Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 13 kwietnia 2016

TOP 5 najbardziej znienawidzonych postaci

Oczyśćmy się wspólnie z tej niedobrej nienawiści, żeby móc później szerzyć miłość.
Co tu dużo mówić... Poniżej macie piękne postacie, na których widok coś mnie skręca z mniej lub bardziej logicznych powodów. Zaczynamy!

5. Jean Green i Scott Summers (X-Men)

Szczerze mówiąc, nie pamiętam, za co tak tej pary nie cierpię, ale nie znoszę ich jeszcze od czasów kreskówki na Jetiksie. Tak mi się w mózgu zakodowało. Swoją drogą, kreskówkę uwielbiałam, szkoda tylko, że tak późno leciała. Scott to ogólnie taki typowy główny bohater - superhero, zawsze rozważny i podejmujący właściwe decyzje, a przy tym przeraźliwie nudny. Podobnym bohaterem wydawał mi się zawsze Robin z Teen Titans, ale Scott ma dodatkowe punkty za bycie mężem Jean i za nielubienie Wolverina.
Co do Jean, to mam podobne odczucia, tylko co Logan w niej widział?
Może jak w końcu ruszę tyłek do komiksów, to uda mi się ich polubić (hehe), dlatego tylko piąta pozycja dla tej pary.

4. Harry Potter

Ha! Tego się pewnie nie spodziewaliście, ale tak - nie cierpię Harry'ego od palców u stóp po czubek głowy. Szczególnie w chwili, kiedy obarcza Snape'a odpowiedzialnością za śmierć Syriusza - i to nie tak, że ja lubię Snape'a, bo nigdy w życiu, ale to jest tak skrajnie egoistyczna postawa, że to aż boli. Nie każę mu się obwiniać, ale Snape miał akurat tyle winy w tym, że aż wcale. Syriusz nie miał pięciu lat, Harry. I, sorry, ale jego śmierć to twoja wina i twojej pieprzonej dumy, bo tak ciężko otworzyć pieprzony prezent i się upewnić, cnie.
A NIE SORRY, PRZECIEŻ JESTEŚ BOHATEREM. I pchasz się wszędzie, gdzie trzeba kogoś ratować, choćbyś był dwunastoletnim wypierdkiem, który zna trzy zaklęcia na krzyż. Nie, to nie brawura, to bohaterstwo, pamiętajcie.

3. Frodo Baggins (Władca Pierścieni)

Ja tu tylko powiem, że podczas oglądania Władcy Pierścieni przewijam właściwie wszystkie sceny z Frodo. Tak, to większość filmu. Nie, nie żałuję.
Tyle wystarczy.

2. Lyserg Diethel (Król Szamanów)


 AAAARGH. Moja największa dziecięca nienawiść, która z biegiem lat tylko się wzmacnia. Ulubiona scena, to gdy Yoh daje mu w mordę, czemu to zostało ocenzurowane? NALEŻAŁO SIĘ MU. KILKUKROTNIE.
Przybliżę wam jego życiorys i mimo cieknącej nienawiści to serio całkowicie obiektywne fakty: Hao wymordował mu rodzinę. Tragiczne backstory się znaczy. Kiedy nastąpił czas turnieju szamanów, typek postanowił poszukać sobie teamu. Zgadnijcie jak? WYZYWAJĄC LUDZI NA POJEDYNEK I PROPONUJĄC WSPÓŁPRACĘ TEMU, KTÓREMU UDAŁO SIĘ GO POKONAĆ. Tak, Lyserg, tak się zdobywa przyjaciół. Wtedy właśnie dostał w ryj od Yoh. No ale nieważne, trochę się pobujał z drużyną Asakury i spółką, bo Yoh jest kochany i zaoferował mu przyjaźń i wybaczenie (a potem parę razy ocalił życie, noale), ale potem (odcinek 36) po prostu odwrócił się i wyszedł za Wyrzutkami, czyli bandą fanatyków, którzy chcą zamordować Hao i wszystkich jego popleczników wszelkim kosztem (na przykład kosztem życia niewinnych) i przy tym uważają się za dobrych ludzi, a wszyscy, którzy nie są z nimi, są automatycznie po stronie Hao (co daje właściwie całą ludzkość oprócz około 10 osób - brawo, dobre rozumowanie). Lyserg bardzo chce się zemścić na Hao, więc po prostu z nimi wychodzi, bez słowa. Yoh go jednak zatrzymuje, a ten mu na to, że mu już nie ufa, bo nie zabił gościa, który się poddał i chciał nawrócić ze złej drogi. Serio, tak tam jest. Yoh, mogłeś dać mu drugi raz w mordę? Potem Lyserg obarcza winą za swoją słabość (w oczach Jean, przywódczyni Wyrzutków) swoją najlepszą przyjaciółkę, czyli ducha stróża, którego dostał od ojca, którego tak bardzo chce pomścić. No ale wyrzucił ją dosłownie na śmietnik i zastąpił pierwszą lepszą zabawką. Serio, tak robi ten koleś.
Na koniec giną właściwie wszystkie Wyrzutki (dokładnie 3 osoby przeżywają - niestety Lyserg też, a mógł iść ginąć zamiast Miny) i wtedy Lyserg dochodzi do wniosku, że hej, przyłączę się do Yoh, pomogę mu, przecież on jest spoko gość, chce pokonać Hao - NO TAK, BO JAKBYŚ MIAŁ INNE OPCJE. W ogóle rychło w czas, zajęło ci to tylko PRAWIE TRZYDZIEŚCI ODCINKÓW. To go chyba miało zrehabilitować, ale jak ja go nienawidzę, to się po prostu w głowie nie mieści.
Aha, zapomniałam, że kiedy odchodził, dosłownie kopnął zakochaną w nim dziewczynkę, bo ta go trzymała i błagała, żeby nie szedł z Wyrzutkami, bo ci przed chwilą pobili ją i cztery jej opiekunki do nieprzytomności.
Serio, Lyserg to cwel. Rio, nie płacz po nim, to debil.

