Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



niedziela, 26 czerwca 2016

Zajęło mi to pięć lat

Siedem lat zakładania blożka za blożkiem, aż wreszcie czuję, że osiadłam gdzieś na stałe.
Mam blogi z opowiadaniami od pięciu lat, wiem, bo kiedyś prowadziłam pamiętniczek (z Diddla!). W każdym razie, na początku miałam blogaski, na które lepiej spuścić zasłonę milczenia. Dopiero te pięć (i pół) lat temu założyłam absolutnie najpierwszy z opowiadaniem. Oczywiście, fanfic, oczywiście - HP i nieoczywiście - Lily Evans. W 2012 próbowałam rzeczonego blożka o Huncwotach wskrzesić, doczekał się czterech rozdziałów i umarł śmiercią tragiczną. Nie chciało mi się już. Ale zdążyłam świętować, uwaga, miesięcznicę reaktywacji. Miesięcznicę. Reaktywacji.

A w tym tygodniu świętowałam rocznicę prowadzenia zbyt bajkowo. Tak po prostu prowadzenia, czasem coś było, czasem nie, nie musiałam się do niczego zmuszać (poza Ocean lamentuje, to opko wypruło ze mnie flaki i je rozdeptało), po prostu miałam tego bloga. I nagle minął rok, a marzyłam o świętowaniu rocznicy bloga z opowiadaniami przez wiele lat. Na długo przed tym, jak odważyłam się takiego założyć. Cóż, wtedy to miała być dużo większa impreza, a czytelników wiele więcej, ale nie narzekam, bo może nie mam ich tam wielu, ale są najwspanialsi, o.

A z okazji tejże rocznicy wymyśliłam sobie opowiadaniowy maraton. Nie tylko musiałam wrzucić jedno opko każdego dnia tygodnia - musiałam je napisać. Nie miałam ich wcześniej. Poległam, przyznaję, ale i tak jestem z siebie zadowolona.

Ale w sumie taki post mogłam sobie napisać na zb. Chciałam jednak uczcić ten dość ważny dla mnie dzień. Nie statystyką - wspomnieniami. O każdym z opowiadań opowiem coś, czego nigdy wcześniej nie mówiłam, bo i po co. A przecież każde ma swoją historię, dlatego zachęcam do przeczytania tego postu nawet tych, którzy nie lubią/nie czytają moich opowiadań. Bo to po prostu taki miły post. No. To jedziem.

Corps de ballet - pomysł na to opowiadanie powstał na długo przed WD. Chciałam napisać nawet takie prawdziwe, długie, powieściowe opowiadanie o baletnicach, ale... nie znalazłam odpowiedniego szablonu. To miał być mój ostatni blog na "duże" opowiadanie. Niestety, szabloniarze nie wyszli mi na przeciw i tytuł dumnie dzierży Cień ognia.
Bohaterowie tańczą tutaj pas de deux z Giselle.

730 dni - napisane na trochę przed powstaniem zb. Nie znoszę go, ponieważ pokazałam je komuś, komu nie powinnam i żałuję, że ta osoba je widziała. Ale to chyba moje najbardziej cukrowe opowiadanie.

Wino z jagodami - lubię tutaj kontrast między Patrycją  a Ewą. Ubiór, włosy i charakter leżą na zupełnie dwóch różnych końcach osi. Może komuś rozjaśnię mój zamysł, więc powiem wprost, o co chodziło - Ewa, ponieważ nie radzi sobie ze swoją miłością do Patrycji, żyje z bogatym mężczyzną, który ją bije. Przez to wpadła w alkoholizm. Wino to jedyne opowiadanie, które pisałam dwa razy. Pierwszy plik babcia mi wyłączyła, a ja nie zapisałam. I miałam okropne problemy z tytułem.

Ta jedna noc w roku - w pierwszej wersji opowiadania Scorpius pocałował Rose, ale zmieniłam zdanie i stwierdziłam, ze zrobię całą serię zamiast tego jednego. Dlatego ich związek dalej nie uciekł z mojej głowy - bo mi się serii zachciało.

Lament oceanu - Jima można przyrównać do Jima Hawkinsa z Planety skarbów, po którym zresztą zyskał imię. Chciałam mu je zmienić i spędziłam mnóstwo nocy na wymyślaniu innego, ale nic mi nie pasowało do jego twarzy. Rozważałam też możliwość, aby Sagara urodziła księciu dziecko. Co mogę jeszcze powiedzieć? Jim jest blondynem i ma brodę. Tego możecie nie wiedzieć, ale w sumie nie wiem, może gdzieś o tym mówiłam. W każdym razie od czasu publikacji tego opowiadania dostaję regularne groźby zamordowania harpunem (a to już sporo czasu) i nigdy nie dostałam tyle hejtu, co tamtego dnia. Ale jaki piękny hejt to był :').

