Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 25 marca 2016

Let's read #1: "Mroczny książę" Christine Feehan

Miałam jeszcze do wyboru "Melancholię sukkuba", ale ten książę brzmi tak zachęcająco!
Po zapoznaniu się z kilkoma recenzjami na Lubimy czytać doszłam do wniosku, że na pewno będzie ciekawie, heh. Specjalnie nie czytałam żadnego opisu fabuły, wiem tylko tyle, że to paranormal romance o jakiejś odmianie wampirów. Książkę dopiero co odfoliowałam, a spędziła na półce kilka dobrych lat, więc niech się cieszy chwilą wolności. 

Ogólnie dziwnie się czuję, krytykując książkę, która jest w moim wieku. No i ta seria ma dwadzieścia tomów. DWADZIEŚCIA TOMÓW. 
Dobra, koniec wstępów.

No to zróbcie sobie herbatki i zaczynamy.
Na pierwszy ogień pójdzie okładka, bo zasługuje na uwagę. Mamy ładnie wygładzoną w fotoszopie kobietę, której chyba palą się włosy, rozpikselowany świecznik i witraż czy coś takiego, który ani nie jest tłem, ani nie jest z przodu, po prostu wtapia się we włosy kobiety. A ta fioletowa smuga to nie wiem co to jest. Przypomina mi to ledwo sklecone szabloniki na blogaskach. No i ta czcionka bez polskich znaków, w której kropki robią za ogonki przy ą ę i przy okazji za kropkę przy ż. Majstersztyk. I ta rekomendacja też bardzo spoko. Zobaczymy, czy główny lovelas zawładnie naszymi marzeniami. I wyobraźnią.
Okładkę oceniam na 2/10. Przynajmniej widać, że użyto czegoś lepszego niż Paint.


Książka zaczyna się opisem, w którym Michaił Dubriński, jak stawiam - nasz wampir - kończy czytać książkę i stwierdza, że nie będzie już więcej czytać, bo mimo że kocha czytać, to wolałby kochać jakiegoś człowieka. I to jest pierwszy akapit. Drugi zaczyna się tak:
O świcie nie będzie szukać schronienia we śnie, a przynajmniej nie w zbawczym śnie odnowy; w spoczynku wiecznym znajdzie ukojenie. Niech Bóg ma go w swojej opiece.
Czyli że co. Zamierza popełnić samobójstwo? I od kiedy Bóg ma w opiece demony?

Czytam dalej i nawet nie wiem, co cytować. To brzmi tak, jakby autorka usilnie próbowała nam coś wytłumaczyć, ale nie potrafiła tego zrobić w stylu, który sobie narzuciła. Z tego, co rozumiem, wampiry wymierają. Ale zaraz dostajemy takie zdania:
Zbyt wielu mężczyzn rezygnowało, traciło dusze i stawało się - z rozpaczy - nieumarłymi. Nie znajdowali kobiet, które mogłyby dać im potomstwo i zawrócić ich ze złej drogi. Nie mieli już żadnej nadziei na przetrwanie. Ich mężczyźni przypominali drapieżniki; mrok gęstniał i ogarniał ich, wypierając wszelkie emocje, nie zostawało nic poza zimnym światem pogrążonym w ciemności. Każdy musiał znaleźć swoją drugą połowę, partnerkę życiową, bo tylko ona miała światło potrzebne, by wydostać się z matni.
Czytałam to trzy razy i nie rozumiem dalej, czy chodzi o zwykłych mężczyzn, którzy z braku miłości zostają wampirami, bo jako że nie ma dla nich kobiet, to nie ma nadziei na przetrwanie (wtf?) czy to raczej wampiry stają się innym rodzajem wampirów z podobnego powodu, tylko że oni są jakoś z góry zaprogramowani, że mają mieć kobietę, bo jak nie, to im odwali. Nie wyrywam nic z kontekstu. Przysięgam.

