyba sama wolałabym nie wiedzieć, bo zajeżdża mocną traumą, taką że auć. No smutno się robi na samą myśl.
    No to po tym przez wielu wyczekiwanym poście ja się wiercę ze zniecierpliwienia na myśl o zb! No i YT. I audiobooku. To ten. Czekam. Dużo miłości. <3.
    PS. Shit, nadal na pocztę nie poszłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol, właśnie zajarzyłam że ten parasol na dole strony to nawiązanie do deszczu. Deszczy. Ekhe. Chyba że to moja bujna wyobraźnia, ale tak czy siak się tym podzielę :D. Mówiłam już że kocham twojego insta <3? Chyba w końcu sama założę, tylko po to że zaserduszkować wszystko XD.

      Usuń
    2. Zależy od postu. Są takie napisane w pół godziny, które biją rekordy popularności i takie, nad którymi się pocę całymi dniami (i potem są olewane). Najgorzej jest się zabrać.
      Ale zazwyczaj jednak kilka godzin schodzi na wszystko, szczególnie jeśli robię własne zdjęcia, bo muszę je zawsze zmniejszyć (wrzucanie ich takich dużych po mojej sieci to dramat) i trochę poprawić i w ogóle zrobić.

      Nie ma presji, jeśli ci się nie podobają, to też dobrze, nie do każdego to trafia :). A playlistę chciałam zrobić, ale jestem leniwa i już mi się nie chciało potem :(.

      Gerard to chyba mój ulubiony człowiek na ziemi, jeśli takie określenie nie wywołuje u ciebie bólu zębów ;). Kiedy zaczynałam uczyć się angielskiego, jedną z moich motywacji był fakt, że jeśli spotkałabym kiedyś Gerarda, to nawet nie umiałabym mu nic powiedzieć. No i się nauczyłam. Polecam ten sposób.

      Och. Tu muszę zrobić rozróżnienie, żeby nie nastąpiło nieporozumienie (raczej nie nastąpiło, ale tak dla spokoju duszy): to, co nazywam emo fazą, to okres mojej fascynacji mrokiem, krwią i śmiercią, który przypadał na koniec podstawówki i pierwszą klasę gimnazjum. Przeszło mi, jak zachciało mi się być otaku. Tragiczne backstory, emo historia, trauma - zwał jak zwał - stało się trochę później i całkowicie niezależnie. Może kiedyś opowiem (jak się upewnię, że osoby, o których musiałabym opowiadać, już o mnie zapomniały i przypadkiem na to nie trafią, lol), ale to zupełnie nieciekawa historia. A co do ex przyjaciół, to mam ich całą kolekcję, idzie się przyzwyczaić :v.

      Będzie wszystko! Dziękuję :).

      Co do PS, to wybacz mi bardzo i przyjmij moje najszczersze przeprosiny, ale napotkałam nieprzewidziane przeszkody, a potem to morze weszło mi w paradę, ale już powoli te przeszkody rozwiązuję i wyślę. Kajam się i błagam o przebaczenie.

      Tak, to o to chodzi z parasolką, w końcu pada na nią deszcz. Byłam taka z siebie dumna jak ją tam sobie wymyśliłam, a jesteś pierwszą osobą, która zwróciła uwagę XD. Dzięki!
      O, bardzo mi miło, szczególnie że uważam mojego insta za skrajnie zabałaganionego i nieciekawego. Dziękuję!

