Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 23 listopada 2016

Harry Potter - chłopiec, który nie przeżył

Bo został całkowicie i z premedytacją zamordowany przez autorkę i Warner Bros. Nie żeby fani mieli coś przeciwko, po co?

Wiem, że temat już po czasie, ale już sobie ten post odpuszczałam cztery razy. No i nie mogę, bo jednak faza się nie skończy. Hajs się przecież zgadza - to w Harry'ego trzeba wbić jeszcze jeden nóż. Albo pięć - bo tyle będzie części Fantastycznych zwierząt.

Niezadowolenie się posypie, ale powiem wprost wszystko, co myślę o kierunku, jaki obrał Harry Potter. A nie podoba mi się on. Ba! Czuję się, jako wieloletnia fanka serii, osoba, która się na Harrym wychowała i dla której bardzo dużo on znaczy, opluta przez Rowling. Ale od początku.

Była ciepła jesień, choć czasem padało, dużo z przyjaciółką siedziałyśmy na huśtawkach nieistniejącego już placu zabaw. Byłyśmy jeszcze dziećmi, ale nasze oczy od lat wpatrzone były w serię o nastoletnim czarodzieju. Niedawno wyszedł ostatni tom, filmy co prawda jeszcze wychodziły, ale to przecież nie to samo.

I wtedy Karolina rzuciła luźną myślą: Może napisze kontynuację jakoś za dziesięć lat?
A ja, jako ta przemądrzała, odparowałam: Na pewno nie, powiedziała w wywiadzie, że to definitywny koniec.

Chociaż tliła się we mnie iskierka nadziei, J.K. Rowling z biegiem lat nadal uparcie twierdziła, że nie będzie ani kontynuacji Harry'ego, ani nowych powieści z serii. W końcu to zaakceptowałam, każde takie przypuszczenie znajomych kwitowałam Nie ma szans i nauczyłam się kochać przyszłość bohaterów, których sama stworzyłam: mój własny Next Gen. Co prawda było tych wersji co najmniej pięć na przestrzeni lat, ale miałam to: miałam moją kontynuację. Moją. Ponieważ poczułam się zaproszona przez Rowling do stworzenia jej, do dania upustu mojej kreatywności, do tego, jak te książki mnie inspirowały. Ponieważ dostaliśmy jasny komunikat: nic więcej nigdy nie będzie. Dlaczego miałabym się hamować?

I nie hamowały się tysiące innych osób z całego świata. Wielu, naprawdę wielu z nas stworzyło swoją kontynuację, której trzymało i trzyma się bardzo mocno.

A potem Warner Bros. stwierdził, że z Harry'ego można wycisnąć jeszcze trochę pieniędzy: najpierw było Pottermore, potem Wonder Booki, tylko na PlayStation 3, potem zapowiedziano jakieś dziwne interaktywne książki tylko na urządzenia Apple. Niby wszystko fajnie, tyle że Pottermore zdechło dość szybko, Księga Czarów i Eliksirów okazały się nudne, a te iBooki... no cóż, nie wiem, kto do czytania książki potrzebuje wyskakujących obrazków z rogów. Ale spoko, fajny bajer, tylko jak to ma się do tego?:

Jeśli sądzisz, że w dobie komputerów sztuka czytania zanikła, zwłaszcza wśród dzieci, to niezawodny znak, że jesteś MUGOLEM!

A potem przyszedł film. Myślę sobie: co się do cholery właśnie dzieje? Ale jakoś obyło się bez szumu, wydawało mi się, że tylko fani jakoś się tym filmem zainteresowali, a mnie w ogóle obszedł on bokiem, bo co to w ogóle za materiał źródłowy? Encyklopedia? Oczywiście teraz, kiedy jest już po premierze, internet znowu wybuchł. Ale kiedy został zapowiedziany, to nikt się nie zainteresował.

