Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 13 sierpnia 2016

10 mitów na temat książek


Uwielbiam książki. Nie zrozumcie mnie źle - naprawdę uwielbiam i naprawdę szanuję tę formę rozrywki. Przy czym, co może niektórych zadziwić, nie uważam czytania za lepszą czy gorszą formę spędzania czasu. Dla mnie to tylko, no właśnie, rozrywka. Ale wielu, tak zwanych, książkoholików tak obrosło w piórka przez swoją zaczepistość, że wokół czytania wytworzyli tak piękne mity, że aż żal się do nich nie ustosunkować. Wszak to najpiękniejsze, co spotkało ludzkość - czytanie!

Poważnie, przeszłam się po książkowych fp i zebrałam najpiękniejsze mądrości z postów i komentarzy. Ubrane w piękne słowa brzmią dostojnie i na pewno przekonują innych do czytania, a nie do tego, że czytelnicy to banda nadętych buców, ale zebrane tutaj brzmią... no cóż, żałośnie. 

Okej, zanim mi coś zarzucicie - wiem, że część z was użyje tych stwierdzeń na wyrost, żeby oddać swoją miłość do czytania, tylko... po co? "Lubię czytać" jest za mało dosadne? Trzeba to ubierać w jakieś zwiedzanie odległych krain i przenikanie w cudze życia? Fuj. Naprawdę, lepiej mówić jak jest, bo nigdy nikogo nie przekonałam do czytania takimi wzniosłymi tekstami, a mam kilka przekonanych osób na koncie. Wiecie jakimi zwrotami? "To odpręża". "Naprawdę to lubię, powinnaś spróbować". "Akurat w tym wypadku książka jest jeszcze lepsza, mogę ci pożyczyć". Polecam.

Zanim zaczniemy na wstępie zaznaczę: nie wrzucam do jednego worka. Jeśli dla ciebie te stwierdzenia są prawdziwe, super. Cieszę się, gratuluję, całuję rączki. Nie oczekujcie jednak, że będą prawdziwe wobec wszystkich. Skoro niektórzy wolą inne rzeczy od czytania, niekoniecznie oznacza to, że czytali niewłaściwe książki (ale może!) - widocznie coś wciąga ich bardziej.

Dobra, bez dalszych wstępów, oto lista:

1. Czytając, przeżywasz więcej niż jedno życie.

Polecimy klasykiem. No bo tak, to jest możliwe, jeśli autor jest tak super, że napisał książkę w pierwszej osobie tak, że podpasowało wszystkim. Niemożliwe do zrealizowania. Dlatego czytając, wielu ludzi, zamiast przeżywać życie bohaterów, zwyczajnie je obserwuje. Naprawdę. Sukces bohatera nie jest sukcesem czytelnika, jego złamane serce może nas wzruszyć, ale nie złamie naszego serca. Metafora? Nah. Nie widzę tu niczego do metaforowania.
Ale wiecie, gdzie często przeżywa się więcej niż jedno życie? W grach. Niekoniecznie dlatego że ma się dosłownie więcej niż jedno życie, ale dlatego że przechodzi się ją w pierwszej osobie i nierzadko należy podejmować osobiste decyzje - czyli to, co książce trudno dostarczyć.

2. Książka jest zawsze lepsza niż film, bo pracuje wyobraźnia.

Ehe, o ile opisy są na tyle fajne albo w ogóle jakieś są (bo zdarzają się książki z tak małą ilością opisów, że nie ma sobie co wyobrażać - na przykład wszystko, co moje, bo uważam większość opisów za zbędną, o). A do wyobrażania sobie na wyrost nie trzeba książek, można sobie coś samemu powymyślać. Jeszcze lepsza zabawa niż czytanie słabej książki (plot twist: istnieją takie).
I wiecie co? Jest wiele rzeczy, które o prostu lepiej się ogląda niż o nich czyta. Sceny akcji, wielkie bitwy, romantyczne uniesienia... Dobre oko operatora, świetny montaż i łapiąca za serce muzyka - każda książka się schowa.
A w drugą stronę są też sytuacje, których nie da się przenieść na ekran. Moja ulubiona scena Kamienia filozoficznego, kiedy Harry myśli, że Wood to narzędzie do chłosty - nie ma jak tego przedstawić w tak fajny sposób. Dlatego pod względem wszystkiego, co dzieje się wewnątrz bohatera, książki dostają punkt. Ale nie ma tak, że są najlepsze w każdym aspekcie, bo tworzą je ludzie, którzy popełniają błędy. Dlatego lubię traktować film jako drugie, inne spojrzenie na tę samą historię - niektóre momenty będą lepsze na papierze, inne na ekranie. Nie oznacza to, że którakolwiek wersja jest z góry gorsza.

