Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 18 grudnia 2015

Za co kocham Gwiezdne wojny?

Dzisiaj była premiera nowego epizodu Gwiezdnych wojen (którego nie zobaczę dzisiaj, nisetety), a sporo ludzi pewnie będzie się zastanawiać, o co tym zajaranym ludziom chodzi i co w tym takiego niezwykłego. Odpowiadam z mojej perspektywy, pomijając nerdowski bełkot.

Mają wszystko

Filmy, kreskówki, komiksy, książki, gry, po prostu wszystko i to na bardzo zróżnicowanym poziomie: są świetne książki i są książki do dupy, tak samo z grami, a nawet z filmami (Mroczne widmo... brr), a przy okazji jest tego wszystkiego MASA.

Raczej większość ludzi zdaje sobie sprawę, że filmów jest sześć siedem, ale pewnie nie wszyscy wiedzą, że książek jest dużo więcej, bo... no... kilkaset. Właśnie znalazłam listę opiewającą na 553 tytuły, ale sama widzę, że jest niekompletna.
Sama ilość może zrobić wrażenie, ale dodajcie do tego fakt, że obecnie w uniwersum funkcjonują dwa kanony (plus kilka niekanonicznych tworów) i można się nieźle pogubić. Jeśli kiedyś chciałam użyć sformułowania każdy znajdzie coś dla siebie, to nigdzie nie pasowało ono bardziej niż tutaj. Bo wiecie, książki są totalnie różne: dla dorosłych, młodzieży, dzieci, o tym co było, jest, będzie, o miłości, o wojnie, nudne i porywające. A jeśli i to wam mało, to nowe książki mają przeeeeeeśliczne okładki.

Zainteresowanych książkami Star Wars zapraszam tutaj: kliiik.

...a w tym nieskończone uniwersum

To jest chyba w tym wszystkim najpiękniejsze. Ten świat daje nieskończone możliwości, bo ile w Galaktyce może być postaci, a każda o unikatowej historii, a nawet unikatowej rasie.

Naprawdę, tam może dziać się wszystko i nawet Disney nie ograniczy niczyjej wyobraźni. Absolutnie podziwiam ludzi, którzy są w stanie ogarnąć cały ten świat i to jeszcze z podziałem na kanony. Można by to w sumie studiować, taki Galaktyka może mieć potencjał.

Nie ma dobrego wyboru

Irytuje mnie spłycanie Mocy do: jasna strona - dobro, ciemna strona - zło. To nie jest takie proste, bo każdy wybór ma swoje jasne i ciemne strony (ehehehehe). Jasna strona nie jest dobra, bo gdzie po dobrej stronie miłość może być uważana za zło i niebezpieczeństwo? (Tak, potem nauczyli się odróżniać miłość od namiętności, no ale trochę im to zajęło). A z kolei ciemna strona kusi, bo nie ma ograniczeń i jest na pewnej płaszczyźnie potężniejsza od jasnej, ale jednocześnie zakłada, że jeśli jesteś słaby, to giniesz, a jeśli giniesz, to jesteś zbyt słaby, żeby żyć. Jednak w porównaniu do wyobcowanej i nierzadko biernej jasnej strony, jest po prostu bliższa człowiekowi.
Ale jeśli muszę wybrać, to jasna strona rulezz.

To mi przypomina też prawdziwy świat, bo w życiu nie ma tak dobrze, nie zawsze łatwo jest wybrać, bo nie zawsze dobry wybór w ogóle istnieje.
Ten Obi-Wan jest zdegustowany, tak.

Nie wszystko kręci się wokół Jedi i Sithów

Jasne, jest tego sporo, ale to nie problem znaleźć ciekawą postać, która z Mocą nie ma nic wspólnego. Zresztą, przy tak wielkim uniwersum znalezienie jakiejkolwiek postaci to nie problem. Są tacy do kochania (#TeamCarthOnasi4life) i tacy do nienawidzenia (#TeamPoCoKomuDarthZannah), a wśród nich tacy o każdej profesji: użytkownicy Mocy, żołnierze, artyści, łajdacy, łowcy nagród, robotnicy, farmerzy, zwykli ludzie, politycy i w ogóle wszyscy. A ci ludzie też mogą mieć coś ciekawego do opowiedzenia w kantynie.

To nie zawsze dobro wygrywa

Kwestię, czy Jedi są tacy znowu dobrzy, trzeba by obgadywać godzinami, ale na pewno mają "zdrowsze" podejście do prawa od Sithów. A mimo to "ci źli" wyrżnęli ich kilka razy albo woleli się nie angażować w kluczowych momentach historii, co nie zawsze kończyło się dobrze. Ekhem, wojny mandaloriańskie, ekhem.

W każdym razie to jest plus, bo nie jesteś w stanie na sto procent przewidzieć, jak się losy potoczą. Przyznam się nawet, że podczas czytania trylogii Bane'a miałam moment, kiedy kibicowałam Sithom, ale szybko mi przeszło, jak Jedi zaczęli umierać. Ograniczeni czy nie, nie mordują bez powodu.

Zazwyczaj.

No tak to jest z tymi star warsami no.

Mają wzloty i upadki, lepsze i gorsze momenty, udane i spaprane twory, ale zawsze można znaleźć coś, co nam to zrekompensuje. A poza tym wpłynęły na naszą popokulturę w takim stopniu, że mnie osobiście byłoby wstyd nie wiedzieć, co i jak. Nawet gdybym nie lubiła science fiction.

