Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 17 czerwca 2016

Co czyni książkę złą?

Tak żeby było jasne, tak naprawdę to nie jest twój osobisty gust, wiesz?
To jest, oczywiście, jakaś książka mi się nie spodobała, bo była słabo napisana, płaska, a główna bohaterka przeraźliwie głupia, ale nie wątpię, że będą osoby, które nie tylko uznają ją za w porządku, ale też za dobrą i to jest absolutnie normalne, nawet zdrowe.

Jest jeden jedyny przypadek, kiedy książka może być dla mnie uznana za naprawdę złą - kiedy propaguje absolutnie szkodliwe wzorce jako coś dobrego czy nawet romantycznego. Dlatego postawiłam się nad Mrocznym księciem. Gwałt jako forma podrywu? Brzmi spoko, prawda? Tym bardziej, że przecież ona była taka cudowna, że nie mógł się oprzeć, powinna to wziąć za komplement.

Przedstawianie jakiegoś problemu to niekoniecznie od razu propagowanie go. Czy książka o pedofilii musi być szkodliwa? Nie. Ale takie rzeczy trzeba po prostu umieć poruszyć i napisać. Nawet nie trzeba mówić wprost w książce Główny bohater jest zły, proszę go nie naśladować, bo skończysz w piekle. Dobry autor powinien dać nam odczuć i bez tego, o co chodzi. Czy gwałt jako forma miłości w Demonie żądzy daje odczuć, że coś jest nie tak? Oczywiście, że nie. Przecież Emily się to podobało. Naprawdę.

Okej, zaraz ktoś może przylecieć, że przecież Zmierzch propaguje dziewczynę w roli podpórki dla faceta, a ja Zmierzch lubię. Wiem, że są ludzie, którzy tak uważają, ale ja tego do końca nie widzę - spuśćmy chwilowo zasłonę milczenia na Księżyc w nowiu, bo ta książka jest akurat wybitnie zła i nie cierpię jej z całego serca - jakoś nigdy nie myślałam w ten sposób (poza Księżycem w nowiu). Może pod tym względem coś jest ze mną nie tak, może to jakaś forma sentymentu, ale nie poraziło mnie to tam. Czy Bella jest kukiełką poruszaną przez Edwarda? W pewnym sensie tak, ale z drugiej strony czy Bella nie stawia się Edwardowi? Zaczynając od szukania informacji na jego temat, kończąc na ratowaniu swojego dziecka. Ich relacja nie jest zdrowa i przykładna, mogła zostać przedstawiona lepiej, ale mózgu mi nie skrzywiła, a czytałam te książki w bardzo młodym wieku. W każdym razie nie wojuję w tym temacie i dostrzegam argumenty i za, i przeciw, spierać się nie zamierzam.

Ale coś próbowało skrzywić mnie po 50 twarzach Greya. Nie wiem, dla mnie szczęśliwe małżeństwo, które zaczęło od związku na kontrakt to jednak... hm... grubsza sprawa niż fascynacja nastolatki jakimś tak wybitnie fantastycznym według niej facetem (patrz: Zmierzch). Ale wiecie, co mnie przeraża najbardziej? Ana, przykładna córka i studentka idzie do łóżka z ledwo poznanym facetem, a żeby było tego mało, zostaje praktycznie jego seksualną niewolnicą. Ot, tak. Pojawia się Grey, pojawia się seks. Czy ona coś o nim wie? Nie. Czy jej to przeszkadza? Nie. Czy odmawia? Wręcz przeciwnie. Czy to on ustala absolutnie wszystko? Tak. Czy przeszkadza jej to chociażby w miejscu publicznym? Absolutnie nie, przecież gdy on tego chce, logicznym jest, że on też. A taka miała być skromna i nieśmiała. I wyrasta z tego zdrowy związek. Brzmi logicznie. I to nie jest tak, że małe dziewczynki tego nie czytają. Czytają. Naprawdę.

Odstępując od książek na moment, też w Mieście 44 niezwykle poruszyła mnie sytuacja, w której w środku powstania dwie dziewczyny martwią się tylko facetem, który nawet się nie odzywa od pół godziny, bo najwidoczniej nie ma ochoty na gadanie z żadną z nich (nie dziwię się), co nie przeszkodziło tej jednej na wzięcie za pewnik, że on też ją kocha. No spoko.

Ale żeby nie było, że tylko kobietom się obrywa - proszę spojrzeć, jak Katarzyna Michalak przedstawia mężczyzn. Istne zło tego świata.

I jak nie cierpię analiz opek, tak analizowanie takich książek popieram całkowicie. Bo to jest zwyczajnie złe. Z głupich opek można ewentualnie wyrosnąć, ale kiedy ktoś wydaje coś takiego, to coś jest kurczę nie tak.

Nie chcę cenzury, chcę zdrowego rozsądku, bo jeśli nie widzisz, że napisałeś coś złego, to gdzieś leży przyczyna - trzeba by ją wyeliminować, bo palenie książek na stosie to raczej zła droga, jeden już próbował.

Z drugiej strony wydawanie takich rzeczy też coś mówi o wydawcy.


kabommpics



9 komentarzy:

  1. Analizy są super ^^ Zmierzch ma zamaskowaną patologię podobnie jak Szeptem i Niezgodna ;) A demon i 50 twarzy to jakaś tragedia. Tylko wątpliwej jakości seksy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się. Musze tez przyznać, ze wedlug mnie związek Belli i Edwarda miał w sobie trochę uroku. Bo oni się naprawdę kochali, wiedzieli o sobi le bardzo dużo i to wcale nie było tak, że od razu wskoczyli razem do łóżka jak w przypadku 50 twarzy grey'a

    OdpowiedzUsuń
  3. zgadzam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą. Chciałam jednak poszerzyć ten temat i poczekać z komentarzem, żeby napisać coś więcej, w miarę mądrze, bez gównoburzy i na temat. Absolutnie zgadzam się co do stwierdzenia ze propagowanie i wychwalanie jakiejś patologii jest złem. Jednak jako feministka, może odrobinę przewrażliwiona na punkcie jakiekolwiek dyskryminacji, dostrzegam te złe wzorce w wielu miejscach. Nie sądzę żeby wiele osób uznało pod tym kontem w pustyni i w puszczy za złe, jednak ja widzę tam seksizm i rasizm. Co do bajek, jestem w stanie zrozumieć śpiącą królewnę, Alu, takie były czasy :). Każdy człowiek ma wolną wolę, nie hejtuje kur domowych, niech każdy żyje jak chce, po prostu nie podoba mi się ich nadmiar w bajkach Disneya. Gwałt zawsze jest GWAŁTEM, i nie jestem w stanie zrozumieć kto wydaje książkę, która przedstawia go jako coś romantycznego. Jestem za kastracją (lub wcieleniem do nocnej straży) gwałcicieli.
    50 twarzy nie czytałam, wiec się nie wypowiem.
    Podsumowując: propagowanie zła=zło. 100% racji. Problem polega na tym, ze granica między dobrem a złem jest w pewnym stopniu subiektywna. I już.
    Mam nadzieje ze coś wniosłam do dyskusji i nikogo nie obraziłam :D Pozdrawiam cieplutko ❤

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam takie same odczucia podczas oglądania Miasta 44 i czytania Grey'a - coś tu jest nie tak :")
    Dobry post, podoba mi się
    - ja

    OdpowiedzUsuń
  6. Zgadzam się z tobą, chociaż nie przeczytałam ani jednej z wyżej wymienionych książek. Głównie ze względu na to, że słyszałam różne opinie, a po tym poście już raczej po nie nie sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).