Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



wtorek, 15 grudnia 2015

Przekleństwa w książkach - hot or not?

Jeszcze kilka lat temu pewnie odpowiedziałabym, że nie, niepotrzebne, fu, ble i w ogóle na co to komu. Dzisiaj mam nieco... odmienne zdanie.
W ogóle nie przepadam za przekleństwami. Kojarzą mi się z niewydolnością - czy to językową, czy jakąkolwiek inną. Albo z marną sztuką, podczas której ludzie śmieją się tylko wtedy, kiedy ze sceny lecą wulgaryzmy.

Mimo tego nie mam nic przeciwko wulgaryzmom w książkach. No dobra, nic to trochę za dużo powiedziane, ale nie przeszkadzają mi. Pod kilkoma warunkami.

Po pierwsze wulgaryzmów nie może być dużo. Nie powinno być, to okropnie prostackie, jak w filmowych komediach, gdzie każde zdanie okraszone jest przekleństwem. Boki zrywać. Książkom to potrzebne nie jest, mamy wystarczająco dużo chłamu na rynku.

A, właśnie, potrzebne. Wulgaryzm powinien czemuś służyć - podkreśleniu czegoś, wzmocnieniu przekazu, zaakcentowaniu emocji czy po prostu kreacji konkretnego bohatera (przy zaznaczeniu, że i tak nie powinien przeklinać w każdym zdaniu). Kiedy przekleństwo spełnia jakąś funkcję, jest wręcz wskazane. Nie ma sensu zasłaniać się kurde, skoro to inne słowo ma lepiej spełniać daną rolę.

Słyszałam też o przypadkach, kiedy przeklinanie dla samego przeklinanie też było pochwalane, bo po prostu dobrze brzmiało. Osobiście się jeszcze z tym nie zetknęłam, więc nie za bardzo mogę to potwierdzić, ale nie wykluczam, że takie przypadki istnieją. Ale wtedy wulgaryzm pewnie buduje po części klimat, więc to też jakaś funkcja.
Ludzie przeklinają, tak samo postacie. Nie znaczy to jednak, że zawsze trzeba przytaczać każdy epitet, którym bohater obrzuca swoją przyszłą niedoszłą. "Wiązanka przekleństw" też czasem zdaje egzamin. A używanie w fanficach "zaklął" jest niemal tak nagminne, jak używanie "westchnął". Da się? Da. Efekt nie jest ten sam, ale to już zależy od tego, co chcemy uzyskać.

Wbrew temu, co powiedziałam na początku, nie twierdzę, że wulgaryzmy nie mogą pełnić funkcji komediowej. Wystarczy to zrobić umiejętnie, a nie "dowalę kurwą, może ktoś się zaśmieje".

Po internecie krąży zdjęcie strony z jakiejś książki, której całą treść stanowi "kurwa" powtarzana ileśtam razy. Zrobiło furorę. Zawsze w komentarzach widzę kilka urzeczonych osób, które dopytują, co to za cudo literatury. No ale czy ja wiem, czy to takie cudo? Książki nie czytałam, bo jakoś  mnie ta strona nie skusiła, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której ten zabieg jest najlepszą/jedyną opcją. Czasem "cholera" potrafi być najbardziej wymownym słowem.

Ogólnie nie mam zbyt wiele przeciwko przekleństwom, o ile nie ma ich więcej niż przecinków. Mam za to dużo przeciwko cenzurowaniu przekleństw. Szczególnie w opkach na blogach. Widzę te gwiazdki w środku wyrazu i zastanawiam się, o co właściwie chodzi - autorka chciała zakląć czy nie chciała? No bo czemu to ma służyć? Albo przeklinasz, albo nie, nie ma półśrodków i tyle.

