Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 4 lutego 2016

Moim świętym prawem jest lubienie syfu

I wbrew pozorom nie będę tutaj mówić o bałaganie w pokoju, ale o dziełach kulturalnych o wątpliwej wartości.
Nie etykietkuję książek według gatunków, ale według ludzi, do których są kierowane i w obrębie tej etykiety staram się je oceniać. Uważam to za najsprawiedliwszy podział. Istnieje jednak jeszcze inny, który funkcjonuje w świecie: klasyka/arcydzieło, przeciętniak, dno. Czasem jakaś książka jest mocnym przeciętniakiem, czasem mocnym dnem, ale nigdy nic więcej. Co ciekawe, książek przeciętnych i książek na dnie jest mniej więcej tyle samo. I, niestety, jeśli lubisz książkę, która została przez głośniejszych użytkowników internetu uznana za dno, to jesteś głupi i nie masz prawa głosu, a najlepiej to zabić zanim złoży jaja.

Najlepiej jest mi operować na przykładzie książek, ale ta sytuacja się nie ogranicza i dotyczy wszystkiego: filmów, seriali, programów telewizyjnych, a muzyki to już w szczególności, ale tam ponad klasyką/arcydziełem jest dodatkowa przegródka nadarcydzieło.

I wiecie, jest tylko jedna rzecz, która denerwuje mnie bardziej niż prawdziwi fani - ludzie, którzy mówią ci, co możesz lubić, a czego nie. Lubię Zmierzch (okej, to jest trochę nadużycie, ale nie przeszkadza mi i zdarza mi się słuchać audiobooków), lubię Hannę Montanę i lubię kilka innych rzeczy, co do których wartości nie mam żadnych wątpliwości. Nie mam wątpliwości, że filmy z Barbie to słabe animacje - zarówno pod względem technicznym, fabularnym, a ostatnio nawet muzyka spadła. Ale i tak je oglądam. Bo lubię. Bo sprawia mi to przyjemność. Bo mogę i takie jest moje święte prawo.

Doskonale wiem, jaki poziom te dzieła reprezentują, ale one nigdy nie zostały zrobione po to, aby być arcydziełami. I nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ktoś jednocześnie czytał Dostojewskiego i 50 twarzy Greya. Ograniczanie się do tylko jednej rzeczy jest głupie i nawet jeśli masz czytać harlequiny, to sobie je czytaj - po to zostały napisane.

Inną sytuacją jest skakanie sobie do gardeł, bo Grey jest głembokom ksionszkom tylko ty jej nie rozumiesz! Każdy ma prawo do własnego zdania tak długo, jak nie obraża innych ludzi, dlatego możesz sobie twierdzić, że Zmierzch jest najgorszą książką wszechczasów, ale nie możesz twierdzić, że uważanie inaczej jest głupie i wszyscy fani to skretyniałe dzieciaczki, które nic nie wiedzą o książkach. Wiedzą. Po prostu nie wstydzą się przyznać, że czasem potrzebują czegoś lżejszego.

Głupią postawą jest też, moim zdaniem, obrażanie się na cały świat, bo słaba książka zdobyła wielką popularność, a dobrej nikt nie zna. No cóż, smutne. Ale nie ma sensu się na to obrażać, powinniśmy się cieszyć, że w ogóle jakiekolwiek książki zdobywają popularność i jeśli ktoś chce wydawać swoje pieniądze (zarówno czytelnicy, jak i wydawnictwa) na niearcydzieła, to jesteś najmniej upoważnioną osobą, żeby zaglądać im do kieszeni. Jeśli aż tak cię to boli, to nie przyczyniaj się do wzrostu ich popularności i nie kupuj ani nie publikuj nic na ich temat. Albo wyłóż grube tysiące w promocje książek, która na to zasługują, no problem.

Tak, mnie też denerwują sztucznie pompowane bestsellery, które są na szczytach list sprzedaży przed rozpoczęciem tejże sprzedaży (Dziewczyna z pociągu?), ale jedynym, co można zrobić przeciw temu, jest niekupowanie takich książek. Wydaj sobie swoje pieniądze na coś wartościowego, poczuj się lepszym człowiekiem i żyj dalej.

