BLOGMAS 2016: PODSUMOWANIE

By Alicja Kaczmarek - 12/25/2016

Gwiazdor przyreniferował mi taką oto rudą Gilianę, jest piękna!
Nigdy. Więcej.

Przysięgam. Były takie dni, że musiałam zaciskać zęby podczas pisania postów, tak bardzo było mi to akurat nie po drodze, bo jutro sprawdzian, bo jest 23 a ja dopiero mogę zacząć, bo zwyczajnie czuję się paskudnie i marzę tylko o pójściu spać.

Były takie dni, kiedy patrzyłam na spis, żeby sprawdzić, jaki powinien być następny post, a tam "FANDOMOWE PIERNIKI". Super, tyle że nie piekliśmy w tym roku pierników. I tu zaczyna się Wielka Improwizacja, bo post i tak musi być. Czułam się, jakbym miała nóż na gardle, a w żyłach płynną panikę. Albo kiedy budziłam się z nieplanowanej drzemki nad podręcznikiem, za oknem już ciemno, więc po zdjęciach. Albo akurat miałam do napisania opowiadanie. Straszne uczucie.

Oczywiście, to wszystko moja wina, bo kiedy nadszedł wreszcie pierwszy grudnia, wiedziałam, że nie jestem dostatecznie gotowa, że nie przygotowałam się należycie i może powinnam przełożyć to na następny rok, ale naprawdę chciałam jakoś odpracować beznadziejne ostatnie pół roku i jakoś wam to wynagrodzić, bo hej - jak nie teraz, to nie wiem kiedy, bo zbliża się moja matura, a chciałabym ją zdać jednak na przyzwoity procent, a także żywiłam się złudną nadzieją, że jakoś tę obsuwę ponadrabiam.

Jakie długie zdanie.

W mojej głowie miało być więcej wszystkiego, ale brak oświetlenia ukrócił moje zapędy. Ostatecznie był tylko jeden film, zdjęcia takie sobie, a książki do przeczytania pozostały mi trzy. Przynajmniej obejrzałam prawie wszystkie filmy, jakie chciałam i z trzech postów (Dziadek do orzechów, Opowieść wigilijna i Animacje) jestem naprawdę dumna. Efekt jest natomiast taki, że zostało mi mnóstwo pomysłów na rzeczy, więc w przyszłym roku, mimo że nie szarpnę się chyba już nigdy na codzienne publikacje, będę miała o czym pisać. A wszystko mam spisane w magicznym zeszycie, więc nie ma strachu, że zapomnę.

Drugi wygryw w przegrywie, to że udało mi się nie zawalić szkoły - okej, dwa razy powinęła mi się noga, ale to absolutnie nie miało związku z blogiem, jedynie z moim nieogarnięciem, więc sobie wybaczę, bo to moje jedyne potknięcia przez cały semestr #proud.

A trzeci wygryw w przegrywie, to że czuję, że mimo niezrealizowania planu w 100% (jakieś 75-80 bym powiedziała), wykonałam kawał solidnej roboty i nie żałuję, bo udowodniłam sobie, że mogę, spróbowałam kilku nowych rzeczy i udało mi się dotrzymać danego słowa, nawet jeśli czasem post pojawiał się na minuty przed północą.

Może nie osiągnęłam tym wszystkich takich wyników, jak chciałam, ale mam nadzieję, że dobrze się bawiliście, podobało wam się i nie dałam po sobie poznać, jak bardzo czasem miałam dość - no, może nie za każdym razem.

Teraz spis wszystkich postów dla tych, którzy się gdzieś zapodziali w tym miesiącu:

  1. A po co? A dlaczego? [WD]
  2. Idealne prezenty dla mola książkowego [WD]
  3. TOP 15 piosenek świątecznych [WD]
  4. Mikołajowa lista niegrzecznych postaci [WD]
  5. Agatha Christie na święta [WD]
  6. TOP świątecznych piosenek z Glee [WD x KOCIE WĄSY]
  7. Dziadek do orzechów x3 [WD]
  8. Moje ukochane kolędy [WD]
  9. Boże Narodzenie na YouTubie [WD]
  10. TOP: Boże Narodzenie w Hogwarcie [WD]
  11. Lalkowa przedświąteczne gorączka #1 [CB]
  12. Opowieść wigilijna... siedmiokrotnie [WD]
  13. Mikołajowa lista grzecznych postaci [WD]
  14. Fandomowe dekoracje świąteczne [WD]
  15. Recenzja: Księga wyzwań Dasha i Lily [YT/WD]
  16. Wigilia na Wrzosowej [zb]
  17. Gang Hogwartu: 2040 [zb]
  18. Lalkowa przedświąteczna gorączka #2 [CB]
  19. Recenzja: Cicha 5 [WD]
  20. Toy Story: Mikołaj na ostatnią chwilę [zb]
  21. Dlaczego warto kochać święta [WD]
  22. Świąteczne animacje [WD]
  23. Romione: Bardzo rodzinne Boże Narodzenie [zb]
  24. Wesołych świąt! [WD]
  25. PODSUMOWANIE.

Nie udało mi się przeprowadzić give awaya i zrezygnowałam z jednego opowiadania (z przyczyn ideologicznych, gryzło mi się z konwencją 10 dni z Jamesem Potterem), nagrałam tylko jeden film i napisałam 2 z 3 zaplanowanych lalkowych postów, ale chyba nie było aż tak źle, co?

Dajcie znać, jeśli śledziliście całe Blogmas :).

No i, oczywiście, grudzień się jeszcze nie skończył, więc czekają nas jeszcze podsumowania roku i takie bzdety (planuję fajne rzeczy i już prawie uciułałam piniondz na tę cholerną lampę, moja wymarzone Alice Cu-Poche Friends będzie musiała znowu zaczekać, ale chcę mieć chociaż jedno źródło światła). Ale to później. Tymczasem idę na urlop - niedługi, bo to byłby strzał w kolano, góra dwa-trzy dni.

PRZYPOMINAM TEŻ O KOŃCZĄCYM SIĘ KONKURSIE [KLIK], BĘDZIE MI MEGA PRZYKRO, JEŚLI NIKT NIE WEŹMIE UDZIAŁU, WIECIE?

A teraz idę odsypiać :).

  • Share:

You Might Also Like

16 komentarze