Ale potem przyszła sztuka. Sztuka, która, wbrew pierwszym zapowiedziom, wcale nie okazała się opowieścią o życiu Harry'ego z Dursleyami, ale tzw. Harrym Potterem 8. Next Genem. Oficjalnym Next Genem. Lekki policzek dla tych, którzy te Next Geny od lat piszą. Teraz możemy pisać co najwyżej alternatywy, a nigdy bym się o pisanie alternaty nie posądzała.

Ale dobra. Sztuka jak sztuka, prawie nikt jej nie zobaczy...

Chyba że wydamy ją jako książkę! Dwukrotnie, a co tam!

Mam z Przeklętym Dzieckiem kilka problemów: po pierwsze, to scenariusz. A jak to mądrze prawi Mieciu Mietczyński - scenariusze się dobrze ogląda, odegrane, na scenie. A nie czyta. Po drugie - to Next Gen. Tyle jest tematów w świecie HP, ale trzeba się uczepić tego jednego, bo najwięcej ludzi będzie zaciekawionych. Po trzecie - nie napisała tego J.K. Rowling. Po prostu podpisała, że może być i poszło, a świat dosłownie stanął na głowie, bo ÓSMA CZĘŚĆ POTTERA, O BOŻE!!!!!!

Tyle że nie. No bo właściwie czego to jest kontynuacja? Filmów, książek, gier? Powiecie, że książek - ok. To Fantastyczne zwierzęta są prequelem tylko do filmów? Czy wszystko się zazębia i oba są częścią i filmowego uniwersum, i książkowego, które, nie ukrywajmy, różnią się i to pod wieloma względami?

Nie poznam na to pytanie odpowiedzi, bo scenariusza nie przeczytam. Nie jara mnie czytanie scenariuszy - nieważne, czy to Sofokles, Szekspir, Molier, Fredro, Mickiewicz czy Rowling. A właściwe Jack Thorne. Tym bardziej, że podobno tyłka nie urywa.

Sztuka sama w sobie też chyba nie wzbudziła takiego zainteresowania, jakby się chciało, bo wybuchł wokół niej mały skandalik, bo Hermiona stała się czarnoskóra. Nie chcę wkładać kija w mrowisko, bo mnie naprawdę wszystko jedno, czy Hermiona jest biała, różowa, czarna czy zielona z dwiema antenkami. Nie ma to wpływu absolutnie na nic. Nawet przełknęłabym, że to tylko taki marketing, gdyby nie komentarz J. K. Rowling do całej sprawy.

Nigdy nie mówiłam, że Hermiona jest biała.

Oczywiście cały internet wie już, że mówiła, ale to jest po prostu splunięcie na fanów. Powinna powiedzieć, że Hermiona jest Hermioną bez względu na kolor skóry i tyle, ale nie, trzeba zrobić z fanów debili, bo przecież autorka zadbała o to, aby Dean Thomas był grany przez aktora o odpowiednim kolorze skóry, ale na Hermionę zabrakło jej już mocy sprawczej albo energii. Świetnie.

Ale wiecie, ja zawsze narzekałam, że świat Pottera jest zbyt monotonny, że wypadałoby wyjść poza Hogwart i pokazać coś nowego. No i film stara się to robić i byłabym wniebowzięta, gdyby to był jeden film, a potem jakiś inny, na inny temat. Ale nie - trzeba zrobić pięć filmów. Super. Jak znajdą chusteczkę, na której Rowling nabazgrała trzy zaklęcia to wydadzą to w złotej oprawie i zrobią cztery filmy o wytwórcach zaklęć.

A propos wydawania - scenariusz Fantastycznych też wydadzą. Bo tak ciężko zrobić z tego powieść. No ale po co, skoro scenariusz sprzeda się tak samo dobrze. I żeby nie było - wiem, że wydaje się scenariusze filmów, ale nikt nie wciska ludziom, że to część historii ani nic. Kupujesz scenariusz, bo ci widocznie zależy, nikt tego nie oprawia w złotą ramkę i nie mówi: OTO KONTYNUACJA! Nie, to ciekawostka.

