Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 11 lutego 2016

TOP 3: Moje pisarskie grzechy

Lud przemówił i demokratycznie wybrał moją spowiedź. Proszę tylko o zachowanie tajemnicy i w ogóle, hehe.
Nie ma takiej wady mojego tekstu, o której bym nie wiedziała. Serio. Wertuję je wte i wewte milion razy i stawiam, że niektóre z tych wad nawet sobie wymyślam. 
No a skoro tak dobrze zdaję sobie sprawę z tego, co jest nie tak, to dzisiaj moje TOP 3 największych grzechów, jakie popełniam. I czasem nawet próbuję zwalczać.


3. Brak korekty

Znaczy się, zazwyczaj cośtam poprawiam. Ale jestem niecierpliwa, więc niemal nigdy nie odczekuję kilku dni, żeby spojrzeć na opko jeszcze raz. Szczególnie, jeśli ma tylko trzy strony (czy nawet mniej). Generalnie, im krótsze, tym mniej się przykładam, żeby coś poprawić. Na przykład taki Lament oceanu przeszedł przez korekty czterech osób i z pięć razy sama go poprawiałam (a i tak były błędy). Kontynuacja tego opka akurat zaliczyła ludzki deficyt, więc poprawialiśmy we dwoje. I tak nieźle nam wyszło, jak na ponad dwadzieścia stron i tylko dwa dni roboty.
Tak więc tak - robię masę powtórzeń, literówek i błędów, bo nie chce mi się sprawdzać. Nie widzę jednak sensu w przykładaniu się do każdego jednego ćwiczenia, jakby to miało iść do gazety. Lepiej pisać i uczyć się w trakcie, z każdym następnym opowiadaniem

2. Nadużywam pisarskiego recyklingu

Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że już kiedyś się do tego przyznawałam. Często wykorzystuję zdania, imiona, motywy czy miejsca z opowiadań, które mi nie wyszły i daję im drugie życie. To jest okej. Moje nadużycie polega na tym, że wyrobiłam sobie kilka "gotowców" postaci i kiedy potrzebuję kogoś dorzucić, to już mam gotowy model, który wystarczy tu i tam pozmieniać, nadać nowe imię i już - fajna postać gotowa! Oczywiście, nie wykorzystuję tego wśród głównych postaci, ale byłabym głupia, gdybym zaprzeczała rzucającemu się wręcz w oczy podobieństwu niektórych moich bohaterów (ale i tak chyba lepiej sobie radzę niż John Green, lol). Mimo wszystko staram się, aby każdy wyróżniał się na swój sposób - dlatego choć i Rose, i Andy charakteryzują się podobnym stosunkiem do życia, to mają inne priorytety i cele, a także sposób wysławiania. No i Rose bije Andy na głowę, jeśli chodzi o inteligencję.
Trochę mnie to cofnęło w rozwoju, jeśli chodzi o tworzenie postaci i smutno mi z tego powodu, dlatego ograniczam to teraz do minimum i każdą postać staram się przemyśleć kilka razy, zanim wrzucę ją do opka. Dlatego Derek, z nadchodzącej serii opowiadań, nie będzie miał nic wspólnego z Jimem, choć serce mi się kraje, jak muszę wyrzucać niektóre jego kwestie, a Agnieszka (raczej tak będzie miała na imię, ale to się zobaczy), której też jeszcze nie znacie, nie będzie bardziej dojrzałą Rose, tylko kompletnie nowym charakterem. (A Rose to w sumie trochę odbita w krzywym zwierciadle Anna z opka, o którym lepiej nie wspominać).

1. Zaimki i podmioty

Czyli największa skaza na moim sumieniu. Walczę z nią. Naprawdę. Już raz się wyleczyłam, ale teraz znowu mnie dopadła.
O co chodzi? A no o to, że nadużywam zaimków, co jest domeną niedoświadczonych, początkujących twórców. Mam ten dziwny wstręt do używania imion i innych zamienników, co prowadzi do tego, że zdarza się, że w kolejnym zdaniu mylę podmiot. Najważniejsze, że wszystko pozostaje zrozumiałe, ale jeśli się zagłębicie, to wyłapiecie dziwne kwiatki. Nie róbcie tego, bo się spalę ze wstydu :). Walczę z tym i choć ostatnio trochę się zapominałam, to w Oczach już chyba poszło mi lepiej.
Oczywiście, są momenty, w których świadomie unikam używania imion i mówię tylko On i Ona (Crops de ballet, Oczy, a nawet w Lamencie Jim przez pewien fragment nie nazywa Sagary w żaden sposób - od chwili, kiedy przestaje nazywać ją gówniarą, typą i jak on ją tam nazywał, aż po moment, kiedy wreszcie używa jej imienia). Ogólnie zabawa imionami i nazywaniem postaci sprawia mi ogromną przyjemność, dlatego bardzo często z tego korzystam. Na przykład w Oczach Petunia wypowiada imię Harry'ego dopiero na sam koniec, bo taki sobie wymyśliłam zabieg, a wspominana pajęczyna określeń, jakich używa Jim do nazywania Sagary, to po prostu odlot i odgórny spisek i jeśli tego nie wyłapaliście, to jest mi smutno, bo to miało pokazywać nie tylko, jak ewoluuje ich relacja, ale też, jak on sam się zmienia. Yup, uwielbiam symbole :).