1. Irene Adler (Sherlock Holmes)

Zaszczytne pierwsze miejsce dla kobiety, do której tak naprawdę nic nie mam. Była inteligentna i zmieniła nastawienie Sherlocka do płci pięknej - bardzo fajnie. Budzi we mnie niechęć głównie przez swoje filmowe wcielenia, bo w książce jakoś nie bardzo daje się ją poznać 
Ale tak naprawdę nienawidzę legendy, którą obrosła, bo szlag mnie jasny trafia i krew zalewa - Sherlock nie kochał Irene. Jedynym, co kochał, była jego praca. I tak jest napisane - Watson mówi, że Sherlock nigdy nic do Irene nie czuł, ale nieeeee, pół świata musiało sobie dorobić filozofię i wątek romantyczny, bo tak jest COOL. Nie jest, Sherlock to naprawdę w 3/4 maszyna, to mi rozpiernicza postać i bardzo fajny serial. Denerwuje mnie, że ich miłość jest traktowana jak kanon, chociaż to przecież nieprawda, a do tego dochodzi fakt, że to jedna jedyna kobieta, która okazała się bystrzejsza od Sherlocka - i od razu trzeba pakować tam romans, bo nie ma mądrych kobiet, które nie są zakochane w głównym bohaterze.
Dodatkowo ani jedna kreacja filmowa Irenki nie przypadła mi do gustu i to już ze względów czystej kreacji postaci - nie mój gust.

I to tyle, udało mi się to opublikować, jestem z siebie dumna, bądźcie też!
Czekam na wsze topki, jak zwykle :).



16 komentarzy:

  1. Harry, Frodo, Irene, mam dokładnie takie samo wrażenie! Ten uczuć kiedy wielbisz władcę pierścieni nie znosząc głównego bohatera :V. Postać której nie cierpię, a wszyscy kochają: Peeta Merlak! Ugh. Źle mi się na samą myśl robi. A filmowy pan-jestem-bardzo-wrażliwy dodatkowo jest okropnie brzydki :(. Masakra jakaś ;-; A ja dziś czułam że post będzie, mimo znaków na niebie, bo mam doła B) Niezawodny wyznacznik! Czuję się gotowa na szerzenie miłości <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię Peetę ;-;
      Ale cieszę się, że ktoś jeszcze nienawidzi Irene <3.
      #jakizemniepotwór

      Usuń
  2. Harry'ego czytałam dawno, ale fakt, Potter za sympatyczny nie jest. Irenka jest mi w sumie obojętna, ale Sherlocka z nikim nie szipuję i szipować nie będę.
    A sama nie znoszę Jasona Grace'a. Bogowie, jaki on jest nudny, płaski, jeszcze ta Piper ślepo w niego zapatrzona... fu.
    Tradycyjnie - świetny post :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #TeamPercy #Jasonniechsięschowa #taniapodróba #czemunieumarłwKO

