Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 12 lutego 2016

Jak czytać statystyki na Bloggerze?

Nie piszę o technicznych rzeczach, bo się nie za bardzo znam na tym, a moim największym osiągnięciem w zakresie grzebania w blogowych bebechach jest szablon WD. Ale dzisiaj znowu zobaczyłam, jak ktoś nie wie, o czym mówią jego własne statystyki. I żyłka pękła.
Jeśli nie masz bloga i tak możesz sobie czytnąć, będziesz wiedzieć, kto cię oszukuje :).

Statystyki są trochę rozsiane, więc przeklikamy się przez wszystko i wszystko sobie powiemy. Najważniejsza jest oczywiście zakładka "Statystyka" i to od niej zaczniemy. Klikamy i wyświetla nam się podgląd ostatniego tygodnia. Osobiście nie przepadam za podglądem tygodniowym, bo wydaje mi się mało przejrzysty, ale to taka moja mała fanaberia.
To, co zaznaczyłam na żółto, to zakres, jaki obejmuje pokazany wykres i inne ramki. Czyli "ostatni tydzień" nie odnosi się do przedziału poniedziałek-piątek (bo dzisiaj jest piątek), tylko piątek-piątek. Tak samo "ostatni miesiąc" nie mówi o czasie 01.02-12.02, tylko 14.01-12.02, a "Dzień" nie mówi o czasie od północy do teraz, tylko od tej samej godziny dnia poprzedniego (plus minus jedna godzina) do teraz.

Statystyki od początku miesiąca do teraz znajdują się na wykresie "Wszystkie okresy".
Różnica tych dwóch liczb jest dość spora, a wynika właśnie z tego, że na wykresie pokazane są statystyki za luty, a na pasku z boku i w zakładce "Miesiąc" pokazuje się liczba obejmująca przedział 14.01-12.02.
Dochodzimy do momentu najważniejszego, czyli co ta liczba w ogóle oznacza. 4 059 to liczba wyświetleń bloga w czasie 01.02-12.02 od północy do teraz (godzina czternasta, kiedy pisze te słowa). To wiemy. Ale definicja "wyświetleń" może już nie być taka jasna. Zatrważająco wiele osób myśli, że to liczba osób, które odwiedziły bloga. Nigdy w życiu. Weźmy taki styczeń - Wiosenne deszcze wyświetlono 12 287 razy, ale tę liczbę wygenerowało około 975 osób. Tak wielka to potrafi być różnica. Blogger nie udostępnia danych na temat unikalnych użytkowników (czyli właśnie pojedynczych osób wchodzących na stronę), dlatego swojego bloga podłączyłam do Google Analytics. Nie ma opcji, żeby ktoś tę liczbę wyczytał z Bloggera, po prostu się nie da i jeśli tak myślałeś, to przestań i zacznij jeszcze innych nawracać, bo jeśli ktoś utożsamia liczbę wyświetleń z liczbą ludzi, to zwyczajnie kłamie i tyle. Nawet jeśli nie wie. Niech się dowie, a nie rozpowiada, jaki to on popularny.

No, wracamy do definicji wyświetlenia. Przeczytałam kiedyś takie ładne porównanie do domu. Nie ja to wymyśliłam, ale skorzystam, bo naprawdę działa.
Twój blog to dom. Odwiedzają go różni ludzie. Liczba osób, które go odwiedziły, to unikalni użytkownicy. Liczba odwiedzin w domu to liczba wizyt i liczy się jako jedna od momentu wejścia gościa do jego wyjścia, niezależnie od tego, ile czasu spędził i w ilu pokojach był. Jeśli po wyjściu wejdzie drugi raz, zaliczy drugą wizytę. Blogger również nie podaje wizyt. Wreszcie wyświetlenia, czyli liczba odwiedzin w poszczególnych pokojach. Nie w całym domu, tylko w pokojach, czyli wszystkie posty, podstrony i tak dalej. Jeśli wpadam do ciebie raz, wchodzę na stronę główną, czytam losowy post i wypadam, to jestem jednym użytkownikiem, który nabił jedną wizytę i dwa wyświetlenia.
Proste?
W końcu takie będzie :).

