Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 21 stycznia 2016

6 faktów o mnie

których prawdopodobnie jeszcze nie znacie :).

1. Odczuwam satysfakcję, znając tekst piosenki

Słów uczę się bardzo szybko i sprawia mi to wyjątkową przyjemność, szczególnie jeśli piosenka leci w radiu i nikt inny nie zna słów. Należę do osób, które śpiewają na szkolnym korytarzu (i matematyce, i wfie, i angielskim), szczególnie w grupie, a także do tych, które zawsze odpowiedzą na Come on Barbie, let's go party. A przy tym kompletnie nie umiem śpiewać.
Jednym z moich życiowych celów jest możliwość zaśpiewania czegoś na każde słowo. (Rapsy z jutjuba też się wliczają).

2. Mój ulubiony mit opowiada o Hiacyncie

Tak serio, to nie mam ulubionego mitu, ale nazywam ten tak z przekory, bo moim zdaniem idealnie podsumowuje większość mitów. Mamy młodego chłopca, kochanka Apollina, do którego podbija też Zefir. Pewnego dnia Apollo i Hiacynt rzucają sobie dyskiem, ale (według jednej z wersji) Zefir był zazdrosny, że nie został przez Hiacynta wybrany i dlatego zmienił kierunek lotu dysku. Dysk uderzył chłopaka, a ten zmarł. Z jego krwi wyrósł kwiatek.
Jest piękno, jest zazdrość, jest miłość, jest sport, jest sztuka (podciągam pod to Apollina), jest śmierć, jest kwiatek i wszystko jest dziwne. Esencja mitologii.

3. Używam swojego własnego języka

Nie dosłownie, oczywiście, ale wydaje mi się, że trzeba się nieco przyzwyczaić do mojego sposobu komunikowania się, bo spory (naprawdę spory) procent moich wypowiedzi to cytaty. Z książek, z filmów albo z piosenek albo z czegokolwiek. Często pojedyncze słowa akcentuję tak, jak w jakimś filmie (z czekoladą! jak w Barbie z Jeziora Łabędziego albo JASNE?! jak w Shreku), nawet jeśli nikt tego nie wyłapie. Potrafię też dowalić totalnie niepasującym cytatem, bo mi się przypomniał przez jakieś słowo (dialog z Vinciego na dźwięk słowa Wilno), albo przypadkiem jakaś wypowiedź jest fragmentem kwestii, więc dokończę (sytuacja z dzisiaj: jestem pół na pół... mama czarownica, tata mugol). Nawiązując do punktu pierwszego, często też zaczynam śpiewać przez usłyszane słowa (Jeszcze raz potrafi wywołać całą gamę piosenek i nie ma opcji, żebym przeszła obok Smutno mi, nie dośpiewując narzeczoną dziś nie potrafię być).
Poza tym używam też wielu słów i zwrotów zapożyczonych z innego języka (najczęściej angielski, ale uczę się też niemieckiego i rosyjskiego, więc potrafię zrobić czterojęzykowy miks w jednym zdaniu), przez co wspieram edukację rozmówcy i w ogóle.

4. Nie umiem uczyć się dat

I to jest moja największa pięta achillesowa, bo łatwo mi się mieszają i wypadają z głowy. Znam podstawowe i te, co muszę znać na bieżąco, ale zaraz pewnie mi wylecą. Jedynymi dodatkowymi datami są 1509 i 1547, bo to okres panowania Henryka VIII (takie moje małe zboczenie, ci Tudorowie).
W szkole mi powiedzieli, że słuchowcy już tak mają. Ale w szkole mówili mi różne rzeczy :).

5. Moimi największymi wrogami są ludzie, którzy nie jeżdżą na wycieczki szkolne, bo im się nie chce

Ale autentycznie, bo im się nie chce. Nie że brak pieniędzy, coś wypadło, miejsce się nie podoba, nawet nie to, że nie lubią się ruszać z domu. Chętnie by pojechali, ale im się nie chce. Jeszcze jak to nic nie zmienia, to pół biedy, ale jeśli trzydzieści osób przez to nie jedzie, to szlag może człowieka trafić. Nie ma chyba nic bardziej chamskiego. Ja jeżdżę wszędzie, bo a nuż zobaczę coś, czego nie widziałam albo usłyszę coś ciekawego?
Pozdrawiam wszystkich, dzięki którym dwa lata temu ominął mnie Londyn. Wszyscy mieli jechać w następnej klasie. Zgadnijcie, kto pojechał w następnej klasie?
Ja.
Tylko.

6. Jestem humanem z wyboru

O, taki ze mnie dziwny zwierz. Gdybym się odpowiednio postarała, to pewnie dostałabym się i na mat-fiz, i na biol-chem, ale już na początku trzeciej klasy gimnazjum wybrałam, że decyduję się na humana i na tych przedmiotach się skupiam. Nie mam pojęcia, czy będę żałować tej decyzji, czy może będę sobie dziękować, kierowałam się tym, co lubię. Yolo, jak to mówią.


