Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 2 kwietnia 2016

Ulubione książki z dzieciństwa

Czyli tych kilka książeczek, od których nie mogłam się oderwać za młodu!
Niedawno Eller pisała na ten sam temat i podchwyciłam, z tym, że ja wymieniam książki, które czytałam samodzielnie przed pójściem do szkoły i w pierwszej-drugiej klasie, nie cztery-sześć. Przeszłam się po domu i zgarnęłam wszystkie pozycje, które wyjątkowo mile wspominam. Kolejność znacząca, a co.

8. Julian Tuwim dzieciom

To jeszcze książka z tekturowymi stronami! Czytałam ją naprawdę wiele razy i zawsze, ale to zawsze, zabierałam do babci, która mieszka na ulicy Tuwima, takie mi się to zabawne wydawało. Książka zawiera trzynaście wierszyków, głównie te znane, jak Zosia Samosia i Tańcowały dwa Michały, ale też kilka mniej, bo jakoś nigdy nie słyszałam, aby ktoś mówił gdzieś o Figielku.






Książkę ozdabiają śliczne ilustracje, zawsze na temat i zawsze na całe dwie strony. Tak mi się kiedyś podobały, że je przerysowywałam. Nałogowo. Zosia wyszła mi nieźle, hehe.




7. Kubuś i Tosia pieką ciasteczka

Cała fabuła zawarta jest w tytule. Co się dzieje w książce? Pada deszcz, misie się nudzą, pieką
ciastka, kłócą się, mama ich godzi, na koniec częstują ciasteczkami tatę. Tyle. A jednak ta historyjka miała jakiś magnetyzm i czytałam ją dosyć często. Też ma tekturowe strony, ale tutaj nie wyżywałam się artystycznie (Tuwim posmakował mojego długopisu). Obrazki oczywiście prześliczne, misie bardzo urocze i jakoś nabrałam ochoty na ciasteczka.
Jednym z powodów, dla których tak lubiłam tę książeczkę, może być fakt, że misiowa rodzinka trochę przypominała mi moją!


6. Agatka. Zabawa w udawanie


Książeczka opowiada o Agatce i jej koleżance Basi, które organizują teatrzyk, sesję fotograficzną i bal. Mają też psa i odkurzacz. Słowem: przednia zabawa! No, kiedyś przy czytaniu była przednia. Duże litery, też duże, kolorowe, śliczne ilustracje - czytać, nie umierać. 

Pamiętam, że bardzo podobały mi się zabawki Agatki, które są przedstawione na jednym z obrazków - szczególnie miś w czepku.
W ogóle dzisiaj odkryłam, że to polska książka, nie tłumaczona, mimo że autor jest na okładce. Życie w błędzie. Pozdrawiam Pana Przewoźniaka!

5. Bardzo dzikie historie


Moja pierwsza książka z autografem! I chyba najgrubsza z tych tu prezentowanych, zasługuje miano powieści dla dzieci. Jak to z nią było... autor, Marcin Pałasz, prowadził spotkanie w naszej szkole (pierwsze spotkanie autorskie, wow) i przy okazji sprzedawał swoje książki. Czaiłam się na na Licencję na zakochanie, ale albo była za droga, albo już jej nie było... W każdym razie za Historie zapłaciłam klasowymi pieniędzmi, bo byłam skarbnikiem. Defraudacja od małego. Ale luz, zwróciłam! Miałam też taki portfel w żaby...
Co do samej książki - jest wciągająca i zabawna, a opowiada o różnych zwierzątkach i ich perypetiach w lesie i na farmie. Przy okazji robi to w bardzo ciekawy sposób. Obrazków niewiele i to czarno-białe - Młoda pomyliła je z kolorowanką, ech. Podobała mi się w każdym razie na tyle, że zapragnęłam poznać inne książki autora, ale jakoś nie było mi dane... Przepraszam Pana!

4. Na jabłkowej farmie

A tę to mi w pierwszej klasie Gwiazdor sprezentował za piękne czytanie, handlujcie z tym. Kto z was
dostał dedykację od Gwiazdora, hę?

