Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



niedziela, 7 lutego 2016

Follow4follow?

Kurczę, nigdy nie zrozumiem, jak kogoś mogą zadowalać tak zdobyci "czytelnicy", ale okej. Spoko. Jak mus, to mus. Ale jeśli już prosisz kogoś o pomoc, zrób to przynajmniej dobrze.
Wbrew tytułowi (nadałam taki, bo jakoś nie mam głowy do wymyślenia innego), nie będę się tu za bardzo rozwodzić nad całą akcją Follow 4 follow, bo to się nie sprawdza nigdy. Jeśli dostaniecie komentarz zakończony magiczną frazą "Obserwujemy?", to możecie go od razu wykasować, bo jak piękny by nie był, nie przedstawia żadnej wartości - taki osobnik wpadł do ciebie tylko dla własnej korzyści.

Ostatnio miałam inną sytuację - dostałam naprawdę bardzo miły i dobry komentarz. Autor zrozumiał opowiadanie i jeszcze mu się spodobało, a do tego skomciał - no czytelnik idealny! Ładnie podziękowałam, ochy i achy, no i dostaję odpowiedź na moje podziękowanie. Coś w stylu "Gratulacje, a teraz może wpadniesz do mnie i też mi pokomciasz? No i fajnie będzie, jak zaobserwujesz, hehe". Oczywiście, dobór słów był zdecydowanie ładniejszy, ale sens ten sam, naprawdę. I, kurczę, nie wyobrażam sobie bardziej chamskiej reklamy, bo poczułam się, jakby pochwalił mnie tylko po to, żebym weszła na jego bloga - co i tak zrobłam! - i skomentowała (co i tak chciałam zrobić, ale zmieniłam zdanie po tym komentarzu. Nie karmię spamerów). Kurczę, jak komuś zależy na mojej opinii, to spyta o to inaczej, napisze maila albo będzie cierpliwie komentować, aż się zainteresuję - serio, jeśli komentujesz często, to możesz mieć pewność, że przynajmniej trzy razy zlustrowałam twojego bloga z góry na dół, czasem też komentuję.

A z uwagi na to, że próśb o udostępnienia i inne formy pomocy dostaję coraz więcej, uznałam, że dobrze będzie napisać, jak prosić o pomoc, żebyś na początku wiadomości nie musiała pisać, że ci "głupio" albo "wstyd" i że "przecież każdy kiedyś zaczynał" (no, ja też dopiero zaczynam i co?).

Po pierwsze - nie bądź spamerem.

A spamerem można być na wiele sposobów. Przede wszystkim reklamowanie się po chamsku w komentarzach, na Facebooku czy inne "podczepianie się" pod bloga, oczywiście bez czytania, nigdy nie zadziała. Z mojego bloga takie akcje znikają, zanim w ogóle zauważy jest ktoś inny niż ja. A jeśli ja wejdę na bloga spamera, to tylko po to, żeby utwierdzić się w przekonaniu, że tej strony nie ma nawet po co reklamować, bo umrze w ciągu kilku tygodni/miesięcy albo prowadzona jest w stylu "zjadłam obiad, poszłam na spacer i kupiłam nowy telefon, hhi, a co tam u was?".

Po drugie - bądź czytelnikiem.

Do tego najlepiej aktywnym. Przypuszczam, że każdy bloger chętnie przychyli się do prośby kogoś, kogo zna z komentarzy czy kogoś, kto udziela się na Facebooku niż do zupełnie obcej osoby, która gorąco zapewnia, że "czyta od dawna", ale odzywa się dopiero, gdy czegoś potrzebuje. Takich "przyjaciół" to nikt nie lubi, prawda? 

