Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 15 października 2016

Uzależniłam się od papieru

Przepadłam. Ale wcale nie chcę iść na odwyk.

Nienawidzę pisać ręcznie. Naprawdę. Nie znoszę, bo palec mnie boli, nadgarstek umiera, a pismo mam obrzydliwe wręcz. A jednak to, co widzicie na zdjęciu, to kolekcja moich notatników - ciągle używanych. Nie zamieściłam tylko kalendarzyków, bo są małe i psuły mi budowlę. 

W każdym razie, na zdjęciu widać dziewięć zeszytów, z czego ten na samym dole jest A4. Więc pomimo całej mojej nienawiści do pisania ręcznie, uzależniłam się od papieru. Zanim coś zrobię, muszę to sobie rozpisać na papierze. Mam zeszyt od opowiadań, od fanficów HP, od bloga, od syrenek, od rankingów i tak dalej, i tak dalej.

Chyba po prostu lubię poczucie, że mam ten plan namacalnie w ręce. Rozumiecie - to jest na papierze, trzymam to w dłoni, teraz to już trzeba zrealizować. 

Poza tym pisanie na papierze pozwala mi na burzę mózgów - pisząc na komputerze/telefonie, staram się jakoś całość uporządkować, żeby miała ręce i nogi, a w zeszycie niczym takim się nie przejmuję - kreślę, podkreślam, zakreślam, rysuję, strzałkuję i wygląda to naprawdę fajnie, a nie jak burdel. Jak coś ma dużo strzałek, to znaczy że dobrze przemyślałam i się napracowałam nad tym.
Na papierze zapisuję każde głupie słowo, które mi przyjdzie do głowy - głupio tworzyć nową notatkę w telefonie, żeby zapisać KSIĄŻKOCEPCJA, mam wrażenie, że robi mi się wtedy burdel i nic nie mogę znaleźć - a zeszytom to niepoukładanie dodaje uroku. Niestety, istnieje też ryzyko, że za miesiąc nie będę wiedzieć, o co mi chodziło, ale zazwyczaj jednak pamiętam (chociaż dalej rozkminiam, o co chodziło z alternatywne zakończenie???? na okładce zeszytu do syrenek; ni chu chu nie pamiętam).
Dodatkowo, zeszyty są po prosu ładne - a zapisane zeszyty wyglądają ślicznie. Gorzej, jeśli kończy ci się to coś, do czego masz zeszyt i zostaję puste strony - najgorzej po prostu, to jest tak tragiczne wizualnie, że się nie da patrzeć. Przynajmniej ja tak mam.
Ale można te zeszyty ozdobić, na przykład naklejkami a jak ktoś ma umiejętności, to rysunkami i innymi dekoracjami.

Co bardzo ważne, kiedy się prowadzi zeszyt do jakiegoś projektu, to sam jego widok wymusza na nas zajęcie się tym projektem. Posłużę się teraz moim zeszytem o syrenkach - kiedy goni mnie termin, noszę go ze sobą dosłownie wszędzie. Wyciągam go na lekcjach i nie że piszę (chociaż często też), ale sam jego widok wywołuje u mnie poczucie winy, że wszystko leży. Mój mózg sam przestawia się na myślenie o syrenkach, a to prowadzi do podjęcia wreszcie pracy. Otwarty plik nie wywiera na mnie takiego wpływu, bo go minimalizuję i robię inne rzeczy.

Co jeszcze lepsze, zeszyty pozwalają pracować w tych warunkach, kiedy elektronika wysiada albo nie czujesz się na siłach do lampienia się w ekran. A ja tak mam dość często. Macie też do niego dostęp zawsze - notatki można co prawda przechowywać w chmurze, ale zeszyt jest zawsze dostępny offline.

Dodatkowo, społeczeństwo reaguje dużo lepiej, kiedy widzi młodzież z zeszytami a nie z laptopami i komórkami ;). A jeśli jesteście na bakier z kopiami zapasowymi - no cóż, docenicie ten zeszyt, jak komputer pójdzie z dymem.

