Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 17 listopada 2016

Ron Weasley jest super

Wydaje mi się, że era nienawiści do Rona już się skończyła, ale w sumie wypisałam się już z fandomu Harry'ego Pottera, więc co ja tam wiem (a dlaczego będzie w innym poście). W każdym razie - nie jest to najpopularniejsza postać na świecie, a popularność rzekomej wypowiedzi Rowling (nie mam pojęcia, czy jest prawdziwa, ale wolałabym nie ze względu na mój szacunek do autorki - jeśli jednak tak, no to... ech), która miała powiedzieć, że żałuje sparowania Rona i Hermiony, dalej bije rekordy szerowania. Bo Ron jest taki tragiczny i jego związek z Hermioną nie ma przyszłości. A Hermiona jest taka wspaniała przecież. ...

Uwielbiam Rona. Milion razy bardziej lubię Weasleya niż super hero Pottera. Rozumiem jednak, że można go nie lubić z różnych powodów. Ale jak ktoś mi mówi, że Ron był złym przyjacielem dla Harry'ego, to coś mnie trafia. Był fantastycznym przyjacielem dla Harry'ego i zaraz to udowodnię.
Ron nigdy nie zdradził Harry'ego. Nigdy przenigdy nie zrobił nic, co mogłoby być zakwalifikowane jako zdrada. Jasne, wściekał się na Harry'ego i były okresy, kiedy nie rozmawiali, a także tak - odszedł od przyjaciół w Insygniach śmierci. Ale o ile mnie pamięć nie myli, a nie myli, to Harry wyrzucił go z namiotu. Pierwszy zadał pytanie A więc dlaczego tu jesteś? a potem kazał mu wracać do matki. To Hermiona nie miała odwagi powiedzieć, że coś jej się nie podoba albo że jest rozczarowana ich wynikami. A jeśli Harry ma się obrażać za to, że jego przyjaciele nie są jego bezmyślnymi wyznawcami, no to kto tu jest słabym kumplem? Ostatecznie, Ron zrozumiał swój błąd. Przeprosił. I niemal natychmiastowo usiłował wrócić i naprawić to, co zrobił nie tak. Czy Harry zrozumiał, dlaczego Ron to zrobił? Że czuł gorycz, bo nie posuwali się ani trochę do przodu, a cała jego rodzina była pod nieustanną groźbą śmierci z powodu jego przyjaźni z Harrym. Tylko dlatego. Ich "zdrada krwi" jest raczej mała zbrodnią w porównaniu z tym. A więc:

Rodzina Rona nieustannie narażała się dla Harry'ego, a żadne z nich nigdy nawet się nie zająknęło, kiedy oferowali mu wszystko, co mieli. Nie tylko jedzenie, dach nad głową czy miłość - Fred poświęcił życie, George ucho, Bill twarz. Przypominam też, że rodzina Rona cierpiała nieustannie kłopoty finansowe (Artur wygraną na loterii przeznaczył m.in. na nową różdżkę dla Rona), a mimo to nikt nie wahał się, żeby przyjąć przyjaciela Rona na święta i lato. A Ron nigdy nawet nie zająknął się, kiedy mu to proponował, nigdy nie pomyślał, że daje mu za dużo w porównaniu do tego że:

Ron nieustannie żył w cieniu Harry'ego. A wcześniej w cieniu braci. Każdy z nas ma jakieś wady i wadą Rona było to, że był zwyczajnie zazdrosny o cały splendor, który spadał najpierw na Billa, który był nie tylko Prefektem Naczelnym, ale też po prostu piekielnie zdolnym uczniem, potem na Charliego, fantastycznego gracza quidditcha, chluby Gryfonów, następnie był Percy, Prefekt Nadęty, który lubił się wywyższać nad braci i wreszcie bliźniacy, których wszyscy po prostu lubili. Ron nigdy nie miał swojej okazji. by zabłysnąć, bo ani nie był cudownie zdolny, ani cudownie ogarnięty w sportach. Dobrze, że chociaż prefektem został. A Harry żył nieustannie w świetle reflektorów i oboje sobie zazdrościli. Nawet matka Rona, która zapominała nieustannie, że jej syn nie jada peklowanej wołowiny, najlepsze swetry dziergała dla jego najlepszego kumpla. Ja też miałabym dość, gdyby do zbawienia świata, doszedł jeszcze udział Harry'ego w Turnieju Trójmagicznym. Nielegalnie, ale jednak Harry'emu nie da się odmówić. No szlag może trafić. A na koniec - ten jego kumpel i najlepszy przyjaciel, który przecież nie chce go przysłaniać!!!11oneone został jego szefem.