Często mówi się, że jaranie się słabymi rzeczami to domena gimbusów (to stan umysłu, pamiętajcie). Nie, bardziej zakazywanie jarania się tym, co nam się podoba, jest ich domeną i tym, co do nich pasuje. Bo to tam metale wytykają palcami Belieberki i tam Belieberki wytykają metali. Bo przecież można lubić tylko jeden gatunek, tylko jednego wykonawcę.

Ja wiem, że High school musical to nie jest film, który można w jakikolwiek sposób zakwalifikować jako dobry. A wystawienie mu siedmiu gwiazdek na Filmwebie nie oznacza, że stawiam go obok Wodnego świata, który też dostał ode mnie siódemkę. Po prostu czerpię przyjemność z oglądania tego. A zakazywanie komuś czerpania przyjemności to jedna z najbardziej chamskich i głupich rzeczy, jakie można zrobić.

Wyjdź ze swoją nienawiścią i daj innym żyć. Mamy prawo lubić, co tylko nam się podoba. A plując jadem, niczego nie zmienisz, choćbyś i wypluwał go jottalitrami. No, ewentualnie przekonasz kilka osób, aby pluły razem z tobą.

Nie rób tego. Po prostu nie.



31 komentarzy:

  1. Myślę, że wystarczy stworzyć sobie w głowie etykietki. Nie wszystko musi być genialne i przełomowe. Lekka młodzieżówka może być dobra, jeśli ocenia się ją właśnie pod tym względem, a nie porównując do arcydzieł. A niektóre tytuły powstają jedynie po to, żeby być pocieszne i żeby miło spędzić przy nich czas. Chociaż ten hejt na wszystko to także trochę wina fanów. Są książki, które po prostu nie są dobre, a wtedy nazywanie ich bestsellerami, ponieważ dobrze się przy nich bawiło to jakaś pomyłka. Zmierzch, przykładowo. Nie będę się mieszać w czyjeś upodobania, ale jeśli ktoś zacznie mi krzyczeć "to jest genialne, ale jesteś zbyt głupia, żeby to ujrzeć" to dostanę nerwicy.
    Ten komentarz nic nie wniósł, ponieważ napisałaś w poście już wszystko, ale czułam potrzebę zostawienia po sobie śladu xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale słowo "bestseller" nie ma żadnego związku z tym, czy jest dobry ani z tym, jakie niesie wartości i czy się komuś podoba. Bestseller to coś, co osiągnęło popularność i sprzedało się w dużym nakładzie, więc Zmierzch jest bestsellerem i to nie ma nic do nazywania. Jest i już.

      Usuń
    2. Wybacz, złe słowo. Pisałam milion wersji tego komentarza i po prostu musiało się coś przekręcić ;P

      Usuń
  2. Jeju, tak to wszystko napisałaś, że nie mam pojęcia, jak ja to mogę skomentować XD
    Ale że mam postanowienie, że pod każdym postem będzie mój komentarz...
    Zgadzam się z tobą, wszytko pięknie napisałaś ;)
    To nic nie wnosi, ale trudno :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówił Ci ktoś, żebyś się mniej przykładała do postów?
    "Nie wiem, co napisać, bo Ty wszystko napisałaś" w tej chwili się nada.
    Zgadzam się z Tobą w 1000%, coś jeszcze mam dopisać? Przez Ciebie spada mi samoocena. ;w;
    I albo jestem niczym małe dziecko, chłonące każdą informację, którą mu się wepchnie, albo Ty jesteś cyborgiem, weszłaś mi do głowy i spisałaś moje myśli w taki sposób, że mogłabym jedynie marzyć by kiedyś zrobić to lepiej.
    Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy zobaczyłam tytuł, to pomyślałam że wkurzyłaś się bo ktoś ci wytknął że masz bałagan w pokoju, albo coś w tym guście XD Na szczęscie pierwsze zdanie wyprowadziło mnie z błędu (chociaż w sumie... post o bajzlu w pokoju mógłby być ciekawy)
    Jak zwykle ujęłaś wszystko super perfekcyjnie i nie mam nic więcej do dodania. Mam za to pytanie: czy do napisania tego posta zainspirowała Cię pamiętna dyskusja pod postem o IŚ? Czy to tylko mój zwyrodniały mózg tworzy teorie spiskowe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Między innymi tak było. Już dawno planowałam napisać na ten temat, dyskusja trochę przyspieszyła ten proces :).

