Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



niedziela, 20 marca 2016

Byle do drugiego sezonu - Miraculous Ladybug!

Czyli post o najfajniejszej rzeczy, jaka mi się ostatnio przytrafiła, a w nim wrażenia, teorie i informacje. A teorię mam fajną!
Dobra, wiem, że ten temat został przewałkowany na milionie blogów, ale sezon się skończył, więc czuję się w pełni uprawniona do wyrażenia opinii - i bardzo dobrze, że robię to teraz, a nie te trzy tygodnie temu.

Ale zanim opowiem coś konkretnego, to informuję, że post jest podzielony na cztery części: pierwsza opowiada o serialu samym w sobie i nie zawiera żadnych spoilerów, więc jest to fragment dla wszystkich. Można sobie przeczytać, żeby wiedzieć, o co chodzi, czy warto i tak dalej. Druga część to wrażenia upstrzone spoilerami, bo opowiadam, co mi się podobało, co nie, o ulubionych odcinkach i tak dalej. Zawiera także spoilery z finału, tak więc proszę to mieć na uwadze. Trzecia to moje oczekiwania względem drugiego sezonu. Większość jest oparta na obserwacji i realna do zrealizowania, a przy tym nie spoileruję jakoś szczególnie, więc jeśli kogoś to jakimś cudem interesuje - czytajcie spokojnie. Ostatnia część to moja szalona teoria o tożsamości i motywach Papillona, w której spoiler leży na spoilerze, są też zrzuty ekranu z odcinków i porównanie szczęk Gabriela i Papillona (nie, to nie jest ta sama osoba), więc jest fajnie. Sama teoria może nie jest sama w sobie mocno odkrywcza, ale bardzo ją lubię, wydaje się sensowna i, co ważne, wiele wskazówek zdaje się ją potwierdzać. Bardzo się cieszę, że mogę ją tu przedstawić.
Każda część jest oddzielona dużym obrazkiem i cyfrą rzymską w nagłówku.


Chciałabym też zaznaczyć, że jeśli przyszedłeś tu po to, żeby kreskówkę zrównać z ziemią, to odpuść sobie. Naprawdę, nie obchodzi mnie, jak bardzo ci się ona nie podobała po dwóch odcinkach. Każdy ma prawo do swojej opinii, ale każdy ma też prawo do olania czyjejś opinii. Tak więc sobie nie lub, ale nie informuj o tym całego świata. Nikogo to nie obchodzi. A że to mój blog i moje zasady, to proszę je szanować.

Aha, no i przepraszam francuskojęzycznych, jeśli gdzieś walnęłam błąd. A pewnie walnęłam. Ja się francuskiego nigdy nie uczyłam (nawet za francuskim nigdy nie przepadałam, tak że tego), a czytanie francuskich słów to dla mnie niemal czarna magia. Dlatego poprawcie mnie, jakby co, bo ja to tak wiecie... ze słuchu :(.

I

O czym szumią drzewa?


Z kreskówką zetknęłam się pierwszy raz na Disney Channel. Zobaczyłam odzianą w obcisły kostium w kropki dziewczynę i pomyślałam "Ale syf". Potem ktoś napisał o tym na blogu, potem na drugim i jak już Agata napisała, uznałam, że coś musi być na rzeczy. Taka zbiorowa miłość? O co tu, do cholery, biega? Przecież to tylko kolejne Odlotowe agentki. I, faktycznie, pierwsze odcinki mnie nie zwaliły z nóg. Były przyjemne, tak, ale oglądałam to głównie dla postaci, które naprawdę polubiłam. Sama fabuła wydawała się prosta i schematyczna, a antybohaterowie groteskowi (co w sumie mi się spodobało, ale odjęło kreskówce realizmu). Każdy z odcinków tworzył osobną historyjkę, która zaczynała się tak samo. Był sobie ktoś, tego kogoś ktoś wkurzył (najczęściej Chloe), u Papillona otworzyło się okno, ktosia dopadła akuma, trochę się pościgali po Paryżu, Lucky Charm!, Bye-bye petit papillon i koniec. W tle przewijały się mało znaczące wątki nawiązujące do życia codziennego Marinette, czyli głównej bohaterki. Generalnie słabo. A jednak bajka mnie ujęła swoim urokiem (cukierkowa stylistyka może się wielu nie podobać, ale mi bardzo przypasowała), humorem (nie jest to komedia, ale ogląda się z uśmiechem) i kreatywnością, na przykład w kreacji antagonistów. I tak jakoś wyszło, że prawie zawaliłam przez nią sprawdzian z antyku i tak dalej. Nie znając słowa po francusku, nauczyłam się piosenki tytułowej prawie na pamięć, a twarzą mojego telefonu został Chat Noir. Krótko mówiąc: wpadłam.

Pewnie gdybym miała pisać ten post w momencie, kiedy dogoniłam odcinki i byłam na bieżąco, napisałabym tu, że, podobnie jak mnóstwo osób, ujęła mnie głównie relacja między bohaterami i sami bohaterowie, bo schematyczna fabuła sama w sobie się nie broniła na tamten moment. Stawiam, że większość z was już wie, o co biega, ale się powtórzę i dla formalności opowiem. Marinette posiada Miraculum, czyli magiczny kawałek biżuterii, dzięki której może zamieniać się w superbohaterkę Biedronkę (Ladybug). Codziennie na ulicach Paryża ratuje ludzi opętanych przez akumy - ciemne motylki/ćmy wysyłane przez Papillona, tego złego, dzięki którym zwykli obywatele pod wpływem żalu i złości zamieniają się w superzłoczyńców. W jej działaniach partneruje jej Czarny Kot (Chat Noir, angielski dubbing - Cat Noir, a w Rosji ochrzcili go Super Kotem, taka ciekawostka). Partnerzy nie znają swoich tożsamości, mimo tego Kot jest w Biedronce zakochany po uszy. Biedronsia jednak nie może odwzajemnić jego uczuć, bo sama zakochana jest po uszy w Adrienie, koledze ze szkoły i przy okazji znanym modelu. Problem tkwi w tym, że to Adrien jest Kotem. Nie potrafię tego przedstawić w atrakcyjniejszy sposób, ale cała ta pokręcona sytuacja naprawdę chwyciła mnie za serce. Nie da się tych dwóch sierot nie shipować. I tak bardzo przypominają mi Rose i Scorpiusa! O zawiłościach shipowych nie będę się tu wyłuszczać, bo zrobiłam to niedawno i w sumie dla mnie każda kombinacja jest dobra.

