Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 17 marca 2016

Mały duży plagiat

Prawo vs moralność, czyli Ala znów staje na straży etyki.
Prawo autorskie jest cholernie trudną dziedziną, a o ile ktoś nie podwędził ci tekstu metodą kopiuj-wklej, nierzadko bardzo trudno jest stwierdzić, czy to już plagiat czy może jeszcze inspiracja. A może czysty przypadek?

Ale jest jeden problem.

W niektóre przypadki bardzo często trudno jest uwierzyć.

Czy muszę mówić, czym w ogóle jest plagiat i dlaczego to złe? Wierzę w waszą inteligencję. Tak czy siak sprawię sobie tę przyjemność i powiem: plagiat jest kradzieżą. A że gdzieś jakiś blożek, że to niewydane, że to, że tamto... nie ma nic do rzeczy. Jestem autorką, to jest moja własność. I gdzie bym tego nie udostępniła i czego bym nie zrobiła - moją własnością będzie, bo prawo autorskie jest niezbywalne. Więc mogę ci to nawet wrzucić do skrzynki na listy, a ty i tak nie masz prawa tego zawłaszczyć.

Wiecie, dlaczego czytam niewiele blogów, a szczególnie podobnych tematyką do WD? Bo boję się, że nieświadomie podpierniczę komuś tekst. Zostanie mi w pamięci i po pół roku napiszę to samo w innych słowach, a przecież nie chcę tego robić. Nie pamiętam wszystkiego, co przeczytałam, ale pamiętam wszystko to, co napisałam i wiem, jak bardzo niefajne są takie "podświadome, przypadkowe plagiaciki".

Tylko że jest różnica w zgadzaniu się z kimś i pisaniu na ten sam temat, nawet z tą samą konkluzją, a napisaniu tego samego swoimi słowami. Jedną z różnic będzie to, że jeśli jesteś czyjąś inspiracją do napisania czegoś, to najpewniej do ciebie zalinkuje. Dziwne, ale tak jest. Jak ktoś ci coś podpiernicza i ma nadzieję, że się nie zorientujesz, słowem o tobie nie wspomni. W ogóle pozdrawiam i błogosławię wszystkich, którzy pytają, czy mogą napisać na jakiś temat, bo mieli w planach, a ktoś to zrobił przed nimi. Jesteście super.

Jak mówiłam wyżej, ciężko uwierzyć w niektóre przypadki. Jeśli komentujesz czyjś post, a miesiąc później piszesz to samo w innych słowach, to nie wiem, jaka wymówka mogłaby mnie przekonać. Miesiąc to nic. A robiąc coś takiego ze świadomością, że autorka czyta, komentuje i szanuje twojego bloga... nawet nie jestem w stanie oddać tych uczuć. To takie rozczarowanie razy milion. I złość.

Powtórzę się, ale plagiaty są nierzadko bardzo trudne do stwierdzenia i udowodnienia. W sprawie sprzed kliku miesięcy nikt nie miał żadnych wątpliwości, niezgrabny Frankenstein moich poradników śmierdział "inspiracją" na milion kilometrów. Ale jak szybko sprawa została wykryta, tak szybko się skończyła. I dobrze. W zeszłym roku nie byłam taka pewna, więc sprawę olałam, bo w sumie i tak nikt owego blożka nie czytał i wykłócanie się tylko podniosłoby mi ciśnienie. Aktualnie blog jest zdechnięty od września.
Dlaczego miałam wątpliwości, czy autorka tekstu sprzed roku popełniła plagiat? Bo pewnie nie jestem pierwszą i nieostatnią osobą, która pisze sarkastyczne pseudo poradniki o pisaniu. Taki przypadek wydawał się podejrzany, ale możliwy.

I jak tu komuś udowodnić winę, jeśli formułuje swoje tezy innymi słowami, ale ty wiesz i czujesz, jakie jest podłoże? Raczej nie masz jak. Możesz się tylko zdenerwować, bo twój podejrzany i tak pewnie powie, że to przypadek, utkwiło mu w pamięci i podświadomie się zainspirował. Po miesiącu zapomniał, skubany. Zaawansowana skleroza czy coś. Może trzeba zacząć brać Vita Buerlecithin? W sumie można by założyć taką organizację i wysyłać ludziom używającym tej wymówki darmowe próbki preparatów na pamięć.

Dlaczego? Bo ta wymówka jest gówniana. Nawet jeśli jest prawdziwa, nawet jeśli plagiat został popełniony nieświadomie i przypadkiem. Zdarza się, wszyscy popełniamy błędy, ja swoje za uszami też mam. Tylko że nikogo nie obchodzi, czy kradniemy ferrari, bo pomyliliśmy salon z garażem czy dlatego że po prostu chcemy mieć ferrari. Dlatego więc, jeśli nie ma wątpliwości co do naszej winy, przepraszamy (publicznie najlepiej, "sorry" w komciu nie jest najlepszą postawą), a kontrowersyjne dzieła kasujemy. Darujemy sobie wymyślanie historyjek, które mają nas oczyścić z winy. Tylko skrucha może to zrobić. Jak z horkruksem.
(Tutaj pozdrawiam członków grupy 50 kredek Bajana).

A jeśli świadomie się "inspirujesz", to jesteś takim samym złodziejem, jak ludzie przekopiowujący treść i zmieniający nazwisko autora. Nawet jeśli nikt ci niczego nie udowodni.