3. Nieczytający ludzie są głupsi.

A ja nawet nie wiem, jak to skomentować. Bo co? Okej, czytanie rozwija słownictwo, wyobraźnię (zazwyczaj), empatię i tak dalej. Ale jeśli ktoś czyta mało albo, o zgrozo, wcale, nie oznacza, że jest murowanym debilem. Książka to niejedyne istniejące źródło nauki (o tym zaraz) i nie wyobrażam sobie żadnego aspektu, gdzie udział książki byłby niezastąpiony. No chyba że wiedza o literaturze.
Przy czym powiem wam w tajemnicy, że uważam za dużo głupsze osoby plujące się, jakie to książki są wspaniałe i co to nie one, niż tych, którzy są nastawieni zwyczajnie neutralnie. Wolę ludzi, którzy nie boją się poznawać innych aspektów kultury niż tych, którzy gloryfikują tylko jeden z nich jako jedyny słuszny. I jest dużo lepszych wyznaczników, kto jaki jest, niż to, ile książek czyta.
Przy czym nie uważam, że nie powinno się czytać. Powinno. Nie powinno się z góry obrażać tych, co nie czytają i uważać się za lepszych od nich. Lepiej starać się zachęcić i pokazać, że to jednak fajne, a nie obrażać.

4. Wiedza pochodząca z książek jest najcenniejsza.

Pff, Nobla temu, co mi wytłumaczy, czym się różni to same zdanie napisane od wypowiedzianego przez kogoś. Przyswajalnością? Well, mój drogi wzrokowcu, rozmawiasz ze słuchowcem, któremu najlepiej uczyć się, gdy czegoś słucha, a nie o tym czyta. Także to by było na tyle z tą przyswajalnością. A książki, tak jak każde inne materiały, bywają i  stronnicze. Nie ma żadnej reguły.

5. Czytanie przenosi do innych krain i pozwala zapomnieć o rzeczywistości.

Nie wątpię, że dla wielu tak może być. Przy czym powiedzcie mi, dlaczego przedstawiacie to jako pewnik i regułę? Bo może jestem wybrakowanym egzemplarzem, ale to żadna reguła. Nigdy nie czytam, kiedy mam zły humor, bo nie mogę się dostatecznie skupić. Czytanie nie przenosi mnie do innych krain, bo od wielu lat nie mogę się dać dostatecznie pożreć książce. Dlaczego? Bo na bieżąco analizuję każdy głupi akapit i rozkładam na czynniki pierwsze. Nie zabija to przyjemności czytania, ale zabija potencjalne zapominanie o rzeczywistości. Ale w sumie nie - nie jestem odosobnionym przypadkiem. Wiem, że nie. Sprawdzone info.

6. Nie trzeba podróżować, wystarczy czytać o tych miejscach i to tak, jakby się tam było.

Prawie dosłowny cytat. Autentycznie brakuje mi słów, żeby to w jakiś sposób skomentować. Nawet najlepsze opisy nie zastąpią realnego bycia gdzieś. Po prostu nie da się. Można się łudzić, że tak jest, ale gdyby tak było, miliony ludzi nie marzyłyby o Hogwarcie, Narnii, Śródziemiu.

7. Książki uczą życia (??).

Nie wiedziałam, jak to zatytułować, ale chodzi mi o bardzo konkretny komentarz, który zebrał dość sporo poklasku, jakoby książki nie tylko były w stanie, ale robiły bardzo dobrą robotę przy uczeniu takich kwestii jak miłość. Że potrafią zastąpić rodziców, rodzicielską miłość. Że wiedza pochodząca z książek na temat takich rzeczy jest równie wartościowa, co szczera rodzicielska miłość. Brak słów.
Albo nie, może tylko jedno: co?