Ale najlepsze, najlepsze ze wszystkiego, to jaką pamiątką są takie zeszyty - mam kilka moich najpierwszych pierwszych opowiadań w zeszytach i już teraz sprawiają mi wielką frajdę - a za dwadzieścia lat? Rany boskie. A teraz mam cały mój syrenkowy proces twórczy na papierze - a to będzie mój pierwszy duży ukończony projekt. Wartość tego zeszytu jest dla mnie bezcenna, bo kiedyś spojrzę na niego z nostalgią i powiem - o, to od tego to wszystko się zaczęło.
A potem będę się śmiać z tego, ile głupich błędów tam narobiłam.

Zbliża się NaNoWriMo i choć teksty piszę zawsze na komputerze - zeszyt będzie mi towarzyszył przez cały listopad. Bo jestem uzależniona od papieru.



8 komentarzy:

  1. Uwielbiam notatniki, pamiętniki, notesy i inne takie. Niestety, nie jestem w stanie prowadzić czegoś takiego długo i regularnie - kończy się zwykle tak, że zapisuję kilka stron (bo każdy notatnik musi być "do czegoś", nie ma jednego "do wszystkiego" :D), po czym odkładam zeszyt do szuflady, bo mija mi faza na jego tematykę.
    Ale, o rany, uwielbiam kupować zeszyty i notatniki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam pamiętnik, ale nie piszę go regularnie, tylko kiedy czuję potrzebę powiedzenia czy przemyślenia czegoś osobistego - oczyszczenia myśli. W ten sposób to u mnie działa, a wypróbowywałam wiele metod :). Może nie zapełnia się szybko, ale przynajmniej się zapełnia, a nie leży od kilku lat na dnie szuflady z bielizną - wcześniej pisałam w notatkach w telefonie, ale jednak namacalny pamiętnik to co innego :).
      Ja też tak mam, że odkładam zeszyt do szuflady, bo już mnie nie jara, ale obecnie tak dobieram tematy, że nawet jak na razie odłożę, to w końcu sięgnę z powrotem :D. A jeden do wszystkiego też mam, ale tam to już jest taki syf, że ciężko znaleźć cokolwiek :P.