Innym przykładem cenzury są "bipy" w serii Felix, Net i Nika. Zabieg ten polega na zastępowaniu słowem "bip" wszystkich wulgaryzmów w dialogach. Szczerze powiem, że zawsze wydawało mi się to niezgrabne i niepotrzebne. Ja rozumiem, że w takiej książce przeklinać nie wypada, ale język daje nam tyle możliwości, nawet wystarczy powiedzieć, że ktoś mocno przeklinał, żeby było wiadomo, o co chodzi. Nie rozumiem, co kierowało autorem, kiedy decydował się na bipy.

Jako ciekawostkę mogę dodać, że sama też używam w opowiadaniach słów powszechnie uważanych za wulgarne. Niezbyt często, ale zdarza mi się. I tak na oko najczęściej jest to określenie pewnej kobiety...

Na koniec powiem, że bardzo fajnie wulgaryzmów użyła J.K. Rowling w serii o Cormoranie Strike'u (choć te niepotrzebne też jej się zdarzały). Słyszałam również, że przekleństwa w Wiedźminie i Marsjaninie to sztuka, ale pozwólcie, że najpierw przekonam się na własnej skórze, a potem dam wam znać, co obiecuję kiedyś zrobić :).

Odpowiadając na pytanie z tytułu - jeśli w wulgaryzmach półśrodków nie ma, tak są one czasem hot, czasem not, ale generalnie rzadko natrafiam na książki, gdzie byłyby tak żenująco użyte, żeby były not po całości. Dlatego nie warto nastawiać się do nich całkowicie negatywnie - dopóki wywołują określone reakcje, a nie grymasy zażenowania. Bo tego chyba autor nie chciał osiągnąć.



10 komentarzy:

  1. Z wulgaryzmami to chyba tak jak z poetyckimi porównaniami - niech będą, ale z wyczuciem i w dobrych miejscach :)
    Mam przykład z żenująco wulgarnym językiem - pamiętnik lesbijki, jaka to miała być książka, przełomowa, śmiała, dla młodzieży, wulgarna, romantyczna, szokująca... a była tylko śmieszna i słaba.

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz dokładnie takie samo zdanie jak ja ^^
    A co do "bipów", chyba to rozgryzłam (Kasia taka myślicielka :3)!
    Na pewno masz rację, nie jest wskazane używanie przekleństw w takich książkach. Ale osobiście, kiedy czytałam te "bipy" lałam ze śmiechu. To chyba ma właśnie pokazać, że przekleństwami się nie szpanuje - one są tylko żałosne i nadają się dla Krychy i Zdzicha (czy jak im tam było >u<).
    I osobiście jestem pseudo-zwolenniczkom "cholery". Często używam tego kreatywnego słówka szczególnie przed biologią lub geografią, lub kiedy czegoś zapomnę ^^
    Ogólnie jeśli mam już przeklinać - wybieram "cholerę", jest według mnie mocniejsza od "kurde", ale też nie taka "prostacka" tak "kurw@" (tak, zazwyczaj tak cenzuruję przekleństwa xD)
    Pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Często czytając Twoje posty gadam sobie pod nosem "Skomentowałabym jakoś mądrze, ale tutaj już wszystko jest" xD
    Ja nie widzę problemu z przekleństwami, dopóki są użyte z umiarem. Powinny jedynie podkreślać uczucia bohaterów, a nie wywoływać zażenowanie. Tak samo przeciwna jestem cenzurze. Ogólnie cenzurze samej w sobie. Jedynie mnie denerwują i źle wyglądają. Jak ktoś chce obejrzeć krwawy thriller to wątpię, żeby nakładanie tych wkurzających kwadracików na każdą małą ranę mu się spodobało.
    Jestem naprawdę lubię "cholerę". Wydaje mi się dosyć neutralna. Niby przekleństwo, ale nazwałabym je po prostu brzydkim słowem. A dodaje tekstowi charakteru ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jestem naprawdę lubię" - ah, moja autokorekta jest taka pomysłowa xD