Ron narażał się dla Harry'ego. Ron jest naprawdę odważny. Czy nie wystarczającym miernikiem jest to, że poszedł za pieprzonymi pająkami do Zakazanego Lasu, podczas gdy pająk to jego bogin?  I zmierzył się z całą rodziną Aragoga? Rok wcześniej poświęcił siebie w morderczych szachach. Rok później to on został wciągnięty za nogę do Wrzeszczącej Chaty, to on przekazał Harry'emu informację o Hagridzie i smokach, mimo że technicznie się do siebie nie odzywali, jemu zostały blizny po mózgach w ministerstwie (kolejny genialny pomysł Harry'ego - ale nad Harrym jakoś nikt się nie pastwi), to Ron oberwał pieprzonym Levicorpus, bo Harry chciał wypróbować, no rany. Nie tylko się naraża, ale też obrywa przez głupie pomysły Harry'ego. Harry się do błędu chyba praktycznie nigdy nie przyznaje - na pewno nie z wyprawą do ministerstwa. I ostatecznie w siódmej części Ron porzuca całą swoją rodzinę w śmiertelnym zagrożeniu, totalnie bez wieści, co się dzieje z nimi, aby iść z Harrym i ma prawo odczuwać frustrację, że nie ma progresu. A Harry nie ma prawa sugerować, że martwi się tak samo. Ale czy Harry przeprasza? Nigdy.

Ron nigdy nie ma oporów do przyznania się do błędu. Ron zawsze wspiera swoich przyjaciół, szczególnie Hermionę. Ron ma poczucie humoru. Ron jest błyskotliwy. Ron nauczył się języka węży ze słuchu, nie możecie mu zarzucić, że jest idiotą, rany boskie. Ron oddał wszystko Harry'emu. A przy tym to on najbardziej oberwał, on stracił brata, on żył zawsze w cieniu, bo nie był ani taki sławny, ani tak mądry jak Hermiona, nawet jego ugryzł głupi smok i to on dostał szlaban i polerował głupie puchary. Pierwszy raz trzymał galeona, kiedy Hermiona podała mu fałszywego, a Harry miał stos złota w banku, ale nie będę się powtarzać. Serio, mówicie mi, że on wiecznie narzeka, a ma tak dobrze? Chyba znamy innego Rona. A wciąż nazywany jest "najgorszą postacią w Harrym Potterze".

Sorry, ale Weasley is my king.


PS: Szczególna dedykacja dla Angi/Anny Marii (nie mogę się przyzwyczaić do tego nowego nicku!) z bloga W norze.



13 komentarzy:

  1. O! Nie zauważyłam, że dopiero wrzucone ;) Ale przechodząc do sedna - zmieniłaś moje spojrzenie na Rona. Nie było co prawda tak, że żałowałam sparowania go z Hermioną (wręcz przeciwnie), ani nie uważałam, że jest najgorszą postacią w serii. Ale ilekroć pojawiał się a) w książce b) na ekranie, miałam w stosunku do niego odczucia lekko odpychające, rodzaj irytacji pomieszanej z pożałowaniem. Owszem, podziwiałam go za poświęcenie w szachach i... chciałam dodać coś jeszcze, ale w zasadzie, to było jedyne co przychodziło mi do głowy, co chyba dobitnie świadczy, że nie doceniałam go jako bohatera. I prawdopodobnie teraz, po przeczytaniu twojego spojrzenia, będę inaczej na niego patrzeć przy kolejnym czytaniu/oglądaniu.
    Dziękuję za to :)
    Odi.
    PS Zastanawiałaś się nad karierą prawnika? w swoich postach jesteś bardzo przekonująca ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to wiele dla nie znaczy, jeśli udało mi się choć trochę zmienić czyjeś spojrzenie :D!
      Właściwie, to tak, moja klasa licealna jest szumnie nazywana profilem "prawniczym", ale jeszcze nie wiem, czy na prawo się zdecyduję, liczba papierów w tym zawodzie przyprawia mnie o zawrót głowy.