      Usuń
  5. MCR zaczęłam słuchać zdecydowanie za późno, bo jakieś osiem miesięcy temu. Ale lepiej późno niż wcale, prawda? Zwłaszcza, że to jeden z zespołów, które pomagają mi przechodzić przez życie (mam nadzieję,to nie brzmi zbyt dramatycznie).
    I może nie będę oryginalna i nic w tym stylu, ale dla mnie od początku "Famous Last Words" było tą 'specjalną' piosenką. Szczególnie słowa "Awake and unafraid, asleep or dead" sprawiają, że dzieją się ze mną dziwne rzeczy. Chcę płakać, chcę krzyczeć, czuję, że żyję, czuję, że umieram. Nie wiem, czy to dlatego, że nie umiem tłumaczyć czy po prostu nie potrafię znaleźć odpowiednich słów, ale nie umiem opowiedzieć, co te słowa konkretnie dla mnie znaczą. Jednak wiem, że pewnego dnia pojawią się gdzieś na moim ciele i nigdy nie znikną. Tylko mam problem z wyborem odpowiedniego miejsca.
    Poza tym, podziwiam cię za tę listę. Mi chyba nie starczyłoby siły, aby wybrać tylko po kilka piosenek z albumu :D
    PS: Nie znam wszystkich piosenek z Bullets, ale nie mogę się zmusić, aby je przesłuchać. Lubię myśleć, że mimo wszystko, są utwory niepoznane przeze mnie i boję się uczucia pustki, które nastąpi, kiedy w końcu się przełamię :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja o sobie mówię, że też zdecydowanie za późno, bo kilka miesięcy po koncercie w Polsce. Dramat.
      Doskonale wiem, o jakim uczuciu mówisz. Myślę, że większość fanów je zna. Ja jeszcze się waham, który cytat chcę, bo nie chcę wpaść w tatuażowy kicz, ale ten sam mam w czołówce. Za to mam miejsce - stawiam na lewy nadgarstek. Nie wiem, dlaczego akurat tam, ale jakoś zawsze sobie wyobrażałam ten tatuaż w tym miejscu, zawsze łatwo zerknąć czy coś.
      Jakie kilka, to znakomita większość z każdego albumu! I mnie też nie starczyło, mam wyrzuty sumienia po pominięciu niektórych.

      Szczęście jest takie, że po Bullets zostają jeszcze piosenki, których nie ma na płytach. Poza tym nie wiem, czy już widziałaś, ale obejrzenie The Black Parade Is Dead! to jak odkrycie TBP na nowo. Czułam się po tym jak nowonarodzona, a wstrzymywałam się od obejrzenia, aż nie dostanę płyty w swoje łapy, a to nastąpiło dopiero w grudniu. Tak więc polecam serdecznie :).

      Usuń
  6. Powiem ci, że ciężkie ery nie są dla mnie. Tak jak miałam z Green Day, wczesnym FOB (to nie było ciężkie ale u know) tak mam teraz z MCR, jak mnie w nie wprowadzasz. Muszę się bliżej zapoznać z Danger Days, bo jak wiesz, przyszłam tu z tonów popowych, a lubię bardzo Sing, więc.. nie jestem pewna czy dane mi będzie koedys zrozumieć ideę i ducha mcr, ale doceniam poetyckość niektórych tekstów. A tymczasem nie zagłębiam się głębiej w "emo" niż fall out boy i p!atd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MCR też nie nazywałabym ciężkim, wczesne ery są najcięższe w ich historii, ale jeszcze trochę im brakuje do ciężkiej muzyki, IMO.
      I to się w sobie wyrabia, jak zaczynałam słuchać MCR, to drażnił mnie nawet ten bardziej drący się fragment na początku Welcome To The Black Parade i myślałam sobie, że ta piosenka byłaby idealna bez niego. Teraz doceniam, że tam jest. Może to tylko kwestia przyzwyczajenia, a może czegoś innego.
      O tak, tobie serdecznie polecam Danger Days! Może poza Destroyą, lol. Za to są dodatkowe piosenki z tej ery, których nie ma na albumie (np. ta o Kalifornii, ale nie tylko), więc jakby co, to wiesz, gdzie mnie szukać ;).
      Szczerze mówiąc, nie chciałabym, żebyś kiedyś została doprowadzona do tego stanu, w którym zrozumiałam ducha MCR. Naprawdę. Wolę cię taką uroczą i radosną <3.
      Dobrze, że wzięłaś emo w cudzysłów, bo wiesz, co ja na to odpowiadam :D.
      (nie mogłam sobie odmówić: https://youtu.be/ghAE21nLib0)
      Przesyłam all the love <3

      PS: Obie miałyśmy spać właśnie. Tak tylko mówię.

