Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 29 września 2016

Dziewczynkom brakuje bohaterek do naśladowania?

Długo chodziło mi po głowie, że jeśli mam wybrać animowaną idolkę... to nie ma takiej. No, prawie.


Nie jest dla was żadną tajemnicą, że lubię animacje i oglądam też sporo kreskówek - na pewno więcej niż seriali. I wiecie, co mnie denerwuje? Ten podział kreskówki-dla-dziewczynek i kreskówki-dla-chłopców. Bardzo łatwo można stwierdzić, które są które. Chłopięce są ciemniejsze, mają inny humor, napakowanych przeciwników, potwory i kozy z nosa. Bohaterowie są zabawni, fajtłapowaci, przyjaźń na pierwszym miejscu, prowadzą ciężkie, kilkuodcinkowe walki (po których wstają bez trudu). Bajki dla dziewczynek? Są różowe, opierają się na modzie, na chłopakach, dziewczyny często są gwiazdami rocka jeszcze zanim skończą gimnazjum, panikują na widok robaków i przedkładają nową parę butów nad bezpieczeństwo planety (praktycznie zawsze jest ta jedna blondynka w drużynie, która by to zrobiła). Zamiast siłą, dziewczyny pokonują wrogów sprytem - no bo jak to tak dziewczynce strzelać z pistoletu czy walczyć szablą. O wiele bardziej pasuje im jojo, laserowa szminka i moce żywiołów.

I w całym tym różowym rozgardiaszu mi, jako dziewczynce i dziewczynie, było i jest ciężko znaleźć postać, z którą chcę się utożsamiać i którą chciałabym naśladować.

Nie ukrywam, że jak byłam mniejsza, ważna zawsze dla nie była wizualna strona postaci, czyli dziewczyna nie mogła być blondynką (najlepsze były brązowe włosy, ale często musiałam decydować się na ulubienicę, która była ruda) i musiała być biała - żeby być podobną do mnie. Zwracałam też uwagę na głos, bo jak mnie denerwował, to nie było mowy o tym, żeby postać była "moja".

Ale teraz nawet nie patrząc przez ten pryzmat, ciężko jest znaleźć mi taką postać, która naprawdę byłaby dla mnie wzorem.

W kreskówkach chłopięcych nawet nie ma co szukać - dziewczyn tam na lekarstwo, są słabe i wrzaskliwe i nie potrafią się bić. Albo są przemądrzałe i nie potrafią się bawić. Albo są Anną  Kyōyamą, czyli daleko im do bycia... no, nieważne. Anna jest nietypowa.

Znowuż w kreskówkach dziewczęcych panuje ten okropny trend różu, mody, makijażu i chłopaków. Nigdy się tym nie interesowałam i próbowałam wybierać bohaterki, które były "mózgiem" drużyny, ale zawsze cała ta stylistyka wydawała mi się taka... nienaturalna. W.I.T.C.H., który próbuje udawać normalny świat, a jednocześnie wycina niemal całe szkolno-zwyczajne życie z fabuły (te pozostałe wątki nie były zbyt naturalne), Winx w ogóle dzieje się w innym wymiarze, a potem mimo że na ziemi to przedstawia tak kosmiczne wydarzenia, że wywołuje tylko zgrzyt zębów, Atomówki... no wiadomo. Twórcy Miraculous mówili, że chcieli stworzyć opowieść o superbohaterce, z którą łatwo byłoby się dziewczynkom utożsamiać. Doceniam wysiłek, ale wciąż - to nie jest ktoś, kogo poleciłabym dzieciakom do naśladowania.

Z bardziej obecnych bajek to, niestety przerażają mnie dwie rzeczy: "rockowość" połączona z magicznymi transformacjami i jak niesamowicie nierealne to wszystko jest. Co my tam mamy? Lolirock, Star Darlings, nie wiem, co jeszcze, wszystkie te kreskówki zaczęły się robić takie same. A wszystkie postacie - okropnie schematyczne. Liderka, chłopczyca, modnisia... Wszystkie są takie same, wszystkie są niezwykłe i niby są normalnymi dziewczynami, tyle że nie. A ich odmienność zaczyna się na poziomie koloru włosów. A w tym wszystkim wciąż brakuje tej jednej postaci, która będzie taka sama, jak my, a jednocześnie będzie dla nas wzorem.