      Usuń
    2. Ah! To wiele wyjaśnia ;D No nic, lecę czytać dalej xD

      Usuń
  2. podpisuje sie rekami i nogami! ron to i moja ulubiona postac i nigdy nie zrozumiem czemu fandom odbiera go jako dupka a przynajmniej ja mam takie wrazenie
    ronmione forever moze na zb by sie pojawiło?

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, Ron Weasley jest super i jest niedoceniany. Lubiłam Pottera, ale Rona też.
    Serio powinnam jeszcze raz przeczytać całą serię. Jakoś od dwóch lat próbuję, ale ciagle nie mam czasu :/
    Genilany post <3 jak zwykle. Nawet nie mam, co dodać (możliwe, że przez to, że trochę czasu minęło od mojej ostatniej lektury Pottera, ech)

    OdpowiedzUsuń
  4. To może trochę dziwne, ale totalnie popłakałam się podczas czytania tego posta.
    Ron od pierwszych stron powieści był moim oczkiem w głowie, moim pretty baby, którego nie miał prawa skrzywdzić nikt. Broniłam go we wszystkich dyskusjach ze znajomymi, którzy uważali, że są ojejku jacy śmieszni - bo jak rudy może mieć dwójkę przyjaciół?
    Potem trafiłam na fandom Potterhead. Ej, przecież to super, poznam innych fanów!
    Jednak stosunkowo szybko okazało się, że w tym fandomie (nie mówię, że wszędzie) liczy się głównie większość, natomiast mniejszość jest mieszana z błotem. Nie lubisz Draco? Nie shippujesz Dramione? Nie uważasz, że Snape jest absolutnie najlepszym czarnym charakterem w historii? Nie śmiejesz się z głupich dowcipów fandomowych? Lubisz Umbridge? TO CO Z CIEBIE ZA FAN? No i jeszcze broni Romione, przecież ten związek nie ma najmniejszych szans!
    Nie ukrywam, że sama się wycofałam z Potterhead. No cóż, sądziłam, że to ma być przede wszystkim dobra zabawa, ale fakt, że nie raz i nie dwa wylewano na mnie wiadro pomyj sprawia, że coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że najlepiej rozmawiać o fanowskich rzeczach w okolicy dobrych znajomych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rona kocham i to całym serduszkiem! Zgadzam się z Tobą w absolutnie wszystkim co napisałaś i poważnie nie jestem w stanie pogodzić się z tym, że Rowlling wolałaby Hermione z Potterem. Moim zdaniem Hermiona BYŁABY szczęśliwa z Ronem i, no kurde, przeciwieństwa się przyciągają, tak? A taki perfekcyjny Harry i perfekcyjna Hermiona razem są po prostu nie do przyjęcia w mojej opinii. Gdy byłam młodsza i po raz pierwszy czytałam serie, to Rona pokochałam dokładnie w tamtym momencie, gdy opowiadał Harry'emu o kartach z czekoladowych żab. I nie pytaj mnie dlaczego... Sama nie wiem, do głębi mnie to zauroczyło. Od tamtej pory za każdym razem gdy Ron się z kimś pokłócił to stawałam za nim murem, nawet jeśli nie do końca miał racje. Pamiętam do dziś ten moment, gdy Ron został prefektem, a mi dosłownie opadła kopara. xD Bądźmy jednak szczerzy, Ron święty nie był. Szczególnie denerwowało mnie to, że się tak obżerał. Byłam gotowa mu to jednak wybaczyć xD Ogromnie rani mnie to, iż w "Przeklętym Dziecku" z Rona zrobili imbecyla i głupka, ta postać naprawdę nie była tym samym Weasleyem co reszcie książek. Podsumowuje: Ron górą!
    PS. Kocham ten uśmieszek Ruperta i zawsze, gdy myślę o Ronie to mam go przed oczami.
    PS.2 Teraz zauważyłam ile razy napisałam tu "Ron"
    PS.3 Porażająca ilość błędów i brak spójności, ale tak już mam gdy przeżywam. ;) Pokornie proszę o wybaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  6. #TeamRon.
    A Harrego nigdy nie lubiłam. HP czytałam dawno, wiec nic specjalnego tu nie napiszę, ale zgadzam się z postem w 100%. No i Ron jest rudy. Zawsze chciałam być ruda.
    <3.
    CZEKAM NA ROMIONE NA ZB

