Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



czwartek, 31 grudnia 2015

Podsumowanie 2015 roku

Dzisiaj kończy się 2015 rok, a jutro Wiosenne deszcze mają pierwsze urodziny. Czas na podsumowanie tego okresu.
Kurczę, nigdy tego nie robiłam, więc może zacznę od krótkich statystyk, bo uwielbiam oglądać statystyki :).

Ten post jest 109 na blogu, choć ogólnie napisałam w tym roku 110 (jaka ładna liczba), a w tym momencie na Deszczach widnieją 774 komentarze, co daje średnią siedmiu komentarzy na post, ale trochę zawyżają mi ją te posty, które mają po dwadzieścia kilka komentarzy.

Najpopularniejszym postem jest, oczywiście, Jak napisać poczytne fan fiction? Poradnik dla początkujących, ale najwięcej komentarzy (jeszcze) ma Kiedy jesteś fanem?, bo aż dwadzieścia osiem. Najbardziej wydajna okazałam się w marcu z nieprawdopodobną liczbą piętnastu postów w miesiącu, co stanowi dla mnie wzór na przyszły rok. Nie wiem, jak to zrobiłam. Co zaskakujące, najwięcej wyświetleń blog zarejestrował w kwietniu, bo było ich aż 7 348. Ujmą na honorze jest luty z zatrważającą liczba zaledwie sześciu postów. Brr. Ogólnie blog wyświetlono niecałe 54 tysiące razy. Wow.

Ale szczerze, to trochę siebie zawiodłam. Nieraz ponadtygodniowe przerwy w pisaniu sprawiły, że przez dość długi czas stałam w miejscu i traciłam na tym. Mam nadzieję ogarnąć się w 2016, a już teraz zdradzę wam, że przygotowałam kilka mega fajnych niespodzianek. Obserwujcie uważnie Facebooka, bo on wie o wszystkim najszybciej!

Jeśli chodzi o inne dziedziny, to szkoda mówić. Książek przeczytałam bardzo mało, wolę dokładnie nie liczyć, a z seriali obejrzałam tylko Sherlocka, tak więc moje zaległości w popkulturze tylko się powiększyły. Za to obejrzałam sporo filmów, a także napisałam więcej niż przez ostatnie kilka lat razem wziętych.

I wiecie co? To był bardzo dobry rok. Mimo że na wielu polach nie osiągnęłam tego, czego chciałam, to rozwinęłam się jako osoba i mogę wreszcie powiedzieć to otwarcie - jestem szczęśliwa. W styczniu pojawił się na blogu post, którego już nie ma, a w którym napisałam, że nie wiem jeszcze, co to jest szczęście. Pewnie dalej nie wiem, ale jest to najbliższy szczęściu stan, w jakim się znajdowałam.

Do najmilszych wspomnień 2015 roku będą należeć między innymi styczniowy wyjazd do Londynu, również styczniowy koncert Gerarda Waya w towarzystwie Karoliny, magiczny czas spędzony z Merr podczas wakacji i... zmiana szkoły. No w życiu bym nie powiedziała, ale tak właśnie jest.

Zwiedziłam kawał świata, poznałam mnóstwo cudownych ludzi, zrealizowałam masę marzeń i kupiłam jeszcze większe mnóstwo niepotrzebnych rzeczy. I wiecie co? Bardzo mi z tym przyjemnie!

Mam masę nowych celów na nowy rok. Małych, dużych i kompletnie szalonych, a jeśli wyrażacie taką chęć, to szerzej opowiem wam o nich drugiego stycznia, ponieważ jutro planuję post urodzinowy. Obiecałam pewnej upierdliwej babie (no hej!), że wyjaśnię w nim, skąd się wzięła nazwa bloga :).
A teraz, wzorem artystów wszelakich, wybiorę z każdego miesiąca mój ulubiony post i opisuszę inne zdarzenia. Bo mogę.