Wigilia 2015 - to moje pierwsze dokończone i opublikowane w terminie opowiadanie okolicznościowe, yay. Myślę, że to odpowiedni moment na wyjaśnienie, o co chodziło z Adamem i Małgorzatą. Otóż - byli parą, może nawet małżeństwem i mieszkali razem, jednak rok przed akcją Małgorzata powiedziała Adamowi, że nigdy go nie kochała, spakowała się i wyszła. Nie wiadomo dokąd poszła i nikt jej nigdy więcej nie widział, ponieważ zaginęła. Prawdy o jej losie nie wyjawię :).
Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, kiedy dzieje się akcja poszczególnych opowiadań: pierwsze to wigilijne poranek i popołudnie, drugie to wigilijny wieczór, trzecie to całe Boże Narodzenie i kończy się o świcie 26 grudnia. Karton wszystko zamyka, ponieważ jest już po świętach (popołudnie 26 albo nawet 27). Zrobiłam to specjalnie i trochę mi smutno, że nikt tego nie zauważył.
Rose wspomina o zrujnowanym występie Scorpiusa, o czym jeszcze napiszę, ale trochę trzeba będzie poczekać, więc teraz powiem, że chodziło o latanie synchroniczne. Taki pokaz wygłupów na miotle.

Ocean lamentuje - czyli mój wrzód. Mówiłam to już na asku, ale jakby ktoś pominął, w ostatniej minucie przed publikacją zmieniłam zakończenie. W oryginalnej wersji, którą znają wszyscy moi korektorzy między wrzaskami Sagary było też "Krzyczę, że go kocham". Dodatkowo, na plaży zamiast w policzek, całowała go normalnie w usta. Moim zdaniem, zmiana wyszła Oceanowi na dobre, ale nie zdziwię się, jeśli ktoś mnie będzie chciał teraz za to zamordować. Poza tym bardzo chciałam nazwać ludzką wersję Sagary Beatrycze, ale się nie dało, bo wszyscy na lądzie mają jakieś zamerykanizowane imiona. Dalej mnie to boli. W pierwotnym zarysie Nihan wyglądała normalnie i miała też przed sobą normalne, długie życie. Zmianę podsunęła mi Amelia (<3), która narysowała dla mnie zdziczałą syrenę, a jak to zobaczyłam, od razu wiedziałam, że coś muszę z tym zrobić. Mój opis nie oddaje geniuszu tego rysunku, nawet jeśli z ogona dzikusa wyrastał R2-D2, bo to zabazgrana kartka z brudnopisu. Kocham ten rysunek i wkleiłam go do mojego piknego zeszytu. Jak już wreszcie skończę te serię, pokażę ten zeszyt.

Wytwórca różdżek - Amelia była Krukonem. I jest niska, ponieważ jej dawczyni imienia, Amelia od rysunku, też jest niska. Prawie za to oberwałam. Co mogę powiedzieć tak totalnie ekstra, to że to opowiadanie ma wspólne uniwersum z Gangiem. Gang kiedyś odwiedzi Amelię w sklepie :). Ale to na razie jedyne niegangowe opowiadanie, które się z nim łączy, tak więc Oczy czy Koperta to zupełnie osobne twory.

Oczy - no właśnie, Oczy. Jedyne opowiadanie w mojej pisarskiej historii, na które natchnęło mnie pod prysznicem. Szczerze wierzę, że Petunia miała ogromne wyrzuty sumienia, ale wierzę też, że je hamowała i nigdy nie zrobiłaby tego, co robi w tym opowiadaniu.

A very Potter Valentine's Day - napisałam to w półtora dnia. Te dni to trzynasty i czternasty lutego. Wcześniej dziabnęłam kilka akapitów Rilel i nie mogłam tego dalej ruszyć. Nic tak na mnie nie działa, jak deadline. Córka Emmy ma na imię Jane.

Future Mrs Malfoy - rany, to miało wyglądać zupełnie inaczej, ale stwierdziłam yolo, zaczęłam pisać bez pomysłu i bez planu i co? I wyszło spoko. Poprzedni pomysł zdobycia tej koszulki się zdezaktualizował, ale gdyby w Hogwarcie organizowano bale (a wbrew WSZYSTKIM fanficom - nie organizują), Rose przyszłaby na niego w tej koszulce (pod warunkiem, że Malfoy by ją zaprosił, w co powątpiewam, bo to ślepy idiota).