      Usuń
  4. Język w Wiedźminie to arcydzieło, tak idealnie pasuje do postaci, że to aż nierealne. Bo trudno, żeby kransolud wyrażał się jak dworzanin... ;)
    Czytałam kiedyś taką serię o wilkołakach, pisaną w 1 osobie. Koszmar. Główny bohater używał słynnego słowa na k niemal zamiennie z przecinkami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Oh, toż to przekleństwa w "Chłopcach" Jakuba Ćwieka i "Wiedźminie" Andrzeja Sapkowskiego są mistrzostwem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja miałam kiedyś taką sytuację: Napisałam sobie coś (chyba się kwalifikuje do opowiadania, ale nie jestem pewna), w cosiu występowali sobie dresi. Jacyś tam sobie zwyczajni dresi. A dresi jak wiadomo klną. Dużo (chociaż może to stereotyp, ale z moich doświadczeń wynika, że raczej nie). A to byli na dodatek wnerwieni dresi. A tekst miał być mocny. Więc posypałam wszystkimi znanymi mi przekleństwami. Naprawdę wszystkimi. Byłam z tego tekstu naprawdę dumna, więc wrzuciłam go w internet. I pojawiła się masa komentarzy, że wszystko gites, ale przekleństwa są niefajne, psują czytelnikom odbiór itd. I w sumie nie wiem, co o tym myśleć, bo bez przekleństw ten tekst tak naprawdę nie miałby sensu. Więc tak mi się wydaje z punktu widzenia niedocenionego twórcy, że nie ma sensu piętnować przekleństw zawsze i wszędzie, bo "mama mówiła, że są be", tylko zastanowić się do czego służą i czy bez nich tekst miałby sens.
    Skończyłabym ten komentarz zgrabną puentą, ale niestety nie umiem. Mam nadzieję, że ktoś zrozumie o co mi chodzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. O tak, Sapkowski jest mistrzem. W "Wiedźminie" przekleństwa to prawdziwy majstersztyk :D.
    Co do FNiN - jak dla mnie 'bipy' są urocze, mają taki jakiś swój urok. Możliwe, że twierdzę to z sentymentu do twórczości Kosika, ale...
    Ogólnie przeklinam sporo, ale nie lubię, kiedy w książce "kurwy" lecą co drugą stronę w ilościach hurtowych. Podkreślanie emocji - tak, stylizacja bohatera - tak, stresująca sytuacja - tak, ale nie panie lekkich obyczajów zamiast przecinków.
    PS: Przepraszam, jeśli ten komentarz jest z lekka bez sensu, ale mój mózg o 23 po nauce biologii nie funkcjonuje dobrze ;).

    OdpowiedzUsuń
  8. W sumie to napisałaś to co ważne, więc napiszę tylko, że kocham Wiedźmina całym serduszkiem i chociaż nie napiszę nic o przekleństwach, bo pamiętam tylko że były, to podzielę się tym, że ta saga jest napisana tak patetycznym językiem, że aż się ma ochotę robić facepalma przy każdej stronie (co nie sprawia, że przyjemność z czytania jest mniejsza - tylko trochę czoło boli).

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiedźmina nie czytałam ( chociaż zamierzam to nadrobić ), ale za to sięgnęłam do Marsjanina. Powiem tak - jak Watney wyklinał świat, to mi się podobało. Nadawało to realistyczności, no bo kto by się bawił w językową Elżbietę II, skoro jest sam na planecie i ryzyko, że zza kamienia wyskoczy polonistka z podstawówki jest równe zeru? Mniej mi się podobały rozmowy na szczycie NASA, gdzie ci najważniejsi ludzie powinni ładniej się wypowiadać... Mimo to jest ok, bo tam te przekleństwa są od czasu do czasu, akurat w tych momentach kiedy bohaterowie odczuwają silne emocje, więc powiedzmy, że wybaczam ;). Swoją drogą zgadzam się z Tobą, że trzeba zachować zdrowy umiar i wiedzieć, kiedy te wulgaryzmy zastosować. Życzę miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).