Nie mam nic przeciwko ludziom, którym się to podoba i uważają to za fajne. Mam dużo przeciwko ludziom, którzy, moim zdaniem, źle się zabierają za całą sprawę. A najbardziej mam przeciwko gadaniu, że nie będzie nic więcej potem, a pierwsze, za co się ludzie w Warnerze zabrali, to Next Gen. To jak powiedzenie Możesz przejść, a potem zatrzaśnięcie furtki przed nosem, bo jednak ja mogę to zrobić lepiej i jeszcze się na tym Warnerowi zarobi.

A to przecież nie koniec. Ktoś sobie sprytnie wymyślił, że zrobi się z Harry'ego Pottera drugie Gwiezdne wojny. Pozostaje tylko jedna kwestia: o kim są Gwiezdne wojny? Pierwsza tryolgia o Luke'u, ale jak się spojrzy na dwie trylogie, to już bardziej o Anakinie, a potem jakaś Rey, a komiksy, książki, gry to w ogóle osobny kosmos.

A o kim jest Magiczny świat Harry'ego Pottera? Aktualnie o Newcie Sakamanderze. I tak pozostanie przez jeszcze cztery filmy.

Spoko.



18 komentarzy:

  1. Zgadzam się taaaak bardzo. Ja "8" część przeczytałam, i sromotnie się rozczarowałam. Mimo, ze fajerwerków nie oczekiwałam. Ale to nawet przyzwoite nie było. Echhhh. Oficjalne oświadczenie: Z nowego pokolenia uznaję JEDYNIE ff Ali, i Czary Mary. Koniec kropka. A do kina nie pójdę. Nie zarobią na mnie (żeby nie było-książki też nie kupiłam).
    Kierunek tej serii błaga o pomstę do nieba, i przypomina o tym, co zrobiono Hobbitowi. :C.
    Tolkien się w grobie przewraca. Jednak tu sytuacja broni się o tyle, ze film sam w sobie jest bardzo fajny. A przynajmniej mi się podoba.
    Li i jedynie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze Next Gen Kaśko, toż to klasyk!
      http://spp-rose-weasley.blog.onet.pl
      Ale teraz Onet chowa posty zapisane jako szkice i trzeba pobierać z Chomika pełną wersję, żeby sobie poczytać - niemniej, warto!
      Ale po zrobieniu trzech Hobbitów nie dokooptowali jeszcze spin-offu o każdym krasnoludzie, a tu się na takie rzeczy zanosi :<. A mini serialu o Huncwotach/założycielach pewnie się nigdy nie doczekamy, chociaż fani błagają o to od lat :).
      A twoje zdanie tylko mnie utwierdza, że nie ma, co się zabierać, ech.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam pisać bardziej ambitnego komentarza, bo wszystko jest w poście. Scenariusz do ósemki olałam, na "Fantastyczne zwierzęta" nawet nie zamierzałam iść do kina... Miałam mieć wywalone na całą sprawę, bo w sumie to jedyne sensowne rozwiązanie. Niby nie mogę mieć żalu do Rowling, bo to jej życie i jej wybory. Ale zaczynam mieć dość po newsie o kolejnej książce ze świata HP i pianiu ludzi na temat wspaniałości tego wszystkiego, co się w tym świecie dzieje. Ma prawo mi się to nie podobać. I tyle. Amen, Alicjo, amen.

      Usuń
    2. Rowling nie ma już żadnego prawa wyboru, Warner Bros. trzyma wszystkie prawa do Harry'ego. Nie wiemy nawet, czy jej się to serio podoba, ale cóż - nazwiskiem sygnuje, więc mam prawo obarczać ją za to. Do przekazania praw też nikt jej nie zmusił :v.
      Żadna z tych książek nie jest pełnoprawną kontynuacją. Te kolejne, zapowiedziane, to rozszerzone wersje biogramów z Pottermore :)).
      Ja już przestałam śledzić niusy nawet, bo nie dałam rady tego czytać.
      Amen, dziękuję.