      Usuń
  5. Tak, tak, tak! Nie mogłabym się bardziej zgodzić z Twoim postem.
    Wiele przeżyłam w internetach, bo mam to nieszczęście, że "Zmierzch" to książka, od której zaczęłam czytanie. Na domiar złego One Direction, Amy McDonald, Ozzyego Osbourne'a i Marka Grechutę mam na tej samej playliście. Ach i ostatnio zrobiłam sobie maraton filmów Disneya, zaraz po tym, jak przeczytałam po raz setny "Anię z Zielonego Wzgórza."
    Przyznaję się, też lubię syf. I nikt mi nie zabroni. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się wypowiem inaczej. Bardzo mnie zasmuca, że poniżasz w ten sposób fanów książek/seriali/filmów, które są uznawane są klasyki i arcydzieła. Uwierz, że tacy ludzie też czerpią z klasyków i kultowych dzieł przyjemność, tylko na... Wyższych obrotach, że tak to nazwę :) Po prostu wolą poczytać coś, co ich zachwyci i absolutnie olśni, z przesłaniem i głębią. Niektórzy już tak wolą, przeżyć coś bardziej złożonego niż zwykły romansik dziewczyny z wampirem, dajmy na to (choć każdemu wolno lubić to, co chce). Fajnie, nastały czasy, w których to ci, którzy wolą inteligentniejszą rozrywkę są urągani przez tych, którzy twierdzą, że lubią "syf". Syf, jak to określasz, bywa nudny, bywa chaotyczny i bywa sztampowy - a jeśli ktoś widzi te wady, to po prostu nie może tego strawić i fejspalmuje na każdej stronie i nara. Jeśli czujesz się urażona, to naprawdę nie wiem, co na to poradzić. Tak to już jest, każdy ma inny gust i każdy inne rzeczy będzie lubił - to trochę hipokryzja, mówić, że mogę lubić co mi się podoba a tamci, co lubią te "prawdziwe", "złe" nadarcydzieła to szatany i idioci (no bo jak to można nie lubić syfu?!). Ten post to jeden wielki naskok, pewnie nawet wiem, gdzie leży źródło tych negatywnych emocji - dokładnie chyba Twój post O czym są Igrzyska Śmierci?, gdzie chyba nie do końca udało ci się uwiarygodnić argumenty, dlaczego są one takim fenomenem. Jeśli coś lubisz - to po prostu to lub - jeśli czerpiesz z tego fun, to dobrze, ale ja dodam do tego tylko tyle, że istnieją ludzie, którzy w książkach i filmach szukają czegoś więcej niż funu. Jeśli do nich nie należysz - proszę, uszanuj to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz mi, gdzie kogokolwiek obrażam i mówię, że nie wolno lubić klasyki. Sama czytam zarówno "syf", jak i ambitniejsze dzieła. Post mówi o tym, że można lubić wszystko i nikt nie ma prawa mówić ci, że nie wolno ci czegoś lubić i to bez różnicy, czy lubisz klasykę czy nie. I, o mój Boże, powiedz, gdzie mówię, że trzeba coś lubić? Szczególnie książki z dna?
      Ja tak tylko przypominam, że jakoś w maju napisałam post o tym, że klasykę należy szanować, a nie obrzucać błotem.
      "gdzie chyba nie do końca udało ci się uwiarygodnić argumenty" - nie wypowiadałam się nawet na ten temat, więc faktycznie - nie udało mi się :).
      Proszę, nie doszukuj się czegoś, czego nie ma i nie wciskaj mi w usta nie moich słów. No chyba że to po prostu nieumiejętność czytania ze zrozumieniem.