Po trzecie - szanuj zasady

Na tym blogu nadrzędne są trzy zasady i są ładnie wypisane nad okienkiem komentowania. Inne (takie jak "sezonowcy" i "true fani") na pewno zna ktoś, kto czyta bloga w miarę regularnie i podświadomie się do nich zastosuje. Bo czuje "klimat" bloga. Ktoś, kto wpada tylko po to, żeby pospamować, najczęściej w każdym zdaniu łamie jakąś moją zasadę, a na koniec podpisuje się linkiem do bloga. Boże, jak ja tego nienawidzę. Jeśli nie usunęłam twojego komentarza z linkiem to najpewniej jest to twój pierwszy raz i przymknęłam oko, ale kolejne znikają z bloga, tym bardziej, jeśli są nikłej wartości. O ile w ogóle są jakieś kolejne. Wiem, że są blogerzy, który wręcz proszą o linki do waszych blogów. Ale zastanówcie się, czy chcecie pomocy od kogoś, kto nie tylko zaprasza spamerów, ale jeszcze robi im domowe ciasteczka i herbatkę. 
To samo tyczy się fanpejdży czy grup na Facebooku i tak dalej - jeśli nie można się reklamować, to nie można i już. Jeśli trzeba prosić admina o zgodę, to należy go spytać, zanim wrzucisz post. Jeśli nie ma w regulaminie nic o hashtagach, to je usuń, bo mechaniczna reklama na dwudziestu grupach też dobrze o tobie nie świadczy.

Po czwarte - reklamuj coś, co istnieje

Blożek z jedną notką nie istnieje. Nawet jeśli jest konkretna, a nie powitalna. Czego czytelnik ma tam szukać? Po co wracać? Doczytać poprzednie posty? Czy może co dwa dni będzie wpadać, czy ta cool blogerka, która ma taki świetny post powitalny, wreszcie napisała coś innego? Jeśli jesteś niecierpliwy (jak ja), to miej chociaż te głupie trzy posty. I pisz regularnie następne. Jeśli wysyłasz mi bloga, gdzie nie ma nic, to przepraszam bardzo, ale co ja mam udostępniać? Jeśli ta pierwsza notka jest naprawdę fajna, to poproś o udostępnienie tej jednej notki, a nie całego bloga, który poza fajnym szablonem nic nie przedstawia.
No i cóż - nawet jeśli link do twojego posta pojawi się na dwumilionowym fanpejdżu, to praktycznie nikt z tych ludzi nie zostanie z tobą, jeśli nie dasz im czegoś, do czego można wracać. A nikt nie wraca do notek powitalnych, szczególnie tych ambitnie zatytułowanych, jak "Hej!" albo "Start nowego bloga!", albo "Pierwsze koty za płoty!".

Po piąte - niech to będzie coś wartego reklamy

Okej, nie mogę mówić za wszystkich blogerów, ale ja na pewno nie udostępnię czegoś, co mi się nie spodoba albo nie przedstawia żadnej wartości dla moich czytelników. Z postem o koronkowych stanikach może lepiej uderz do blogerki modowej? Wątpię, aby reklama na moim skromnym fanpejdżu wiele ci dała.
Tak samo nie przejdą mikroskopijne czcionki, wymyślne fonty (najczęściej bez polskich znaków), pochylony cały tekst, jaskrawe tło i jeszcze bardziej jaskrawe na nim literki (albo wszystko ciemne) czy w jakikolwiek inny sposób nieczytelny blog. I to nie chodzi o to, że ja mam jakieś widzimisię, ale tego się nie da czytać, więc po kiego ja mam zachęcać do tego ludzi, którzy w jakiś tam sposób mi zaufali i chcą być na bieżąco z moim blożkiem (o ile to nie jeden wielki hatewatching)?

Po szóste - zachęć

Napisz coś, co zachęci do odwiedzenia twojego bloga, "sprzeda" go i odpowiedz na dwa pytania (nie zadając ich, oczywiście) - dlaczego warto udostępnić tego bloga i dlaczego warto go czytać. Bądź kulturalny i miły, nie sil się na profesjonalizm, kiedy piszesz do mnie. Do każdego człowieka podejdź indywidualnie. I najważniejsze - poproś, a nie rozkazuj.