      Usuń
  3. Przeczytałam w kilka godzin ten wiekopomny scenariusz z Przeklętym Dzieckiem w tle i faktycznie szału nie ma, choć powiem szczerze, że moim zdaniem, gdyby ktoś do niego porządnie przysiadł i nad nim popracował, to mógłby być ciekawy... mimo, że trochę przewidywalny. No i gdyby był napisany w zwykłej formie, a nie w formie dramatu, bo przecież czytanie "scenariusza" nie daje totalnego, książkowego relaksu, tylko męczy. :-/ Niestety. Masz dużo racji, w tym, o czym piszesz. Z Harrym Potterem zetknęłam się pierwszy raz na studiach (cóż, moja młodość i nastoletnie lata to były inne książki) i początkowo, pierwszy tom bardzo skrytykowałam. Później przeczytałam kolejny - na zasadzie, cóż ona tam znowu wymyśliła... I potem kolejny... I... zakochałam się w tych książkach. Każdy tom przeczytałam wielokrotnie. Najbardziej podobało mi się w nich, że są to takie grubaśne tomiska, przez co z jedna książką można kilka dni obcować, przez co żyć niemalże w tym innym, magicznym świecie - świetny relaks. Teraz natomiast czuję niesmak. Tak, jak Ty. Pozdrawiam ciepło :-) Uściski.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się. Jak tylko usłyszałam tytuł "Harry Potter i Przeklęte Dziecko", pomyślałam sobie, kurde, no czemu oni to psują? Mimo to i tak kupiłam ten scenariusz, nie podoba mi się strasznie, czytam to chyba tylko po to, żeby na to narzekać. Ma wieść o filmie się ucieszyłam, ale... o jednym filmie. Nie podoba mi się przedłużanie serii ma siłę, nie w taki sposób, na odpierdziel. Bo, na serio, Przeklęte Dziecko jest jak taki bardzo średni fanfic :/ Tak więc zgadzam się, jak zawsze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja piszczę ze szczęścia i mam niesamowitą radochę z Fantastycznych Zwierząt. Bo lata 20te, bo zwierzęta, bo amerykańscy czarodzieje i co najważniejsze, bo Eddie Reddmayne i Ezra Millers <3 Chyba pójdę w ten weekend, jeśli spełni moje oczekiwania, to nawet dwa razy, a co! Natomiast z częścią na temat Przeklętego Dziecka się zgadzam, nie zamierzam uznać tego za kanon, szczególnie tego, co zrobili z Ronem. Raczej prędko tego w całości nie przeczytam.
    Ściskam gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgwałcenie postaci Rona boli mnie niesamowicie :C.
      Świetna nazwa! :D

      Usuń
    2. *usłyszała "Ezra Miller"*
      On jest wspaniały, jego role są wspaniałe. Di ent.
      (Tak, tylko po to piszę tego komcia)

      Usuń
  6. W sumie to HP8 przeczytałam dawno, po angielsku i nie uznaję tego za kanon i tyle.
    Za to Fantastyczne Zwierzęta... To było coś. Podobało mi się, przyjemny, Eddie <3333, ale kilka potknięć było. FZ polecam jednak, 1000x lepsze niż HP&CC.

    OdpowiedzUsuń
  7. O, miałam napisać posta na ten temat! Tylko, że... Całkiem innego. Wyjątkowo chyba nawet wezmę się za pisanie gniewnej odpowiedzi na blogasku ;) nie no, tak naprawdę nie gniewnej, bo po prostu skupiam się na innych akcentach całej historii, ale i tak miałam porzucić temat, a ponieważ jesteś osobą której zdanie niezwykle szanuję, to chyba jednak się za to wezmę. Pozwolisz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chcesz napisać post o swoim zdaniu na ten temat, to spoko, nie mam problemu, ale jeśli chcesz udowadniać, jak to się mylę, to pozwól, że spasuję :P.
      Pisałam tylko o swoich odczuciach i naprawdę rozumiem ludzi, którzy się jarają powrotem do świata Pottera, ale można to było zrobić milion razy lepiej, moim skromnym zdaniem :).
      Zauważyłaś, że nasze komentarze do siebie nawzajem to ciągle "Też chciałam o tym napisać! Nie masz nic przeciwko?" :D?