Co do dwójki naszych zakochańców, to lubię ich oboje. Oboje też mają dwie twarze - zwykłą, szarą i pewną siebie, kiedy przywdziewają maski. Bardzo mi się ten zabieg podoba. I choć Marinette może wydawać się okropnie irytująca ze względu na swoje przerysowane reakcje, ja naprawdę ją polubiłam. Trochę przypomina mi mnie. Identyfikuję się. Minus Biedronka, ja się w takim kostiumie za nic nie widzę. Do gustu przypadła mi też Alya, czyli BFF Marinette. Prowadzi bloga i czasem jako jedyna myśli racjonalnie. Lubię to.

No i to był powód, dla którego oglądałam tak mniej więcej do Jackady, czyli odcinka 22. Wtedy dostajemy pewne, moim zdaniem mające nas zmylić albo potwierdzić moją teorię, poszlaki co do tożsamości Papillona i wtedy się w to zagłębiłam. Jak błyskawica cofnęłam się do odcinków Origins i pół nocy czytałam teorie. Ale wszystkie opierały się na jednym założeniu, które mi się nie podobało. Więc oglądałam dalej, wypatrując szczegółów, które wcześniej mogły mi umknąć i próbując tę zagadkę rozwikłać. I, kurczę, naprawdę można w to wsiąknąć. Do rozwiązania zagadki Kto jest A? (Pretty Little Liars) nawet nie próbowałam samodzielnie się przyłożyć. Było tego za dużo. Tu bez problemu da się ogarnąć sytuację i wygląda na to, że sprawa (w przeciwieństwie do PLL) jest przemyślana. Kilka razy zostało mi zarzucone, że mogę przeceniać produkcję, ale po zobaczeniu finału (odcinek 24 jest tu nazywany finałem, bo 25 i 26 wyszły dużo wcześniej i popełniłam błąd, oglądając je poza kolejnością, nie polecam tego na tę chwilę) jestem niemal pewna, że skończy się to pitu-pitu które oglądaliśmy przez dwadzieścia odcinków pierwszego sezonu. Wiecie, Aang też się średnio ciekawie zaczynał. To jest, tam mieliśmy od razu nakreśloną linię fabuły, ale te wszystkie krótkie przygody nie zawsze były fascynujące i na poziomie. A jednak trzeci sezon miażdżył mózg. Był fantastyczny. I trzymam kciuki za Miraculous, aby też się tego doczekał, kiedy już przez swoje odpowiedniki krótkich przygód przejdzie. Totalnie na to zasługuje i wygląda na to, że moje oczekiwanie zostanie spełnione.

Owszem, to nie jest serial idealny i wydaje się mieć mnóstwo nielogiczności, szczególnie jeśli chodzi o system pracy Papillona, ale wydaje mi się, że większość (poza tym jednym - dlaczego ciągle stoisz przed tym oknem, no stary) jesteśmy w stanie racjonalnie wytłumaczyć, mimo że nigdzie te tłumaczenia nie zostały potwierdzone. Jeśli ktoś ma ochotę, to przygotuję taki post, proszę o info.

Czy mogę go polecić? To zależy. Jeśli chodzi o kreskówki to mam bardzo dziwny gust, tak więc nie mogę ręczyć, że Miraculous wszystkim się spodoba. Stylistyka jest słodka, animacja czasami kuleje, bohaterowie potrafią podejmować naprawdę głupie decyzje i nie wątpię, że większość ludzi główna bohaterka będzie mocno irytować. Jeśli jednak udało mi się was mimo wszystko zaciekawić i nie boicie się Paryża w pudrowym różu, to polecam bardzo bardzo bardzo. Początek jest trochę ciężki. To fakt. Ale mimo to pokładam w Biedronce i Czarnym Kocie wielkie nadzieje i myślę, że warto się chwilę pomęczyć, jeśli drugi sezon wykorzysta potencjał, jaki dał mu finał.

Podsumowując, kreskówka jak kreskówka, ale ma swój wielki urok, a tajemnica wydaje się bardzo misternie utkana. Dodatkowo ADRIEN I CZARNY KOT. Jeśli go nie pokochacie, to nie wiem, kogo można kochać! A jeśli szukacie czegoś dla dziecka/rodzeństwa, to tak. To jest dobra bajka, ładna, bez niepotrzebnej przemocy (Biedronka walczy za pomocą JOJO - kojarzy mi się to trochę z Doktorem Who i śrubokrętem), z dobrymi morałami, które nie są wciskane na siłę i patetycznie wygłaszane, a Młodą zaciekawił na tyle, że dalsze odcinki ogląda z napisami, mimo że jej umiejętność czytania nieco kuleje.

Jeśli zamierzacie się zabrać za oglądanie, to osobiście polecam francuski dubbing i angielskie napisy. Polskie napisy są raczej średniawe, a inne wersje językowe są w tyle. Jeśli chcecie się poczuć bardziej azjatycko, to można oglądać jeszcze po koreańsku, ale francuski dubbing bardziej mi się podoba.

II

Czemu wilk tak wyje?