To nie są rzeczy wzięte z kosmosu, to wszystko bierze się z ludzkiej kultury i poczucia porządku. Jeśli głupio się czujesz, prosząc o udostępnienia, spełnienie tych sześciu punktów powinno zmniejszyć to uczucie. W sumie możesz też spamować komentarzami i wiadomościami "Udostępnij! tuwstawlinkbloga,blogspot.com". Prawdopodobnie każdy człowiek będzie sukcesywnie się twojego spamu pozbywał. I go olewał. Bo udostępniać nikt nic nie musi i to ty musisz się postarać, aby ktoś to zrobił. Nie ma obowiązku, wręcz przeciwnie - raczej unika się stron, które witają nas pięćdziesięcioma reklamami innych stron.


Siódme i ostatnie - reklamuj

Jeśli spełniasz powyższe punkty (możesz nie spełniać punktów czwartego i piątego, jeśli bardzo zależy ci na kilku dodatkowych wejściach, ale dobrze to przemyśl), zostaw tutaj swoją reklamę. A co mi tam. Jeśli jednak nie spełniasz, komentarz zniknie, więc nawet nie próbuj.

Zróbcie dobry użytek z tej okazji, bo chętnie sobie wasze blożki poczytam :)



26 komentarzy:

  1. Chciałam napisać sarkastyczny komentarz o treści w stylu "super post. Zapraszam do mnie" A tu na końcu zachęta żeby reklamować. Alicjo, zawodłaś mnie. (Ale post naprawdę ciekawy i wydaje mi się, że bardzo przydatny :) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy taka zachęta. Raczej nie spodziewam się tłumu reklam czy coś :D.

      Usuń
  2. Bardzo fajny post :-)
    Ja u siebie pozwalam na podpisanie się linkiem do bloga, z zaznaczeniem, że komentarz ma być konstruktywny. Lubię odkrywać ciekawe blogi ^^
    Za to przerażają mnie te ogólne grupy typu "Blogerki", gdzie na każdym kroku widzi się "obs za obs"?
    Nie wiem, co komu po "obsach". Dla mnie nie są wyznacznikiem jakości. Już bardziej cieszą mnie komentarze. Wiem, że ciężko jest rozkręcić bloga (jak dla mnie to najgorsza część początku blogowania), ale wolę trzech wartościowych czytelników, którzy ciekawie komentują (bogowie, mam słabość do komentarzy!) niż trzydziestu "Fajny post. Zapraszam do mnie. Obs za obs?".
    Podsumowując - zgadzam się z tobą :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja i tak stalkuję wszystkich komentatorów, więc nie potrzebuję linków w komentarzach :P.

      Usuń
    2. a co jeśli zawsze komentuję jako anonimowy i jedyne co u mnie można przejrzeć to profil na fb?

      Usuń
    3. :( może powinnam zacząć tak...? chociaż niby to nic nie da, to jednak będzie wiadomo że ja to ja...

      Usuń
  3. Już lepiej nie mieć w ogóle komentarzy niż jakże znane dla większości blogerów "Super post, dziewczyno masz talent, oby tak dalej... zapraszam do mnie!!!". Ehhh, aż skóra cierpnie jak się na to patrzy... :/ :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam śmieszne wrażenie, Alicjo, że zakładasz z góry że wszyscy twoi czytelnicy mają blogi/piszą sami dla siebie, a ja tu wszytsko grzecznie czytam i jedyne co piszę to komentarze pod twoimi postami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieee, nie zakładam, ale ciężko, żeby post adresowany do blogerów pisać tak, żeby pasował do wszystkich :).
      No a pisaniu piszę dużo, bo sama piszę i mogę się na ten temat wypowiedzieć. A że te posty są czytane, to nie widzę powodu, żeby ich nie pisać, tym bardziej, że staram się je tak pisać, żeby i zwyczajni czytelnicy mogli się pośmiać czy coś wyciągnąć (wyjątek: posty jak Kompendium).
      Don't worry, teraz planuję więcej postów ogólnych :).

      Usuń
    2. ależ ja nie mam absolutnie nic przeciwko, a nawet czytanie tych postów sprawia mi przyjemność :) przeczytanie postu o Sherlocku pchnęło mnie do obejrzenia go, kto wie jak będzie z pisaniem? dobra kogo ja oszukuję...

