Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 7 grudnia 2016

BLOGMAS: DZIEŃ 7. Dziadek do orzechów x3. [Książki pod choinkę #4]

Dziadek do orzechów to twór, który stał się już nieodłącznym elementem Bożego Narodzenia. Balet Czajkowskiego słychać wszędzie - od reklam po centra handlowe, a sam wizerunek dziadka-żołnierza jest wręcz symbolem świątecznej atmosfery.

A dzisiaj mam dla was trzy odmienne wcielenia tej klasycznej historii.
PIERWSZY RAZ - BAŚŃ

Udało mi się wreszcie przeczytać Dziadka do orzechów i Króla Myszy. Jak zawsze wiedziałam - to totalnie książka dla mnie, pokochałam ją całą sobą. Trafiło mi się (nie żeby wybór był obecnie duży) wydanie Media Rodzina w przekładzie Elizy Pieciul-Karmińskiej i powiem wam, że to porządnie wydana książka na każdym szczeblu - od tłumaczenia, przez korektę, po ilustracje (Aleksandry Kucharskiej-Cybuch) i wreszcie papier. Pod tym względem nie ma nic, do czego mogłabym się przyczepić.
Dziadek do orzechów i Król Myszy to ciepła baśń pozbawiona moralizatorstwa, której celem jest opowiedzieć, a nie nauczyć. Bogata w szczegóły i pokazująca życie w czasach Ernesta Teodora Amadeusza Hoffmana baśń opowiada historię Marii, która pomaga dziadkowi do orzechów w walce przeciwko Królowi Myszy, a wszystko zaczyna się w Boże Narodzenie. To tak w skrócie.
To jest klasyka, a przy tym niedługie i czyta się naprawdę przyjemnie, dla mnie idealne, jeśli poszukuje się świąt w cukierkowym klimacie.
Tym, co jeszcze wyróżnia to wydanie - oprócz cudownie klimatycznych ilustracji, które dodają książce odrobinę dreszczyku - jest fantastyczne posłowie tłumaczki. Czytało się to niesamowicie i tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że ten przekład jest fantastyczny. Dodatkowo tłumaczy niektóre dziwne zjawiska w tej książce. Polecam serdecznie.
Zawsze chciałam sobie z czytania tej książki zrobić moją prywatną świąteczną tradycję i teraz myślę, że to chyba naprawdę wypali. Wsiąkłam w nią po prostu.
DRUGI RAZ - BALET


Wszyscy znamy ten balet - według wersji Dziadka do orzechów autorstwa Dumasa powstało libretto autorstwa Mariusa Petipa i Iwana Wsiewołożskiego, a muzykę, ikoniczną muzykę, stworzył Piotr Czajkowski. Obok Jeziora Łabędziego to chyba najpopularniejszy balet do tej pory.
Osobiście jeszcze nie miałam okazji oglądać go na żywo, ale to się zmieni w styczniu.
Od wersji książkowej różni się właściwie wszystkim - zaczynając od imion bohaterów, bo tu Maria przemianowana zostaje na bardziej kojarzoną Klarę. Jednak moim zdaniem w balecie dużo mniej jest świąt, dużo więcej cukierków. To nic złego, oczywiście, warto znać obie wersje.


Moją ulubioną częścią całego baletu, oczywiście poza finałem, jest taniec śnieżynek. Właśnie ten walc budzie we mnie największe emocje i to takie, które raczej ciężko u mnie wzbudzić - coś na kształt niepokoju, a jednocześnie zachwytu. Zresztą uwielbiam wszystko, gdzie lśni corps de ballet. Ich synchronizacja to miód na moje oczy.


Spuścizna tego baletu jest niesamowita, muzyka wykorzystywana chyba była już wszędzie - szczególnie w okresie świątecznym. Mnie jednak najbardziej w pamięć zapadła scena z Fantazji Walta Disneya. Fantazja to piękna zabawa muzyką i animacją, ale nie będę ukrywać, że wykorzystanie tańca Wieszczki Cukrowej znacząco podniosło notę ode mnie. Jednak to nie tylko dlatego moja ulubiona część filmu. Ale co ja się tu będę prosukować. Zobaczcie sobie po prostu!


Jeśli właśnie wsiąkliście na dobre w świat baletowego Dziadka do orzechów, to nie mogę zostawić tego tematu bez podrzucenia wam próby Royal Opera House. Warto to obejrzeć nie tylko dla cudownych baletnic, ale dla ciekawostek, które są nam sprytnie przemycane co chwilę. Naprawdę warto sobie włączyć, chociażby jako tło do pracy (próbę polecała też Anga Anna Maria, a ja nie mogę nie polecić przy okazji jej Nory!). Serio, oglądałam to już dwa razy i wcale nie mam poczucia zmarnowanego czasu, a to u mnie nowość!



PO RAZ TRZECI - BARBIE W DZIADKU DO ORZECHÓW


Przeze mnie uznawany za pierwszy prawdziwy film z Barbie (i przez większość globu, bo te pierwsze próby jakoś za bardzo nikomu w pamięć nie zapadły, co?) i od zawsze pozostający w czołówce moich ulubionych. Tak naprawdę moje najulubieńsze to pierwsze cztery i dopiero potem kilka późniejszych. Ale ja nie o tym, o tym kiedy indziej.
Ten film rozbudził we mnie to marzenie o balecie, które potem podtrzymywało 12 tańczących księżniczek - ale to parę (5) lat później. Kocham go absolutnie za wszystko - nawet za animację, która w Barbie zawsze kulała. Ale czy te pierwsze modele postaci nie miały najwięcej uroku?
Wracając - uwielbiam w tym filmie naprawdę wszystko, zaczynając od zrobienia z Drosselmeiera cioci, a kończąc na tych malutkich wróżkach, które wszystkich irytują. (Teraz kwiatuszki, bo śnieżynki są wyżej).