No dobra, to jak znacie już moje wrażenia ogólne, to teraz się wypowiem bardziej szczegółowo. Może zacznę od finału. To chyba najlepszy odcinek ze wszystkich, bardzo mi się podobał. Wydaje mi się, że Lila/Volpina zastąpi nam Chloe, która się nawróci, albo po prostu ją przyćmi. Być może faktycznie zdobędzie miraculum lisa i będzie podwładną Papillona? Mówił, że to nie koniec Volpiny i że nadchodzi wielki dzień... Generalnie dziewczyna bardzo nie przypadła mi do gustu, a moim zdaniem Biedra w parku dobrze ją potraktowała. Nie wierzę tym łzom. Lila jest na tyle wyrachowana, że raczej nie dotknęłoby jej to aż tak. Co do jej naszyjnika, to widać, że wyjmuje go z pudełka, więc pewnie gdzieś kupiła, ale skąd taki mieli na stanie, to już nie wiem. Poza tym szkoda, że nie było żółwika w tym odcinku!

O ważniejszych rzeczach wypowiadam się przy okazji teorii, ale poza tym mam nadzieję, że nie utworzą z Volpiną tandetnego wątku walki o Adriena. Chloe wystarczy, naprawdę.

Z odcinków standardowych najbardziej lubię Kotowtóra. Jest słodki, a rzeźbiarz nie jest zły, tylko czy to nie była jakaś pedofilia? Whatever. Dark Cupid nie zapunktował u mnie przez ten pocałunek. Nie podoba mi się. Tego się tak nie robi. Chociaż dobrze, że to tylko Ladynoir, Adrienette ma jeszcze wszystko przed sobą!

W ogóle Tikki jest takim ułożonym, odpowiedzialnym kwami i w ogóle, a Plagg... czy on ma tak wywalone, czy coś knuje? Bo nie wierzę, że jest po prostu głupi. Prędzej uwierzę, że coś knuje, serio!

Generalnie mam wrażenie, że miraculum motyla jest silniejsze niż biedronki i kota... Skoro mogło nadać te same moce innym osobom? Jasne, jest to uwarunkowane i tak dalej, ale czy gdyby Biedra i Chat nie schwytali akumy, a Papillon nie odebrał tych mocy tym osobom, to czy one by z nimi zostały? Chciałabym się dowiedzieć więcej na temat działania tego miraculum...

Co do miraculum, to wydaje mi się, że to jakaś magia w nich musi uniemożliwiać ludziom rozpoznawanie się. Nie można być aż tak tępym, a takiej dziury w fabule nie można omijać. No chyba że to Hannah Montana...

Mogłabym tu wypisać te wszystkie braki logiki, o których mówiłam wyżej, ale myślałam o osobnym poście na ten temat... to jak?

Ale mimo tego chciałam spytać... skoro Papillon używa miraculum w niewłaściwy sposób, to czym zajmują się bohaterowie, kiedy nie ma takiego Papillona? Normalnymi przestępcami czy po prostu nie ma bohaterów, bo są wybierani tylko podczas wielkiego zagrożenia?

III

Dokąd tupta nocą jeż?


Jeśli chodzi o drugi sezon, to przede wszystkim... liniowa fabuła! Jestem na 99% pewna, że tak się sezon zacznie. Czy potem wróci do starej formuły - nie wiem. Oby nie.

Poza tym wierzę też, że Marinette i Adrien poznają swoją tożsamość w tym sezonie. Papillon niekoniecznie się ujawni - a może ujawni, ale go nie pokonają jeszcze? - ale oni powinni. Drugi sezon biegania za sobą bez sensu będzie głupi. Nie wiem, jak to się stanie, mam kilka pomysłów, ale wierzę, że twórcy zrealizują to należycie.

Prawdopodobnie drugi sezon będzie też mroczniejszy. Jak nie będzie, to nic się nie stanie, ale mam takie wrażenie, że będzie ciężej. MOŻE KTOŚ ZGINIE? To by mogło być podstawą do dobrego wątku o emocjach, bo mieliby wyrzuty sumienia i w ogóle. Tak czy siak wierzę, że coś im się w końcu nie uda.

Jednym z głównych antagonistów będzie pewnie Volpina, przy której Chloe naprawdę blednie i nawet polubiłam tę krzykliwą blondynę, bo pojawił się ktoś gorszy.

Może Papillon wyciągnie większe działa? Na przykład będzie akumować więcej osób naraz, o ile moc mu na to pozwala? Albo będzie wybierać lepszych kandydatów na złoczyńców i w ogóle.

Zobaczymy inne miracula. Na pewno lis odegra sporą rolę, może komuś zostanie przekazana pszczoła? Może coś z pawiem? A może coś o jeszcze innych miraculach? To na pewno zostanie rozwinięte.

Wątek romantyczny może też inaczej ruszyć z miejsca, niekoniecznie przez ujawnienie tożsamości. Być może Kot się podda i dzięki temu zwróci uwagę na Marinette? Może się pokłócą. A nie, wróć. Pokłócą się na pewno. Będzie rozłam w ich teamie.

I scena w deszczu.

Boję się, że rola Alyi jeszcze bardziej spadnie. Jednak może też okazać się, że to właśnie ona odkryje tożsamość Biedronki. Jeśli ktoś ma to zrobić nieprzypadkiem, to tylko ona. Wątpię jednak, aby dostała własne miraculum. Mistrz dostanie więcej czasu ekranowego, ale to oczywiste. Może pojawi się Nuru (czy też Nooroo)? Byłoby cool.

W każdym razie jestem przekonana, że dostaniemy odpowiedzi na wiele pytań i wiele emocji. Prawdopodobnie seria nieco dojrzeje. Miałam tego więcej, ale coś mi powypadało z głowy. Jeszcze wrócimy do tego jakoś bliżej premiery!

