Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 31 maja 2016

5 kreskówek, za którymi tęsknię w telewzji

Młoda włącza telewizor, a tam krzyk, wrzask i kozy z nosa. I wszystko jest okropnie, okropnie identyczne.
Zostało nam jeszcze TVP ABC, które czasem rzuca Smerfami albo Gumisiami, a na Disney Channel leci WITCH gdzieś około drugiej w nocy. Ale jest kilka kreskówek, do których pałam sentymentem i zobaczenie ich w telewizji byłoby jak zastrzyk płynnej radości. Tak po prostu.

Post jest (prawie) wolny od Króla Szamanów, mimo że kocham to animu całym sercem i to moja absolutnie najulubieńsza kreskówka (to nie kreskówka, to sztuka animacji!) ever i możliwość znowu zasiąścia przed Jetiksem w ciemny wieczór, żeby zaśpiewać czołówkę, skacząc po łóżku rodziców, wywołałaby pewnie łzy.
Nie ma za co.
Nie ma też bajek, które widziałam niedawno w telewizji, może już nie lecą, no ale niedawno były. Ale mogą być takie, których po prostu nie widuję, ale jednak kiedyśtam lecą. To tak gwoli ostrzeżenia.

No to jedziem!

PAPIRUS


Nie pamiętam, kiedy ostatnio widziałam ten serial w telewizji. Oj, dawno to było. A dalej mam dreszcze na dźwięk czołówki i mimo przerażającego braku fajnych postaci i nadmiaru irytujących głosów to jedna z najlepiej wspominanych przez mnie bajek z dzieciństwa. Wiecie, że podczas czytania Kronik rodu Kane, kiedy była mowa o Secie, wyobrażałam sobie tę wersję z Papirusa, a nie tego z opisu? Notabene - najdziwniejsze rozwiązanie trójkąta miłosnego ever.

NARUTO


Nie bijcie, ale całe, absolutnie całe, dzieciństwo spędziłam na hejtowaniu Naruto. I nie szczędziłam mu bardzo brzydkich słów. Zaszedł mi za skórę poważnym wykroczeniem - wytrącił Króla Szamanów z ramówki. Kiedy wszedł Naruto, Król musiał być przesunięty na późniejszą godzinę, co automatycznie sprawiło, że coraz rzadziej go oglądałam - a to zapomniałam, bo się godzina zmieniła, a to było za późno i trzeba było już do spania. A potem całkiem zdjęli Króla. Słusznym jest przypuszczenie, że nabijałam połowę oglądalności i dlatego go zdjęli. (Wrócił dopiero kilka lat potem na godzinę 23, co przypomniało mi o jego istnieniu - dzięki Bogu!).
Dlaczego chciałabym Naruto w telewizji? Bo gdybym przypadkowo na niego natrafiła, obejrzałabym z Młodą cały odcinek, a potem wygrzebała z szuflady stary pamiętnik i głośno odczytała listę Wyrzszość Jo Asakury nad debilem Naruto. Hejter od małego.
Przepraszam fanów, że nie mogę wygłosić nic bardziej elokwentnego, ale poza tym, że Naruto wygląda jak chomik, a serial milion odcinków, to nie mam absolutnie żadnych innych argumentów przeciwko niemu.

Pierwsze pięć sezonów ODLOTOWYCH AGENTEK


Obejrzałam niedawno prawie wszystkie odcinki Agentek i o mój Boże, jakie to jest słabe. I jak ja to uwielbiam. Z obecnej perspektywy cała ta historia jest absolutnie absurdalna i wręcz głupia, ale I don't care. Widzieliście szósty sezon na Nickelodeon? Matko kochana, a zaczynając od obsady, która kłuje mnie w uszy, bo jestem przyzwyczajona do starej, a kończąc na jeszcze absurdalniejszych i jeszcze głupszych wrogach. Kreska też nie należy do moich ulubionych. A zobaczenie Narodzin szpiega (kiedyś mój absolutnie najukochańszy odcinek) jeszcze raz w telewizji byłoby po prostu cudowne. Tak, wiążę z telewizją jakąś dziwną nostalgię. Bywa.