Wiem, że są też inne animacje oparte na Dziadku do orzechów, ale szczerze mówiąc, żadna mnie nigdy nie interesowała. Wersja Barbie naprawdę mi wystarcza - a Dziadek do orzechów ma u Barbie naprawdę długą tradycję.
Początek też jest bardzo bożonarodzeniowy! Po bitwie oczywiście już ten nastrój znika, ale na początku wszystko jest przesiąknięte świętami.
Ostatecznie uwielbiam to, że mimo że to Barbie, to zakończenie jest jednak dość gorzkie. Niby wszystko dobrze się kończy, ale... tak naprawdę to nie. A finałowy taniec! Wielbię po prostu.


Ostatecznie to piękna historia dziewczyny, która odkrywa swoje prawdziwe ja, wędrując przez krainę słodyczy, a wszystko upstrzone cudowną muzyką Dziadka do orzechów. Zakończenie chyba też jest dosyć zaskakujące? Tak mi się wydaje, ale nie pamiętam mojego pierwszego seansu.
Nie mogę też zapomnieć o tym, że Beata Wyrąbkiewicz ma ogromną zasługę w mojej miłości do Barbie i jej filmów.
W każdym razie ten film to bardzo ważny element mojego dorastania, dlatego zawsze będzie dla mnie ważny, nawet jeśli zestarzeje się wyjątkowo niegodnie i nawet jeśli wszystkie te filmy służą tylko sprzedaży zabawek.
PS: Zawsze chciałam taką zawieszkę na choinkę, jaką ma Klara.


Wszystkie trzy zaprezentowane w tym poście Dziadki do orzechów prezentują zupełnie inne historie, ale wszystkie kocham właściwie równie mocno i to zawsze przyjemność odświeżyć je sobie (czy też poznać, jak w wypadku pierwowzoru) w sezonie świątecznym.
Macie ulubioną wersję Dziadka?

PS: Przypominam, że warto zaglądać na bloga codziennie aż do świąt, bo Boże Narodzenie na Deszczach to 25 dni maratonu postów :).



11 komentarzy:

  1. Ejej, ale teraz to już przesadziłaś, bo chciałam napisać dokładnie identycznego posta (tylko zamiast oryginalnej baśni o wersji Dumasa, bo o tej Hoffmana to już pisałam). Serio, dokładnie o balecie i o Barbie!!!
    Ale dlatego kocham ten post całym serduszkiem (i bardzo dziękuję za mini reklamę hehe)!
    PS:też zawsze chciałam mieć taką zawieszkę jak Klara
    PS2:Też moim ulubionym fragmemtem jest Walc Śnieżynek
    PS3: Próby są dwie na yt, fragemnt z Marcelino oglądałam ze trzy razy, taniec figurek chińskich chyba 2
    PS4: napisałam coś więcej, ale chcę żeby mój komentarz był pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz jest tak bardzo źle napisany, ale mega się spieszyłam żeby być pierwsza (ja wiem że tonie wyścigi #noale).

      Usuń
    2. Kto pierwszy, ten lepszy! Nie no, serio, to się robi dziwne :D.
      Serio, nie ma presji, u mnie być pierwszym nie jest trudno :P.

      Usuń
    3. Jest presja, bo raz chciałm być pierwsza i sięnie udało :(
      No to jest dziwne, zwłaszcza że naprawdę jeszcze dzisiaj myślałam o tym żeby napisać ten post (w sensie żeby zrobić to dzisiaj już). Ale no, miłość w takim razie 💕 mimo, że straciłam fajny temat xd

      Usuń
    4. Jak nie ma presji, jak jest, no halo :D. Dla pierwszego komentarza pod syrenkami zarwałam nockę, no i to do mnie należy najpierwszy komentarz na zb (jeszcze z anonimka)a to do czegoś zobowiązuje <3.

      Usuń
    5. Obejrzyj jeszcze jakąś inną wersję i zrób lepszy post <3!
      I zarwałaś niepotrzebnie, bo następny komentarz pojawił się dopiero po 15 :(.
      A drugi konkretny następnego dnia :v.
      O kurczę, nie wiedziałam, że to ty!

      Usuń
    6. Ale nie, bo z tymi wersjami jestem związana sentymentalnie, tak na siłę to nie działa :(

      Usuń
  2. Chciałabym kiedyś robić takie śliczne ilustracje do książek (nie tylko) dla dzieci jak Aleksandra Kucharskiea-Cybuch na przykład, o.
    A post bardzo fajny, muszę przeczytać dziadka do orzechów kiedyś :). Ej, przed twoim Blogmasem myślałam, że jestem już za stara żeby czuć ten świąteczny klimacik, a tu proszę :D Dziękuję ci za tą atmosferę <3.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa lata temu też tak myślałam :P. To chyba kwestia nastawienia!
      To ja dziękuję <3!

      Usuń
  3. A ja mam tą przyjemność śpiewania w chórze dziecięcym w czasie Walca Śnieżynek w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej w Warszawie 💖
    I mimo że "Dziadka" (chodzi mi o balet 😉) Słyszałam niezliczoną ilość razy, kocham go ogromnie 😍

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).