Dobra, oto sześć prawie-że-losowych faktów o mnie, taka mała personalna wycieczka. Jak lubicie moje personalne wycieczki albo chociaż nie były dla was udręką, to koniecznie dajcie znać, bo mi to potrzebne do samorealizacji :)



20 komentarzy:

  1. DAJĘ ZNAĆ ŻE NIE BYŁY I PRAGNĘ WIĘCEJ ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a co do profilu to ja jestem z wyboru i zamiłowania biol-chemem, w głębi duszy nie spełnioną artystką (liceum plastyczne) a wszyscy twierdzą że pasuję na humana :>

      Usuń
  2. Najs Alu, pozdrawiam z Polkowic :v

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubimy Twoje personalne wycieczki. Realizuj się do woli. I na blogu. I często :)
    Moment... jestem ruchowcem (ewentualnie wzrokowcem) też nie jestem w stanie pamiętać dat. Szkoła kłamie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale rozumiem to o własnym języku. My z siostrą często rzucamy sobie cytaty z Szekspira (powiedzmy sobie szczerze, głównie z "Hamleta") i kiedy nikt z lasek na wf-ie nie załapał, dlaczego zaczęłam krzyczeć "idź do klasztoru" (to miało swoje źródło, normalnie nie drę się jak idiotka) i nikt nie poznał skąd to cytat było mi bardzo smutno. Zresztą przyjaciółka mi powiedziała, że przeze mnie zaczęła dziwnie mówić, bo kto mówi "kebs", czy "zaps" (do niedawna byłam przekonana, że przynajmniej wszyscy mówią "kebs", nieobce jest też wszystkim słowo "przyps" - okazało się, że nie).
    Fakty zawsze spoko (y)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy znalazłam właśnie zaginioną bliźniaczkę? *u*

    OdpowiedzUsuń
  6. Też postanowiłam być humanem z wyboru, bo miałam iść na mat-biol-chem, ale nie, jednak #YOLO i będę spełniać się w tym, co najbardziej lubię. Mam cichą nadzieję, że przez tę nagonkę na humanistów w końcu ich zabraknie i wtedy ja szlachetna wkroczę i będę bogata. :')))
    Własny język też trochę mam, ale nie aż tak jak Ty, nie rzucam skojarzeniami tak często. A jak już rzucę, to ludzie mają mnie za kretynkę, bo nikt nie rozumie, więc raczej nie palę się, żeby to u siebie rozwijać.
    Mam nowe postanowienie noworoczne, będę komentować Twojego blogaska regularnie. Czuję się mądrzejsza XDDD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem z humanem polega na tym, że to w większość ludzie, którzy się nie dostali na inne profile, więc chyba twój plan nie wypali :/.
      DOBRE POSTANOWIENIE, jak już mówiłam :D

      Usuń
  7. Ja też walę cytatami, głównie z DW, i czuję się taka samotna, bo zwykle nikt nie łapie. :( Albo, jeszcze gorzej, jak biorą to za jakiś mem. Niemniej wciąż wspominam o bananach (always take a banana to a party!), a trudne zagadnienia tłumaczę nieśmiertelnym wibbly-wobbly, timey-wimey stuff. I, oczywiście, wanna jelly baby? <3 I tylko dziwnie na mnie patrzą, gdy na biegach mobilizuję ludzi krzykiem: run for your life!..
    Więcej takich ciekawostek. To takie miłe, ze dzielisz się z nami takimi szczególikami. Niby nieistotne, a cieszy. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję tysięcznego komcia na WD :D.

      Będzie więcej! Cieszę się, że się spodobało :D.

      Usuń
  8. Twój blogacz is taki sugoi, że WOW.

    Ja tam mówię normalnie, BO PRZECIEŻ MIESZKAMY W POLSCE, HELOŁ?! XD

    OdpowiedzUsuń
  9. Też jestem humanen z wyboru.
    I żałuję. Naprawdę żałuję, że nie wybrałam mat-fizu. ja jestem na profilu nie tyle humanistycznym, co językowym i właśnie ze względu na zwiększoną ilość angielskiego wybrałam ten profil... ale jeśli zanalizuję jeszcze jeden wiersz to się porzygam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podobają twoje personalne wycieczki, oby było ich jak najwięcej XD
    Co do piosenek, to ja nie uczę się tak łatwo. Zawsze muszę zobaczyć tekst #wzrokowiec
    Ale też śpiewam na korytarzach i nie tylko :P
    Z datami to u mnie różnie bywa. Głównie ciężko wchodzą, a łatwo i szybko wychodzą.
    Nie mogłam się zdecydować między mat-geo, humanem i mat-fizem, więc wybrałam klasę, w której nie długo sama sobie wybiorę przedmioty. Ale to też nie będzie łatwa decyzja :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale jak komus sie autentycznie nie chce jechac na wycieczke to po co ma to robic, dlaczego ma sie meczyc, zebys ty mogla pojechac? Chyba troszke przesadzasz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W druga stronę: trzydzieści osób ma ominąć zabawa, żeby jedna mogła siedzieć w domu?
      Chyba troszkę przesadzasz ;).

      Usuń
  12. Fakt numer 3 jest MEGA WYJĄTKOWY I ROZWALAJĄCY xd Też bym tak chciała! A i również kocham uczyć się tekstów piosenek (nie tylko po ty by drzeć się podczas 5 godzinnej podróży samochodem!)

    OdpowiedzUsuń
  13. Hiacynt to mój ulubiony kwiat doniczkowy i od czasu tego posta kojarzy mi się z Tobą :) Teraz pięknie pachnie i wygląda u mnie na parapecie i przypomina o cudownych walentynkach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli się udały :D! Super! Pozwól, że sobie przypiszę zasługę za ten fakt, haha :D.
      Nie spodziewałabym się, że Hiacynt może się ze mną kojarzyć, ale nie powiem, fajnie, fajnie :D.

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).