Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



poniedziałek, 15 lutego 2016

Jaka powinna być ekranizacja?

Przygotujcie się na wstrząs.                                                                              
Zaczynamy od tego, co lubię najbardziej: od zdradzenia mitycznej prawdy.

Otóż: ekranizacje nie są po to, żeby fani książki mogli się wybrać do kina i podjarać raz na jakiś czas. Ekranizacje są po to, żeby na nich zarobić, a żeby tak się stało, musi to być normalny film dla wszystkich. Dlatego, proszę, wybijcie sobie z głowy marzenie o ekranizacjach będących 1:1 przełożeniem książki. O Boże, jakie to by było nudne. I jakie długie. Powodzenia w kinie.

No dobra, no to co ekranizacja może zmieniać? Według mnie... wszystko. Tak długo, jak konkretna zmiana jest czymś umotywowana, a nie to, co odwalili w Kosogłosie, bo tak. Bądźmy szczerzy - nie wszystko da się pokazać na ekranie. Albo nie. Inaczej. Nie wszystko da się pokazać na ekranie w ciekawy sposób. Tak samo nie każda scena przeniesiona na papier będzie tak samo emocjonująca. Przypuszczam, że każda pisząca osoba zna to uczucie, kiedy musi zrezygnować z jakiejś sceny, bo choć w głowie wygląda pięknie, to ubrana w słowa pewnie okaże się fiaskiem. To jest normalne.

Mówiąc wszystko, wcale nie przesadzam, bo choć bardzo często taki zabieg okazuje się do dupy (Percy Jackson), to na przykład Pretty Little Liars, tak do czwartego sezonu, podobało mi się o wiele bardziej niż książki. Obecnie serial dopadł podobny problem, co pierwowzór, ale zawsze będę mile wspominać początki. A oprócz postaci i wątku A, nie mają ze sobą zbyt wiele wspólnego. Nie jestem wielką fanką takich rozwiązań, ale tak długo, jak film jest dobry, jestem skłonna bardzo dużo wybaczyć, a kiedy idę na film, oceniam film, a nie to, jak bardzo podobny jest do książki.
Nie twierdzę też, że ekranizacja podobna do książki jest zła, broń Boże! Bardzo, bardzo, bardzo podobało mi się Gwiazd naszych wina i ta jedna większa zmiana - wyrzucenie wątku byłej Augustusa, której imienia nigdy nie pamiętam - też wyszła, moim zdaniem, na dobre filmowi. To chyba jedna z najbardziej podobnych ekranizacji, jakie znam i przy okazji jedna z najlepszych, jakie widziałam.

Dla mnie bardzo ważny jest klimat - film powinien oddawać klimat książki. Posłużę się tu przykładem Księcia Półkrwi. Moim zdaniem 3/4 książki jest utrzymane niemal w sielskim klimacie, Harry przeżywa miłosne rozterki, Ron użera się z Lavender, Hermiona się boczy, ktoś od czasu do czasu ma jakiś atak czy coś się komuś dzieje, ale generalnie to chyba najlżejsza do pewnego momentu część. Spójrzcie na Komnatę Tajemnic. Tam w każdym rozdziale jest, jak my to mówimy, przypał. Może jakoś źle odczytuję Księcia czy coś, ale wiem, że nie jestem w tym zdaniu osamotniona. Do czego zmierzam - twórcy filmu starali się go na siłę domrocznić, jakby końcówka nie wystarczyła. Muzyka, kolory, wszystko jest takie... przygnębiające. I nawet pomijając bezsensowne zmiany (kompletnie głupi i bezcelowy atak na Norę), to jest to, moim zdaniem, najgorszy film o Harrym. Tak samo głupią zmianę w Kosogłosie jestem w stanie wybaczyć, bo film ma odpowiedni klimat.

Wiecie, próbować powiedzieć, jaka powinna być ekranizacja, to jak próba powiedzenia, jaki powinien być jakikolwiek film. Na przykład nie lubię ekranizacji kryminałów - co to za radość, kiedy znasz już rozwiązanie zagadki? Czyli o wiele chętniej obejrzę film na motywach - jak serial Sherlock, który jest mocno inspirowany opowiadaniami Doyle'a, ale mimo tego zaskakuje. I dlatego argument jak najbardziej podobne!!1!! trochę się tu wali. Na przykład And than there were none jest bardzo fajnym serialem, podobnym do książki, a jednak trochę się wynudziłam, bo wiedziałam, co i jak. Ot, taki niuans.

Dlatego nie oceniam pod względem podobieństwa. Oceniam film, nie ekranizację. A jak film jest dobry, to problemu nie ma, choć czasem pozostaje smutek, że nie było tak, jak się chciało. No trudno. Nie można mieć wszystkiego.



