Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 15 stycznia 2016

Hejt nigdy nie jest niewinny

W internecie panuje obecnie jakieś dziwne przeświadczenie, że hejt można sobie zignorować i niech on sobie tam będzie, bo nikomu krzywdy nie robi. Robi. W tym jest problem.
Po pierwsze nie mówimy tu o jakimś "jesteś tępa!!111!1". Wiadomo, nie należy pochwalać, ale hejt w całej swojej okazałości to zjawisko zatrważające i bardzo krzywdzące. Z moim luźnych obserwacji wynika, że hejt ma przede wszystkim za zadanie obrazić, dotknąć do żywego, zaboleć. Niezależnie o czym hejter mówi - o mojej pracy, o mnie, o mojej mamie - jego celem jest po prostu mi dowalić. I to nie jest w porządku, nawet jeśli jego uwaga po mnie spływa. Tym właśnie różni się hejt od krytyki - ona nie uderza nigdy personalnie. Bo wiecie, to, że ktoś obelgi będzie próbował ubrać w pseudomądre argumenty, nie oznacza, że nagle wszystko jest okej, bo to krytyka i tylko wyraża własne zdanie. Obrażasz mnie, więc ani nie krytyka, ani nie własne zdanie.

Widzicie, jest różnica między powiedzeniem "Nie kupuję sprzętu Apple/Uważam go za słaby, bo..." a "Wszyscy użytkownicy Maców to debile i trzeba ich zagazować". Jest różnica między "Nie widzę, co ludzie w tym widzą" a "To gówno może podobać się tylko niewyżytym, spasłym kurom domowym bez ambicji, których jedynym zajęciem jest mycie garów". Jest różnica między "Nie zgadzam się z tobą" a "Pluję na takich ludzi jak ty, powinno się ich wieszać". Nie wymyślam tych przykładów. To się dzieje wokół nas, ludzie popełniają przez takie uwagi samobójstwa, bo jest tego tak dużo, wymierzone w konkretną jednostkę i działa skuteczniej niż działa artylerii. A my nie reagujemy. My nie walczymy. My dajemy na takie akcje przyzwolenie.

Naprawdę nie trzeba daleko szukać, żeby znaleźć hejt. Wejdź w komentarze na Onecie i sobie poczytaj. Miłej lektury. Z głośniejszych przykładów wystarczy przypomnieć sobie przypadki po śmierci Maddinki i Dominika (ostatnie lato) czy próbę samobójczą Zamii, która rysuje fan arty na Tumblrze. Jeśli chcemy sięgać głębiej, to kilka lat temu głośna sprawa Grażyny Żarko, Jeśli kogoś ominęła, to polecam się zapoznać. Hejty wciąż się sypią, mimo że cała postać jest wymyślona, komentarze są włączone tylko pod jednym filmem, a od sprawy minęło kilka lat.

Coraz częściej natrafiam na opinie, że jeśli ktoś się przejmuje hejterami, to jest głupi i słaby, bo nie ma się co martwić debilami z internetu. Bzdura. Ludzie mają różną wytrzymałość psychiczną i że akurat ktoś jest słabszy czy mniej odporny (chociaż przypuszczam, że nie ma osoby, która całkowicie olałaby zmasowany atak hejterów), to nie oznacza, że można go szykanować i wyszydzać. Nikogo nie można.

Albo jeszcze lepsza jest opinia, że to tylko żarty. Kupa śmiechu. Powiedz to rodzicom dzieci, które popełniły samobójstwo przez wyzwiska na asku. Tyle zabawy, na pewno się uśmiali z niewinnych żarcików o tym, że ich córka jest grubą kurwą.

Z drugiej strony o wiele gorsi są hejterzy hejterów, którzy uciekają się do takich gróźb, że aż mnie mdli (któregoś pięknego dnia ktoś wam wyrucha żone, matke albo zgwałci dzieci - cytat totalnie autentyczny, pisownia oryginalna). To jest błędne koło agresji, ponieważ to tylko hejterów nakręca, reagują agresywniej, a dzielni bohaterowie uciśnionych posuwają się jeszcze dalej i jeszcze dalej, aż absurd po prostu się wylewa z ekranu.