Szpony głębin - nienawidzę absolutnie wszystkich bohaterów tego opowiadania i moim zdaniem, to najbardziej toksyczny klimat, jaki stworzyłam. No, Jamesa trochę lubię ze względu na jego bogatą przyszłość, ale potem znowu robi się bucem i ech. Ciężkie życie z nim mam. W ostatecznym rozrachunku jest ciulem. Jakby ktoś się interesował, Garra nie kochała Marie, chciała mieć zwierzątko/jedzenie. Dodatkowo, Tandri miał się nazywać Karp, a potem się zorientowałam, że to taka ryba, lol. Serio tak było. Haensel i Gretel to oryginalne imiona Jasia i Małgosi.

Koperta - początek tego opowiadania napisałam na przełomie lipca i czerwca zeszłego roku. Potem rzuciłam to w diabły, a potem Amela mi przypomniała, że rzuciła mi wyzwanie napisania Dramione (nie żebym z własnej woli robiła takie rzeczy). Musiałam to skończyć. Do napisania zainspirował mnie... mem. Nie mogę go teraz znaleźć, ale był taki. Po tym opku dostałam kilka wiadomości, że ludzie współczują Draco i prawie zaczęli szipować Dramione. Zastanawiam się, czy powinnam się z tego wyspowiadać.

Zaczyna się - coś wam to nie przypadło do gustu. Niestety, tak było, nie ma innej możliwości, żeby Malfoy był w Slytherinie i potem tak się zachowywał. Zmienił się, a właściwie to Rose go zmieniła, dlatego później się w niej zakochał (z czego dalej nie zdaje sobie sprawy. Trochę mu to jeszcze zajmie). Albus był zarozumiały, jak był młodszy, a potem zakumplował się z Rileyem, co też go zmieniło (teraz są bff). A propos Ala, dostał okulary dopiero między trzecią a czwartą klasą.
Niestety, przeszłość Scrose będzie rzutować na ich przyszłość :<. 

Ostatnia rana - to ten moment, kiedy zdałam sobie sprawę, że mam za dużo opowiadań o mężczyznach w rozpaczy po stracie kobiety (3). Chciałam to napisać już wieki temu i moim zdaniem wyszło zbyt patetycznie i bezpłciowo, ale tak kocham Cartha i Revan (a także samego Cartha), że musiałam to wrzucić.

Happy Ever After - kolejne planowane od dawna. Jestem jedyną osobą na świecie, która uważa, ze to opowiadanie dobrze się kończy? Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że do tej pory gryzie mnie, że Giselle nigdzie tam nie powiedziała O mamuniu.

Coupe - jeśli ci to nie odpowiada, możesz ten fakt zignorować, ale prawda jest taka, że ci sami bohaterowie występują też w Corps. Trevor znów na scenie, Sarah znów jest narratorką. Ale nie mam absolutnie żadnego problemu, żebyś nie przyjmował tego do wiadomości i olał ten fakt.
Lubię sobie wyobrażać, że tutaj bohaterowie tańczą pas de deux z drugiego aktu Kopciuszka (to balowe), chociaż to niemożliwe, bo się kilka szczegółów nie zgadza (właściwie wszystkie się nie zgadzają). Mimo wszystko to śliczny duet i fajnie by się to komponowało z Giselle z Corps.

Wszystkie opowiadania można sobie przeczytać, oczywiście, na zbyt bajkowo.

Na zakończenie mogę rzucić ciekawostką, że mam zb dłużej niż WD, bo na początku służyło mi za anonimowy wyżalacz, a potem to przetransformowałam w opowiadania. Nie żałuję.

No patrzcie, a wróżyłam zb śmierć po wakacjach :').



9 komentarzy:

  1. Zb nigdy nie umrze, bo pozostanie w naszych seeercach <3
    "Cóż, wtedy to miała być dużo większa impreza, a czytelników wiele więcej, ale nie narzekam, bo może nie mam ich tam wielu, ale są najwspanialsi, o." Ojej, jakie to słodkie.
    Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy i ogółem chciałam powiedzieć wszystkim, którzy nie czytają zb, że popełniają ogromny błąd i nawet jesli nie pasują im szipy czy inne takie, to mają natychmiast zacząć czytać!!!!!!
    Dziękówa,
    Ja