W następnym akapicie w głowie Michaiła pojawił się kobiecy głos, on po jednym zdaniu wywnioskował, że to młoda, inteligentna, śmiertelna kobieta, mimo że Najstarszy z rodu miał najwięcej mocy, był najbardziej przebiegły. Nikt nie mógł przeniknąć do jego umysłu. No chyba że jest się śmiertelną kobietą, to można. Dowiadujemy się, że właścicielka głosu go zainteresowała.

Wiecie, w momencie, kiedy od kilku stron rozpaczam, bo jestem samotny i nagle w mojej głowie odzywa się kobieta, mimo że nikt nie powinien móc odzywać się w mojej głowie (bo w tym uniwersum odzywanie się w czyjejś głowie jest chyba normą, o ile nie jesteś Michaiłem. A w sumie to nawet wtedy jest, biorąc pod uwagę jego reakcję, a raczej jej brak), to najpierw pomyślałabym, że mi odbiło, a nie, że kobieta jest interesująca, bo powiedziała:
Rzecz nie w tym, że jesteś sam, lecz że jesteś samotny. Można być samotnym nawet w tłumie, nie sądzisz?
A żyjący setki lat wampir, znający setki książek na pamięć, uznał to za bardzo odkrywcze. Wampirze, ja bym tych książek jeszcze nie porzucała, trzy regały to chyba jednak za mało.

Michaił prowadzi z głosem dialog. Czy to już rozdwojenie jaźni?
Oblała go fala gorąca. Głos, który wypełniał jego myśli, był miękki, melodyjny, pociągający w swojej niewinności. Michaił od stuleci nic nie czuł; jego ciało od setek lat nie zapragnęło kobiety.
Teraz już nic nie rozumiem. Czy on przez dwie strony nie nawalał o tym, jak to pragnie mieć kobietę?

Zresztą, niewinny głos niewinnej kobiety włamuje mu się do głowy. Stary, przemyśl to jeszcze.

Michaił pyta, jak kobieta może się z nim porozumiewać, w odpowiedzi dowiaduje się, że tak bardzo cierpiał, że nie mogła tego zignorować. Odpowiadanie na pytania zaliczone na 5+. To jakim cudem możesz się z nim porozumiewać?

Kobieta nie wychodzi z głowy:
Typowy Europejczyk, tak? Zamożny i bardzo, bardzo arogancki.
No, my myślimy mniej więcej to samo o Amerykanach, ale stary, ja cię zaklinam: przemyśl to jeszcze raz. Inteligentna? Serio?
Kiedy śmiech znów zabrzmiał, był cichy i serdeczny, balsamiczna pieszczota palców na jego skórze.
Chwila. To już wyszła z głowy czy po prostu on ma halucynacje?
Leciutko naparł na umysł kobiety, bardzo delikatnie, chcąc, żeby zasnęła, żeby mógł się jej dokładnie przyjrzeć.
Zarazzaraz. To on ją widzi? Czy mi brakuje jednej strony w tej książce? Do tej pory była tylko mowa o słyszeniu, ewentualnie magicznym przeczuwaniu uczuć i stanów, ale nigdzie nie było nic o widzeniu.
Wiedział, nawet nie sprawdzając, że zostało dokładnie pięć godzin do świtu(...).
Pomijając fakt, że to zdanie nie łączy się w absolutnie żaden sposób z poprzednim i następnym, w którym rozmyśla o tym, że kobieta jest człowiekiem, to... O LUJU, OPKO PEŁNĄ GĘBĄ. Miarka w oczach, w podświadomości zegarek. A klamka mierzyła 2 i 15/78 cala.

Michaił olał kobietę, która wzbudziła w nim takie niesamowite emocje i przesączył się w ptaka. Nie nietoperza, ptaka. A zamiast czosnku będzie bał się pomidorów.
Nieomylnie podążał delikatnym psychicznym tropem.
Chyba nie tylko trop jest tu psychiczny.
Kobieta obdarzona współczuciem, inteligencją i siłą.
Wywnioskował po trzech wymienionych zdaniach. Haha, beka.
Tylko kilka przyćmionych świateł paliło się w dwóch pokojach i może też na korytarzu, bo istoty ludzkie zażywały nocnego odpoczynku.
Tak, jakby wcale nie używa słowa sen kilka stron wcześniej. Ale wiecie. Nocny odpoczynek. Mrok pełną gębą.

