Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 19 października 2016

4 fikcyjne miłości

Oczywiście, że też mam swoich mężów. Od lat niezmiennych. Chyba nadeszła pora wam ich przedstawić.


Okej, kłamałam. To nie mężowie, ale moje totalnie ulubione męskie postaci ever. Nie przedłużam.

YOH ASAKURA

Yoh Asakura był moim najpierwszym crushem w życiu. Tak więc moja miłość do tej postaci trwa nieprzerwanie ponad dziesięć lat, z tym że cechy, za które go lubię, nieco zmieniły się na przestrzeni tych lat. Obecnie najbardziej podoba mi się, że nie jest klasycznym super hero. Nie wiem, czy wiecie, ale Yoh chce zostać Królem Szamanów nie dlatego, że ma potrzebę zbawienia świata, ale po to, żeby nie musieć nic więcej robić w życiu.
Oczywiście to jest przez Silvę wyolbrzymione do zalety godnej Supermana, ale nieważne. Silva jest fanboyem do sześcianu, wolno mu.
Poza tym Yoh lubi cheeseburgery, kiepskie żarty, drzemki i słucha beznadziejnej muzyki. Serio, mój spirit animal.
Aha, no i jest piekielnie inteligentny i ma złote serce, a nie musi do tego wygłaszać histerycznych mówek. Da się? Da się. 

MICHAEL MOSCOVITZ

Ale mam tu na myśli kreację książkową. Nie ukrywam się z tym, że jestem fanką Pamiętnika księżniczki, bo mogę. Co to za życie bez guilty pleasures?
Tak naprawdę jedyną wadą Michaela jest to, że wybrał Mię. Serio, nie ma głupszej bohaterki. Po prostu nie ma. I on jaki ten geniusz, inteligent i tak dalej po prostu nie wierzę, że mógł mieć tak spaprany gust. Nie da się być team Linux i uważać Mię za inteligentną dziewczynę. To tak nie działa.
Still, Michael został stworzony jako modelowy przykład chłopaka idealnego, żeby dziewczynki mogły sobie powzdychać. Może poza tym nielubieniem bali, ale kto powiedział, że to wada?
Oprócz Mii. Ale to kretynka.

PIOTRUŚ PAN

Mój drugi crush w życiu. Ja wiem, ja wiem. Wiem, naprawdę. Wiem, że nie ma żadnych zalet, jest okropny, okrutny, wredny i tak dalej. I wiem, że ma... ile? Dwanaście lat?
Ale ja z dzieciństwa pamiętam Return to Neverland, gdzie po pierwsze: nie wygląda jak dziecko w ogóle. Po drugie jest bohaterem, ma piękny głos, jest zabawny i nie lubi Jane, przynajmniej na początki. I obraz bohatera został w mojej głowie, nie rozpuszczonego szczyla z krwią na rękach. I jakbym się nie starała: nie potrafię widzieć go tak, jak powinnam.

Wiecie, o kim był mój pierwszy fanfic? Yup, macie rację. Nawet go gdzieś mam. Pisałam wtedy "łurzko". To daje obraz sytuacji.

CALEB RIVERS

Najnowszy nabytek w kolekcji. Nie oglądam PLL od końcówki sezonu 6A, ale to dobrze - chciałam zapamiętać Caleba i mój OTP (Haleb!) takimi, jakimi byli wtedy. Bo to serio była najwyższa pora na zakończenie serialu.
Spencer mówi do Caleba w którymś odcinku, że można by go butelkować jako "essence of best boyfriend". I w tym jednym, Spencer, zgadzamy się doskonale. Caleb naprawdę jest idealny. Jest czuły, zabawny, inteligentny i zawsze z Hanną, kiedy go potrzebuje.
Hanna nie zawsze odpłaca się tym samym, ale on mimo wszystko ją kocha. Poza tym jednym, kiedy tego nie robi, ale zostańmy przy 6A, ok?


No i na koniec - Tyler Blackburn >>>>>>

No to teraz wiecie o mnie już prawie wszystko. Żeby dopełnić tego wszystkiego, to powiem, że w podstawówce przez jakieś półtora roku byłam drażoną!!!1! #ranyjakiwstyd

Teraz to już jest wszystko :).



