Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



środa, 13 stycznia 2016

Mam doła

Wszyscy czasem mamy doła, prawda? Wszyscy czujemy się beznadziejnie i do kitu, nawet super bohaterowie. A ja nie należę do świty Wonder Woman.
Mam czasem takie dni, kiedy jedyne, na co mam ochotę, to położyć się i płakać. Tak było wczoraj. Dzisiaj jest inaczej, bo w końcu robię też inne rzeczy.

Czasem mam konkretną przyczynę, innym razem po prostu jakiś jeden impuls uruchomi falę wspomnień albo rachunku sumienia i już jestem w sieci złych uczuć. Nie umiem się z nich wydostawać. Dół najczęściej trzyma się mnie przez kilka dni. Najdłużej utrzymywał mi się kilka dobrych miesięcy, będzie ponad pół roku, ale to tylko jeden jedyny raz.

Najgorzej jest wieczorem, kiedy w ciemności jedyne, co mogę robić, to wgapiać się w sufit i myśleć, a nasz mózg jest czasem niebezpiecznym przeciwnikiem. W szkole jest najlepiej, bo wychodzę do ludzi i nagle wszystko jest okej, ale wieczorem znowu mnie chwyci. No nic. Trzeba z tym żyć, prawda?

Niby prawda. Próbowałam wielu metod, łącznie z uwalnianiem wszystkich uczuć, aby się pozbyć tej czarnej chmury znad mojej głowy. No nie pomagało, trzeba to było przeczekać i tyle. Ale tym razem nie za bardzo mogę sobie na to pozwolić - mam noworoczne postanowienie do zrealizowania!

Byłam dzisiaj kompletnie wyprana z jakiegokolwiek pomysłu na wpis. Serio. Już pomijam fakt, że aktualnie mam trochę survivalowe warunki, jeśli chodzi o zdjęcia i ogólnie bieda, ale po prostu usiadłam i spróbowałam się zastanowić: o czym mogę dzisiaj napisać?

I pustka w głowie. Nie ma mnie w domu, więc wszystkie moje wpisy z listy aktualnie odpadły ze względu na brak materiałów. Nigdy jeszcze nie doświadczyłam takiego wyprania. Kompletnie nic.
Dlatego piszę wam o moim dole, który może was kompletnie nie interesuje, ale powiem wam coś - motywacyjne wpisy są do dupy. Serio, przeczytałam ich wczoraj kilka i co prawda wszystkie dotyczyły baletu, ale i tak nic mi nie dały. Pliku z opowiadaniem nie otworzyłam od zeszłego tygodnia. Niestety, zgadzanie się na blokadę twórczą nie leży w mojej naturze. Bardzo się z blokadą nie lubimy, bo wiem, że jak raz ją wpuścisz, to nigdy z własnej woli nie wyjdzie. A ja nie lubię niezapowiedzianych gości.

Prawdopodobnie przez moją wewnętrzną walkę z wyrzutami sumienia przesunie się premiera syrenek. Ale teraz co innego mi w głowie - muszę odkurzyć miłość do pisania. Wczoraj wieczorem pogrążyłam się w beznadziei do tego stopnia, że poważnie rozważałam zamknięcie bloga. No ale obejrzałam dwa odcinki Once upon a time i tak uciszyłam wewnętrznego złośliwca.

Ale dobrze mi idzie, bo przecież wiem, że ten dołek jest tylko jednym z wielu, w które wpadnę. Zdarza się. Trzeba poprawić koronę i przestać się użalać nad sobą. Jestem straszną hipokrytką, ale zdradzę wam mój sekret, jak sobie tę koronę z powrotem na głowę założyć.

Zaczęłam małymi kroczkami - od oglądania obrazków. Minimalnie spostrzegawczy już się zorientowali, że balet (czy też bardziej poprawnie - taniec klasyczny) to takie moje małe niespełnione marzenie, więc zaczęłam sobie przeglądać mój bogaty zbiór baletowych zdjęć, obrazków i filmików (przy okazji - kocham ten profil na Instagramie). Czy to mnie zainspirowało? Nie. Ale, jakkolwiek to brzmi, zrobiło mi się milej na sercu, kiedy zobaczyłam coś, co tak uwielbiam. W jakiś magiczny sposób te w większości anonimowe dla mnie baletnice wcisnęły przycisk w mojej głowie, który otworzył mnie na myślenie, że trzeba się wziąć w garść. One wszystkie też przeszły swoje i to pewnie dużo gorsze niż moje.