8. Czytanie wzbudza aspołeczność.

Nie jestem już w swojej szczytowej czytelniczej formie, bo najwięcej książek pożerałam w podstawówce (mam nadzieję, że najlepsze czasy wciąż przede mną), ale nigdy nie mogłam być uznana za aspołeczną - może tylko społecznie selektywną ;). Czy jestem wyjątkiem? Znów: nie. Wysunę za to nieśmiały wniosek, że to działa w drugą stronę: ludzie samotni albo ci, którzy nie potrzebują całego kilometrowego wianuszka znajomych i przyjaciół, czytają więcej książek. To ma, moim zdaniem, więcej sensu.

9. Nie potrzeba prawdziwych przyjaciół, odkąd są fikcyjne postacie.

Bujda. Ale co tam. Wyjaśnijcie mi jedną rzecz: w czym lepsze są fikcyjne postacie z książek od tych z filmów, gier, komiksów i tak dalej? I dlaczego kochanie i przyjaźnienie się z postaciami z książek zbiera lajki, a wymyślony przyjaciel to powód do przebadania się? Wymyślony przyjaciel powinien być dużo bardziej praktyczny, co nie?

10. Każda książka jest wartościowa (oprócz Zmierzchu i 50 twarzy Greya).

Autentycznie cała horda memów jest na ten temat. Wydaje się, że Zmierzch i 50 twarzy to jedyne słabe książki na świecie. Po prostu beznadziejne podejście.
W ramach kontrargumentu, jakby w ogóle jakikolwiek był potrzebny, proszę. Możecie teraz robić memy oprócz Zmierzchu, 50 twarzy i Mrocznego księcia.

Nie warto wybielać książek. Tych wybitnych nie jest aż tak dużo, jak chcielibyśmy, żeby było. Czytajmy, ale nie dajmy się zaślepić i na traćmy całego życia na wgapianie się w kartkę. To niedużo lepsze od marnowania całego życia na gapienie się w monitor, które tak, drodzy czytający, hejtujecie. Więcej wartości z tego wyciągacie? A gdzie z nich skorzystacie, skoro nie odrywacie się od książek?

Tyle na dziś.



3 komentarze:

  1. Z 2 punktem zgadzam się w 100% :p. Przecież są ekranizacje lepsze niż książki. I ogląda się je przyjemnie. Np. LOTR - wersja filmowa jest cudna, ale książkowa mnie wymęczyła. Tak jak opowieści z Narnii. A co do trójki: we mnie czytanie nie wzbudza empatii tylko raczej sadystyczne skłonności: czasem mam ochotę pozabijać bohaterów, albo pobić XD. Punkt 4: tak książki są bardzo stronnicze i niektórzy autorzy dają co drugie zdanie swój pogląd na jakiś temat :") (Kochanice króla... Biedna Anna Boleyn XD). Co do punktu szóstego: jak przeczytam opis jakiegoś miejsca tym bardziej chcę tam być. Książki na pewno nie zastąpią podróży :D. Co do dziesiątego punktu - nic mnie tak nie bawi, jak te obrazki z górnolotnymi kwestiami typu "Igrzyska mnie nauczyły tego, Harry Potter tamtego, a szkoła nic".

    OdpowiedzUsuń
  2. Uuu, niepopularna opinia, hejterzy już jadą XD. Bo ja mam kolege i on nie czyta i jest palantem!!1!1!111! Aha. Nie widzę bezpośredniego związku XD. Ja osobiście utożsamiam się z punktem 1 i 5 :D. Nie twierdzę jednak, że nie czuję potrzeby podróżowania i uwaga, chcę przeżyć SWOJE życie i to nie tylko na czytaniu książek :').
    Brawa, brawa za ten post! Trzymam kciuki za twój powrót do częstszego czytania :3 Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm… masz rację. Przynajmniej częściowo. Chociaż uważam, że niektóre opinie są prawdziwe w niektórych przypadkach i w jakimś tam stopniu. Tak, wiem, że Ty też to podkreśliłaś.
    Oczywiście z Tobą zgodzę się w 100% punkcie 6 i 9. A co do 10 – właśnie skończyłam Zmierzch i uważam, że to całkiem niezła książka. Może tylko romans… ale są elementy zaskoczenia, grozy… Ja się nieźle wciągnęłam ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).