A propos, gdzie znajdę potwierdzenie, że premiera jest jesienią? Bo ludzie tak mówią, ale chciałabym potwierdzenie tej informacji.

IV

Chrząszcz brzmi w trzcinie


TAK, PRZYSZEDŁ CZAS NA MOJĄ TEORIĘ.

Prawdopodobnie trochę kreskówkę przeceniłam i część może się nie nadawać do produkcji dla dzieci (wy chyba Legendy Aanga nie widzieliście), ale i tak w nią wierzę.

Od czego by tu... ach, tak. Papillon to nie jet Gabriel Agreste. To byłoby zbyt proste. Nawet nie przewidywalne czy standardowe - po prostu zbyt proste. No i nie chcę, żeby Adrien to przeżywał. Tak czy siak koronnym argumentem jest fizyczne podobieństwo postaci, jednak tak naprawdę oni nie są tak podobni. Spójrzcie na to (niestety nie znam autora tego obrazka, mógłby ktoś pomóc?):
Skoro mamy ustalone, że nie są fizycznie tą samą postacią (szczęka i usta to dla mnie tutaj największy dowód - są kompletnie inne i dobrze to widać!), ustalmy jeszcze, że ten sam aktor użyczający głosu to żaden wyznacznik. W polskim W.I.T.C.H. Anita Sajnóg udzielała głosu zarówno Hay Lin, jak i Cornelii i jeszcze śpiewa piosenkę z czołówki. Normalna praktyka.

Kim zatem jest Papillon? Najpewniej bratem Gabriela, może jego dawnym bliskim kolegą, kimś takim.

Ta historia zaczyna się dawno temu, kiedy Papillon (nazwijmy go Fred, pisze się szybciej, dobra?), Gabriel i żona Gabriela (ją nazwiemy... nie pasuje mi nic, niech będzie po prostu Mamą jako mama Adriena, ok?) byli młodzi, niewinni i przyjaźnili się. Nie wiem skąd i nie wiem jak, ale dowiedzieli się o istnieniu miraculum i wyruszyli na ich poszukiwania. Znaleźli dwa: motyla i pawia. Być może pawia mieli wcześniej, może należał do Mamy, stąd wiedzieli o istnieniu innych. A może było Freda i w momencie kłótni (patrz niżej) Gabriel mu je "przyjacielsko skonfiskował"? W każdym razie przynajmniej jedno z nich znajdowało się w Tybecie. Dlaczego tam? Spójrzcie, co znajdowało się w sejfie Gabriela z odcinka 24:
Plagg mówi też o ulotce o hotelu w Tybecie. Zwoje na dolnej półce mogą być mapami, takie było moje pierwsze skojarzenie. Prawdopodobnie także książkę tam znaleziono, bo to (książka i miracula) trzy przedmioty, których nie odnalazł Mistrz. Może nie szukał w Tybecie?

W Tybecie może się znajdować coś innego, niemniej potwierdza to przypuszczenie o podróżach w sprawach miraculum - po co chować przewodnik w tajnym sejfie?

Tak czy siak w trakcie tej podróży doszło do spięcia między Fredem a Gabim. Są dwie opcje - albo było to spięcie na tle romantycznym, albo Fredowi odwaliło na tle miraculów i siły i Gabi się przestraszył. Pokłócili się i Fred gwałtownie wyjechał, zabierając jedno miraculum. Być może Mama odrzuciła jego względy. Może to być bardzo prawdopodobne.

Gabi z Mamą wrócili do kraju. Mam dwie wersje tego, co wydarzyło się wtedy, dlatego najpierw opowiem jedną, a potem drugą. Wzięli ślub kilka lat później po powrocie i urodził się Adrien. Według pierwszej opcji Fred i Gabi pokłócili się ze względu na obsesję tego pierwszego i mimo że Gabriel próbował zapomnieć o starym kumplu/bracie, Mama chciała się z nim pogodzić. Nic jej osobiście nie zrobił i bolała ją strata przyjaciela. Małżeństwo szybko zaczęło się sypać. Kłócili się i nie dogadywali, a Fred był jednym z wielu tematów awantur, jednak przewijającym się bardzo często. Tu bardzo ważne jest zdanie, które Adrien wypowiada w jednym z webisodów. Mówi "po zniknięciu mamy" czy coś takiego. W każdym razie nie stwierdza, że zginęła. Mogła porzucić Gabriela albo zniknąć po prostu i Gabriel nie wiedział, co się z nią stało. Wyciągnął jednak wniosek, że zwiała do Freda, co pogłębiło jego nienawiść.

Według drugiej wersji Mama odrzuciła zaloty Freda i razem z Gabim zerwali z nim kontakty. On jednak wrócił pewnego dnia i zamieszał w ich szczęśliwym życiu, nalegając, by Mama odeszła razem z nim, bo ją kochał. Nie zgodziła się. Wtedy Fred przysiągł im cierpienie i odszedł. I choć Fred już nie wrócił, nic nie wróciło do normy. Mama podupadła na zdrowiu i wkrótce umarła. I tak Fred i Gabi obarczyli się za to wzajemnie winą. Fred twierdził, że wykończył ją niewłaściwy związek, a Gabi, że wizyta Freda. Ta teoria bardziej pasuje do tego fragmentu:
EDIT: Wyrzucając miłość, Fred może nie być bratem Gabriela, tylko Mamy! To by ładnie uzupełniało pierwszą wersję teorii. Aktualnie wyznaję tę wersję.

Fred potrzebuje zatem mocy boskiej, aby odzyskać Mamę i zemścić się na Gabim, którego obarcza winą za jej śmierć. Być może Gabriel myśli o tym samym, ale boi się podejmować tak radykalne kroki. Tłumaczyłoby to jego zainteresowanie kolczykami Biedronki oraz pierścieniem Adriena. To, że rozpoznał w nich miracula, wiemy na pewno, ale to nie Papillon zdał sobie sprawę z tożsamości Czarnego Kota w tamtej chwili - tylko Gabriel.