Więcej grzechów pamiętam, ale powiedzmy, że muszę dawkować sobie publiczne upokorzenie i w ogóle. Liczę, że okażecie mi wsparcie psychiczne i siebie też upokorzycie.
Aha, jeszcze na koniec przypomnę, że wszystkie wspomniane opka są lub będą dostępne na zbyt bajkowo, tak więc zapraszam!
A na zdjęciu bardzo, bardzo stary fanfic Króla Szamanów. Kiedyś go odnowię. I w ogóle.



15 komentarzy:

  1. Ja nie widzę u Ciebie grzechów lol. Czuj się wyspowiadana (?) :D Czekamy na ff, z królem szamanów na czele *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie! Będą wszystkie wymienione w ankiecie B)

      Usuń
  2. Niech ci będą grzechy odpuszczone, Wielka Alicjo, boginio pisarzy. W imię Ojca, i Syna, i Ducha Świętego, Amen i wgl xD
    Robię to samo, ale ja jestem początkująca w sumie (półtora roku stażu to niedużo w końcu). Mogę czuć się rozgrzeszona? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nope, nie ma rozgrzeszeń, trzeba przestać grzeszyć :/
      (No, tę korektę możemy dalej olewać, co tam, szerzmy lenistwo XD)

      Usuń
  3. Ja nie rozgrzeszam.
    Sama robię miliony powtórzeń i mimo, że jestem Wielkim Mistrzem Gramatycznym Wrogiem Stupek i wgl. to jeden z moich nielicznych błędów brzmi: "kożystając" i "uwarza"..... ;-;
    Ale innym bardzo lubię błędy wytykać. xD
    Btw, mogłabyś zdjęcie pod innym kątem zrobić? ^^ Bo niektóre słówka mi się urywają... *w*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już tak lubisz wytykać, to poczytaj na temat "mimo że" i tak dalej :D.
      Nie, nie mogłabym. Jakbym chciała, żeby to było do czytania, to bym to po ludzku udostępniła o.O

      Usuń
    2. Ja wiem. .-."
      Wytykam wszystko, tylko nie przecinki. xD
      I to było pytanie retoryczne. Wiem, że nie udostępnisz. ^^"

      Usuń
  4. Nie przejmuj się, każde kto nie jest po studiach pisarskich i nie ma kilku letniego doświadczenia z początku popełnia pierdyliard błędów- później jest coraz lepiej. Mój problem jest taki, że całym sercem NIENAWIDZĘ sprawdzać tego, co piszę. Może dlatego, że boję się stanąć twarzą twarz ze swoimi błędnymi zapisami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, piszę odkąd miałam 6 lat i od tamtej pory nigdy nie przestałam, a od czterech lat podchodzę do tego naprawdę na poważnie, a nie "kiedyś dostanę Nobla literackiego!!! 1", więc biorąc pod uwagę, że mam tylko szesnaście, to uważam to za niezły wynik i że mam jako takie doświadczenie :v

      Usuń
  5. mało tych grzechow ;v

    OdpowiedzUsuń
  6. Ala, jak o.o Jak to bez korekty. Ja zawsze sprawdzam na bieżąco, potem całość kilka razy, a poprawioną wersję wysyłam do znajomych, żeby zerknęli. Staram się zredukować jak najbardziej wszystkie ewentualne niedociągnięcia. Idk, dla mnie to po prostu kluczowe. Nie potrafiłabym opublikować czegoś, czego nie sprawdziłam 283462562 razy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lol. Sprawdzam. Czytam kilka razy, wracam, czytam mnóstwo razy podczas pisania, poprawiam niedociągnięcia. Ale dla mnie to nie korekta, to część pisania.
      Nie robię zawsze "gruntownej korekty", czyli nie wszystko rozsyłam i nie zawsze odczekuję x czasu, żeby rzucić okiem na coś jeszcze raz, bo to nieekonomiczne. Nie mam siły, żeby dłużej coś poprawia niż pisać, to nie ma przełożenia na efekty :).

      Usuń
    2. Zazdroszczę ci, że kwestia korekty jest dla ciebie taka... bezstresowa ;-;

      Usuń
  7. Mało grzechów! Pisz dalej, a grzechy ci się same kiedyś usuną. Zostaniesz wtedy prawdziwą Boginią Pisarzy przez duże B i P.

    Chyba u mnie jest gorzej, ale obiecuję poprawę ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).