Ja wiem, że to jest tak absurdalne, że się nie chce wierzyć. Ale problem jest, istnieje i pogłębia się. Ignorując temat, przyzwalamy na takie zachowania. Zgadzamy się na nie. Z drugiej strony, reagując agresją, nakręcamy spiralę nienawiści. Prawda jest taka, że nigdy nie należy wchodzić z hejterami w dyskusję. Oni są zaślepieni i nie da się uzmysłowić im, co robią. Jeśli hejt dotyka cię gdzieś, gdzie sobie rządzisz, to po prostu kasuj i banuj, nie pozwalaj, aby to w ogóle widniało na stronie. Jeśli jesteś postronnym świadkiem, zgłaszaj jako szerzenie nienawiści. Nie dawaj przyzwolenia na takie zachowania, bo to nigdy nie jest niewinna zabawa. Nie ignoruj, reaguj. Dwa kliknięcia i po robocie, a pomagasz oczyszczać internet z tego syfu. Nawet jeśli admin oleje sprawę (choć nie powinien), możesz sobie przypiąć medal Zbawcy Internetu.


Aktualizacja: po długiej dyskusji dodaję, że pomoc ofierze jest równie ważna. Nie neguje, dla mnie to oczywiste. Tyle tylko, że nie jestem w stanie pomóc wszystkim i nawet nie próbuję, bo zależy mi najbardziej na tych, których znam, tak naprawdę. Ale mogę zgłosić każdy komentarz, który widzę. A sama pomoc ofierze też jest trochę syzyfową pracą, bo bez walki z hejtem, ofiar będzie coraz więcej. Dlatego obie te akcje trzeba połączyć. Amen.

Poza tym dodam, że zgłaszanie w przyszłości może wykształcić mechanizm strachu przed karą, tak jak w przypadku każdego innego przestępstwa. Najpierw my zgłaszamy, potem admini reagują, w końcu ktoś się bierze za prawo i policję, na końcu hejt maleje, bo ludzie zaczynają się bać (tak, jak boi się wyzywać ludzi na przykład czarnoskórych w środku miasta, drąc się przez megafon). A to czasem jedyna metoda, żeby coś powstrzymać i nie osiągniemy tego stanu bez interwencji ze strony zwykłych użytkowników.



16 komentarzy:

  1. Masz całkowitą rację. Na hejt trzeba reagować. Ale jest tego dużo :/
    Nie rozumiem, dlaczego niektórzy hejtują, serio. Co jest w tym takiego fajnego? Czują jakąś satysfakcję z tego, że mogą komuś dowalić?

    Nie słyszałam o tej głośnej sprawie Gryżyny Żarko, może się zapoznam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to inaczej działa. Moim zdaniem oni mają poczucie wyższości i po prostu piętnują głupie, ich zdaniem, zachowania i osoby. Coś jak ja, tylko więcej przekleństw XD.

