Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 17 sierpnia 2016

Do szuflady czy na bloga?

Każdy zaczynający swoją przygodę z pisaniem w końcu staje przed zagadką: wrzucać do internetu czy do szuflady? To ważna decyzja i, co tu dużo mówić, brzemienna w skutkach. Warto więc prześwietlić wszystkie za i przeciw.


DO INTERNETU

Co warto sobie zakodować - nie ma co pisać tylko po to, żeby mieć bloga. To się nie sprawdzi. Trust me, jestem weteranem. Dlatego problematykę rozpatrujemy tylko w kontekście "Wiem, co chcę napisać, ale nie wiem, czy dla siebie czy do internetu". Tak to ma jakiś sens. Zaczniemy od wad, bo jest ich niewątpliwie dużo.

Po pierwsze - jeśli wrzucasz coś do internetu, nie licz na to, że ktokolwiek ci to potem wyda. No, chyba że to poniżej tych tam 30%, tylko po co wrzucać tylko tyle? Z drugiej strony - jeśli to twoje pierwsze, drugie, dziesiąte, dwudzieste opowiadanie - nie nastawiaj się, że ktokolwiek ci to wyda, nawet jeśli nie wrzucisz tego do internetu. Chyba że Poligraf, ale on to nawet to, co w internecie za darmo wisi, wyda.

Po drugie - w internecie panuje hejt. Kiedy ja zaczynała blożki, absolutnie nie wiedziałam, jak się do tego zabrać i robiłam to na, uwaga, bloog.pl. Nikt tego nie czytał i chwała Bogu, bo byłam dzieckiem i kilka złych słów mogłoby źle na mnie podziałać. Potem przeniosłam się na Onet (wtedy blog.onet.pl, teraz chyba blog.pl) i zgarnęłam pierwszych czytelników. Było to jednak zbyt mało, aby cokolwiek z tym zrobić. Dopiero na Bloggerze znalazłam pierwszych prawdziwych, stałych czytelników, przy czym zgarnęłam też pierwszą krytykę, którą niełatwo było przełknąć. I u ciebie może być inaczej - może świat się z marszu zachwyci. Ale trzeba mieć świadomość, że istnieją też inne warianty - być może absolutnie nikt nie będzie cię czytał i trzeba to będzie przełknąć, mimo rosnącej wewnątrz frustracji. Może ludziom nie spodoba się to, co piszesz i będą używać naprawdę niewybrednych słów, żeby to okazać. Nie jesteś w stanie do końca przewidzieć, co  się wydarzy.

Kolejną ważną kwestią będzie platforma, na której będziesz publikować - blog, Wattpad, fanpage? Wszystkie mają swoje wady i zalety, nie warto kierować się pierwszym odruchem. Potraktuj sprawę indywidualnie, a nie dlatego, że wszyscy teraz piszą na Wattpadzie.

I ostatecznie - w internecie właściwie wręczasz swoje dzieło w ręce społeczności. Plagiaty się zdarzają, nieczęsto, ale zdarzają. I, co jeszcze ważniejsze, raz wrzucone do internetu zostaje tam na zawsze. Jeśli więc twoje dzieło będzie w jakiś sposób nieodpowiednie - nie wystarczy go usunąć i udawać, że sprawa nie miała miejsca. Jego piętno może się odbić głęboko na tobie i twojej internetowej karierze - nie daj Boże tej prawdziwej też.


Internet ma jednak jedną, mocno przeważającą zaletę - ludzi. Ludzi, którzy będą wyrażać swoje opinie i dodawać motywacji. Właśnie dlatego piszę do internetu - sama sobie nie zapewniłabym wystarczająco dużo motywacji, bo każdy komentarz dodaje sił za dziesięć gadek motywacyjnych. Bez internetu najpewniej dawno przestałabym pisać. Z tej tylko przyczyny warto rozważyć wyjście z szuflady.


DO SZUFLADY

Zanim coś powiem konkretniejszego - nie wierzę w pisanie dla siebie, ale jeśli takie jest twoje podejście - problem masz z głowy. Kupuj zeszyt i nawet nie rozważaj wrzucania tego gdziekolwiek, skoro to tylko dla ciebie.

W każdym razie - kiedy piszesz do szuflady, problemem przestają być te wszystkie kwestie, które budzą wątpliwości, gdy chcesz coś wrzucić do internetu. Ale jest ta jedna wada - nie masz żadnego odniesienia. Nikt tego nie skomentuje, nie wyrazi opinii. Znajomi? Znajomi są stronniczy - albo w jedną, albo w drugą.

Dobry feedback jest bezcenny. Przeczytanie miliona poradników da może jakiś ułamek tego, co dobra, wnikliwa opinia.

Poza tym wszelkie pisarskie eksperymenty troszkę tracą rację bytu, bo nie wiesz, jak ludzie na to zareagują i czy im się to spodoba. No i trudniej utrzymać regularność (przynajmniej ja tak mam) bez komentarzy i cyferek w archiwum.

Tyle tylko że szuflada jest bezpieczna - ani z szuflady, ani z dysku nikt nic ci nie ukradnie. Ani nie będzie z tego rozliczać. Nikt cię nie skrytykuje, ale też nie pochwali. Może nigdy nie będziesz musieć wychodzić ze swojej strefy komfortu ani poprawiać umiejętności.


No dobra, jestem stronnicza. Jak najbardziej chce was szczerze i po ludzku zachęcić do tego, aby pokazać się światu. Tyle tylko że internet naprawdę nie jest cukierkowym miejscem. Ale pomyślcie - jeśli w końcu wydacie swoją ukochaną książkę, odetniecie się od internetu ze strachu przed opiniami? Czy może wykupicie cały nakład i schowacie do szuflady ze strachu przed plagiatem?

kaboompics



6 komentarzy:

  1. Akurat z tym, że co dostępne na necie nie można wydać polemizowałabym. Na watt jesy kilka przypadków gdy ktoś wydał wcześniej tam pisaną książkę.
    Ale się zgadzam z postem. Lepiej pisać dla siebie przez jakiś czas, a gdy mamy już umiejętności publikować. Bo w innym przypadku wychodzą potworki — gwałty, patologiczne relacje, bad boje :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest wydawanie i wydawanie, jedyne wydane książki z Wattpada (mówimy o polskim Wattpadzie), jakie znalazłam, zostały wydane ze współfinansowaniem, co dla mnie mija się z celem.

      Usuń
  2. No, może dlatego nigdy nie mogłam skończyć moich pozaczynanych „książek”, a opowiadanie na blogu doprowadziłam do końca :) Czytelnicy motywują, popieram :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie żałuję, że założyłam bloga. Nie dostałam nigdy ani jednego hejtu, krytyka zawsze uzasadniona, a dzięki właśnie blożkowi poznałam moją internetową przyjaciółkę. Nie piszcie do szuflady, w internecie można spotkać serio wiele wspaniałych ludzi.
    A co do tego, że publikacji internetowych nie da się wydać - jedyne dwa przypadki, jakie teraz wpadają mi do głowy, to Wyspa Mgieł i Last Regret z wattpada, ale wiem, że było tego więcej. Nie mam pojęcia, czy wydawane ze współfinansowaniem czy bez, ale wiem, że takie przypadki mają miejsce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie da się ukryć, że należą do rzadkości i wydawnictwa nie są chętne na wydawanie czegoś, co wisi za darmo i dla wszystkich w internecie. Trochę to bez sensu.

      Usuń
  4. Nie znam się, się jedno wiem na pewno-cieszę się że piszesz do internetu!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).