Wracamy do "Statystyki". W menu po prawej macie różne zakładki, poklikamy trochę.
Przegląd to to, co właśnie oglądaliśmy. Niżej mamy posty i tam możemy zobaczyć kilka najczęściej odwiedzanych stron w danym okresie. Wyświetlenia dla każdego jednego posta znajdziecie w zakładce "Posty" - tej drugiej ze spisem wszystkich postów. Liczby w tych dwóch zakładkach czasami mi się nie zgadzają i nie mam pojęcia z czego to wynika. Ale to naprawdę bardzo rzadko, tylko przy jednym jedynym poście różnica jest dwukrotna. Jakby ktoś posiadał mityczną wiedzę, skąd to się bierze, to będę wdzięczna, jeśli się podzieli.

Dobra, dalej. "Źródła ruchu sieciowego" mogą być ciekawe, ale nie zdziwcie się, jeśli strona świeci pustkami. Generalnie znajdziecie tam najpopularniejsze strony, które do was odsyłają - stąd wiem, kto do mnie linkuje, o. Oprócz tego są też "Wyszukiwane słowa kluczowe", czyli to, co ludzie wpisują w Google, żeby was znaleźć, choć nierzadko wpadają do was przypadkiem, szukając czegoś zupełnie innego. Ten system ma sporo wad i w Google Analytics łatwiej się tym operuje, ale jeśli strony tam wypisane nigdy się nie zmieniają, to nie łudźcie się, że Analytics pokaże coś więcej.

Aha, różnica między "Adresy URL odsyłające" a "Witryny odsyłające" jest prosta: ta pierwsza kategoria to konkretny adres konkretnej strony, która do was odsyła (np: "http://www.slodkiflirt.pl/profil/Ayssa"), a ta druga to ogólna strona, strona główna , że tak to nazwiemy ("http://www.slodkiflirt.pl/").

Dalej są "Odbiorcy", no to proste, dane na temat osób, które was odwiedzają: kraj, przeglądarka i system operacyjny. Ja nie przykładam do tego wielkiej wagi. To, że mam kilkadziesiąt wyświetleń z Malezji czy skądś, nie znaczy, że ludzie z Malezji chcą mnie czytać i trzeba wpakować Google Translate na stronę, lol. Przez jakiś czas notowałam wejścia z Google Play i starałam się znaleźć ich źródło - przekierowywało mnie na stronę jakiejś rosyjskiej aplikacji i nie mam pojęcia, gdzie tam mógł być link do Deszczy (szukałam uparcie, ale nie znalazłam), a wejścia z Rosji się nabijały. Jednorazowe, przypadkowe, nic nieznaczące wejścia z Rosji.

Co można wyczytać ze statystyk? Dużo, nawet z tak okrojonych, jak te na Bloggerze. Przede wszystkim wiem, jakie posty lubicie. Komentarze nie zawsze są tu dobrym wyznacznikiem, chociaż dobrze wyglądają i bardzo je lubię i biorę zawsze pod uwagę. Spójrzcie na ten gadżet z boku - tylko sześć z tych postów ma więcej niż 15 komentarzy. Wyróżnia się tu "Oryginalne potterowskie fan fiction?!", które pobiło rekord i dodatkowo jest w czołówce wyświetleń.

Wiem też, że mój najpopularniejszy post, czyli "Jak napisać poczytne fan fiction?" sporo ze swoich wejść zdobył przypadkowo, z Google, a osoby, które szukają "jak napisać dobre fan fiction" raczej się na tym blogu nie odnajdą. Dlatego lepiej dla mnie "inwestować" w posty podobne do innych popularnych, bo zależy mi na ludziach, a nie cyferkach.

Poza tym można się dowiedzieć, jaka godzina publikacji będzie odpowiednia - kiedy jest największy ruch na stronie. W zakładce "Dzień" znajdziecie wykres godzinowy. Mój dzisiejszy akurat odbiega od standardowego, ale normą jest u mnie, że do dwunastej ruch to praktycznie zero, potem do piętnastej sporadyczne wejścia (kilkanaście, czasem kilkadziesiąt na godzinę) i dopiero od szesnastej do dwudziestej pierwszej coś się dzieje. Dlatego staram się publikować około siedemnastej i to się zazwyczaj sprawdza. Chociaż miałam raz niewytłumaczalny przypadek, kiedy post wisiał cztery dni z dwoma komentarzami, a potem nagle posypało się kilkanaście i wbił się do najpopularniejszych. Magia.
I to chyba tyle, mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam i mam nadzieję, że coś rozjaśniłam :).



17 komentarzy:

  1. Ciekawy post :) Większość rzeczy wiedziałam, ale fajnie, łopatologicznie to wyłożyłaś. Nie miałabym nic przeciwko większej ilości takich postów (może wyewulowałyby w jakiś poradnik?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to są proste rzeczy, nic dziwnego, że wiedziałaś :D.
      Ale o czym ja mogę pisać poradnik?

