Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 11 października 2016

Inspirujące kobiety: Misty Copeland

Historia dzieje się teraz. Jeśli nie wierzycie, pozwólcie, że przestawię wam Misty Copeland.

Okej, cały świat już dawno (słusznie!) o niej usłyszał, ale w Polsce zarówno jej niesamowity sukces, jak i książka przeszły trochę bez echa. A szkoda. Osobiście też jeszcze książki nie dorwałam, ale zajmuje wysokie miejsce na mojej liście - niechże tylko uporam się z naglącymi sprawami. Na sto procent coś o niej napiszę, jak już w końcu dorwę.

Ale to nie książką zasłynęła Misty. No to może od początku.

Wiecie, co odróżnia balet od innych tańców? Dlaczego tak naprawdę nosi nazwę taniec klasyczny? Bo obowiązują w nim ścisłe reguły. Reguły nie tylko co do kąta rozstawu nóg czy coś takiego, nie tylko co do sprowadzania wszystkiego do pięciu podstawowych pozycji, nie tylko co do stałości układów. Improwizacja? Zostawmy ją w filmach o Barbie. Ale to trochę nie na temat, bo te ścisłe zasady czynią balet baletem. Są też inne: istnieje coś, co można by nazwać kanonem piękna baleriny - drobna, chuda, właściwie bez biustu i bioder. Biała. Ale tu nie chodzi tylko o piękno - balerina musi mieć właściwą budowę, postawę, siłę, długość tułowia, a żeby dojść na szczyt - musi zacząć szybko, bo inaczej nie da rady dostatecznie się rozciągnąć.

Jednak zmiany powoli zachodzą w balecie. Przełom nastąpił, kiedy kobietom pozwolono go tańczyć. Potem kawałek historii dobudowała Raven Wilkinson, a niedawno swoją cegiełkę dołożyła Misty Copeland.


Jeśli porównacie Misty z opisem baleriny idealnej, to... cóż. Powinna zostać z marszu odrzucona, prawda? I tak się stało, bo tekst, który słyszycie w tle powyższej kampanii, to właśnie list odrzucający kandydaturę 13-letniej Misty do szkoły baletowej. Mimo tej odmowy, mimo całego szeregu zasad, które bez ogródek stawiały Misty na przegranej pozycji, mimo komentarzy, odmów i jeszcze większej ilości odmów i komentarzy...

Misty Copeland została pierwszą czarnoskórą principal dancer (czołowa solistka) w  American Ballet Theatre - jednej z trzech czołowych grup baletowych w Stanach, uważanej za jedną z najbardziej konserwatywnych instytucji w tymże kraju. Przed nią było bardzo niewiele afroamerykańskich principal dancers w ogóle. A w takiej wielkiej, międzynarodowej instytucji, jaką jest ABT? Nigdy.

I never thought I could make a career out of something I enjoyed doing, something I was passionate about, something that gave me a voice.

Misty nie miała "pleców", prostego startu ani nawet pieniędzy. Mieszkała w motelu razem z matką i pięciorgiem rodzeństwa, walcząc o kawałek podłogi do spania. A teraz jest na szczycie, mając kilometrową listę osiągnięć (w tym m.in. została umieszczona na liście 100 najbardziej wpływowych ludzi Time Magazine), a także rozsławiając balet bardziej niż jakakolwiek inna współczesna postać - 


Jej historia jest niesamowita właśnie ze względu na to, ze dotyczy baletu - i to nie dlatego, że to mój ulubiony taniec. Ale dlatego że jej figura, talent i kolor skóry byłyby o wiele milej widziane czy wręcz pożądane w wielu innych, bardziej nowoczesnych stylach. Ba, nawet jej wiek nie był odpowiedni dla baletu. Trzynaście lat? No way. Tymczasem to właśnie konserwatywny balet dał Misty szczęście i to tą drogą poszła. I rany, jak dobrze, że to zrobiła.

Misty ma coś więcej niż talent. To jest pewien rodzaj magnetyzmu, uwielbiam patrzeć, jak tańczy - i nie tylko ja. Dodatkowo, ma niesamowitą siłę i pasję. Ale nawet to połączenie nie otworzyło jej tak po prostu drzwi do kariery, nawet mając siłę Herkulesa, ta przeprawa nie byłaby łatwa. Ale udało jej się. Zmieniła na zawsze obliczę amerykańskiego baletu - i mam nadzieję, że to pociągnie zmiany w balecie światowym.