      No, Grażyny, już poprawiłam :(

      Usuń
  2. Ufff. Na szczęście nikt mnie nigdy nie s(z?)hejtował. Chociaż nie. Raz była taka sytuacja. Niezbyt poważna i dotycząca raczej mojej wiary niż bezpośrednio mnie, ale... nie było fajne. No cóż. Udawałam że się śmieję, miło odpowiedziałam hejterowi i tyle. Nie jestem zbawcą internetu :(
    W ogóle nie rozumiem hejterów. I trochę mi ich żal. Trzeba być naprawdę bardzo ograniczonym żeby twoją główną zabawą było niszczenie innym życia. W dodatku za pomocą niezbyt kreatywnego języka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jako że jestem bardzo wredną osobą, postanowiłam się nie zgodzić. Wiesz, dlaczego? Hejt był, jest i będzie. Czy w internecie, czy na ulicy, czy w postaci listów podrzucanych do skrzynek. Bezpodstawne wyrażanie swojej bezpodstawnej nienawiści to coś, czego nie wyplewisz żadnym bohaterskim czynem, żadnym samobójstwem, medialnym nagłośnieniem. Uważam, że zamiast robienia z siebie Syzyfa w tępieniu hejterów, należy skupić się bardziej na uodparnianiu osób narażonych na hejt, na wzmacnianiu ich psychiki. Hejterów raczej niewiele obchodzi czyjekolwiek kazanie czy nawet policja. Pamiętam, że nawet kiedy była głośna sprawa samobójstwa polskiego gimnazjalisty ze względu na jego delikatny metroseksualizm, pod jego zdjęciami czy artykułami na ten temat nadal pojawiały się komentarze typu "dobrze mu tak", "selekcja naturalna", "tępić pedałów". Nie sądzę, żeby tych ludzi obchodziło, że doprowadzili niewinnego chłopaka do śmierci, a tym bardziej żeby obchodziło ich zwracanie uwagi czy nawet kazanie. Uważam, że raczej społeczeństwo powinno było zareagować przed tym wydarzeniem. Pomóc temu chłopakowi. Pomóc każdemu, komu można i zapobiegać takim wydarzeniom.
    PS Udało mi się wytworzyć w miarę inteligentny komentarz, jestem dumna! XD
    PS2 Tylko weź mnie potem nie biczuj, że ja chcę się spinać czy coś, ok?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja się nie zgodzę, że on jest w miarę inteligentny, szczerze mówiąc. Czyli co? Mamy nie reagować na wyzywanie dzieci w internecie, bo to się nie zmieni i mówić tym biednym dzieciakom, żeby się nie martwiły? Sorry, ale - debilny pomysł. Nie uodpornimy wszystkich, ja jestem wrażliwa i możesz mnie hartować, a i tak będę się przejmować. Dopóki prawo nie nadąży za sprawą, można hejt zgłaszać. To niedużo, a - możesz mi wierzyć - pomaga. Przede wszystkim pokazuje, że społeczeństwo się buntuje i nie daje przyzwolenia na szerzenie bezkarnej nienawiści. Jak cię ktoś zwyzywa na ulicy, to też przejdziesz obok, bo to się nie zmieni? A ja zareaguję, bo nie daję przyzwolenia, żeby mnie ktoś wyzywał. To samo w internecie. Nie ma różnicy, czy to chodnik, czy Onet, nienawiść to nienawiść. I trzeba to zwalczać.

      Usuń
    2. Nie powiem, że nie zareaguję, jejku. Mówię, że to syzyfowa praca, że to właściwie nic nie da. I nie chodzi mi o zwykłe "nie martw się, dziecko, wszystko będzie supi", bo to nic nie da. Hejt to nie jest kwestia jednego komentarza rzuconego w przestrzeń, tu trzeba czegoś poważniejszego. Może ktoś z doświadczeniem powinien się tym zająć? Nie sugeruję w żadnym stopniu, że ja bym pogłaskała hejtera po główce, rzuciła dziecku jedno zdanie i wróciła do swojego świata. Nie. Na pewno jakoś zareaguję, ale nie uważam, że to jest kluczem walki z tym, co hejt robi ze społeczeństwem.

      Usuń
    3. Idąc za twoją logiką.
      Nie zwalczajmy kradzieży, ludzie zawsze kradli i nic tego nie zmieni.
      Może zamiast karać złodzieja lepiej powiedzmy sklepikarzowi - nie przejmuj się i tak nie zmienisz tego, że co tydzień cię okrada. Nawet jak go zamkniemy to i tak przyjdzie kto inny więc po co?
      Może zamiast zamykać dilerów narkotyków odpuśćmy im? Na ich miejsce zawsze przychodzą następni.
      Może zamiast wysyłać za pedofilię za kraty, lepiej dać sobie spokój? Przecież i tak pojawi się kolejny i skrzywdzi kolejne dziecko. Po co więc zaprzątać sobie tym głowę?
      Może Hitlerowi też odpuśćmy? Przecież te miliony ludzi i tak by kiedyś umarły.

      Usuń
    4. Analogiczny przykład do twojego-ochrona naszej planety. Nic się nie stanie jeśli, ja, jedna osoba na 7 milionów wyrzucę śmieci do lasu, pff. A właśnie ze tak! Stanie się! Dołożysz swoją kroplę do morza. MAMY wpływ na sytuację na świecie, czy to w Internecie, czy to na ulicy czy w środowisku naturalnym. Dbajmy o przestrzeń w okoł nas! O ile to w naszym zasięgu czyńmy świat lepszym :) Miłego dnia jeszcze raz <3

      Usuń
    5. 1 MÓJ KOMENTARZ Z ANONIMA, KTÓREGO SIĘ NIE WSTYDZĘ. Julio z przeszłości, przybij piątkę :). #dbajmyośrodowisko.