X-MEN


Mam takie wspomnienie. Szara kanapa na czwartym piętrze w bloku zaścielona do spania, babcia wręcza mi białą, plastikową miseczkę z poćwiartowanymi jabłkami, mówi Nie siedź długo, wychodzi.
Wyciągam pilota spod wykrochmalonej kołdry i włączam telewizor. Cartoon Network już się skończyło, lecą jakieś filmy, a mnie odstrasza inna ikonka. No nic, włączam Jetix. Już zaraz, kończy się pitu pitu, widzę ending Ach ten Andy'ego (tak to powinnam odmienić?), zaczną się... adaptacje komiksów.
Czasem leciała Liga Sprawiedliwych. Czasem Spider-man. A czasem... X-meni. Kochałam X-menów. Innych superbohaterów też, ale mimo wszystko Z-meni byli dla mnie specjalni. A najbardziej specjalny do tej pory jest dla mnie unikalny skład grupy przedstawiony w tej kreskówce - jeśli się dobrze orientuję, takiego samego nie ma nigdzie indziej. To najbardziej urzeka mnie w tym serialu. Wiem, że są nowsi kreskówkowi X-meni, ale ci są jednak specjalni dla mnie.
Co warto nadmienić, X-meni to jedyne aktualne superbohaterskie filmowe uniwersum, z którym staram się być naprawdę na bieżąco. W innych mam już takie zaległości, że się poddałam.

CAFE MYSZKA


Sam koncept na tę kreskówkę brzmi fantastycznie: gang Mikiego prowadzi restaurację/kawiarnię, którą odwiedzają bohaterowie innych filmów Disneya. To było świetne. Zabawne. Pomysłowe. I tu muszę dodać, że nie tylko chętnie zobaczyłabym powrót serialu na antenę, ale nawet chętnie zobaczyłabym nowe odcinki - przecież postacie Disneya ciągle powstają.
Jeśli jakimś cudem ominęła cię Cafe Myszka, to powinieneś to natychmiast nadrobić.

Za czym tęsknicie :)?
Wszystkich, którzy chcą mnie pouczać o poprawnym stosowaniu pojęć: bajka, kreskówka, anime, serial itd. proszę o wyjście i życzę miłego dnia w innym kącie internetu :).



10 komentarzy:

  1. najdziwniejsze rozwiązanie trójkąta miłosnego ever - czyli jakie...? Poproszę mały spoileeer <3
    Ja bym dopisała do tej listy jeszcze WITCH

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WITCH leci o drugiej w nocy przecież :D.
      A co do spoilera, to proszę - na twoją odpowiedzialność: obaj zainteresowani połączyli się w jedną osobą i dylemat przestał być problemem.

      Usuń
  2. Jeżu, Cafe Myszka, jak byłam młodsza, to uwielbiałam to, chociaż mega rzadko udawało mi się trafić w godzinę, żeby obejrzeć. I Odlotowe Agentki, geez. ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie mam od 10 lat telewizora w domu :D.

    OdpowiedzUsuń
  4. ORANYORANY AAA! Papirus to ta bajka której poszukuję od juz nawet nie pamiętam kiedy! <3! Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję! A Cafe Myszka (jak powinnam odmienić?) z całą pewnością obejrzę :3.

    OdpowiedzUsuń
  5. Król Szamanów to jest TO. Moja najukochańsza bajka z dzieciństwa . Do tej pory potrafię wyszukiwać z przyjaciółką odcinki gdzieś w Internecie i oglądać na przerwach choć to faktycznie nie to samo - już nie po śpiewasz czołówki. Kolejnym punktem jest standardowo W.I.T.C.H. (omg) i Odlotowe Agentki (zastanawia mnie, czemu bawiąc się w Agentki z przyjaciółką, żadna z nas nie chciała być Alex... :/ ) Kolejną moją bajką jest Scooby Doo, ale nie jakaś tam Brygada czy coś, tylko te "stare" odcinki... Niby czasem można je znaleźć, jednakże nie mam czasu oglądać telewizji więc dla mnie to tak samo, jakby nie leciały.
    To w sumie tyle, i tak się dużo rozpisałam (jak na mnie).
    Życzę miłej nocy, piątku i nadchodzącego weekendu.
    Pozdrawiam,
    Amy J ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cafe Myszka bardzo rzadko oglądałam, ale był genialne <3
    Odlotowe Agentki! <3
    O Naruto słyszałam (dosyć dużo w sumie), o X-Menach też.
    Co do Papirusa - kojarzę tych bohaterów z obrazka. Wnioskuję z tego, że musiałam coś tam obejrzeć, ale totalnie tego nie pamiętam XD

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).