Styczeń: w styczniu byłam w Kołobrzegu, w Londynie, gdzie wydałam mnóstwo pieniędzy i to były najlepiej wydane pieniądze w moim życiu, i w Warszawie na koncercie byłego wokalisty mojego najukochańszego zespołu ever. A poza tym zaczęłam pisać bloga. Cudowny miesiąc. Moim ulubionym styczniowym tekstem jest 5 książek, które mnie zawiodły w 2014 roku. Wcale nie dlatego, że to pierwszy post na blogu - nie, to po prostu jedyny naprawdę fajny tekst w tym miesiącu.

Luty: w lutym pojawiło się tylko sześć postów, byłam chora, a fandom Mrocznych umysłów przeżył dramat. Mimo że jest ich niewiele, treści na blogu są zdecydowanie milsze w odbiorze. Moim ulubionym postem jest ten o fandomowych miejscach w Londynie, bo to chyba jeden z dłuższych tekstów i spędziłam nad nim mnóstwo czasu. Jak patrzę na te zdjęcia, to od razu mi tęskno...

Marzec: czyli mój drugi ulubiony miesiąc. 15 postów... W marcu zaczęłam trochę bardziej dbać o zdjęcia na blogu, powstały dwie nowe kategorie, a przy tym wcale nie obniżyłam się w nauce. Dodatkowo postanowiłam wziąć dupę w troki i zaczęłam pisać stronę tygodniowo, co jest moim minimum do dziś. Czasem mam wrażenie, że w marcu żyła jakaś inna Ala. Mój ulubiony tekst to zdecydowanie Kiedy jesteś fanem?, bo naprawdę przekazuje wszystko to, co chciałam, żeby przekazywał, a przy tym mówi o bardzo ważnej dla mnie sprawie. Cieszę się, że był aż tak popularny.

Kwiecień: w kwietniu napisałam egzaminy gimnazjalne i obejrzałam Sherlocka (ta, w tym samym czasie), a także drugi raz wyjechałam do Londynu. Mój ulubiony post to ten i okazał się być bardzo mobilizujący dla niektórych. Dziękuję za maile, które dostałam po jego publikacji!

Maj: odwiedziłam Warszawę (znowu, bo to był już trzeci raz w tym roku), bo Targi Książki i było fajnie. Maj to mój ulubiony miesiąc w życiu bloga, a każdy post uznaję za udany, jednak moim ulubionym jest (olany przez was </3) ten o wadach Londynu, bo mogłam ponarzekać na budki telefoniczne, a przy tym miałam sporo frajdy, odkrywając zdjęcia sprzed trzech lat, kiedy moja noga pierwszy raz stanęła na brytyjskiej ziemi.

Czerwiec: ruszyło wtedy zbyt bajkowo, które teraz jest przeze mnie traktowane zupełnie serio, choć wtedy przepowiadałam mu śmierć po roku. Start tego bloga stanowił preludium do mojej nowej miłości, czyli krótkich opowiadań. Aktualnie nie piszę już nic, co miałoby mieć więcej niż dwadzieścia stron i wreszcie czerpię sto procent radości z pisania. Ulubiony post czerwcowy to Praktyczne kompendium, które jest porządnie zrobione i ma bardzo ładne zdjęcia, a przy tym nie wymagało ode mnie wiele wysiłku, bo z góry wiedziałam, co chcę w nim zawrzeć. A przy okazji - gotowi na trzecią część tej serii :)?

Lipiec: był dla mnie miesiącem survivalu, bo nie miałam ani aparatu, ani mojego komputera, ani sprawnego internetu, a mimo to udało mi się opublikować osiem niezłych postów. Mój ulubiony to TOP 5 czarnych charakterów, bo bardzo lubię czarne charaktery i lubię to zdjęcie, które wyszło mi w sumie przypadkiem, a na którym widnieje Niezbędnik obserwatorów gwiazd do góry nogami.