      Usuń
  2. Mam tak samo. Zeszyty to moja ulubiona rzecz, jaką kupuję, jakkolwiek to brzmi. Tak trochę... Potrafię wydać 10 zł na taki zeszyt, który kupiłabym za 2 zł, ale ten ma ładniejszą okładkę ;). Znam ten ,,ból" <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwieeelbiam zeszyty! A zwłaszcza te piękne. Mam małą obsesję na punkcie pięknych zeszytów, notatników i innych takich. Mam niemal wszystko to, co wymieniłaś w tym poście - nie wstydzę się robić chaotycznych notatek, mogę zapisać wszystko, od razu mam motywację i wszystko jest lepiej przemyślane.
    Od jakichś dwóch lat regularnie prowadzę zeszyty, w których jest wszystko. To znaczy - brudnopisy opowiadań, fragmenty, scenki, dialogi, pomysły, inspiracje (zapisuję sobie każdy pomysł, czasem gotowe fabuły i bohaterów, a czasem po prostu luźne hasła - potem, gdy brak mi pomysłu na opowiadanie, zawsze mogę sięgnąć). Poza tym są tam także książkowe listy życzeń, ,,opowiadania do napisania", cytaty z książek, filmów i piosenek, pomysły na posty i ich schematy, rzeczy do sprawdzenia. Zawsze taki zeszyt musi być szczególny - to jest, wyglądać dobrze, mieć piękną okładkę, być w linie albo z czystymi kartkami (nie uznaję kratki) i po prostu mi się podobać. Na przykład teraz mam pikny zeszycik w sowy i nie mogę się na niego napatrzeć. A jeden z moich ulubionych notatników, to poprzedni, który prowadziłam, zapełniony do ostatniej kartki. Wypełniony pomysłami, brudnopisami, pełen wklejonych karteczek, cytatów. Kartki pachną lawendą, bo sobie między nimi zasuszyłam parę sztuk. I w ogóle sam w sobie jest po prostu obłędny - pochodzi ze sklepu z ,,Alicją w Krainie Czarów" w Oksfordzie, ma Białego Królika na okładce, piękne ilustracje na stronach tytułowych, a nawet początek pierwszego rozdziału z ,,Alicji...". I dołączone były do tego naklejki. Cudo! Mój absolutnie ulubiony zeszyt jak dotąd.
    Ostatnio założyłam też sobie zeszyt, w którym zajmuję się powieścią (to brzmi nieco zbyt godnie, ale wiem już, że w krótszej formie się nie zmieszczę, mam zbyt rozbudowany pomysł). Są tam sylwetki postaci, opisy światka i mapka. Nie, nie dlatego, że mapki są cool, tylko żebym się nie pogubiła w tym, gdzie przemieszczają się bohaterowie.
    Ach, zeszyty ♥ Pisanie ręczne w takich zeszycikach to czysta przyjemność.
    Uwielbiam pisać na komputerze, bo jest to naprawdę wygodne. Klawisz backspace, czysto, pięknie i w ogóle. Ale do luźnych brudnopisów, takich na świeżo, pełnych skreśleń, strzałek, pomazanych zdań, najlepsze są zeszyty. No i są zawsze pod ręką (pisania na dotykowej klawiaturze bardzo nie lubię, więc nie jestem w stanie pisać na telefonie albo i-padzie czy czymś takim).
    Zeszyty są cudowne. Absolutnie cudowne.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham kocham kocham notesy. I listy. Do wszystkiego robię listy, zawsze wolę wszystko najpierw rozplanować, zanim to zacznę. Szczególnie naukę. Jeśli napiszę listę, wydaje mi się, że jest to złożone, ważniejsze i że jestem do tego lepiej przygotowana. Z pisaniem mam tak samo. Z tą różnicą, że mam jeden wielki zeszyt od wszystkiego. Gdybym na różne projekty zakładała różne zeszyty czułabym, że marnuję papier i gubiłabym się, który jest od czego. Tak więc mam jeden notes, w którym tytuły piosenek, lista sprawdzianów, pisane rozmowy z lekcji i plany wydarzeń do opowiadać mieszają się. To piękny chaos, a jak inspirujący!
    Zazdroszczę, że masz już pomysł na NoNoWriMo. Ja wiem tylko tyle, że chciałabym napisać coś świątecznego i coś o piratach. Czekam niecierpliwie na syrenki, buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja niestety nie mam wytrwałości w prowadzeniu takich notesów :(. Mam tylko jeden, taki duży, od wszystkiego :D Wpisuję tam głównie inspiracje, pomysły na rysunki, nazwy fajnych internetowych stron żeby ich nie zgubić. Robię to jednak na tyle nie regularnie i nie porządnie, że nie mogę się z tobą równać w najmniejszym nawet stopniu.
    Twarda oprawa>>>
    Format a3>>>
    Nie idź na odwyk, i pisz, pisz, pisz! Czekam wytrwale na cokolwiek nowego na zb, a w szczególności na syrenki <3 Miłego dnia wszystkim!

    OdpowiedzUsuń
  6. Aż mi się zachciało znowu zacząć prowadzić zeszyt xD Mój ostatni skończył jako zbiór różnych notatek do szkoły - geometria, pojęcia z polskiego, trochę historii... Bardzo lubię wszystkie te rzeczy, które opisałaś, ale wszystkie moje notatniki z pomysłami, opowiadaniami spłonęły *uśmiech psychopaty* a to dlatego, bo zawsze się boję, że ktoś to przeczyta a tego to bym nie przeżyła. Pamiętam jak kiedyś śmiertelnie obraziłam się na mojego brata, bo śmiał się z mojego zeszytu z rysunkami ;_; a przecież schowałam go pod poduszką. W każdym razie uwielbiam kupować zeszyty takie z ładnymi okładkami *_* Post jak zwykle bardzo fajny, przyjemnie się czyta. Uwielbiam czytać to, co napiszesz, kiedy doskonale oddaje to to, co ja sama myślę <--to zdanie jest dziwne, ale nie umiem tego inaczej wyrazić.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).