Mówcie, co chcecie, ale dla mnie Gabriel jest po dobrej stronie. Zawsze był. I w kluczowym momencie odegra decydującą rolę.

Kim jest Fred? Nie wiem. Wydaje mi się, że jeszcze nie znamy tej postaci. Po prostu fizycznie nikt Papillonowi nie odpowiada. Ale trzymam rękę na pulsie.

Teoria jest świeża jak rosa i będzie dopracowywana, don't you worry.
Oglądacie Miraculous? Podzielcie się swoimi pomysłami i teoriami!

Pozdrawiam Hanię małym druczkiem na końcu. Wisisz mi za to komcia. Można z anonima.



44 komentarze:

  1. Kocham twoje subtelne reklamy innych blogów :") Kreskówka jest wspaniała, ciężko skonkretyzować dlaczego. Po prostu urzeka samą swoją istotą i kropka. Podpinam się do twoich teorii, ale to już wiesz. Też przez Volpinę polubiłam Chloe :"). Myślę, że może uznać Lilę za większe zło i będzie trzymać z naszymi głównymi bohaterami, może nawet się nawróci. Poza tym taktaktak, liniowa fabuła *o* Producenci nie spodziewali się dojrzalszej publiki, ale teraz już nas mają, więc logiczne będzie lekkie zmienienie zamysłu.
    Post piękny, bardzo ambitny :") Tak trzymaj Ala!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam tej kreskówki, ale wszyscy wokół polecają to chyba się aż zabiorę. Obawiam się tylko, że po tym całym zachwalaniu będę miała zbyt wygórowane wymagania, które się nie spełnią, ale zaciekawiły mnie te miracula (tak to się odmienia?), no i oczywiście Marinette i Adrien.
    Także tego... jak obejrzę i będę w temacie to nie omieszkam skomentować jakoś konkretniej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobają mi się tytuły poszczególnych sekcji <3
    Zacznę od końca, czyli od teorii. Niby ok, obecnie jestem na etapie rozterek co do tożsamości Papillona, a jednak... Cytując Sherlocka: "To nigdy nie są bliźniaczki". Myślę, że podobnych do siebie braci (bo P. i G. są do siebie podobni, choć nie identyczni) można pod to podciągnąć. Już wolę wersję z kolegę/przyjacielem.
    Że Papillon wie, co to jest Miraculous, możemy być raczej pewni. Pytanie - skąd wie, dlaczego ma w domu sejf z Tybetem, co ma z tym wspólnego mama Adriena (która może mieć sporo wspólnego z pawim Miraculous).
    Lilę znielubiłam jeszcze zanim ją zobaczyłam (na hasło "Zna tego i tamtego, i była w Hollywood, i obiecała mi, że..." zapala mi się w głowie czerwona lampka oglądacza bajek dla dzieci :D). Typowy motyw "chcę zaimponować więc naopowiadam bzdur". Podoba mi się za to design Volpiny, no i to, że pod koniec odcinka nie padły sobie z Biedronką w ramiona. Tylko dlaczego właściwie Biedronka nie wierzyła Kotu, gdy mówił, że Adrien to iluzja? W ogóle mam wrażenie że Mari ciut się cofnęła w stosunku do odcinka Antibug i znowu nie słucha niczyich porad.
    Co do tej magii kwami, która nie pozwala się rozpoznać - też jestem za tą teorią. Tylko w takim razie dlaczego nie rozpoznają się po głosie? (Przypominam - już kilka razy Kot z ukrycia odpowiadał Biedronce wołającej Adriena, chociażby w odcinku Horrificator). O ile w przypadku Adriena jeszcze rozumiem Mari (przy transformacji zmieniają mu się fryzura i oczy, nie mówiąc już o sposobie bycia), o tyle w drugą stronę to jest troszkę dziwne. Cóż, logika bajek dla dzieci.
    Resztę opiszę w poście u siebie na blogu. Bo tak, to mogę się rozpiiiiiisać... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Braci zazwyczaj łączy fizyczne podobieństwo. Ale równie dobrze Papillon może być ojcem, dziadkiem, nauczycielką. Dla tej teorii to nie ma znaczenia, a sławny cytat o bliźniaczkach tyczy się innych sytuacji - moja teoria nie opiera się na założeniu, że to bracia. Pokrewieństwo dodałoby dramatyzmu po prostu.

      Często ciężko kogoś poznać po głosie, ja dopiero wczoraj zdałam sobie sprawę, że Sharona z Króla Szamanów i Mandy z Odlotowych agentek dzielą głos. Wpadłam na to tylko dlatego, że obie używały francuskich powiedzonek. A to przecież bardzo charakterystyczny głos :P.
      Wiem, że aktorka to nie to samo, ale u nich może to też działać inaczej, bo oczekuje słyszeć Adriena - słyszy Adriena, oczekuje Kota - Kota. I po prostu nie dopuszcza do siebie tej myśli.

      Usuń
    2. W sumie racja - słyszymy to, co chcemy usłyszeć (aczkolwiek jest taki fajny komiks: http://caprette.tumblr.com/post/137765444088/u-fucked-up-boi).

      Tak jak napisałam, wersja z kolegą/przyjacielem bardziej do mnie przemawia, i teoria wcale nie jest nieprawdopodobna :D Podoba mi się.

      Usuń
    3. Hej, a jakby on był bratem Mamy? To by pasowało do pierwszej wersji teorii. Aż to do posta dopisałam.

