Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 29 czerwca 2016

Kartka z pamiętnika: co to są wakacje?

Tss, tss, post o niczym.
Nienawidzę lata. Szczerze, z całego serca nienawidzę. Jedynym plusem są wakacje i owoce, ale kiedy temperatura nieco podskakuje i zaczyna wykraczać poza moją akceptowalną normę, dzieją się rzeczy straszne. Duszności, nudności, bóle brzucha, pot i puchnięcie dłoni i stóp. Nienawidzę. Okropieństwo. Team wiosna.

No ale są wakacje. Wakacje. Tyle na to czekałam, a jak przyszły, mój mózg sam wymyśla sobie prace do zrobienia, żeby móc myśleć, że jesteśmy tacy produktywni. Nie jesteśmy, ale miło jest popatrzeć na rozpisany nowy pomysł na opowiadanie którego i tak nigdy nie napiszę. Tak więc rwę sobie włosy z głowy, bo za późno wstałam i wymyślam zupełnie niepotrzebne rzeczy do zrobienia.

A propos, nowy lament jest tutaj. A z boku jest ankieta, można sobie zaznaczyć jakąś fajną odpowiedź. Ogólnie zb przeszło jakiś renesans, tyle dobra to tam nigdy nie było i jeszcze sobie zakładki poodświeżałam, o! Przy okazji musiałam usunąć automatyczne akapity, więc istnieje wysokie ryzyko, że coś się gdzieś rozwaliło, więc jeśli ktoś zamierza sobie przeczytać coś starszego i zobaczy brak akapitów/losowe akapity/ogólnie coś nie tak, to proszę rzucić komentarzem pod tym postem, a ja się tym zajmę jakoś w połowie lipca.

W ogóle czaicie fazę, że jakaś Włoszka (?) napisała książkę o tytule... Lament oceanu? Normalnie coś mnie trafiło, kiedy to zobaczyłam. Na szczęście chyba nigdy niewydana w Polsce, ale jest mi smutno teraz. Nigdy się na tym dziele nie wzorowałam (czytałam tylko opis i to dzisiaj), a o jego istnieniu dowiedziałam się dzisiaj, wszelkie podobieństwa (są jakieś?) niezamierzone. Ogólnie ostatnio jakiś wysyp syrenkowości  w literaturze, pamiętajcie, kto to zapoczątkował, kiedy ktoś wam będzie coś syrenkowego polecał. #trendsetter

W każdym razie, kiedy to czytacie jestem w drodze na Majorkę, gdyż albowiem ponieważ korzystam z nielicznych mi pozostałych lat niepełnoletniości i wyjeżdżam na kolonie. Miałam przygotować zapasowe posty, ale jestem głupia i leniwa nie zdążyłam. Dlatego raczej nie będzie tutaj ani nigdzie nic nowego aż do jedenastego lipca, a czerwiec będzie tegorocznym niechlubnym rekordzistą, jeśli chodzi o ilość postówm (ale i tak lepiej niż zeszłoroczny luty!). Przeepraszam. Ale obiecuję, że jeśli dorwę gdzieś internet, to dołożę wszelkich starań, aby dać znać, że żyję. Albo chociaż rzucić okiem, czy gdzieś nie ma jakichś nowych komci, bo jestem uzależniona od sprawdzania, czy są komcie. Możecie wysyłać dużo miłości, to będzie fajnie, jak sobie odświeżę maila po tygodniu życia w niewiedzy, a tam dużo miłości. Można mi też grozić śmiercią, ale miłość jest fajniejsza.

Zepsuł mi się widżet z instagramem. Ogólnie przydałby się nowy szablon, ten mi już okropnie zbrzydł, ale tak bardzo nie chce mi się go robić, że to jest aż szok. Już mam więcej ochoty na sprzątanie pokoju czy coś.

Od prawie miesiąca jestem posiadaczką aplikacji Water Drink Reminder, bo przeraziło mnie, jak niewiele potrafią wypić w ciągu dnia i okazało się, że piję jeszcze mniej niż mi się wydawało. Osiągnęłam zakładany pułap aż dwa razy, tak więc brawa jak najmilej widziane.

Skończyłam też mój kurs niemieckiego i niestety w przyszłym roku wracam na angielski, bo ma lepsze godziny. Trochę mi smutno z tego powodu (ale przydadzą się dodatkowe trzy godziny mówienia w tygodniu) i jeśli są tu jacyś dojczojęzyczni i mają coś fajnego w stylu kreskówka z prostym językiem do polecenie, to ja jestem chętna na propozycję.