    OdpowiedzUsuń
  7. Ludki kochane, nie cierpię pisać o postaciach dobrze znanych z książek, a tym bardziej o takich, których miłość jest przedstawiona od narodzin do finału :(. Dlatego nigdy nie planowałam Romione, Hinny ani Percabeth czy coś, chociaż to moje kochane shipy. Ale jak tak prosicie, aż wy dwie <3, to postaram się coś wymyślić, ale nie obiecuję, że wpadnę na jakiś dobry pomysł wart zrealizowania :v.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Policz trzy osoby!
      Też czekam na Romione na zb <33333

      Usuń
  8. Najpierw serduszko, bo miłość milion i ty o ttm wiesz: <3
    Jakieś urocze Romione też bym chętnie przeczytała!
    Mam wrażenie, że Rowling powoli przejmowała spojrzenie fanów na Rona i w pierwszych częściach miała na niego pomysł, ale już w trzeciej wyoutowała go z ratowania Syriusza (nie mogę przeboleć, że jest go w mojej ulubionej części tak mało). Nie mówmy nawet o tym jaki Ron jest w Przeklętym Dziecku, mimo że jak wiemy, o tej sztuce i tak za wiele nie można rozmawiać.
    W dodatku chciałam przypomnieć, że Ron był nie tylko w cieniu swoich braci i Harry'ego, ale także najlepszej przyjaciółki i SIOSTRY, a chociaż wolałabym udawać, że tak nie jest, to niestety dla dorostającego chłopaka bycie gorszym od dziewczyny, zwłaszcza w sporcie (jestem pewna, że w którejś części Harry stwierdza, że Ginny jest lepsza od Rona w...(lol, nie potrafię poprawnie naposać nazwy), nowe i chyba dostała się wcześniej do drużyny, ale teho nie jestem pewna), jest największym wstydem. Nie uważam, że to ok, ale w takim społeczeństwie żyjemy, że bycie gorszym od starszych braci nie jest AŻ takie złe. Gorszym od swojej młodszej siostry - najwiekszą hańbą.
    No i był odważny, pomijając pająki szedł sam za jeleniem, łowił Harry'ego z rzeki i w Gryffindor to najlepszy dom dla niego!
    Dziękuję za dedykację <3. W ogóle to takie miłe, że w komentarzach sama miłość niego, a hejtu brak.
    Pozdr,
    Anna Maria (to moje prawdziwe imiona i jakoś tak stwierdziłam, że mimo iż totalnie mainstreamowe to jednak ich zlepek brzmi księżniczkowo, ale też się nie mogę przyzwyczaić xd)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi zawsze było Rona szkoda, a zarazem go nie lubiłam. Nie nienawidziłam. Zwyczajnie nie przypadł mi do gustu. Wiem, że bym się z nim nie dogadała. Był dość bezpośredni, a jego poczucie humoru… nie zgrałoby się z moim.

    Ale przyjacielem był świetnym. I chciałabym, aby nauczył mnie lepiej grać w szachy ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).