Wtedy otworzyłam laptopa, włączyłam Bloggera i kiedy zobaczyłam, że przebiliście sześćdziesiąt tysięcy wyświetleń, już wiedziałam, że dzisiaj będzie post.

Choćby taki beznadziejny słowotok bez składu i ładu, jaki widzicie wyżej.

Nie wpadajcie w doły. Doły są do dupy. A ja nie jestem do dupy, ja się biorę w garść. Tym bardziej, że zaraz ferie :D



22 komentarze:

  1. ANI MI SIĘ WAŻ ZAMKNĄĆ BLOGA, MASZ BEZWZGLĘDNY ZAKAZ! Chciałabym polecić coś na chandrę ale skoro uwolnienie uczuć nie pomaga to nie znam innego sposobu ;-; Trzymaj się Alicjo <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. JA SIĘ NIE WAŻĘ. Chwilowa chwila słabości :D

      Usuń
    2. TYLKO BYŚ SPRÓBOWAŁA!!! Uwierz, nie chciałabyś mieć na głowie wszystkich ludzi którzy nabili Ci te sześćdziesiąt tysięcy :) a w ogóle to gratulacje!

      Usuń
    3. Jakby co zawsze można uciec do Meksyku, zapuścić wąsy i zmienić imię na Pedro.
      Dziękuję :D!

      Usuń
    4. Alicja... eee, znaczy się Pedro z wąsami. Hihi. W życiu Cię nie widziałam, ale to musiałby być niezły widok :) No to kiedy zostawisz bloga (oby ten dzień nigdy nie nastał!) przynajmniej będzie można się pośmiać :)
      Nie ma za co. Zasłużyłaś sobie.

      Usuń
    5. Mam kilka zdjęć z wąsem, bo grałam Piłsudskiego :D. Wywiesili mnie nawet na tablicy na korytarzu szkolnym, takim dobrym Piłsudskim byłam :D.
      I żeby nie było, nie brakło chłopaków, po prostu pierwsza sobie tę rolę zaklepałam, a Pan nie miał z tym problemu :D.

      Usuń
    6. O, Alicja Ziukiem. A marszczyłaś tak groźnie brwi, jak Piłsudski na zdjęciach? xD

      Usuń
  2. Po pierwsze chciałabym powiedzieć, że przed chwilą otworzyłam WD. Pomyślałam, że może jest nowy post. I co? I jest! Przypadek? XD

    Doły są beznadziejne. Najgorzej jest w nocy. Chcesz zasnąć, ale nie możesz. Myślisz. Za dużo myślisz. O niefajnych, nieprzyjemnych, złych rzeczach. To nie pomaga. To wszystko pogarsza.
    Nie znam żadnego skutecznego sposobu, żeby wyjść z takiego doła.

    Co do blokady pisania - trafiłam na nią w tamtym roku, nie polecam. Nadal jej tak naprawdę nie przełamałam, chociaż jest już lepiej.

    "Wczoraj wieczorem pogrążyłam się w beznadziei do tego stopnia, że poważnie rozważałam zamknięcie bloga." Zawał. Jeju, nie strasz mnie tak. Nigdy. Więcej. To nie jest dobre dla mojego zdrowia :P

    "No ale obejrzałam dwa odcinki Once upon a time i tak uciszyłam wewnętrznego złośliwca." Baaaaaaaardzo dobrze <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. #telepatia
      Miałam blokadę przez 14 miesięcy, aż mnie olśniło, że sama mnie nie opuści. Straszna sprawa, nigdy więcej.

      Jakbym chciała zamykać, to z klasą, a nie gdzieś w entym akapicie podrzędnego postu :D.

      Nawet szybko mi to OUAT idzie, jak na mnie :D. Jest good.

      Usuń
    2. Moja blokada trwa zbyt długo, muszę się w tym roku ogarnąć ;)

      Okay, okay, ale nie rób tego XD

      Nie dziwię się, w końcu to OUAT XD <3

      Usuń
  3. Kurcze, mam dokładnie to samo.
    Mimo że ci wspólczuję to totalnie genialne uczucie wiedzieć, że ktoś czuje się identycznie..
    Osobiście zawsze wyciągam książki Reginy Brett, albo siedzę do nocy w internecie czytając fanfiction, Pretty Little Liars w pdf-ie albo jakieś dziwne filmiki z failami i śmiesznymi zwierzętami jakkolwiek to dennie brzmi.
    A moja pierwsza zasada dołka to: nigdy długich kąpieli! Myśli dosłownie mnie przygniatającą.