      Usuń
  4. W pełni się zgadzam! Jest jednak jakiś postęp-na yt znani jutuberowowie poruszali temat, rekordową oglądalność miał ten z kanału Krzysztofa Gonciarza, polecam, może do kogoś trafi :D Co do prawa, które nie nadąża za tą sprawą-cóż w sejmie i w rozmowach o polityce jest co najmniej tyle hejtu co w Internecie :P (Julio, oddychaj, nie krytykuj władzy, nie wypowiadaj się o polityce) Umilajmy sobie życie zamiast hejotować :) Miłego dnia wszystkim <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link do wspomnianego filmu, bo warto sobie obejrzeć :D
      https://youtu.be/lTGB2skMCHM

      Usuń
    2. Pjona mi jeszcze raz :D. Ten post jest super, Gonciarz jest super, w ogóle ochy achy.

      Usuń
  5. Hejterzy to globalna plaga. Czasami myślę, że - odnosząc się do podanego w komentarzach przykładu samobójstwa chłopaka, sprawy Maddinki i temu podobnych - te... osoby, które to robią, to nie ludzie. To, że ktoś napisze "jesteś gruba, brzydka i nikt cię nie lubi" - to jedno. To, że potem ten sam hejter po śmierci osoby, którą obraził, pisze: "dobrze jej tak, jeszcze jej rodzina powinna z********** na galerze albo od razu do rozstrzelania, wtedy będę szczęśliwy" - to drugie. W pierwszym przypadku powinno się takiego hejtera zgłosić, zareagować jakoś. W drugim - zamknąć w szpitalu psychiatrycznym. Ewentualnie w kiciu.
    Raz prowadziłam uroczą pogawędkę z hejterem na asku, który najpierw nazywał mnie tępą panią spod latarni (oczywiście, ubrał to w mniej ciekawe słowa), a potem przeszedł do obrażania mojej mamy. Wtedy, choć nie było mi przyjemnie (głównie z powodu dotykania tematu moich rodziców), odpowiedziałam tylko, że jak chciał ode mnie autograf, to mógł powiedzieć prosto z mostu. Otrzymałam odpowiedź: "nie wywyższaj się". Do dziś się z tego śmieję, ale wiem, że istnieją osoby wrażliwsze ode mnie.
    Wybacz mi tę chaotyczną, pełną błędów i powtórzeń wypowiedź. I znowu nic niewnoszącą.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję za ten wpis, bo jest społecznie potrzebny. Mimo że zwalczanie hejtu nie jest łatwe ani szybkie, być może twój wpis coś zmieni. Właśnie zmieniasz swój kawałek świata i to jest super. (Lubię takich ludzi.) Dziękuję też za wskazanie głównej różnicy między hejtem a krytyką - było mi to bardzo potrzebne. Nie jestem hejterem, ale nie wiedząc, czym dokładnie jedno różni się od drugiego, unikałam jak ognia wyrażania negatywnej opinii, ponieważ bałam się przekroczyć tę granicę - nawet jeśli aż mnie skręcało, żeby napisać coś na dany temat. Teraz mam problem z głowy :)
    Dzięki tysiąckrotne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę różnicę sama wyciągnęłam z obserwacji, więc prawdopodobnie ktoś się ze mną może nie zgodzić w tej kwestii ;).
      Ale cieszę się bardzo, że pomogłam i dziękuję <3

      Usuń
  7. Na moim Wattpadzie pośród istnych komentarzy-perełek, które - o dziwo - nie maja treści "Czekam na next ;*", zawsze znajdzie się komentarz Ktosia. (To nie nick czy coś takiego, po prostu wolę uniknąć używania pseudonimów). W każdym razie ten Ktoś wytknie mi każdą literówkę i w zgryźliwy i ironiczny sposób powie to, co mu się nie podoba. Kilka razy próbowałam dyskutować, ale się nie dało, bo przecież "To tylko konstruktywna krytyka".
    Zawsze coś krytykując, staram się powiedzieć coś w stylu "Ale pamiętaj, że trening czyni mistrza, więc jeżeli będziesz ćwiczyć, osiągniesz zadowalający poziom :). Powodzenia! ^^" albo coś takiego, żeby pokrzepić tę osobę.
    Zgadzam się w stu dziesięciu procentach. Hejt ubrany w ładniejsze słowa nadal pozostaje hejtem.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).