Pokładałam wielkie nadzieje w DC Super Hero Girls, które ma pokazywać damskie superbohaterki z uniwersum DC, co mojej feministycznej części zrobiło bardzo dobrze - kreskówek o męskich superbohaterach przecież nie brakuje. Ale okazało się, że stylistyka jest totalnie różowa, a bohaterki chodzą do szkoły dla bohaterów i jakoś mój zapał osłabł. Niemniej, obejrzę w końcu kiedyś.

Powiedzcie mi jedną rzecz - dlaczego dziewczynki nie mogą oglądać czegoś, co się dzieje na świecie o naturalnych barwach? Ja tam lubiłam takie rzeczy, tylko było tam mało dziewczyn i dlatego średnio podchodziło na początku.
Oczywiście istnieją kreskówki, które trafiają w gusta zarówno dziewczyn jak i chłopców (Legenda Aanga i Korry), ale tak przeraźliwy brak jakiejś pełnokrwistej postaci w dziewczęcym świecie jest po prostu przerażający.

Jeśli miałabym jednak wybierać, kogo postawić dziecko za wzór, wybrałabym Kim Kolwiek. Ma swoje wady, ale kto nie ma? Jej świat nie potrzebuje ani grama różu, ma zwyczajne nastoletnie problemy, chodzi do szkoły, a nie tylko mówi, że tam chodzi i jednocześnie robi wszystko, czego można by chcieć, jest nastolatką-torpedą. Ale szczerze mówiąc, poza nią nie przychodzi mi nikt szczególny do głowy, kto mógłby spełnić dwa proste warunki: pozwalać dziewczynkom łatwo się ze sobą utożsamiać i być jednocześnie wzorem dla nich. No, może ewentualnie ktoś z My Little Pony, jeśli ktoś lubi utożsamiać się z jaskrawymi kucykami.

Nie twierdzę, broń Boże, że kreskówki wymienione w poście są złe czy niewłaściwe ani nie twierdzę tak o postaciach - są fajne i bardzo lubię chociażby Sam, Hay Lin czy Florę. Ale nawet jeśli są sympatyczne, ciekawe i heroiczne, to mam pewne opory, żeby móc powiedzieć: yup, chciałabym być jak ona. Bo nie chciałabym. A tym bardziej nie potrafię powiedzieć: no, w sumie, to jestem jak ona. Bo nie jestem. I nie byłam, i nie chciałam tych kilka lat temu, kiedy się mieściłam w targecie.
No, może poza Kim. Zawsze chciałam być jak Kim.



6 komentarzy:

  1. Znowu się zgadzam ;) ja kiedy byłam młodsza uwielbiałam Kim i Will z W.I.T.C.H, a teraz nie mam nawet ulubionej bohaterki z kreskówki. Pozdrawiam ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja chyba nie potrzebuję animowanej idolki :) Jeżeli już jakąś miałabym wskazać, to panna migotka i mała Mi. Albo Merida. W zupełności wystarczy mi jednak książkowa Pipi :D Zgadzam się jednak że we współczesnych kreskówkach nie ma się z kim utożsamiać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, że jako dziewczynka bardzo lubiłam Ben 10 i Bakugan :P "Dziewczynkowe" animacje były zawsze tak okropnie zdubbingowane...
    No i był też Cliffrod, Marta mówi, Fineasz i Ferb, Przygody Timmy'ego... Nie mogę sobie przypomnieć żadnego "dziewczęcego" serialu, jaki bym lubiła ;) (Ok, lubiłam WITCH, nawet tego nie oglądając - pierwszy raz obejrzałam, mając jakieś 12 lat. Podobnie z Winx)
    A potem sitcomy Disney Channel...
    Ot, taki odmieniec ze mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. " No, może ewentualnie ktoś z My Little Pony, jeśli ktoś lubi utożsamiać się z jaskrawymi kucykami." To o mnie!
    To dziwne, ale nigdy nie przepadałam za Kim Kolwiek. Teraz aż mi głupio, że byłam maksymalnie dziewczęcą dziewczynką, która poddawała się dziewczynkowej popkulturze XD a Winx to moja ukochana kreskówka. x: No i kucyki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przypomniało mi się! Katara. Katara była fajna. Ja zawsze chciałam być jak ona.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).