13 komentarzy:

  1. Z wymienionych tu panów kojarzę jedynie Piotrusia (mgliście pamiętam bajkę o nim, musiałabym sobie przypomnieć, jaki był. Ale po mojej słabej pamięci wnioskuję, że raczej nie była to moja ulubiona bajka;)) i Michaela (ale tylko z filmu, książek nie czytałam). A Yoh też kojarzę, chociaż kiedyś widziałam tylko jeden odcinek ,,Króla szamanów", przyjaciółka mi pokazała. Mgliście pamiętam, że był tam jakiś taki dziwny dzieciak, Mort, tak? No, ale przypominam sobie, że Yoh mi się spodobał, taka siła spokoju;) Może i bym spróbowała jeszcze raz z tym serialem? Przyciąga mnie fakt, że w końcu bohater jest dobry, a przy tym nie ma histerycznych odruchów ratowania świata i moralistycznych gadek. Nie rozumiem, czemu tak często te dwie rzeczy się łączą u bohatera i dlatego ciepło przyjmuję każdego, który ma serce ze szczerego złota, a przy tym nie zachowuje się jak świr.
    Każdy ma jakieś guilty pleasures;)
    Do grona moich ,,fikcyjnych mężów" należą między innymi: Leo Valdez z ,,Olimpijskich herosów" (mam do niego słabość, jest absolutnie rozwalający, przezabawny, a przy tym chyba z najtragiczniejszą historią z całej Siódemki. Jest ludzki, inteligentny, ma serce ze złota i niesamowity umysł), Weres z ,,Wiernych wrogów" (jest magiem, a ja mam ostatnio małego świra na punkcie magów), Sage z ,,Fałszywego księcia" (mam do tej postaci i książki ogromny sentyment, no i to on zapoczątkował moją miłość do pyskatych, zabawnych i ironicznych postaci), Dymitr z ,,Anastazji" (nie należy do nieskazitelnych przystojniaków z bajek, to zdecydowanie, ale absolutnie urzekła mnie ta postać - jest inteligentny, trochę cyniczny, złośliwy, nonszalancki, ale przy tym wrażliwy i przyzwoity. I z taką łagodnością, uczuciem patrzy na Anastazję. Nie wiem czemu tak bardzo uwielbiam tę bajkę, ale... no, uwielbiam ją. Tak po prostu. I Dymitr jest super), Jack Frost ze ,,Strażników marzeń" (uwielbiam tę postać i mam do niej wielki sentyment)... to chyba tyle.
    Wybacz przydługi komentarz i nadmiar nawiasów. Ech, temat wdzięczny;)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Dymitr, Sage i Leo, kocham ich wszystkich są cudowni <3 <3 <3

      Usuń
    2. Morty jest bardzo uroczy, eej :D.
      Tak, dokładnie, siła spokoju, nawet w jednym odcinku (Lodowa drużyna, dokładnie 44) używa techniki walki polegającej na spokojnym ignorowaniu ciosów. Działa :).
      To jednak typowy shounen, więc ma swoje inne wady, ale Yoh jest zdecydowanie mocną stroną, jeśli już ma jakieś mówki to niestandardowe :). Ja polecam, ale mnie przygniata sentyment.
      Polska wersja ma też słaby technicznie dubbing (chociaż głosy lepsze niż oryginalne) i mamy ocenzurowaną wersję amerykańską.
      Tak czy siak, zachęcam do dania szansy, bo fandom Króla trochę zardzewiał, przyda się świeża krew :P.

      Usuń
  2. Też podobał mi się kiedyż Piotruś, ale kiedy jako szczyl oglądałam na okrągło wersję disnejowską. I w sumie w tej jego wersji nawet się rozkochuje.
    Z "Pamiętnika Księżniczki" pamiętam tylko, że Michael ładnie pachniał, a Mia nie lubiła algebry (a algebra jest najlepszą częścią matematyki, głupia Mia).
    Innych nie znam :/
    Odważnie Alicjo, odważnie xdxd