15 komentarzy:

  1. O, racja, Percy byl do dupy. Nie podobał mi się, zanim wiedziałam o istnieniu książki (a obecnie Rick to mój ulubiony autor). Szkoda, bo ta seria miała potencjał :(
    Ja np. nie rozumiem, czemu wszyscy uwzięli się na Hobbita. Jak dla mnie film jest epicki, a jako ekranizacja też jest całkiem spoko (w porównaniu do takiego Eragona...). A jednak wszyscy się czepiają, że wątek miłosny, że Legolas, że Tolkien się w grobie przewraca. Eee tam, oglądało się przyjemnie :-)
    Sherlock to absolutne mistrzostwo, nawet dla mnie (a opowiadania czytałam już mają ok. 10 lat) - a przecież lubię wierne ekranizacje ;)
    Nie wiem, o co ci chodzi z Kosogłosem, bo chyba nie o pocałunek Hayffie (nie wiem, dla mnie to był mało istotny element). Książkę czytałam dość dawno.
    Harry Potter jest dla mnie fajnym filmem, książka też jest świetna, ale czytałam ją dawno (3, 4 lata temu?) i chyba muszę sobie odświeżyć. Ale tym razem w oryginale! :D
    Troszkę zmienione ekranizkacje są fajne, chyba że z ciekawej książki robi się schematyczną bajeczkę (Percy, Eragon). Ale i tak wyznaję zasadę - najpierw książka, potem film, bo lubię użyć wyobraźni, sama wymyślić wygląd miejsc itp. (np. Hogwart to dla mnie tylko Hogwart z filmu, niestety). No i słaba ekranizacja potrafi zrazić do książki :-(
    Ogółem - super post :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi o to, że w filmie Katniss ucieka do Kapitolu - bez treningu, bez pozwolenia, totalnie na yolo. A tam wszyscy witają ją z otwartymi ramionami w drużynie gwiazd. No coś mi się tu ewidentnie nie klei.

      Usuń
    2. A, to faktycznie racja.
      Jestem tak niespostrzegawcza... xD

      Usuń
  2. Jak dla mnie to ekranizacja powinna być przede wszystkim dobra jako film. Powiedzmy sobie szczerze, gdyby nakręcić film do przesady zgodny z książką to by po prostu ssał xD W gruncie rzeczy to tyle mam do powiedzenia, bo tak naprawdę tylko tyle wymagam. Oczywiście, zgodność z książką jest ważna, ale jeśli twórcy zmienią to i owo, oby sensownie, to nie mam nic przeciwko ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo trafne, w pełni się zgadzam :3 No, Alicjo kochana, jak zwykle tak mało zostawiasz nam do dodania-jedynie wspomnę o Władcy Pierścieni i Hobbicie. Oglądało się je świetnie, a książki z przykrością i wstydem przyznaję że chwilami mnie nudziły :C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No patrz, a ja zawsze mam wrażenie, że nie wyczerpałam tematu :/

      Usuń
    2. A ja zawsze mam wrażenie, że tak wyczerpałaś temat, że nie mam co napisać w komentarzu XD

      Usuń
    3. Niee, w większości postów o czymś zapominam XD

      Usuń
    4. Jak to możliwe, że zapominam? Cóż, nie zapisuję, o czym chcę napisać i potem zawsze pluję sobie w brodę, że coś pominęłam :v.

      Usuń
  4. To niemożliwe, żeby jakaś dwugodzinna ekranizacja miała wszystkie sceny i szczegóły z x-stronnicowej książki. Niestety taka prawda :/ A może nie niestety?
    W każdym razie dobra ekranizacja nie jest idealnym odzwierciedleniem książki.
    Moim zdaniem film musi się jakoś trzymać kupy i najlepiej by było, jakby mało było zmienione. Można pominąć jakieś wątki, zmienić jakieś sceny, ale żeby to miało jakiś sens.
    No na przykład w Kosogłosie, tak jak pisałaś, Katniss wsiada sobie do poduszkowca i jest super, jest żołnierzem, ma swoją drużynę... Co nie zmienia faktu, że bardzo mi się podoba ten film XD
    O tak, GNW jest świetne *.* Też nie mogę zapamiętać imienia byłej Augustusa! Nie jestem sama, yay! ^^
    Percy - szkoda gadać. Może jako film jest fajny, ale jako ekranizacja, to za bardzo dobiega od książki :/
    Powiem szczerze, że jak byłam mniejsza, to nie przepadałam za ekranizacją Kamienia Filozoficznego. Nie wiem czemu XD Od początku kochałam książki Rowling, no ale. Dopiero później się przekonałam (oglądając inne ekranizacje), że ta nie jest taka zła XD Teraz uważam, że te pierwsze części, kiedy Harry był jeszcze mały, są lepsze. Ale to tylko moje zdanie. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. * za bardzo odbiega
      Dopiero teraz zauważyłam literówkę, wybacz D:

      Usuń
  5. Zgadzam się w 100%, choć czasem gdy w ekranizacji pominie się jakiś waży wątek, wychodzi słabo...

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja lubie podobne ekranizacje i wkurzaja mnie zmiany. I co?

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).