To bardzo fajna książka. Jak tytuł wskazuje, opowiada o różnych przygodach na farmie, ale to naprawdę interesujące przygody i ciekawe opisane też są. Obrazki, jak zwykle, prześliczne, ale najbardziej podobała mi się w szukanie kaczuszki - była ukryta na każdej stronie i trzeba jej było poszukać. Nigdy mi się to nie nudziło.

3. Baśnie braci Grimm

Miałam dwa egzemplarze Grimmów w bardzo podobnej stylistyce, tylko mi ten drugi zaginął. Nawet
bajki były podobne, ale inaczej napisane. W każdym razie ten egzemplarz wpłynął na moje wyobrażenie tych historii tak bardzo, że dopiero dwa lata temu przyznałam, że disneyowska Śnieżka nie jest taka brzydka, jak całe życie twierdziłam - no ale i tak nie dorówna tej z tej książki.
Wszystkie z pięciu bajek podobały mi się tak samo, dlatego zawsze czytałam książkę całą, naraz. Nigdy pojedynczych historii. 
Jeśli chodzi o obrazki, to kocham je całą sobą, ale pamiętam, że Wilka i 7 koźlątek wolałam z tej drugiej wersji, bo miały ubrania. Tu są faktycznymi kozami.

2. Utracony talent Dzwoneczka

Ja już wam o wróżkach opowiadałam tu. Dalej cieszę się jak debil, że je mam. Brakuje mi tylko dalej Sekretu królowej Klarion. Jakby ktoś chciał odsprzedać, to ja już robię przelew!
No i co ja mogę napisać? Pisałam już ogólnie za co kocham wróżki, więc może przybliżę Utracony talent. W tej książce Dzwoneczek gubi młotek, a ma jakieś ważne zadanie do wykonania i musi go koniecznie znaleźć, bo bez niego nie umie pracować. No niestety, przepadł. Musi więc udać się do Piotrusia po zapasowy, ale z Piotrusiem jest w konflikcie... przez Wendy...
Wszystko, oczywiście, kończy się dobrze, ale jak widać na zdjęciu mimo przewidywalności była to dla mnie bardzo ważna książeczka - grzbiet nie blaknie od nieczytania!
Ilustracja z Piotrusiem, mimo że są też inne śliczne, ale nie mogłam się powstrzymać. Ogólnie obrazki z wróżek to najśliczniejsze, jakie widziałam.

1. Małpeczki z naszej półeczki

No ale król mojego serca jest tylko jeden i to właśnie ta książka - opowiada o Darku, Marku i Jarku - trzech braciach - którzy mają pluszową małpę. Najpierw małpa była Jarka, ale Jarek nie chciał, więc przygarnął ją Darek. Wkrótce małpka, której nadano imię Frycek, stała się członkiem rodziny. Pełnoprawnym. A potem dostali drugą małpę. A potem małpy zaginęły. A potem dostali całą rzeszę innych małp i o matko jak ja kocham tę książkę. Oczywiście poza fragmentem dramatycznym, gdzie chłopcy płaczą po małpach. To omijam. Ale serio, nadal ją czytam. 
I dalej można ją kupić w Empiku - a biorąc pod uwagę, że mój egzemplarz należał do mojego chrzestnego (tak twierdzi babcia), a Małpeczki dalej można dostać jako nówki sztuki, to chyba mówi samo za siebie. Polecam ją absolutnie wszystkim dzieciakom. Mnie czytano ją jak tylko akurat ją miałam, bo miałam tendencję do gubienia, a potem czytałam sama. Ciągle. W kółko. Jednym z moich ulubionych wspomnień jest, kiedy brat mi czytał tę książkę, śpiewając słowa. Strasznie mnie to bawiło.
Co do ilustracji, to może nie powalają, ale są przyjemne dla oka. Ale co tam ilustracje, nawet na nie parzyłam. Frycek i Jupko zaginęli!!11!


W spisie brakuje Stu Bajek Brzechwy, bo nie zrobiłam zdjęć, a już posprzątałam instalację i jest ciemno, ale byłyby przed Grimmami, uwielbiałam te bajki. Babcia musiała mi je czytać w kółko.

Brakuje też cudownego zbioru baśni rosyjskich, bo nam się rozpadł i zaginął, a z chęcią przeczytałabym jeszcze raz.

Wszystkie te książki zabiorę ze sobą, gdy się wyprowadzę i będę czytać dzieciom. A co!