      Usuń
    2. A wydawałoby się że czytając wielkie i głębokie dzieła, trzeba umieć zrobić to ze zrozumieniem ;)

      Usuń
    3. Nie wypowiadasz się źle na temat klasyków - wypowiadasz się pejoratywnie na temat ludzi, którzy je lubią. Mój komentarz w całości jest właśnie o tych ludziach, a za kontrargumenty podaję cechy tych "syfów" (tak to nazywasz) i tych "arcydzieł". Jednym słowem nie skarżę na to, że poniżasz klasyki, a że ludzi, którzy są ich fanami

      Usuń
    4. Nigdzie nie miałam tego na myśli. Piętnuję zupełnie inne zachowanie. Nie jestem w stanie ustosunkować się do twojego zarzutu, jeśli nie podasz konkretnego przykładu.

      Usuń
    5. A choćby "Tu nie ma miejsca dla prawdziwych fanów jedynych słusznych książek"? W poście o nieszczęsnych IŚ. W powyższym poście krytykujesz ogólnie postawę takich ludzi do tego "syfu", skoro nie potrafisz mi odpowiadać na komentarze, to o czym innym napisałaś tego posta jak nie o wkurzającym zachowaniu fanów "tych lepszych dzieł"? Owszem, jest też coś o tym, że każdy może lubić to co chce, lecz podbudowane jest to głównie atakiem na wcześniej wspomnianych fanów klasyków.

      Usuń
    6. Krytykowanie zachowania to nie jest atakowanie ludzi.
      I tak, nie ma miejsca dla takich ludzi na tym blogu. Nie ukrywam tego, ponieważ staram się tu budować przyjazną atmosferę i nie potrzebuję ludzi "lepszych", którzy czują się lepiej, bo czytają lepsze książki czy z jakiegokolwiek innego powodu. Otwarcie mówię o tym w postach. Powiesz mi pewnie, że to hipokryzja, bo "atakuję ludzi". Nie, ja daję zielone światło tym, którzy zostaliby zaatakowani gdzieś indziej, a przy tym nikogo nie obrażam. Jeśli moje intencje zostały źle odebrane, to trudno. Zawsze piętnuję tylko zachowania, nigdy ludzi.
      Jeśli przyszłaś tu kontynuować dyskusję z IŚ, to spróbuj z kimś innym.
      Dziękuję za rozmowę, przykro mi, że się nie rozumiemy i serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    7. Wybacz, że się wtrącę, Anonimku, ale:
      1) Alicja NIE KRYTYKUJE ani klasyki, ani ludzi którzy ją czytają, tylko tych, którzy uważają, że można lubić ALBO jedno ALBO drugie i nie ma opcji, żeby "klasykę" i "syf" pogodzić.
      2) Ten post nie ma na celu krytykowania osób, a jedynie zachowania. Tak samo jak ten o IŚ. A np. twierdzenie, że jak lubisz Chopina to nie możesz już słuchać Justina Biebera (owszem, to rzadki przypadek, ale jednak tak bywa) jest zachowaniem krzywdzącym. Tak samo, jak pisanie, że fani czegośtam są lepsi od fanów innego czegoś.
      3) Bardzo miło się krytykuje, kiedy nikt nie wie, jak się nazywasz ani gdzie pisujesz. :)
      4) Twoje argumenty to zdania wyrwane z kontekstu, których sens w poście był zupełnie inny.
      5) Miło, że w książkach i filmach szukasz czegoś więcej. Ja też szukam. Ale czasami chwila funu też się przyda. A w tym momencie to właśnie Ty nie szanujesz tych, którzy szukają tylko funu, a nie na odwrót.
      Pozdrawiam i życzę udanego wieczoru. :)

      Usuń
    8. Popieram Anne (ten moment kiedy jesteś na blogu, więc zamiast wcisnąć "lubię to" musisz komentować...)

      Usuń
    9. Mówcie sobie, co chcecie, jak dla mnie ten cały manifest z tym, że "wolno nam lubić, co chcemy" to jedno wielkie usprawiedliwienie i dosyć niewyszukany rodzaj obrony przed fanami, jak to nazywacie jedynych słusznych książek, albo przed krytyką Waszych ulubionych książek... Krytyka istnieje, świat się nie zawalił, jeśli ktoś coś złego powiedział na Twój obiekt uwielbień. To tylko książki, nie sprawa życia i śmierci. Nic się, rany, wielkiego nie dzieje.