A teraz co w Ali języku oznaczają lepsze godziny: zamiast dwóch sesji w okolicach 18 w poniedziałek i środę po półtorej godziny będę mieć jedną trzygodzinną lekcję na... 9:20 w sobotę. Wszyscy zawsze łapią się za głowę, ale chodziłam tak rok temu i powiem wam, że to naprawdę najlepsza opcja. W tym czasie i tak nie zrobiłabym nic produktywnego, chociaż prawdą jest, że około drugiej godziny z mózgu zostaje gąbka, o ile lektor nie jest dostatecznie żywotny (a niestety pod koniec roku zmienili nam na niedostatecznie żywotnego i wszyscy spali po dwudziestu minutach - nie polecam).

Ej, czaicie, że piszę maturę za półtora roku? Porażka totalna, czuję się przygnieciona tą wizją, ja nie chcę.

#sąwakacje
#zamknijsiękretynko

Wiecie co, ja nigdy nie potrafię należycie cieszyć się wakacjami, bo panicznie boję się, że skończą się, zanim się nimi nacieszę, więc w ogóle się nie cieszę. Tak, nie lubię szkoły.

Ale szykują się super wakacje, więc postaram się nie stresować tym, że w końcu kiedyś się skończą. A poza tym tylko 179 dni do świąt. Rany, znowu trzeba będzie napisać świąteczny speszjal. Speszjale to jednak niezła harówa. Podziwiam ludzi, którzy piszą wielkanocne speszjale, jak uchwycić wielkanocny klimat?

Właśnie zdałam sobie sprawę, że w grudniu napisałam opowiadanie, w którym było upalnie, a w najnowszym była najmroźniejsza zima od iluśtam lat. Coś jest nie tak, dziecko, musisz sobie ustawić priorytety.

Dobra, w ramach przeprosin za moje nieoczekiwane zniknięcie podzielę się z wami dwoma sekretami.

Mam takie małe marzenie, że kiedy wyjadę na studia do jakiegoś większego miasta, zapiszę się na balet dla początkujących dorosłych. Zrobię to. Na samą myśl jestem podekscytowana, o rany. Tutaj świetny blog w tej tematyce.

A drugi sekret jest taki, że na zb jest ukryta podstrona z dokładną rozpiską (no, nie do końca, ale ja wiem, o co biega zazwyczaj, więc jest gut) rzeczy do napisania. Nigdy w życiu jej nikomu nie pokażę i nie wiem, czemu zrobiłam z tego podstronę, ale jest i lubię na nią patrzeć i napawać się trzema wykreślonymi pozycjami.

To chyba tyle na dzisiaj, do zobaczenia w lipcu!
I życzę każdemu z was z osobna, aby to były najlepsze wakacje w waszym życiu! Bez spuchniętych dłoni i stóp.



10 komentarzy:

  1. Może i post o niczym, ale jak miło się czyta! Życzę miłych kolonii :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie wakacje już zdążyły wykończyć. Moje nogi są całe w siniakach i pokryte plastrami, bo uznałam, że będę eko i rower wystarczy do zwiedzania Włoch. Trochę się pomyliłam ;) Ale jeszcze żyję :D
    Też #teamwiosna
    Wspominałam, że kocham Twoje posty o niczym? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam za ten rower :C.
      I dziękuję <3

      Usuń
  3. #teamzima
    #Teamwiosna też, bo "wiosna" to śliczne słowo :D
    Ja miałam zamiar być fit tego lata, ale wyszłam na chwilę, żeby wyrzucić śmieci i stwierdziłam, że się roztapiam.

    Uwielbiam Twoje posty o wszystkim i o niczym ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co nie? Wiosna o zdecydowanie jedno z najśliczniejszych słów :D.
      Dzięki ^^

      Usuń
  4. Taaak, temperatura powyżej 30 stopni to największe zło świata... Żeby było zabawniej, ja tam właśnie jestem chora. Kocham lato!
    Ty piszesz maturę za półtora roku? Niektórzy tutaj mają tylko pół :P
    Brawa za picie!
    Powodzenia w przetrwaniu upałów i udanego wyjazdu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i jeszcze jedno. Ten baletowy blog jest super, w ogóle powodzenia w tym też!
      Pozdrawiam, Anga, której balet też jest takim niespełnionym marzeniem.

      Usuń
    2. O rany, dziękuję bardzo <3

      Usuń
  5. W przeciwieństwie do ciebie lubię lato - są wtedy wakacje, na które czekam przez cały rok szkolny, są moje urodziny i najczęściej morze. Do minusów zaliczę internet, bo wtedy mam najtrudniej z dostaniem się do niego XD Dlatego też dopiero teraz tutaj komentuję ;_;

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).