POPRAWKA, użył słowa sen dwa zdania później.
Poszukał jej po drugiej stronie przejrzystej szyby, odnalazł, i wpatrywał się ciemnymi płonącymi oczami.
Widzę, że mu się udzieliło od tego psychicznego tropu. O, ja wiem. Psychiczny trop = psychotrop. Wszystko jasne.
Kobieta drobnej budowy, ale o idealnej sylwetce, miała wąziutką talię i kruczoczarne włosy, które opadały kaskadą nisko na plecy, przyciągając uwagę do zaokrąglonego tyłeczka. Wstrzymał oddech. Była cudowna, piękna, ze skórą jak atłas, z niesamowicie wielkimi, intensywnie błękitnymi oczami, ocienionymi gęstymi, długimi rzęsami. Nie umknął mu żaden szczegół. Biała koronkowo koszula nocna przylegała do ciała, opinając sterczące, pełne piersi i obnażała linię szyi i ramion barwy śmietanki, Stopy i dłonie miała małe, ale kształtne. Tyle siły w tak kruchym opakowaniu.
Po pierwsze: opis na 5+, gratuluję.
Po drugie: skóra barwy śmietanki raczej nie wróży nic dobrego, tym bardziej, że reszta ciała najwyraźniej nie podzielała tej cechy.
Po trzecie: patrzył na nią przez szybę i widział jednocześnie tyłek, plecy, oczy i piersi. Z tą jej idealnością, to tak wiesz. Ja tu widzę poważny defekt, przyjrzyj się jeszcze raz.
Po czwarte: dajcie wiadro, już mi się zanosi na wymioty.

W ogóle krótki apdejt: Michaił przyleciał, bo jest ptakiem (mam poważne wątpliwości, że się nie zmieni w człowieka do końca książki, bo autorka o tym zapomni) do jakiejś gospody, gdzie znajduje się jego rozmówczyni. Znalazł ją po tym psychotropie.

Dwuakapitowy opis czesania włosów: jest.
Niebieskie oczy. Niebieskie. Miała niebieskie oczy. Dopiero teraz dotarło do niego, że widzi kolory. Żywe, jasne barwy. Znieruchomiał. Niemożliwe. Osobniki męskie traciły zdolność widzenia czegokolwiek poza ponurymi szarościami mniej więcej z tym samym czasie, kiedy znikały emocje.
Kruczoczarny, kolor śmietanki i biały to znaczy się szarości są? Czego to się człowiek nie nauczy z tych książek!

O, już czaję. Prawie wyginęły wampirze kobiety (karpatki, karpatianki jakoś tak) i nie rodzą się już kobity, a zmiana dziewczyny w wampira z jakiegoś powodu doprowadzała ofiarę do obłędu (imperatyw opkowy). Dlatego wampiry mają wyginąć. Żeby biedny, samotny samiec mógł odzyskać uczucia i kolory musi spotkać życiową partnerkę, ale ona musi być wampirem. Wyżej opisana wampirem nie jest, mimo tego Michaiłowi wróciły kolory. Teraz on zaprzecza, że ona nie może być życiową partnerką.

Spoiler: może. Jest wyjątkowa.

Nikt nie powinien mieć nad nim władzy. A już na pewno nie jakieś amerykańskie chucherko, kobieta, która ma więcej mocy niż rozsądku.
No ale przecież była silna (mimo że wcześniej nie była aż tak silna) i inteligentna. A teraz już nie. Ktoś tu zgubił psychiczny trop.
Poruszyła się niespokojnie jak kobieta kobieta czekająca na kochanka.
Litości. Serio. Serio.

Generalnie przeczytałam dopiero kilkanaście stron, a miłość i romans już zostały mi wepchnięte do gardła. A lovelasowi wystarczyły dwie minuty rozmowy, żeby stracić dla laski głowę. Litości.