      A komiks rzeczywiście fajny :D

      Usuń
  4. Alyia powinna dostać więcej czasu ekranowego, zdecydowanie. I to całkiem możliwe, że to ona odkryje tożsamość Biedronki. Tutaj już mogłoby być jak w Hannah Montana.
    DRAMYDRAMYDRAMY wyczuwam dramy. Jakoś wcześniej się głębiej nad tym nie zastanawiałam, ale Twoja teoria z chwilowym "rozłamem" jest... fajna (z braku bardziej pasującego przymiotnika).
    Ogólnie nie podoba mi się sposób, w jaki wprowadzili Lilę. Rozumiem, że było konieczne wprowadzenie wątku innych Miracul czy jak to tam się pisze, ale jak przez 22 odc schematy aż tak nie biją po oczach, tak jej postać strasznie mnie boli.

    OdpowiedzUsuń
  5. O ja. Jaki mindfuck :v Dobra, po przeczytaniu posta jasne i oczywiste jest, że to obejrzę <3 Jesteś nie możliwa, twoje posty są zbyt intrygujące, sprawiasz że chce zgłębić temat! Wrócę z komciem jak wszystko obejrzę :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Whaaaa <3
      Mam nadzieję, ze się nie zawiedziesz i wyczekuję komcia :D

      Usuń
    2. Trochę to potrwa, bo jestem w połowie serialu i mam stos książek do przeczytania w trybie natychmiastowym :v Stawiam jednak ze ciekawość co do kota i biedronki i o co do cholery tej kochanej Alicji i wszystkim innym chodzi wygra :p

      Usuń
  6. O ja. Fajny post. Mega fajny post. Widać, że się nad nim napracowałaś, bo jest długi i pełny wartościowej treści tak dobrej, że przeczytałam nawet część zawierającą spoilery, chociaż o kreskówce dopiero co się dowiedziałam.
    Ale liczę na pamięć krótkotrwałą. I tak zapomnę, więc będę mogła z czystą przyjemnością oglądać po francusku, który JEST BARDZO PIĘKNYM JĘZYKIEM.
    Kisses
    - M.
    (dziękuję za wzmiankę o PLL <3)

    OdpowiedzUsuń
  7. No i masz mnie, chyba pierwszy komentarz na Twoim blogu.
    I oczywiście w takim miejscu, gdzie nie za bardzo się mogę wypowiedzieć, bo mogłam przeczytać tylko pierwszą część! A miałam nadzieję, na dłuższą lekturę od Ciebie, czarownico.
    Enyłej,
    cholerka. Wszyscy tak dużo rozmawiają o tej kreskówce. I nawet miałam w pewnym momencie ochotę się za nią zabrać a potem zobaczyłam jakiś urywek na fb. I co? I od niektórych koślawych animacji mi się odechciało, bo to tak plastelinowo czasem wygląda.
    ALE. Ale Ala (hehe), Ala ma dar. Dar przekonywania. I źle by mi było jakby po tym poście nawet nie spróbowała tego obejrzeć. Więc deklaruję się, że przynajmniej spróbuję to obejrzeć, dla Ciebie ♥ >:3 Możesz mnie pod koniec tygodnia zapytać czy spróbowałam. A jak nie to pobić.
    Smutno mi bo nie mogę napisać za dużo w tym poście.
    Mogłam poprosić o pozdrowienia w innym.
    Ale wiesz co przykuło moją uwagę, mimo, że nie mogłam tego punktu przeczytać?

    CZY WIESZ CZEMU WILK TAK WYJE W KSIĘĘĘŻYCOWĄĄĄĄ NOOOOC
    I CZEMU RYŚ TAK ZĘBY SZCZERZY RAAAD
    Potas węgiel ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szit. To w następnym też cię pozdrowię, A CO MI TAM.
      Wow, jestem trochę w szoku, bo nie przypuszczałam, że cię to zaciekawi, ale nawet jeśli nie spodoba ci się cała kreskówka, to Kota na pewno pokochasz :D. Nawet pozwalam ci go pokochać, mimo ze Patryk to mój siostrzeniec i w ogóle, hehe.

      CZY POWTÓRZYSZ TE MELODIE, CO Z GÓR PŁYYYNĄĄĄ
      BARWY KTÓRE KOLOROWY NIESIE WIAATR
      Hydroliza soli :v

      Usuń
    2. O, no popatrz, zapomniałam o Panie Kocie. Bo w komciu, który napisałam z telefonu a się nie opublikował, napisałam, że go kraszuje. KRASZUJE GO. MOCNO. JEST SUPI.
      Przypilnuj mnie z tym oglądaniem! I pozdrawiaj częściej, więcej komci X'D

      Usuń
    3. TAK. I MA DZWONECZEK. I MRUCZY XD.
      BEDE! I przypilnuję też, a co XD

      Usuń
    4. Kiedy pierwszy raz włączyłam Miraculum, zrezygnowałam po kilku minutach. Zastanawiałam się, jak coś o całkowitym braku fabuły, mdłych bohaterach i prostym "humorze" mogło zyskać tak gigantyczną popularność.
      Po kilku dniach zdecydowałam się jednak wrócić do Kota i Biedronki. Obejrzałam jeden odcinek, drugi, trzeci, dziesiąty... i jakoś samo poleciało. Polubiłam nieskomplikowaną fabułę i powtarzający się schemat. Ba, co więcej, wciągnęło mnie to. Oczywiście, istnieje bardzo dużo lepszych kreskówek (na przykład moje ulubione Wodogrzmoty Małe), ale trzeba przyznać; Miraculum ma urok, którego nie można mu odmówić.
      xoxo, Shiru