      Usuń
    2. Ej, bez hejtu na Jasona :( To nie jego wina, że jest wymoczkowaty xD

      Usuń
    3. #TeamPercy #alebezhejtunaJasona #tylkonacałychOH

      Usuń
  3. Harry'ego nie lubię, ale nie nienawidzę, raczej uważam, że jest najbardziej wkurzającą postacią z całej serii. Froda lubię, ale też przewijałam sceny (kiedyś). No i ta pierwsza para, nigdy nie pamiętam ich imion, ale oboje lubię, mimo, że bez większych emocji. Są, fajnie, nie wiem czemu Volverine się w niej buja, ale wybaczam, bo jest ruda.
    W sumie to jest tylko jedna postać, której naprawdę nienawidzę. CLAUDIO, JESTEŚ NAJGORSZYM DRANIEM NA ŚWIECIE! (Wiele hałasu o nic). Serio, jak ja go nie cierpię, to takie okropne, że Hero (SPOILER) jednak za niego wyszła, no naprawdę ona zasługuje na kogoś lepszego.

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh, Harry... dopiero przy Zakonie Feniksa zdałam sobie sprawę jaki jest beznadziejny :')
    ,,- ZOSTAWCIE MNIE PORADZĘ SOBIE SAM BUAHAHA TAK ROBIĄ BOHATEROWIE!
    *później*
    - WY NIE WIECIE JAK TO JEST WIDZIEĆ ŚMIERĆ PRZYJACIELA! *chlip chlip*''
    Za to jestem w tym malutkim kręgu, który lubi Rona i Romione
    P.S. Gdzie podziała się Bella Swan?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma Belli, bo widocznie nie nienawidzę jej.
      W pierwszej części nawet budzi jakąś sympatię, a potem jest tak papierowa, że nie budzi żadnych uczuć, na nienawiść trzeba sobie zasłużyć :D.

      Usuń
  5. Na mojej liście na pewno pojawiłaby się Irene z wyżej wymienionych. Dopisałabym jeszcze Jasona (chyba nawet na pierwszym miejscu).
    To chyba tyle XD
    Zastanawiałabym się jeszcze, czy Volpiny z Miraculous nie zaliczyć do najbardziej znienawidzonych postaci...
    A, i Kylo Ren z Gwiezdych Wojen (jest kandydatem na pierwsze miejsce)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Volpiny było na razie mało, może zostanie rozwinięta w drugim sezonie :D

      Usuń
    2. Volpiny i Kylo Rena staram się nie oceniać, bo mało o nich wiadomo.
      Ale w sumie z Kylo Rena nie jest najlepszy Sith XD

      Usuń
    3. Volpiny i Kylo Rena staram się nie oceniać, bo mało o nich wiadomo.
      Ale w sumie z Kylo Rena nie jest najlepszy Sith XD

      Usuń
  6. Ja oglądałam sceny z Frodo dla Golluma. Musiałam go jakoś znieść, ale warto było! Zgadzam się także co do Harrego. Uh.
    Dopisałabym tam jeszcze Volpinę z Miraculous. Mam nadzieję, że nie zrobią w następnym sezonie trójkącika (główni bohaterowie i tak mają już wystarczająco adoratorów), ponieważ to jeszcze bardziej opóźniłoby rozwój ich związku xD

    OdpowiedzUsuń
  7. Harry Potter to idiota.
    Oprócz Irene i Froda nikogo tu nie znam, więc wypowiadać się nie będę. Irenka... ja ogółem nie lubię żadnej kobiety z otoczenia Sherlocka. Wyjątkiem jest pani Hudson, ale no. Ją chyba wszyscy lubią. Z kolei Frodo pozostaje dla mnie całkowicie obojętny.
    Dopisałabym tylko Clarissę Fray/Morgenstern/jakąśtam, Emmę Ca(i)rstairs i całą gromadę bohaterów Przebudzenia Mocy, z Rey na czole. Ugh.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nienawidzę Irene, szczególnie w serialu, chociaż na początku nie wydawała się taka zła xD
    Po prostu nie cierpię tej postaci.
    A co do Harry'ego - naprawdę, przez połowę Insygni miałam go ochotę uderzyć, ale udało mi się nie zniszczyć książki (!). Mimo to i tak go lubię, może dlatego, że ja nie potrafię nienawidzić (może poza Irene i Mary Watson, tak, to dobry wyjątek).
    Prawdę mówiąc nie przypominam sobie jakiejś konkretnej znienawidzonej przeze mnie książkowej postaci, więc skończę już ten bezsensowny komentarz xD
    ~Me

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).