Jak wywołać u czytelnika zażenowanie: w jednym akapicie użyj sformułowań "Nie próbuj mnie kontrolować", "może być dla niej groźny" i "maleńka".

Nic nie cytuję, bo wszystko brzmi żałośnie Teraz czeka nas kilka stron opisów "pobudzonej woli życia" i o tym, jak to "ktoś przypomniał mu o śmiechu". Dżizas.

Ale żeby nie było, że się tylko czepiam, doceniam, że to z pozycji lovelasa jest tu wszystko opisane. Szkoda tylko, że bohaterka będzie z tych pseudoniezależnych.
Płynął nad lasem, po raz pierwszy od stuleci napawał się tymi widokami.
Od kiedy ptaki pływają? Mroczny książę: baw się i ucz. Kolory, zwierzęta i istoty ludzkie. Tom pierwszy.
Nie zapomniał o żadnym szczególe, nawet o zabawnym lakierze na paznokciach stóp.
Nie było mowy o żadnym lakierze, a przecież wcześniej niczego nie przeoczył.

Nie mam pojęcia, czy bohater ma tak realistyczne fantazje, czy naprawdę mentalnie gwałci bohaterkę, będąc x kilometrów dalej, po prostu sobie siebie tam wyobrażając.


To się naprawdę dzieje w tej książce. W pierwszym rozdziale. Subtelny typ. I pomyśleć, że ona serio się w nim zakocha, skoro rozpoczął znajomość od próby gwałtu. Co ta książka promuje?

Uściślijmy: bohater nie ma wyrzutów sumienia, bo próbował kogoś zgwałcić, tylko dlatego, że czuł pożądanie. Czy on wcześniej nie przeżywał strasznie, że tego pożądania nie czuje? Co ja czytam.

Bohater zakłada, że bohaterka tak samo go pożąda, mimo że nigdy go nie widziała i stanowczo opierała się, kiedy ją tulił do snu. Z ręką między jej nogami. Logiczne myślenie zaliczone na 5+.

UWAGA, BOHATER PRZEPRASZA:
Przepraszam, że cię wystraszyłem, źle się stało. Śpij teraz spokojnie.
Niebędęprzeklinaćniebędęprzeklinać, ale ja pierniczę. Serio? Serio? Serio? No ale zapomniałam, że on wie, że jej się podobało i to tylko duma kazała jej zaprotestować. A płakała ze wzruszenia, bo to taki piękny gest.

Nie będę cytować, bo mi się nie chce, za długie, ale musicie mi wierzyć, że bohaterkę utuliła do snu obecność w jej umyśle jej niedoszłego gwałciciela. Ale jak romantycznie, dostroił bicie ich serc do siebie! Nie wiem, jak to zrobił, może ma pokrętło na nadgarstku.

I tak, bohater dalej jest ptakiem. W każdym razie nie zostało powiedziane, że już nie jest.

Zmieniamy POV na bohaterkę, która okazuje się nazywać Raven Whitney.
Czuła się jak otumaniona lekami.
To pewnie psychotropy.

Okazuje się, że bohaterka posiada jakieś telepatyczne zdolności i podążając psychicznymi tropami, śledzi morderców. Teraz przyjechała na urlop i demonstrując swoją siłę samicy alfa, wyżywa się na wszystkich dookoła.
Korzystanie z parapsychicznych zdolności wycieńczało organizm.
Zobaczymy za sto stron, lol.
Włożyła wytarte dżinsy i zrobiony szydełkiem sweterek, jakby z przekory, bo wyczuła u niego to staroświeckie nastawienie mieszkańców Starego Kontynentu; kręciłby nosem na jej amerykańskie ciuszki.
Co.
Co.
Nie pochlebiaj sobie, ważniaku. Jestem turystką, więc podróżuję.

(...)nie zamierzała pozwolić żeby wydarł jej siłą to, co chętnie ofiarowałaby z własnej woli.
Co.
Nie próbuj mnie do niczego zmuszać.
Ej, ja nie chcę się czepiać, ale serio: bo co mu zrobisz? Nazwiesz ważniakiem?

Bohaterowie umawiają się na partię szachów.