      Usuń
    2. Choćby o tym Google Analytics.

      Usuń
    3. Nie za bardzo, korzystam tylko z podstawowych opcji i cały ten portal to nadal dla mnie zagadka.
      Ale jak będzie zainteresowanie, to mam pomysł na kilka innych technicznych postów :).

      Usuń
  2. Ode mnie masz w takim razie i duuużo wizyt i wyświetleń, bo gdy mi się nudzi, to znaczy gdy powinnam się uczyć potrafię zająć się czytaniem starych postów a szczególnie 'książka-lek na śmierć' (mój ulubiony, z milion razy go czytałam <3) Gdy skomentuję co parę minut od nowa wchodzę na bloga żeby zobaczyć czy pojawił się jakiś nowy komentarz, lub czy mi odpowiedziałaś C: Podejrzewam że wchodziłabym tu też z 5 razy dziennie żeby zobaczyć czy dodałaś coś nowego, ale oszukałam samą siebie i za każdym razem gdy dodasz coś na fb dostaję powiadomienie :v

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej <3.
      Tylko wiesz, z tym Facebookiem, to ja lubię eksperymentować i często wrzucam posty z kilkugodzinnym opóźnieniem...

      Usuń
  3. Fajny, przydatny post. Ja na statystyki nie zwracam bardzo dużej uwagi, bo się w tym do końca nie odnajduję, ale może wreszcie zacznę coś ogarniać xD
    Ja na przykład miałam przez ostatni tydzień więcej wyświetleń w Niemczech niż w Polsce. I o ile nigdy mnie nie obchodziły te wszystkie Stany, Francje itd. (aczkolwiek ciekawe, skąd to się bierze) o tyle to mnie nieco zdziwiło :D
    Bardzo fajny poradnik. Mogłabyś pisać takich więcej, chętnie bym czytała! :D
    Muszę chyba poczytać więcej o Google Analytics, zaciekawiłaś mnie i muszę sprawdzić, z czym to się je :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ala, bogowie, nie byłabym w stanie reaktywować moich blogów bez ciebie, bardzo bardzo mi pomogłaś. Ostatnio już nie chciałam ci się narzucać, a tu nagle piszesz post, w którym rozwiewasz moje kolejne wątpliwości. XD Znaczy- na razie wszystko ogarniam, ale znasz moje ogarnięcie, prędzej czy później męczyłabym cię i o to. Złota kobieta z ciebie i w dodatku z szóstym zmysłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męcz mnie zawsze, jak masz wątpliwości, może się sama czegoś nauczę, próbując naprawić twój problem :).
      No i mi to schlebia XD.
      Same dobre rzeczy!

      Usuń
  5. Są dwie opcje (a) przegapiłam to w poście ze zmęczenia i braku ogaru (b) już tego nie ma, ale jeszcze jakieś dwa lata temu kochany blogger do wejść na bloga wczytywał mi moje własne i na początku strasznie mnie dziwiło, skąd mam tyle wyświetleń, gdy zmieniałam szablony. To się gdzieś dawało wyłączyć. Nie wiem, aktualnie w tym nie siedzę, ale coś mi się przypomina, że kiedyś tak było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, jest, trzeba kliknąć "Nie uwzględniaj własnych wyświetleń", tyle że ostatnio to trochę szaleje.

      Usuń
  6. Wow, bardzo mi pomogłaś! Jak sama pewnie wiesz, masz duże doświadczenie i fajnie by było, gdybyś wrzucała więcej takich "poradników"? Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha! I zapomniałam dodać, że rzeczywiście szablon genialny!

      Usuń
  7. Świetny post, jak zwykle :P
    Przydatny poradnik, mam nadzieję, że będzie więcej ;)
    Jak prowadziłam bloga, to zwracałam uwagę na tę statystykę i nawet uważałam, żeby moje wyświetlenia się nie liczyły. Jak to było dawno temu...

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie podsumowane:) a co z przekierowaniem na fb w źródłach ruchu sieciowego? Jakim cudem skoro nie mam podłączenia z nim, a mam jedno polubienie?

    OdpowiedzUsuń
  9. Super post. Weszłam z google szukając właśnie ttego i wiem ze tutaj wrócę. Bardzo mi pomogłaś bo jestem początkująca zaledwie 1 post :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).