      Usuń
    2. Haha, no właśnie zauważyłam!
      Nie zamierzam Ci udowadniać, że się mylisz, tylko przedstawić swój punkt widzenia - który pokrywa się w wielu miejscach. Trochę jak z kostką Neckera (sześcian narysowany na 2D) - możemy ją widzieć dwojako, ale żaden sposób nie jest "bardziej prawidłowy" (ukradłam to od Dawkinsa, ale co tam, to świetna analogia :P)
      Zwłaszcza, że nie chcę pisać się o jaraniu tylko o Rowling bardziej :)

      Usuń
    3. Pisz, pisz, przeczytam chętnie!

      Usuń
  8. Ja sztuki czytać w ogóle nie zamierzałam, a na film nie wiem, czy warto iść. Wiem tyle, ze wkurza mnie, ze od czasu wydania sztuki, każdy nagle jest wielkim potterhead XD i osoby z mojego środowiska ciągle się mnie pytają, jaka ze mnie fanka, jak do tej pory nie przeczytalam ósmej części :") i nikt nie daje sobie wytłumaczyć, ze to nie Rowling to napisała, ale się jedynie pod tym podpisała (a to dlatego, ze na okładce wielkimi literami jest "J.K ROWLING")
    EH,ZYCIE :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post, co tu dużo mówić.
    Piszę teraz, kiedy mam wreszcie w rękach sztukę. Przeczytam ją dla ciekawości, nie oczekuję zbyt wiele i nie uważam jej za ósmą część serii.
    Na film moje przyjaciółki chcą iść, ja jestem trochę ciekawa, co tam porobili, więc pewnie pójdę z nimi XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Byłam bardzo negatywnie nastawiona do pomysłu rozszerzania uniwersum HP. Fantastyczne Zwierzęta i to w 5 częściach, jakaś sztuka teatralna. I co jeszcze? Rowling w ogóle straciła kontrolę nad tą marką. Tak przynajmniej wtedy na to patrzyłam. Ku mojemu zdziwieniu film mi się spodobał. W ogóle nie chciałam go oglądać, ale coś mnie przekonało. Byłam naprawdę zaskoczona, to może najlepszy film spośród magicznego świata Jo? W końcu nie ma tutaj pourywanych wątków, niejasności, czy wręcz błędów i niedorzeczności. Jednak bardziej niż zwierzątka zainteresował mnie obscurus. Mam wielką nadzieję, że walkę Dumbledore'a z Grinenwaldem. Ten film pokazał, że wyobraźnia Jo nadal jest w świetnej kondycji i jak wielki potencjał ma ten świat, to nie musi być tylko Potter, jest wiele innych czarodziejów, którzy przeżyli ciekawe przygody.

    Jeśli jednak chodzi o Przeklęte Dziecko... To tytuł jest adekwatny. Przyznaję, nie przeczytałam tego "dzieła". Skutecznie zniechęciła mnie do tego sama Jo, po prostu obrażając inteligencję fanów. Tak jak napisałaś wystarczyło powiedzieć, że Hermiona jest po prostu Hermioną. Po premierze, kiedy jednak poznałam fabułę i poczytałam trochę recenzji, analiz itp. tylko utwierdziłam się w przekonaniu, aby tego nie czytać. I nie psuć sobie obrazu świetnych książek. A uznawanie tego jako oficjalną, ósmą część sagi? To chyba jakiś żart.

    Bardzo nie podobało mi się, to co działo się z Potterem. Bardzo. Ale Fantastyczne Zwierzęta trochę mnie pocieszyły, to na pewno nie to samo, ale mają w sobie to coś! :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).