      Usuń
  8. Na pewno mięsem rzucać nie będę, bo sama jestem aktualnie zakochana w amerykańskim sitcomie dla dzieci (i to jeszcze produkcji Nickelodeon), ale muszę przyznać, że mimo zachwytów nie potrafię się zmusić do obejrzenia :( Nie potrafię przeskoczyć tego, że ona ma strój biedronki, no i pomysł z miraclami (nie wiem czy to tak się odmienia, szorki, proszę o poprawienie) totalnie mi nie podchodzi. Nie rozumiem też czterech shipów, bo dla mnie jest jeden, bo przecież to te same osoby (nie mniej oni według mnie są uroczy, przeprzeprzeuroczy). I trochę przeszkadza mi typowy schemat Disney Channel, czyli, że główni bohaterowie sa biali, a ich główni kumple kolorowi, bo na tablicy na tumblrze cały czas mam fanarty głównych bohaterów, a jednak kurczę no, lubię różnorodność.
    Niemniej wierzę, że kreskówka ma w sobie niezwykły czar i przyznaję, że głównych bohaterów polubiłam przez samo oglądanie fanartów z nimi.
    Nawiasem mówiąc, to mój ulubiony art z tego: http://pl.miraculousladybug.wikia.com/wiki/Plik:0780f6a80f880425bfd0001a05efc5d6.gif
    Przez godzinę szukałam artysty i się poddałam, kurczę mol, czemu ludzie repostują bez opisu, przecież to jest chamska kradzież!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że Marinette ma mamę Azjatkę, ale nie widać tego w wyglądzie postaci (szorki, że aż trzy komentarze, tak wyszło)

      Usuń
    2. 4 shipy z prostego powodu: Kot zachowuje się inaczej niż Adrien, a Biedronka inaczej niż Marinette. Na początku też nie chwyciłam różnicy, ale ona jest. Biedra jest bardziej stanowcza, a Kot wyluzowany i oboje są pewni siebie i tych cech brakuje im "normalnym wersjom".

      "Schemat Disney Channel" to złe określenie w tym wypadku, bo z tego co wiem, kreskówka nie powstaje na zlecenie Disney Channel. Różne stacje ją emitują, w jednych krajach Nickelodeon, a na przykład we Francji całkiem inna stacja.

      Usuń
    3. Ja rozumiem, że zachowują się inaczej, ale ciągle jednak wewnętrznie są Ci sami przecież! Ale ok, ogarniam, że jak się ogląda to widać różnicę (może to trochę tak jak z różnymi Doctorami :P).
      Użyłam określenia "schemat Disney Channel", bo kojarzy mi się z HSM, gdzie po raz pierwszy to zaobserwowałam, no i wiem, że w Polsce kreskówka leci na Disney Channel. Ale generalnie chodzi mi o schemat w większości amerykańskich tworów dla młodzieży (ale to jest znacznie dłuższe określenie ;). Nie chodziło mi też o ocenianie, że Disney Channel to zło i każda ich produkcja zawiera ten schemat, po prostu tak mi było łatwiej napisać :)

      Usuń
  9. Przeczytałam tylko I część.
    Zaciekawiłaś mnie, serio.
    I do tego jeszcze francuski, o czym tu więcej marzyć *.*
    Jak znajdę czas, to z wielką chęcią obejrzę i przeczytam do końca twój post XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Jeszcze do końca kilka odcinków, więc komć króciuśki ale muszę się wyżalić. Kawałek wiary w ludzi umarł, kiedy zobaczyłam fanart BiedronkaxChloe </3

    OdpowiedzUsuń
  11. Aaaaa <3 Właśnie skończyłam oglądać, i czuję wielką potrzebuję skomentowania tego posta, mimo ze ledwo patrzę na oczy :P Na wstępie dodam, że możesz czuć się pośrednio odpowiedzialna za wciągnięcie w to dwóch kolejnych osób. Piszesz zdecydowanie zbyt przekonująco, ech. Post przeczytałam jeszcze raz i teraz wydaje mi się jeszcze bardziej boski; wspominałam, że cię kocham? Tytuły poszczególnych elementów wpisu mnie urzekły <3 Ze strony technicznej, tez bardziej przypadł mi do gustu francuski dubbing, angielski jest ok, ale w tyle, a w polskiej wersji językowej irytuje mnie to, że znam skądś głos Marinnete, i nie lubiłam postaci do której on należał, a przynajmniej źle mi się on kojarzy. Achh kocie i biedronko, dlaczego jesteście tak nie poradni? Masz rację, tym dwóm ofiarom nie da się nie kibicować *-* Shipuje ich na wszelkie możliwe sposoby, 4 kombinacje, serio. A najlepiej jakby się już o sobie dowiedzieli. Lubię też większość drugoplanowych postaci, poza Cloè i wstrętną lisicą rzecz jasna, brr. Shipuje kanoniczne pary, twórcom należą sie gratulacje za budowanie postaci stworzonych dla siebie.
    I crushuje kota. I Adriena. Mocno. Opanował również moją tapetę :v Ulubionego odcinka nie mam, bo wszystkie miały w sobie jakiś smaczek :3 Co do drugiego sezonu mam bardzo podobne oczekiwania. Serio. Jakbyś przelała moje myśli do siebie na bloga.
    TWOJA TEORIA JEST MEGA! Ty geniuszu. Stałam się jej wyznawczynią, postawiłam też zakłady, jak twoja teoria okaże sie prawdziwa, podzielę się nagrodą B) Pokochałam tez ten fandom, teorie i arty (poza wyżej wymienionym). Byle do drugiego sezonu :( Aby osłodzić czekanie, miło by było poczytać jeszcze o twoich przemyśleniach <3 Oficjalnie zostałaś moim wyznacznikiem seriali które trzeba obejrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, szybko ci poszło :D!
      Aaaaaa, dziękuję :D!
      Tytuł wyznacznika bardzo mi schlebia, biorąc pod uwagę, że policzę na palcach wszystkie obejrzane seriale :D.
      Będą jeszcze posty, bo z tego, co słyszałam, na premierę drugiego sezonu trzeba będzie trochę jednak poczekać :(.