Ja tam wsiąkłam. I od dobrych kilku lat nie udało mi się wyjść. No kto by nie chciał czuć Mocy i mieć świecza mietlnego?



10 komentarzy:

  1. Co do ostatniego pytania...
    Ja.
    W ogóle się tym nie interesuję, wiem że jest Yoda i Leia plus tych dwóch Jedi...
    Wiem, jestem straszną ignorantką ;-;
    Ale we wtorek (rodzicie zarezerwowali bilety nic mi o tym nie mówiąc...) jadę na najnowszą część (i doskonale wiem jak się nazywa ;-;), więc może się czegoś w końcu dowiem.
    (Ale oczywiście film kiedyś oglądałam i bajkę-serial też, ale kiedy to było... Tak, wtedy kiedy bałam się Harry'ego Pottera xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwóch Jedi? Luke i...? Nie wiem, Vadera nie kojarzysz XD?
      Bajka-serial też jest więcej niż jedna, bo co najmniej trzy, o których mi na chwilę obecną wiadomo, a pewnie nie wiem o jakiejś.
      Stawiam, że bez znajomości przynajmniej starej trylogii (epizody 4-6) nie do końca będzie się można połapać, co się dzieje w nowym filmie, więc może wykorzystaj ten czas i nadrób co nieco :).

      Usuń
    2. Nie wiesz ile ja mam rzeczy do nadrobienia ;-;
      Ale od czego zarywa się nocki (y)

      Usuń
  2. Ja jestem wielką fanką Gwiezdnych Wojen i z przyjemnością czytałam twój post <3 Z książkami miałam styczność głównie z Nowej Ery Jedi i później, bo generalnie najbardziej interesowała mnie Stara Trylogia i co potem... Dokładnie za dwie godziny mam seans i już nie mogę się doczekać :D A te książki z ładnymi okładkami, to jak? Warto sobie sprawić? Księżniczka, łajdak i chłopak z tatooine i dwie pozostałe?

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołączam się do pytania z poprzedniego komentarza. Bo widziałam w empiku i nie wiem, czy warto tracić kasę (ee, znaczy się inwestować). Ja jestem chyba sezonowcem gwiezdnych wojen, bo dwa pierwsze epizody obejrzałam wprawdzie pół roku temu, ale dokończyłam sobie dopiero tydzień temu. Na szczęście ja w żadnych sezonowców nie wierzę i jutro idę na najnowszą część! (JEEEEEEJ! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Właściwie to kanon jest jeden, bo disney, którego przez to szczerze nienawidzę postanowił usunąć sobie stary. Co oznacza, że wszystkie książki, które do tej pory przeczytałam nie wpłynęły w żaden sposób na świat gwiezdnych wojen i tych wydarzeń jakby nie było. Myślę, że twórcy disneyowscy za bardzo się w tym wszystkim pogubili i nie chciało im się studiować książek, i przez to podjeli taką decyzję. Z jednej strony ich rozumiem, problem w tym, że mogli to zrobić z innej strony. Tak jak mówiłaś potencjał jest nieskończony, więc po co ruszali akurat tą historię, która jest napisana. Mogli to skrobnąć z innej strony i stworzyć film o zupełnie kimś innym. Z resztą teraz kupuje się tylko marka, kiedyś to wszystko miało sens. Kochałam Sw i nadal uwielbiam wszystko z czym do tej pory się zaznajomiłam. Teraz wychodzę z założenia, że to co wychodzi spod ich nazwy już nimi nie jest. I nie wiem, co z tym wspólnego mają śliczne okładki i, czy fajny film, kiedy to już nie jest to.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem słabą fanką, bo fangirluję praktycznie tylko starej trylogii (nowej trochę też, bo Evan jako Obi-wan, ale Padme mnie niesamowicie irytuje), ale zamierzam przeczytać te książki co mam w domu i jej, te nowe rzeczywiście są piękne i jak będę mieć pieniążki (czyli pewnie nigdy, ale nie będę sobie samej odbierać marzeń) to odpowiednio je zainwestuje XD
    No i mam jeszcze moje najpiękniejszą książkę świata, czyli Szekpirowskie Gwiezdne Wojny (tak bardzo żałuję, że brakowało mi hajsów na resztę części i już zdecydowałam, że będę kupować po jednej po każdej wizycie w Londynie).
    Ale w sumie sama już trochę temu pisałam, czemu trzeba zobaczyć pierwszą trulogię (generalnie to podstawowym powodem jest to, że Han Solo, ale jak widzę ty znalazłaś ich duuużo, dużo).
    AAA, już się nie mogę doczekać, aż zobaczę nową część!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SZEKSPIROWSKIE GWIEZDNE WOJNY O BOŻE *^*

      Usuń
  6. Jak na razie mam za sobą tylko wszystkie filmy. Książki mam zamiar zacząć czytać, po coś dostałam bon do empiku na święta B) Na szczęście mój tata jest największym fanem wszystkiego co związane z Gwiezdnymi Wojnami (a ja idę jego śladami), bo w życiu nie ogarnęłabym kolejności książek. Jednym słowem, tak na prawdę wszystko przede mną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie skończyłam oglądac oryginalną trylogię, pewnie od jutra wezmę się za nową :-) Mam pytanie - gdzie jest ta lista kilkuset książek? Bo ja jak na razie znalazłam tylko listę z wikipedii oraz dwie na jakichś stroanch, wszystkie opiewające na ok. 150 powieści. Nie powiem, wciągnęłam się i chciałabym bliżej poznać to uniwersum.

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).