Idę na dół na kolację. Głowa zaczyna mnie boleć.
Związek przyczynowo-skutkowy zaliczony na 5+. 
Głowa boli ją od dwóch stron, a te dwie strony temu kategorycznie odmówiła pójścia na kolację.
Co ja czytam.

Czułaby się bezpieczniej między ludźmi.
Dwie strony wcześniej:
 (...)a już ostatnia rzecz, na jaką miała ochotę, to zatłoczona jadalnia i towarzystwo mnóstwa ludzi.
Ok. Nie ma problemu.
Uwodził ją nie tylko fizycznie; to było coś pochłaniającego i żywiołowego, czego nie umiała dokładniej określić.
Jak widać, autorka też nie.
Imponował jej wiedzą, zdolnościami.
Jakimi? Rozchylania ud?

Bohaterka jest na kolacji:
Nie umiałaby przełknąć ani kęsa. 
Dwie strony wcześniej mdlała z głodu. Serio, to cały czas są dwie strony. Liczę!

Znowu mamy POV bohatera (imiona praktycznie w tej książce nie występują, tak że tak). Wampir jest głodny i mamy opis żywienia się:
Głęboko w cieniu pochylił ciemną głowę i pożywił się do syta.
I to tyle. Już nawet zatapianie kłów brzmi lepiej. 5+, polecam.

Minęły całe lata - prawie już zapomniał, jak to się robi - ale kiedy chciał, nadal potrafił "widzieć".
Na początku rozdziału próbował uśpić bohaterkę, żeby ją sobie obejrzeć i wtedy nie miał problemu z widzeniem.

Znowu POV Raven. Trzecia zmiana w jednym rozdziale.

Ogólnie to jedna z tych bohaterek, którą z nieznanych przyczyn chcą przelecieć wszyscy napotkani faceci. Michaił, oczywiście, dusi adoratora. Subtelny, mówiłam.
Paru kelnerów przeżegnało się, wyglądając z lękiem w czarną, nagle bezgwiezdną noc. 
Typowa reakcja typowego Europejczyka.

Spokojny jak oko cyklonu. Jak czarny aksamit.
Serio pytam: jak spokojny jest czarny aksamit?

Ej, co jakiś czas Michaił mówi, że może na Raven bezpośrednio wymusić posłuszeństwo i nie wiem, w jaki sposób on chce to zrobić. Zaczarować ją?

Raven zachwiała się, przyciskają dłonie do brzucha.
NO PRZECIEŻ NIE PRZEŁKNIE ANI KĘSA.
Dajcie mi siekierę, idę to porąbać.

Fragment opisu bohatera:
Głęboko osadzone oczy przypominały czarny obsydian, czarny lód, czystą czarną magię.
No dzięki, teraz już potrafię je sobie wyobrazić. No problemo.

Bohater niesie bohaterkę na rękach w nieznanym kierunku (pewnie do siebie na chatę). Dowiadujemy się, że ma silne zęby. Bohaterka pyta:
- Skrzywdzisz mnie?
Nie no, skąd. Ten gwałt to taki romantyczny gest był, żeby się lepiej poznać.

27 strona i Michaił już nazywa Raven swoją kobietą. Rozmawiali cztery razy, pierwszy raz spotykają się twarzą w twarz.

Michaił zapewnia, że ludzie, którzy dotykają Raven nie zasługują na życie. Bohaterka jest wzruszona.
- Raven, ze mną jesteś bezpieczna. Nikomu ani niczemu nie pozwolę cię skrzywdzić.
Beka, haha.


Rozdział kończy się w momencie, kiedy bohaterka wchodzi do domu Michaiła. I my tu też przerwiemy ze względu na świąteczne porządki i fakt, że to testowa analiza, jak się spodoba, to następna będzie dużo dłuższa, ale to jakoś w kwietniu dopiero.

Piszcie znicze w komciach albo przysyłajcie siekiery, każda forma wsparcia będzie ok :').