Jeśli padasz ofiarą plagiatu, zrób screeny, zbierz dowody i poproś plagiatora o usunięcie kontrowersyjnej pracy. Nie na mailu. W komciu. Maila można "nie zauważyć", a jak komć tajemniczo zniknie (oczywiście wcześniej zrobiłaś screena takowego), to wyciągasz cięższe działa (na przykład droga sądowa). Niestety, plagiatorzy zawsze będą, po prostu trzeba z nimi walczyć.

A co, jeśli nie jesteś w stanie udowodnić kradzieży, ale wiesz, że zaszła? No cóż. Możesz co najwyżej komuś się wyżalić. Czy jesteś w stanie coś z nieszczęsnym plagiatem zrobić? Można próbować. Możesz napisać. Ale czy to coś da? Przecież to tylko inspiracja. A nie wiem, czy interesuje cię usunięcie "na odczepne", bo laska truje dupę od trzech dni.

Ewentualnie napisz gniewny post na swoim blogu. I wróć się wyżalać. Tym razem na Snapchata.
______________
zdjęcia: kaboompics



15 komentarzy:

  1. Ciekawa jestem czy sytuacja została z życia wzięta. A jeśli tak, to ile tekst miał punktów w skali inspiracja-plagiat. Przykre jeśli ktoś robi takie świństwo :( Jednak myślę że trzeba wziąć pod uwagę, że pisząc, rysując, a nawet gotując czy ubierając się, często nie świadomie, inspirujemy się tym, co widzieliśmy wcześniej. Inaczej sie nie da, i już. Zawsze kogoś skopiujemy albo chociaż malutka cząstka tego co widzieliśmy tkwi w końcu naszego umysłu. Jesteśmy w końcu sumą naszych doświadczeń nieprawdaż :) Uważam że i ty Alicjo(a raczej twoja twórczość) stałaś się częścią kultury, co za tym idzie twój blog jest częścią życia innych ludzi. Odbiegłam od tematu, więc żeby nie było wątpliwości- plagiat jest zły. Nie przychodzi mi do głowy żaden wyjątek. Trzymaj się Alicjo, i wyżalaj się nam tutaj ile Ci będzie potrzeba :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Granica inspiracji jest krucha, ale to się czuje. Nawet jeśli nie da się podać konkretnej przyczyny, dowodu, to to widać. Szczególnie w odstępie miesiąca, no błagam.
      Dlatego wzorowanie się w częściach na innych dziełach jest jak najbardziej normalne i nie ma przed tym ucieczki, ale taka "inspiracja" po całości to zwykłe świństwo i tyle.

      Usuń
    2. Nie znam tego konkretnego przypadku, ale pewnie masz rację. Ciekawe co na to sumienie tej osoby :P

      Usuń
    3. Teraz już wiem, że sumienie tej osoby jest stuprocentowo czyste.

      Usuń
  2. Och, pamiętam ten "inspirowany" post. Pierwszy na tamtym blogu :")
    Ogólnie, to chyba będę musiała do Ciebie często pisać, żeby nie było plagiatu, bo od października/listopada spisuję sobie w notatniku tematy, które chciałabym poruszyć na blogu, gdy skończą się kuratory (kuratory się skończyły, Firnen jest hepi), ale w międzyczasie kilka z nich pojawiło się u Ciebie. Jejku, dobrze, że na inne blogi tego typu nie wchodzę xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u ciebie kuratory się nie kończą XD

      Usuń
    2. A własnie, że się kończą ;;

      Usuń
  3. Dlatego czasem nie lubię twojego bloga-piszesz o tematach, o których chcę napisać, a potem to mi już głupio :P
    A tak serio to co więcej można napisać? To wpienia i tyle.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuuu wyczuwam grubsza sprawę ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak, plagiaty wkurzają. Bardzo. A na inne blogi nie wchodzę dlatego, że jakoś po prostu ciągnie mnie tylko do Deszczy. Są jeszcze Kocie Wąsy, ale tu posty pojawiają się najczęściej i w ogóle. No, ale Wąsy też lubię.
    A jeszcze zapytam: dziewczyna od plagiatu cię w końcu przeprosiła czy rzuciła tylko "sorki" w komciu?
    (Wybacz, że tak z anonima ,_, Komputer brata i nie chcę już mu się przelogowywać na swoje konto XD)
    ~K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta od Frankensteina? Napisała w komentarzu, że "przeprasza i nie wie, jak to się stało", ale razem z postem zniknął też komentarz :).

      Usuń
  6. Myślę, że i tak warto się odezwać do takiego ktosia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co mogę powiedzieć? Oczywiście, że się z tobą zgadzam i wkurza mnie, że ludzkie mózgi niet są zaprogramowane tak, by umieć tworzyć historie o których nikt wcześniej nawet nie pomyślał

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam Twojego bloga od niedawna, ale piszesz za mądre rzeczy, że nie wiem jak skomentować.
    Tekst również mądry, ale też mnie dręczy. Bardzo trudno wymyślić coś oryginalnego i ja też mam często wielką chęć napisać coś podobnego do jakiegoś opowiadania, ale boję się być posądzona właśnie o plagiat :( Nieco utrudnia mi to życie, ale ok.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nic dodać, nic ująć. Nie mam, jak napisać komentarz XD

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).