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy muszę pisać jak bardzo kocham zbyt bajkowo? Nie muszę, ale napiszę. Po pierwsze i najważniejsze pominęłaś mój absolutnie ukochany wiersz bez tytułu. Te trzy nieszczęsne gwiazdki trafiły prosto do mojego serduszka, tak idealnie wszystko podsumowują! Raz prawie się rozpłakałam bo nie mogę pierwsza zamknąć oczu :C Cóż, skomentowałam bym wszystkie opowiadania od nowa po kolei, ale dopiero to robiłam :D A jak gdzieś nie ma komcia jako Julia Ostapczuk, to jest jeszcze z anonimka B) Moje top 5, bez ***, bo to poza wszelkimi kategoriami (najpierw miało być 3, ale jakoś by mi czegoś brakowało):
    1) Corpos de ballet&Copue (nie mogę się zdecydować, wybacz, ale oba kocham, a to ostatnie jest jeszcze dla mnie, jeju, nie masz pojęcia jak ja się ucieszyłam jak to zobaczyłam ❤❤❤ )
    2)Szpony głębin(ugh, jak ja nie znoszę Jamesa)
    3)Wytwórca różdżek(to kiedy ta kontynuacja)
    4)A very Potter's valentine day(majstersztyk!)
    5)Ta jedna noc w roku(ten klimat, proszę państwa, czapki z głów, oto geniusz)
    Chciałam dać jeszcze wino, ale jakoś się nie zmieściło :( No i zakończenie tak mi rozdziera serce, ech. To chyba tyle :D Mogę dopisać jeszcze, że wielbię zb bardziej niż wd, a ja jestem na prawdę mocno zakochana w deszczach. S Ą C U D O W N E. #psychofanka
    Kurdeileczasujapisałamtenkometarzniemamsiłyjużgopoprawiać
    ❤ !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, co odpisać, więc masz bardzo szczere serduszko: <3.
      Specjalnie dla ciebie tragiczne backstory mojego jedynego opublikowanego w internecie wiersza: jechaliśmy samochodem, a z przodu brat z kimś (mamą? tatą?) rozmawiał o historii albo polityce (oni zawsze rozmawiają o historii albo polityce) i tak sobie słuchałam, wyglądając refleksyjnie przez okno i stwierdziłam: wow, świat to jedno wielkie koło okrucieństwa, dlaczego nie możemy się wszyscy kochać? Ludzie, czemu się nie kochacie? A za chwilę uświadomiłam sobie, że ja nie kocham wszystkich ludzi tak, jak bym chciała, więc nie mam siły przerwać tego koła nienawiści, mimo że nigdy nikogo nie nienawidziłam, dlatego powinniśmy zacząć od siebie, zanim zaczniemy przekonywać innych do miłości.
      Kontynuacja WR czeka sobie spokojnie w kolejce, ale trzeba to dobrze przemyśleć i myślę, że najpierw napiszę ff Igrzysk, a dopiero potem rozgrzebię następnego Pottera. Piszę za dużo Pottera.
      Dzięęęękuuuujęę <3
      #tenkomenarzsobiewydrukuję

      Usuń
    2. Jedynego opublikowanego w Internecie wiersza? Czy to znaczy że jest więcej :D? Dzięki!

      Usuń
    3. W podstawówce pisałam ich naprawdę dużo (i piosenek), ale są tragiczne, tak że żadna strata :D. Poezja (a tym bardziej rymy) to jednak nie moja para kaloszy, ale chciałabym umieć freestylować, odkąd usłyszałam kolesia, który rapuje na temat kaszy gryczanej z sosem.
      Nie twierdzę jednak, że już nigdy nie napiszę żadnego wiersza, się zobaczy :D.

      Usuń
  3. Zb jest piękne i bardzo inspirujące, gorąco polecam Syrenki <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę nadrobić Coupe. Jakimś cudem je pominęłam i nie przeczytałam :c
    Cieszę się, że zb istnieje. Wszystkie zamieszczone na nim opowiadania kocham, ale mam ołtarzyk Syrenek w pokoju, więc chyba są moimi ulubionymi.
    Mam nadzieję, że zb wytrzyma jeszcze następny rok i kolejny. A nawet jak już skończysz z dodawaniem postów, to będę się mega cieszyć, że w ogóle ten blog kiedykolwiek istniał i że mogłam poczytać tak dobre opowiadania.
    Serio, Ala, jesteś mega utalentowana i masz ode mnie szczere serduszko za całą twoją działalność na zb i Deszczach ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeju, z jakim ja opóźnieniem komentuję ten bardzo ważny post. Przepraszam. Teraz zbytbajkowo ma ponad rok i miesiąc <3
    Mimo że nie przeczytałam wszystkiego, uwielbiam tego bloga. Muszę nadrobić inne opowiadania oprócz Syrenek (które gorąco wszystkim polecam, to jakieś mistrzostwo) i postaram się pod wszystkim zostawić jakiś ślad, że tam byłam.
    Świetnie piszesz, masz dwa blogi (teraz to w sumie trzy) i za to cię podziwiam :*

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).