27 komentarzy:

  1. Kto pozwolił na dwadzieścia części czegoś takiego? [*]

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawie się popłakałam ze śmiechu czytając to, aż mama przyszła zapytać, co mi się stało. Chyba czuję się oczarowana Michaiłem... Myślisz, że udusi Raven i wybierze mnie? :D
    Podziwiam, że tyle przeczytałaś, bo chociaż cel szczytny to jednak musiało być bardzo męczące. :D
    Ale o ile czytanie takich rzeczy jakoś poważnie nie zaszkodzi Twojej psychice, to czekam na więcej! :D
    I masz swój znicz. A nawet dwa, jeden dla tego faceta, którego Michaił udusił w całej swojej subtelności. :D
    [*] [*]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie napisałam o tym, ale tamten gość przeżył, bo Raven kazała mu przestać dusić :(.
      Życzę ci szczęścia z Michaiłem!
      Ta książka obudziła moje najgorsze masochistyczne instynkty, zamierzam ją skończyć B).
      Dzięki za znicze :')

      Usuń
  3. [*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*][*]

    OdpowiedzUsuń
  4. *przesyła siekierę*
    Di immortales.
    Dlaczego ktoś wydał opko?
    Może to jedno z tych wydawnictw pokroju Poligrafa? (spogląda z nadzieją).
    Współczuję. Ale lubię czytać analizy marnych rzeczy (spłonę na stosie, wiem ;-;), a z twoim poczuciem humoru świetnie się bawiłam <3
    Chcem wincyj!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Polsce wydaje to Amber :(. Poza tym na okładce wydawca zarzeka się, że każda z dwudziestu części była numerem 1 New York Timesa :(.
      Dzięki :D!

      Usuń
  5. Zasadnicze pytanie: Czy Michaił nadal jest ptakiem? xD
    Porównanie spokoju do czarnego aksamitu piękne, cudowne, aż będę musiała użyć we własnych opowiadaniach (He. He. Żart)
    W najbliższym czasie spodziewaj się paczki z siekierą [*]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie było nigdzie napisane, że się zmienił, ale mógł to zrobić, gdy narrator trzymał się Revan :v.
      Czekam na paczkę :')

      Usuń
  6. To trochę smutne. Ja się walam po podłodze ze śmiechu, a Ty cierpisz [*]
    Ale czy tylko mnie zastanawia czemu on ma na imię Michaił? Czemu tylko ja nie słyszałam o takim imieniu? xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosyjska wersja imienia Michał. Nosił je chociażby Bułhakow, autor "Mistrza i Małgorzaty".

      Usuń
    2. Ale ja jestem ułomna xD Dzięki, ale mimo wszystko zmienienie tego na "Michał" byłoby raczej dobrym zabiegiem... No nie wiem, to tylko usunięcie jednej literki, a zdaje mi się, że ładniej to brzmi, skoro mamy podobne polskie imię.

      Usuń
    3. Akcja dzieje się w rumuńskich Karpatach.
      To nie byłby dobry zabieg. Równie dobrze Harry'ego Pottera należałoby nazwać Henrykiem.
      Dzięki za znicz :').

      Usuń
    4. Późno, ale się wypowiem. Syrius = Syriusz. Zmiana jednej literki, a po polsku ładniej brzmi xd

      Usuń
    5. To był Sirius, nie Syrius c:.
      Samo Michaił jest już wystarczającym spolszczeniem.

      Usuń
  7. Kurcze.
    Muszę to przeczytać.
    Muszę.
    To jest tak głębokie. Pobudziło moją wyobraźnię, wzruszyło do koniuszków moich niepomalowanych paznokci u nóg.
    Piękno. Czyste. Wspaniałe. Cudowne.
    Nie mogę uwierzyć, że czytałam takie płytkie książki jak "Starter", czy "Percy Jackson". "Dziewczyna i wilk"? "Eragon"? "Śmieć"? Serio? Jak można znać takie coś, a nie znać "Mrocznego księcia"??? Przecież to niemożliwe.
    Nie.
    Nie mam pojęcia, jak żyłam do tej pory. TT^TT