    OdpowiedzUsuń
  3. Bosz, Joh jest wspaniały i nic tego nie zmieni, choć ja osobiście zawsze wolałam Lenna. Nie mam pojęcia dlaczego... Mimo, że miał paskudny charakter to w jakiś pokrętny sposób mnie rozczulał. Ja również wielbię Leo Valdeza i to jest MÓJ PRZYSZŁY MĄŻ!!! Moją pierwszą książkową miłością był jednak Edmund z "Opowieści z Narnii" i bardzo bym chciała, żeby moje dzieciątko miało tak na imię. Gdy wszystkie "prawdziwe" potterheads rozpoczęły kult Malfoya to ja szalałam z miłości do Longbottoma i płakałam, oj płakałam gdy miał swoje pięć minut w ostatniej części. Moim absolutnym ideałem jest książę Maxon z "Rywalek", choć samej serii nie znoszę. Jest ich więcej, tych moich mężów, ale jakoś teraz nie mogę sobie przypomnieć....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Len przecież się zmienia, na koniec na pewno nie można o nim powiedzieć, że ma paskudny charakter :). Ma charakterek, to tak, ale ostatecznie jest dobrym człowiekiem. I może rozczulać, to przyznam :D.

      Usuń
  4. Dobra, w końcu mam czas żeby to spokojnie i porządnie skomentować skomentować. Uwaga- będzie długo. #tomójtemat
    Od kogo by tu zacząć? Kolejność przypadkowa, bo jakbym miała zdecydować kogo kocham bardziej...
    *Włóczykij. Niedostępny, tajemniczy, przystojny. Ah-mój crush od kilkunastu lat. Na męża to się ten samotnik nie nadaje, ale rozpływam się na myśl o nim.
    *Jack Frost. Omojbozejakieciacho. Uwiódł mnie stylem bycia, a jego historia! Nie przez przypadek mój chłopak ma na imię Jacek :P.
    *Czkawka. Mogę go poślubić?
    *Leo Valdez. Taki zabawny kochany i uroczy *-*.
    *Jim. Ocean Lamentuje, i ja też lamentuję.
    *Jace z DA. Trochę wstyd, syfiasta seria i w ogóle, typowy bad boy, ale co zrobisz że tak cholernie na niego lecę?
    *Legolas. Dwa słowa: Orlando Bloom. Mogłam mieć kilka lat gdy pierwszy raz oglądałam LoR, a elf już wtedy podbił moje serce.
    *Geralt z Rivii. Yen, zazdroszczę ci go taaaak bardzo.
    *Net Bielicki. Zawsze mi się podobał, taki chłopak to skarb.
    *Jon Snow. Kochaj mnie, lordzie dowódco.
    *Sherlock Holmes. Serialowy. Dla ścisłości-kochanek, nie mąż.
    *Bosse z dzieci z Bullerbyn. Jeszcze go poślubię.
    *Hauru z ruchomego zamku hauru. Na początku narcystyczny, zarozumiały, jedno wielkie zepsucie. Ale tak się zmienił! Kocham go moocno.
    *Profesor Lupin. Bo tak.
    *Fred Wesley. Crushuje filmowego *-*.
    *Newt. KOCHAM GO TAK BARDZO. Ale nie jest moim mężem, bo za bardzo shipuje go z Thomasem. A z jego śmiercią nigdy się nie pogodzę.
    *Rudy ze złodziejki książek. Definitywnie mąż.
    *Florian Górski z jeżycjady. <3.
    *Józef Pałys z jeżycjady. <3.
    Jestem więcej niż pewna, że o kimś zapomniałam. Jak mi się przypomni, na pewno tu wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, i jeszcze Kakashi. I Shikamaru. Obaj z Naruto. Żaden sie do małżeństwa nie nadaje, ale crushuje mocno. To samo Nico di Angelo. <3
      #nikogotonieobchodzi
      #nieważnejaitakbedękomentować

      Usuń
    2. O, i byłbym zapomniała: Czarny Kot. Crushuje mooooocno. <3.
      Miałam też kiedyś fazę na Kapitana Jacka Sparowa i Aanga <3. A jeśli chodzi o kreacje filmowe to Gake i Finnick, ale głównie ze względu na aktorów *-*
      Pozdrawiam cieplutko <3

      Usuń
    3. OMG, JIM, CO TY ROBISZ W TAKIM DOBOROWYM TOWARZYSTWIE :CC. #chwaliłamsięwczorajwszystkimznajomymtym
      Czarnego Kota zostawiłam sobie na Kolejne 4 fikcyjne miłości B).
      #mnieobchodzi

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).