      Usuń
  7. Z My Chemical Romance jest dziwna sprawa. Znałam kiedyś dziewczynę, dobry był z niej ziom - uwielbiała ich. W sumie uwielbia pewnie dalej :D Pomimo tej dość intensywnej znajomości,nigdy jednak nie przesłuchałam właściwie żadnej piosenki My Chemical Romance, aż wreszcie natknęłam się gdzieś na Welcome To The Black Parade, a potem zapoznałam się jeszcze z Na Na Na (na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na na naaa *nucę*) i Heleną. A potem, w konfrontacji ze społeczeństwem, dowiedziałam się, że jest to właśnie, jak piszesz "ciulowa emo muzyka" i, z tego co wtedy zrozumiałam (a ja z zasady wiele nie rozumiem) kicz (? chyba). I w sumie - choć był to drobny epizod, a ja nie zagłębiałam się też dalej w twórczość MCR (łoo, konformizm, uuuu) - zastanawia mnie ta opinia. Czy to jest kiczowata muzyka? Ciężko mi stwierdzić. W każdym razie te trzy piosenki, które znam, ośmielam się lubić :D I dzięki Ci za tego posta, bowiem gdy wyszarpnę sobie trochę czasu i najdzie mnie ochota na coś mocniejszego (ekhem, ekhem)), to będę wiedziała gdzie się zwrócić i za co się zależnie od nastroju zabrać c: Jeszcze co prawda tego nie uczyniłam (dlatego nie usuwaj tego posta pod żadnym pozorem! :'D), ale mogę zameldować, gdy to zrobię :P
    Zatem dzięki Ci jeszcze raz, czapki z głów,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co to jest kiczowata muzyka? Kiczowata jest muzyka My Chemical Romance, Britney Spears czy Sabriny? Jeśli trzymamy się definicji, to wątpię, aby MCR "schlebiało popularnym gustom".
      Myślę, że muzyka to skrajnie indywidualna sprawa. Denerwuje mnie nie tylko gadanie, jaka muzyka jest obiektywnie dobra (przecież to logiczne, że dla każdego inna), ale przede wszystkim dyktowanie innym, czego mają słuchać. Jest pewna grupa ludzi, tzw. wyznawcy jedynego słusznego gatunku, którzy uzurpują sobie prawo do zrównywania z błotem wszystkiego, co nie wpasowuje się w ich gust. Najlepsze jest to, że żrą się też między sobą - część z nich pewnie powie, że Metallica to muzyczny geniusz, a druga część, że to gówno dla pozerów i tylko wstaw-nazwę-norweskiej-heavymetalowej-grupy się liczy.
      A ja szczerze mam to gdzieś. Jeśli piosenka mi się podoba, to mi się podoba, jeśli ma skoczny rytm, to tańczę, jeśli dobre przesłanie, które do mnie trafi, to pokocham, a jak nie rozumiem żadnego słowa, bo wokalista tak się wydziera, to do mnie nie trafia. Taki mam gust i jeśli to kiczowaty gust, to trudno. Wolę słuchać kiczu niż być bucem ;).

      Odnośnie tego emo, to uważam sporą część tekstów MCR za skrajnie przeciwieństwo stereotypowej postawy emo. Zwykła szufladka, która się przyjęła ze względu na ich wczesny wizerunek.

      Ależ nie usuwam, gdzieżbym śmiała :D. Za dużo krwi nad tym postem poleciało ;).
      W taki razie czekam na meldunek!

      Usuń
  8. Czytałam to, mając słaby internet, więc nie przesłuchałam piosenek. Teraz wpadłam, żeby skomentować, a na pewno tu wrócę, to posłucham. Nie wiem, czy do mnie przemówi, ale zawsze warto poznać coś nowego ;)
    Świetny post. Ery w kolejności. Długi, ale bardzo starannie zrobiony.
    Muszę tu wrócić i wszystko przesłuchać.
    Koniecznie.
    Wrócę tu i dam znać, czy mi się podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ooo super post ! Jeszcze nie trafiłam na tak fajny o MCR ! Teraz mniej slucham, ale zdaza sie ze i wlacze se. Bardzo fajne piosenki. Najbardziej przypadła mi "nanana" "mamma" "helene" Welcome To The Black Parade. Były to czasy mojego gimanzjum. Nie emo. Dostałam ich dwie płyty przez przypadek. Nigdy wcześniej o ich nie słyszałam i tak ten zespół został moim ulubionym :-) Oby więcej takich postów !

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).