    Pozdrawiam,Julia

    P.S. Ogólnie uważam że można by powołać konfę albo grupę do spraw poprawiania nastroju gdzie jakieś linki albo śmieszne memy byłyby wskazane

    OdpowiedzUsuń
  4. Zamknięcie bloga to zły pomysł. Bardzo zły pomysł. Tak, tak. Sześćdziesiąt tysięcy ludzi złapie wtedy doła xD
    A super bohaterowie mają mroczne przeszłości, więc wiesz *^* Ale zawsze można się przyłączyć do One Punch Man'a, którego największym problemem jest to, że załatwia przeciwników jednym ciosem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To liczba wyświetleń, nie ludzi, którzy stronę wyświetlili :).

      Usuń
    2. Ten moment, kiedy twój własny mózg cię oszukał i nie wiesz, jak z tego wybrnąć @_@

      Usuń
  5. Ten post wcale in jest beznadziejny. Kiedy czytam blogi zazwyczaj mam wrażenie, że ludziom, którzy je piszą, przytrafiają się same zabawne historie, że nigdy nie są smutni i że zawsze wszystko dobrze się u nich kończy. Miło jest czasem przeczytać wpis, który uświadomi ci, że ci ludzie sukcesu są tak naprawdę tacy jak ty - w końcu w internecie pokazuje się po prostu tę lepszą wersję prawdy.
    Też mam doła i to bardzo często. Mam wrażenie, że nikt mnie nie lubi itd. Ale wiesz co? To nie prawda. I słyszałam, że głównie nastolatki (hura my!) aż tak dramatyzują. Przejdzie nam. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję, że dostrzegasz w nim wartość :D.

      Oby przeszło! Ileż można!

      Usuń
  6. Kiedy przeczytałam, że chciałaś zamknąć bloga:
    - NNNNNNNNNOOOOOOOOPPPPPPPEEEEEEEEE!
    XD
    I uważaj, bo to jest szantaż - jeśli kiedyś zamkniesz bloga, to ja......
    .....
    .....
    >myśli<
    .....
    Emm... jeszcze nie wiem co zrobię, ale popytam się ludzi i coś zrobię! ;-;

    A doły są do pośladków. Ludzie powinni ich używać zamiast papieru toaletowego.
    Chociaż doły mogą mieć też pozytywy - czasami rodzi się u mnie taka vena, że mam XXXX pomysłów, jak zabić wszystkich bohaterów *v*
    No i gdybyśmy nie mieli doła, nie wiedzielibyśmy, że jesteśmy szczęśliwi ^^
    A ja jestem ludzkim pasożytem i kocham ludziom marudzić, jak bardzo życie mnie nie kocha i jak wszystko jest bee ^^"
    (W końcu zazwyczaj to ja ich wysłuchuję >u<)

    A na syrenki (i potrzeby fizjologiczne syrenek xD) czekam niecierpliwie, więc życzę duuużo veny! (I czekolady, bo wszyscy wiedzą, że to najlepszy lek na chandrę *^*)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się, że doły są do dupy, ale niestety - depresja to nie przelewki. Nie wiem czy miałaś tak, że wszystko, co robiłaś, za przeproszeniem szło w piz** ? Jeśli nie, to zazdroszczę, a jeśli tak to wiesz, o czym mówię. I to nie chodzi o to, że są porażki, tak, wiem, one zawsze były i będą w ludzkim życiu. Chodzi mi o to, że cokolwiek, na czym mi zależy, tracę. Wszystko. I nieważne, ile wysiłku w to włożę i tak wszystko bierze w łeb.
    Gratuluje dużej liczby wyświetleń, zasługujesz na to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Depresja to przede wszystkim choroba, dół to dół, słabe samopoczucie, ale przechodzi.
      Choroby trzeba leczyć, rzadko same przechodzą, raczej jest tylko gorzej. Wiem, o czym mówię.
      Życzę zdrowia c:

      Usuń
  8. Jednak mam sposób na wyjście z doła! Albo raczej na ruszenie sie z niego, potem idzie juz z górki :3 Mi pomaga przytulenie sie ;) Do drugiej połowy, do mamy, do braciszka, do przyjaciela, od biedy do kota albo pluszowego misa c:

    OdpowiedzUsuń
  9. #nasmutkiAla.
    To może trochę nie działać, kiedy ty jesteś wspomnianą Alą, więc jedynym co mogę polecić jest czekolada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po namyśle-czekolada gówno daje, ja po zerwaniu prawie cały miesiąc chodziłam smutna, pomógł czas, i przyjaciele :).

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).