      Usuń
  5. Komentator, o którym wspominałaś....
    Hmm... Chyba wiem o kogo chodzi (czy tych osób nie było przypadkiem 2? Jedna płci pięknej, druga brzydkiej?) i zdaje mi się, że to ja ich do Ciebie zaprosiłam... hyhy ^^"
    Ja u mnie (tu chciałam wstawić chamską reklamę, ale jednak nie XD) pod komentarzami mówię (*piszę XD), że chętnie sobie sobie kogoś odwiedzę, ale żeby ten komentarz coś wnosił faktycznie.
    Ciarki mnie przechodzą, gdy widzę: "Hejo! Jestem nowa/y na Twoim blogu! Świetny post! Zapraszam do mnie! ------> chcialam-wstawic-link-ale-zrezygnowalam.blogspot.com". Niby miłe, ale jak bardzo chamskie! A najlepiej, gdy jest jeszcze dopisek "Obs za obs? ;33". Kurrrcze no!
    Spotkałam się z czymś takim u mojej koleżanki (hyhy, pozdrawiam Lociu!), weszłam na bloga tej pani.... blog modowy, który ma TAK WIELE wspólnego z blogiem Loci, że aż w oczy gryzie ._.
    No ok, nie o wspólne cechy tu chodzi, ale to było po prostu chamskie. Widać było, że ta pani (właściwie dziewczyna, ale "pani" fajnie brzmi ><) nawet nie wie, o czym dokładnie jest blog mojej koleżanki, trafiła na niego klikając pierwsze lepsze cuś w google, a się reklamuje.... ykhym....
    O czym ja tu piszę. @_@" Miałam skomentować grzecznie post, powiedzieć po raz kolejny o moim uwielbieniu do Ciebie, a odwalam jakieś Historie Z Życia Kasi P. Z Cyklu Bolące Pośladki. ;w;
    No to tego... zapomniałam, co miałam jeszcze napisać, więc idę się uczyć (miałam to robić już o 13, ale co tam!), pozdrawiam~! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nope, chodziło mi o jedną osobę :)

      Usuń
    2. Ajajaj... a która płeć? ^^
      Bo jak mówisz o opku.... czyżby ta brzydka?

      Usuń
    3. Pozwól, że zachowam to dla siebie :)

      Usuń
    4. Ok :c
      (KasiaDetektyw: Wyłączenie)

      Usuń
  6. Miałam kiedyś blogaska z opkiem (nie mylić z blogiem z opowiadaniem) i nawet wtedy takie: "masz talent, wpadnij do mnie"; "follow 4 follow" itd. mnie wnerwiały. Przyznaję, ten blog był słaby. Ale te komentarze były jeszcze słabsze.
    Też kiedyś (o zgrozo!) podpisywałam się linkiem w komentarzach na innych blogach. Na szczęście mi przeszło! :D I usunęłam blogaska. :3 Został tylko na wpół porzucony blog o wymianie do USA, który ruszy, kiedy ja tam wyruszę.
    Jak zwykle super post. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ach, przypomniało mi się, jak kiedyś sama miałam bloga. Właściwie kilka. Reklamowałam się wszędzie :D Teraz żaden z nich nie istnieje i bardzo się cieszę. Może kiedyś założę nowego, nie wiem. W każdym razie, dobry poradnik :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Post podsumowuje dobrze cały temat :) Jednak na te reklamy i tak wchodzą 2% ludzi, które to przeczytało, a po zwiedzeniu bloga nie zostawiają znaku bytności (w typie komentarza itp.). Jeżeli coś co ktoś robi jest godne uwagi to prędzej czy później pewnie i tak zostanie odnalezione. Nie sądze, żeby w jakikolwiek sposób reklamy kogokolwiek zachęcały (oczywiście blogów, bo reklamy w telewizji itp. to zupełnie co innego).
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja najsmutniejszą sytuację miałam, kiedy jedna dziewczyna zaobserwowała mój blog, a następnie jeśli pisała jakiś komentarz to zawsze zostawiała adres swojego bloga mimo, że kilka razy zwróciłam jej uwagę, że tego nie toleruję. Po pewnym czasie wstawiłam link do jej bloga (bo nie był taki zły) i kolejny raz napisałam, żeby nie zostawiała jego adresu w komentarzach. Nie zaobserwowałam jej też, bo pisała o rzeczach, które zupełnie mnie nie dotyczyły.
    Po tamtym poście gdzie wstawiłam jej linka przestała komentować mojego bloga, a po pewnym czasie usunęła się też z obserwowanych. Czułam się jakby ktoś mi wymierzył policzek. Bo o ile normalne spamerskie komentarze się zdarzają (niestety) dosyć często, to w przypadku tej dziewczyny miałam nadzieję, że jest czytelniczką, bo blog jej się podoba, a nie bo może się reklamować (z resztą to żadna reklama na takim blogu, ale ok).