    A tak serio.
    Chciałabym to przeczytać. I walnęłabym koleżance spam na czacie, coś jak podczas 24 odcinka "Miraculum" (LILI, JESZCZE CIĘ DOPADNĘ, PADALCU Z FAJNYM FLETEM! NIE ZASŁUGUJESZ NA ADRIENA, NIE DOSTANIESZ GO. ZNISZCZĘ CIĘ. NAPISZĘ TAKI FF, ŻE CI SIĘ WSZYSTKO W TYCH TWOICH ZAPLEŚNIAŁYCH POŚLADKACH POPRZEWRACA).
    Tsa.
    Lubię używać capsia, serio. xD

    I trochę szkoda mi autorki. Nikt jej nie uświadomił, że z opisami nie wolno przesadzać. I że gwałty nie są romantyczne. No ok, może w kiepskich hentaicach (ma się kolegów, hehe <_<").
    Napis na okładce głosi: "Zawładnęła wyobraźnią i marzeniami".
    Hm, w sumie racja.
    W wyobraźni wszyscy popełniają samobójstwo i wydłubują sobie oczy (na żywo nie ma sensu, przecież jeszcze nie wyszły wszystkie rozdziały "Akatsuki no Yona"... hehe >u<"). Marzą, by wreszcie ich męczarnie się skończyły.
    Ale też wielki szacun dla Christine. 20 tomów? O bosz. Miała kobita niezły zapas porównań.

    I lubię sweterki na szydełku. Ma ktoś coś przeciwko? :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, teraz sobie leżę na ziemi i się turlam ze śmiechu, a przyjaciółka się rozłączyła, bo ryłam jak opętana i nie mogłam przestać.
    Genialna analiza.
    [*], siekierka i w ogóle wyrazy współczucia za to, że musiałaś to czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Technicznie nie musiałam, ale też się nieźle bawiłam, chociaż na drugi raz przygotuję sobie jakieś psychotropy zawczasu :D.
      Dzięki! <3!

      Usuń
  9. O rany boskie. Co ja czytam. Kto pozwolił na 20 tomów i kto to czyta?! Wydawca płakał jak drukował, Ala płakała jak analizowała. Największe wyrazy współczucia dla tłumacza i kolesia od korekty. Pomysł na post ogólnie spoko, ale ja bym na twoim miejscu wyrzuciła w cholerę wszystkie książki tego pokroju :D Od dziś będę spokojna jak czarny aksamit, lol. [*]. I paczka z siekierą, względnie z zapalniczką dla ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA TO CZYTAM, JAK WIDAĆ. I skończę, a co! Sado-maso lepsze niż w Greyu.

      W sumie oba się przydadzą :P. Czekam na paczkę :').

      Usuń
  10. [*]
    Siekiera gotowa do wysłania.
    [*]

    Jeju, co to jest XD Nie no, uśmiałam się, ale chyba bym tego nie czytała dalej XD
    20 TOMÓW? Nie za mało? Miałam nadzieję na więcej, tak genialnie się zaczyna ://///// (...yyy nie.)

    Ale czekam na takie analizy, fajnie się czyta XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Szczerze mówiąc, zniechęciłaby mnie sama okładka. Przy takich książkach od razu widać, że coś jest nie halo i trzeba je omijać szerokim łukiem. Analiza bardzo udana, ale stawiam mentalną świeczkę twojej cierpliwości. Że też chciało ci się to czytać... :")))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, powiedz to jedenastolatce, bo jakoś tyle miałam, gdy ją dorwałam za piątaka. Na pewno pozna się po okładce :').
      Thx :D.

      Usuń
    2. Też popełniałam takie błędy, nie martw się XD

      Usuń
    3. Jedenastolatki 2016 już a) nie czytają, b) czytają/słuchają recenzji, c) patrzą na okładkę i tył książki. Współczuję i [*]

      Usuń
  12. Wysyła siekierę. Naprawdę udana analiza, czekam na więcej. Zawsze się zastanawiałam, kto czyta takie książki. W sensie, czy one się komuś podobają... Nieważne. Ogólnie to świetny post. Czekam na kolejne i na filmiki!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).