      Usuń
    2. Najwyraźniej jakość stoi nad ilością, i tak trzymać :D trzeba mieć czas żeby żyć nie tylko oglądajo seriale, ech ;-;

      Usuń
  12. Oglądam, kocham uwielbiam (podobnie jak Twojego bloga, z zamianą na "czytam" :") ). Nie wiem kogo shippuję bardziej- Adriena&Marinette czy Biedronkę&Czarnego Kota. Ale to jest takie słodkie, kiedy on mówi do niej "książniczko" lub "My lady"... <3
    Szczerze nie myślałam nad tym, że Miracula dają moc nierozpoznawania się nawzajem, chociaż oczywiście zwróciłam na ten błąd uwagę. Najlepsze są momenty, kiedy gadają ze sobą nie widząc się...No, musi być jak mówisz, jakaś magia czy coś :D
    Tytuł posta bardzo trafny-przetrwać do drugiego sezonu!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Podbiłam zakład, i teraz twoja teoria bije się z tą 'najprostszą' o tacie Adriena o litr lodów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oszit! Fred, istniej!!!!! Liczymy na ciebie!!!!

      Usuń
  14. Dzisiaj obejrzałam finał, więc wróciłam i przeczytałam całego posta.
    Jest mega.
    A tak btw, to strasznie się wciągnęłam (OMG, Chat Noir <3)
    Jestem jak najbardziej za liniową fabułą!
    Ciekawe teorie - jeszcze sama nie wymyśliłam, ale twoje mi się podobają ;)
    Ach no i twoje oczekiwania co do drugiego sezonu - nic dodać, nic ująć

    "Mogłabym tu wypisać te wszystkie braki logiki, o których mówiłam wyżej, ale myślałam o osobnym poście na ten temat... to jak?" Jestem jak najbardziej na TAK!
    "A propos, gdzie znajdę potwierdzenie, że premiera jest jesienią? Bo ludzie tak mówią, ale chciałabym potwierdzenie tej informacji." Też bym chciała wiedzieć...

    Świetny post, super kreskówka (i do tego po francusku!). Mam nadzieję, że będzie więcej postów na ten temat :D

    Jeszcze nie potrafię poskładać myśli, chociaż rano obejrzałam finał. Przez to komentarz wyszedł taki, jaki wyszedł :/
    *wyczuwam fazę na Miraculous*


    *a nie, stop, już jest*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja zaczęłam to oglądać za nim jeszcze ktokolwiek pomyślał, "Hm, zróbmy polski dubbling". Oglądamam z napisami po rosyjsku (o mój boże, nigdy więcej!) więc nawet nie rozumiałam do końca fabuły, ale obejrzałam wszystkie odcinki które emitowali (do tamtej pory, bo teraz to się człowiek zaczyna modlić do Biedrony Czarnego Kota i naszego "Butterflaya" by jak najszybciej zaczął się drugi sezon. Co do wyznacznika terminu to nawet fajny. Siedzisz sobie z kakałkiem i ciasteczkami przed telewizorem i wrzeszczysz na cały dom "Noż szlag mnie trafi, pocałuj ją w końcu! Kończą ci się minuty Biedrona, pokaż mu w końcu kim jesteś!" Co do twojej teorii, to też całkiem, całkiem...

    OdpowiedzUsuń
  16. Powiem szczerze, że początek wpisu bardzo mi się podobał... niestety kiedy doszło do Plagg'a zapaliło się u mnie "czerwone światełko" i z lekkim rozczarowaniem przyznam, że nie zgasło do końca. Sam sposób w jaki piszesz jest spoko, ale nie spodziewałabym się aż tyle. Trzeba przyznać, że to dalej TYLKO baja ;-; owszem miło by było zobaczyć jej mroczniejszą i bardziej zaskakującą wersję - jednak się tego nie spodziewam (jeśli jednak okaże się, że miałaś racje i nastąpią zaskakujące zwroty akcji to przysięgam, że wrócę tutaj i oddam Ci słuszność XD).

    Chcę również dodać, że ta baja mimo swojej (lekko banalnej fabuły) wciągnęła mnie i gorąco ją polecam (mimo swojego wieku!!!)! A no i wyrwę autorce nogi z tyłka za obelgę wobec mojej ulubionej postaci - Plagg'a (który nie jest głupi, a po prostu ma prawidłowo wyjebane na idiotyzmy ludzi wokół)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przypuszczam, że przeceniam tę bajkę, ale kto wie.
      Tylko proszę bez przekleństw :).

      Usuń
    2. No tak, przepraszam (smutne, że czasem takie słownictwo wchodzi w nawyk) i jednak liczę, że masz rację w swoich podejrzeniach ;)

      Usuń
  17. Moim zdaniem Lila nie będzie mieć miraculum lisa, a oto dlaczego: jeden z twórców (podobno) na pytanie "czy Volpina będzie w serialu Miraculum?" odpowiedział "tak i nie", zatem może chodziło mu o akumę (albo nie było takiej sytuacji).

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja tam tam mówię Władca Ciem a nie Papillon

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja pamiętam jak oglądałam Aniołki i spółka i sobie pomyślałam ( listopad tamtego roku ) ''Jezu ale fajnie by było gdyby Raf i Siarkus nie znali swoich tożsamości albo ratowali świat ! '' Serio tak pomyślałam . Nie mogę tego udowodnić przez internet ale tak naprawdę było . Mój kolega w maju powiedział ''CHCIAŁBYM ABY POWSTAŁA GRA O POKEMONACH !!!'' No i samo się potoczyło i tak się stało ;--; Przypadek ? Nie sądze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A moja przygoda z Miraculous zaczęła się dzięki Bojówce ( nie mam disney'a D': )

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).