    OdpowiedzUsuń
  10. W sumie to nigdy nie komentuję, mimo że czytam, ale chyba zacznę... No bo tak: Kocham Wiosenne Deszcze!!!!!!!!!!!!!!!!!!! I na tym kończy się to, co chciałam zakomunikować, bo (nie wiem jak ty to robisz), ale zawsze kiedy coś napiszesz, to ja nie mam nic do dodania. I nie wiem czy komentarze pod każdym postem, w których wyrażałabym me uwielbienie do twojej osoby, byłyby satysfakcjonujące. W każdym razie w końcu się przełamałam i napisałam komentarz (duma mnie rozpiera). Tak więc pozdrawiam i życzę dobrej nocy, miłego dnia i tak dalej ;D
    PS: Rozważałam napisanie cholernie długiego komentarza, co cenie w Twoim blogu najbardziej, dlaczego jest według mnie taki fajny, ale zrezygnowałam. Może kiedyś o tym Ci napiszę, ale przy poście bardziej zbliżonym do tego tematycznie. (To wcale nie przez moje lenistwo, absolutnie ;]).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej, dziękuję <3. Pierwsze komentarze zawsze napawają mnie dziwną satysfakcją :D.
      Zapraszam pod post urodzinowy, chyba jest bardziej zbliżony tematycznie, chętnie przeczytam taki komentarz :D.

      Usuń
  11. Super post (jakoś się ciągle powtarzam, ale trudno ;_;)
    Jak miałam tego swojego bloga, to nie reklamowałam się za bardzo. Stwierdzałam, że takie (chamskie) reklamy są głupie i nie mają sensu. Miałam mało czytelników, ale to dobrze, bo dopiero zaczynałam XD

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się, obs/obs, like/like to beznadziejny pomysł. Bo tacy ludzie wchodzą do Ciebie tylko po to żeby się zareklamować, ale z drugiej strony... Jakoś trzeba to robić.. Trudno jest się wybić w internecie, gdzie blogów o książkach (na przykład) jest milion.. Osobiście podpisuję się linkiem do swojego bloga i pozwalam to robić innym, często właśnie dzięki temu trafiam na warte zauważenia blogi. Ale jest jedno, bardzo ważne ale. Owszem, podpisuję się linkiem bloga, ale komentuje tylko i wyłącznie wtedy kiedy mam coś do powiedzenia... Pierwsze co robię wchodząc na nowego bloga, nowego dla mnie, to wchodzę w jakiś spis treści, archiwum czy coś w ten deseń i szukam po tytułach czegoś co mnie może zainteresować. Nie wypowiadam się nigdy, jeśli nie mam czegoś do powiedzenia i zawsze czytam cały post zanim go skomentuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma problemu, w takich sytuacjach link aż tak mi nie przeszkadza, ale myślę, że mimo wszystko trzeba uszanować, jeśli ktoś tego nie lubi - ma takie prawo. Ja się linkiem nie podpisuję, bloga mam o książkach i jakoś mi się udało zdobyć kilku czytelników :).
      A, no i dziękuję za komentarze, zawsze miło zobaczyć nowy nick wśród nich :D

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).