Misty inspiruje mnie nie tylko tym, co przeżyła i co osiągnęła, ale także swoimi pełnymi inspiracji i mądrości wypowiedziami. Polecam serdecznie obejrzeć A Ballerina's Tale, czyli dokument o Misty Copeland, w którym narratorką jest sama Misty. To przybliży wam jej historię. Albo przeczytajcie książkę. Niestety, strony na polskiej wikipedii jeszcze nie ma, ale jednak ona nie pozwoliłaby przeżyć tej historii należycie.

A jeśli jednak wam się spieszy, to zapoznajcie się ze wszystkimi filmikami zamieszczonymi w tym wpisie. Też polecam, bo wybierane pieczołowicie :). Niestety, wszystkie po angielsku, ale myślę, że się idzie połapać!

A teraz dla wszystkich, którzy chcą zobaczyć Misty w akcji:


Osobiście bardzo lubię ją w roli Julii. A Romea i Julii to ja zazwyczaj nie trawię w żadnej postaci. I jak pięknie wygląda jako biały łabędź! Zresztą, co tu dużo mówić - to po prostu piękna kobieta.Wewnętrznie i zewnętrznie.

Na koniec jako ciekawostkę dodam, że Misty Copeland doczekała się swojej własnej Barbie. Co tu dużo mówić - ideologia Bądź, kim chcesz idealnie wpasowuje się w jej historię. A Barbie i balet to jak dwie połówki jabłka, poza tym taka postać zasługuje na upamiętnienie w postaci swojej lalki. Bez dwóch zdań.


Cieszę się, że to Misty została pierwszą postacią przedstawioną przeze mnie w Inspirujących kobietach. Dawno żadna postać mnie tak nie zainspirowała i dawno tak przyjemnie nie pisało mi się posta. I wprost nie mogę się doczekać kiedy sięgnę po książkę Misty Copeland - polski tytuł: Balerina. Życie w tańcu.
Koniecznie podzielcie się odczuciami co do tej niezwykłej historii :).


__________
cover photo: mistycopeland.com



6 komentarzy:

  1. O wow, jestem pod wrażeniem. Nie wiem co mnie ominęło w internecie i dlaczego tumblr mi jej nie podsunął, ale jestem w szoku, że nie słyszałam wcześniej o tak przełomowej kobiecie. Uwielbiam historie ludzi, którzy coś zmieniają, wpływają na konserwatywne instytucje i pokazują, że chcieć to móc. Wpisuję jej książkę na moją listę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem prawie na 100% pewna, że mam tę książkę. Że czytałam tę książkę.
    Swoją drogą: balet <3
    Nigdy nie przeboleję tego, że musiałam przestać tańczyć. N i g d y. To była chyba najgorsza rzecz, jaką musiałam zrobić, serio. A jeszcze gorsze było, jak nie przyjęli mnie do drugiej szkoły w Poznaniu po tym, jak odeszłam z pierwszej z nie mojej woli i chęci.
    Aż miło się czytało posta, widać, że serio Cię inspiruje. Zresztą się nie dziwię, jej historia jest piękna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jaka piękna historia *-*. I piękna kobieta. Zanim obejrzę filmiki wrócę do tekstów o balecie na zb, jak juz się wprowadzę w ten klimat to może w końcu skończę rysunek :D. Coś mnie ominęło? Będzie seria o inspirujących kobietach? Wpisuje wspomnianą książkę na moją listę B).

    OdpowiedzUsuń
  4. Łał, niesamowita postać... uwielbiam takich ludzi, ludzi, którzy łamią stereotypy, pokonują przeszkody, nie słuchają się ludzi, którzy mówią ,,nie uda Ci się" i ,,nie nadajesz się", tylko nie zważając na nic, spełniają marzenia, robią to, co kochają i zmieniają świat. Misty wygląda na wspaniałą osobę. Piękna kobieta, zarówno zewnętrznie, jak i wewnętrznie, która przepięknie tańczy. Zachwycające. Wspaniała historia:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję za stworzenie tak genialnej rubryczki jak Inspirujące kobiety! Możesz być pewna, że przeczytam od deski do deski każdą historię. Od siebie mogę zaproponować post o Paoli Antonini, która mnie niewiarygodnie zainspirowała :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).