Znacie jakąś? Jakie czytaliście?



11 komentarzy:

  1. Niestety nie znam żadnej z tych opowieści :(
    Ale mam i swoje ulubione.
    "Bajki babuni" - książka z klasycznymi bajkami jak Trzy małe świnki.
    "Martynka" - miałam kilkanaście książeczek i chyba dzięki niej nauczyłam się czytać. "Martynka szuka Pufka" i "Martynka zajmuje się dziećmi" są moimi ulubionymi.
    Taka zielona książka o Kubusiu Puchatku, pierwsza historia opowiada o przeprowadzce Tygryska... Hmm... Przed sekundą sprawdziłam i nazywa się "Rośnij z Kubusiem Puchatkiem" <3
    Była jeszcze książka z wierszami, ale tytułu nie pamiętam... I chyba to tyle z tego co pamiętam (bo było tych książek więcej, ale mam okropną pamięć xD).
    Prześliczne są te ilustracje w Dzwoneczku, chciałam kiedyś sobie którąś część kupić, ale były za drogie :<
    To tyle <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy tylko ja nie czytałam Martynki :c?

      Usuń
    2. Zauważyłam, że nadal są "modne", bo dzieci mojej chrzestnej mają całą kolekcję 😂

      Usuń
  2. Nie kojarzę tych książek (nawet Baśnie braci Grimm czytałam w innej formie - miałam Złotą księgę bajek, gdzie przed każdym "działem" była krótka notka o autorze, czasach w których żył itp.
    O, pardon - 100 bajek mam i czytałam wielokrotnie :-)
    Moje bajki dzieciństwa... hm. 1-2 klasa podstawówki to twórczość Astrid Lindgren, Ania z Zielonego Wzgórza, seria o Doktorze Doolitle, Pyza na polskich dróżkach...
    Czasy przedszkola pod względem książkowym pamiętam słabo, na pewno jednak zaczytywałam się w serii o Martynce (zresztą to pierwsza książka, jaką przeczytałam samodzielnie i "po cichu" - bo na początku umiałam tylko na głos :-)). Poza tym ilustrowane wiersze dla dzieci różnych autorów, w tym cudnie wydany "Powrót taty" Mickiewicza.
    Ach, te czasy... :")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre ze Stu bajek dalej znam na pamięć, ech :').

      Usuń
  3. Mam dokładnie takie same wiersze Tuwima :) Fragmenty nadal znam na pamięć ❤ Jestem fanatykiem książek i bajek dla dzieci, kiedys nawet chciałam je ilustrować. A w dzieciństwie czytałam i było mi czytane tak dużo(serio, teraz chyba czytam mniej) że trudno wymienić te najulubieńsze :P Na pewno "Dzieci z Bulerbyn" (tak je zajechałam że aż szkoda ze nie da się wrzucić foty) "Pipi Pończoszankę", muminki,i książki i bajeczki, oraz wiersze polskich poetów ❤ Ostatnio kupiłam sobie, (poprawnie politycznie-bratu) ślicznie wydane przez naszą księgarnię wiersze chociażby Brzechwy, Tuwima, Kerna, Wawiłow i Chotomskiej :) Teraz poluję na brakujące części serii Portret poety, mam kilka i są ślicznie ilustrowane ❤ Na rodzinnych spotkaniach opowiadana jest anegdota, jak kilkuletnia Julcia spytała rodzicielki, czy będzie czytać jej dzieciom. Ta odpowiedziała, ze sama będę to robić. Co na to błyskotliwa zapalona czytelniczka? Mamo, przecież ja nie umiem! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko ostatnio tak ślicznie wydają, nawet z Media Markt wyszłyśmy z Anią z Zielonego Wzgórza, bo nie mogłyśmy się oprzeć :).

      Usuń
  4. mam jabkową farmę <3333333333

    OdpowiedzUsuń
  5. Pisałam już komentarz, ale dopiero teraz się zorientowała, że przepadł :/
    Z twojej listy znam tylko Tuwima, braci Grimm i Dzwoneczka XD
    Na moją listę na pewno bym dała Martynkę, HP i Momo... Ale tak naprawdę nie za dobrze pamiętam, co ja tam wtedy czytałam XD

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).