      Usuń
    10. Czy ty w ogóle czytasz, co piszemy czy tylko lecisz wzrokiem?
      "Każdy ma prawo do własnego zdania tak długo, jak nie obraża innych ludzi, dlatego możesz sobie twierdzić, że Zmierzch jest najgorszą książką wszechczasów, ale nie możesz twierdzić, że uważanie inaczej jest głupie i wszyscy fani to skretyniałe dzieciaczki, które nic nie wiedzą o książkach."
      Zmierzch jest do dupy i nigdy nie powiedziałam, że to moja ulubiona książka. Znowu wciskasz mi w usta niemoje słowa.
      Jaki obiekt uwielbień?
      Czytam i ręce mi opadają. Krytyka istnieje, tak, ale ta twoja nawet o nią nie zahacz, bo przyszłaś tu tylko po to, żeby móc się nie zgodzić i narobić dymu.
      Nie po to się produkowałam, że widzę wady tych książek, żebyś teraz mi wmawiała, że to obiekt moich uwielbień i nie umiem przyjmować krytyki. Naprawdę, jeśli masz problem z tym blogiem, to go po prostu nie czytaj, przecież nikt nikogo nie zmusza. Wszyscy będą szczęśliwsi.

      Usuń
    11. Wow, znowu wytrąciła ci argumenty, czego się teraz bezpodstawnie przyczepisz?

      Usuń
    12. Alicjo kocham Cię <3 Cudowny post, serio. Czytanie go sprawiło mi ogromną przyjemność, dziękuję :D

      Usuń
    13. O, i również uważam że post o bałaganie w pokoju mógłby być ciekawy :D

      Usuń
  7. Kurczę, że tak się wyrażę, gdzie ja napisałam, że ty lubisz Zmierzch? Ja za zmierzch aka zwykły romansik dziewczyny z wampirem dałam za przykład mało złożonego dzieła. Wiem, co piszę, nie dam sobie nic wmówić, czego nie mówiłam. Krytyka książki to nie jest namawianie na nic kogoś, ani zabranianie nikomu czegoś, tylko własna opinia. Pisząc tutaj miałam nadzieję, że popiszę z osobą w moim wieku, jak sądzę też lubiącą książki, nie ma znaczenia, czy piszę z anonima czy nie. Post jest nie na temat, jeśli miał być odpowiedzią na komentarz pod postem o Igrzyskach - nigdy z nikim nie podyskutujesz, jeśli będziesz próbowała pomijać główny temat. Krytyka Igrzysk to nie jest jakiś manifest osób lubiących ambitniejsze książki, to tylko opinia, że się tak powtórzę. Nie musisz z nich robić potworów, a już szczególnie, jeśli nikt Cię nie obraził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj swój pierwszy komentarz, potem wiadomość nad okienkiem komentowania i odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego dyskusja między nami jest niemożliwa i dlaczego kończy się w tej chwili.
      Miłego dnia życzę.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  8. Lol :D. Skąd ty wzięłaś Igrzyska, diewczyno? Zupełnie nie o tym jest ten post. Tamten temat jest już zakończony, a ty przestań szukać dziury w całym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poszukaj tu w komentarzach, co zainspirowało autorkę posta do napisania go. :P Dyskusja o Igrzyskach, co mija się z tematem postu.

      Usuń
    2. Jezus Maria, gdzie? Gdzie napisałam, że mnie ta dyskusja ZAINSPIROWAŁA do napisania tego postu? "Między innymi taki było" oznacza "Tak było"? Nie. Dyskusja przyspieszyła publikację, bo planuję posty ze sporym wyprzedzeniem. I jakim prawem oceniasz, czy post jest na temat? Naprawdę, skończ już z tą dziecinadą, post wyszedł na dokładnie taki temat, na jaki chciałam, żeby był i NIE JEST odpowiedzią na nic. Dziękuję za uwagę i mam nadzieję, że chociaż ten komentarz jesteś w stanie zrozumieć.

      Usuń
    3. Zrozumieć? Przeczytać, odpowiedzieć na inny mówiąc, że odpowiada na ten, ale ze zrozumieniem będzie ciężko.

      Usuń
  9. Gównoburze nawet na deszczach [*]

    OdpowiedzUsuń
  10. #takbyło #pamiętamtądramę #fajnypost #ajazawszemamsyfwpokoju

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).