Sierpień: miesiąc rozjazdu, bo byłam we Włoszech, a moje największe osiągnięcie, to że wytrwałam na tym wyjeździe. Mój organizm bardzo ciężko to znosił, gumy miętowe okazały się moim zbawieniem. Najlepszy post? Wahałam się między Pompejami a tym, ale drugi wygrywa, bo po pierwsze ma fajne zdjęcia, a po drugie jest bardzo przesiąknięty mną, a ja lubię siebie (#samolub). No i to pierwszy TAG. Niedługo będzie ich więcej.

Wrzesień: to miesiąc bólu brzucha i nowej szkoły. Mimo że byłam nastawiona bardzo negatywnie, zwracam honor wszystkim, którzy kazali mi się wyluzować. Jest ok! Byłam też w operze, pierwszy raz w życiu i na pewno nie ostatni. Team Mozart. Ulubiony post? Myślałam przez chwilę o tym o kocie, ale jednak stawiam na Kupiłam książkę dla dzieci. Serio kocham te książki.

Październik: skończyłam szesnaście lat! ...i nie czuję absolutnie żadnej różnicy, a miało być tak fajnie. Byłam w Krakowie na Targach, a także opublikowałam Lament oceanu (link odprowadza do specjalnej zakładki, polecam), który okazał się być moim najpopularniejszym opkiem w całym moim życiu, a przy okazji liczbą wyświetleń (i komentarzy) pobił 3/4 moich regularnych postów. Dzieło mojego życia. Jeśli chodzi o bloga, to mocno się opierniczałam. Siedem średnich postów, ale wybrać trzeba, więc stawiam na ten o urodzinach. Odkryłam z tej okazji darmowe banki zdjęć i zaczęłam z nich namiętnie korzystać, polecam.

Listopad: trochę ogarnęłam dupę i napisałam dziesięć postów, z czego większość jest mocno spoko. Wzięłam też udział w NaNoWriMo i mimo że nie wykonałam zadania, jestem z siebie bardzo dumna. Napisałam też moją najlepszą i najmniej popularną recenzję, czyli tę o, a także przyznałam się do mojej miłości do lalek Barbie i napisałam kilka innych fajnych postów. Moim ulubionym będzie Książek - lek na śmierć i to chyba jasne dlaczego (tak, chodzi o kaczkę na zdjęciu).

Grudzień: no i to już koniec! A szkoda, taki fajny rok się kończy. W tym miesiącu minęła druga rocznica z moim psem, opublikowałam Ocean lamentuje i obejrzałam nowe Gwiezdne wojny, a ze spraw szkolnych - przygotowałam bardzo udaną prezentację na temat hejtu i jestem z tego tak dumna, że aż tu się chwalę. Poza tym stoczyłam batalię ze zbyt bajkowo, jeśli chodzi o wygląd i wreszcie jestem zadowolona. Dodałam też nowe zakładki, można poklikać. Gwiazdor sprezentował mi też Disney Infinity 3.0 i aż machnę niedługo recenzję :). Aha, miałam wybrać post. Szpitalny. Mimo że pisząc go, miałam łzy w oczach i mimo że pominęłam wiele sytuacji, które powinny się w nim znaleźć. Jest dla mnie ważny.

2015 rok wiele mi dał, ale przede wszystkim pokazał, że mogę blogować. I że będę to robić. Dziękuję wszystkim, którzy w tym roku mnie czytali i wspierali, a tym bardziej, jeśli przy tym komentowali :). Ale o tym bardziej szczegółowo będzie jutro. Szczęśliwego Nowego Roku! I niech los zawsze wam sprzyja!



15 komentarzy:

  1. Uwielbiam Twój blog. Z rzadka coś komentuję, bo nie czuję, żebym miała do dodania cokolwiek poza: "Masz rację, też tak myślę!", ale wiedz, że przeczytałam posty tutaj co do jednego.
    Też w tym roku zmieniałam szkołę i też okazało się, że jest całkiem okej. I też w tym roku obejrzałam Sherlocka, piąteczka! :D
    Z pisaniem nie idzie mi tak dobrze, jak bym chciała, ale to tylko i wyłącznie moja wina. Na przyszły rok postanowiłam sobie napisać przynajmniej plan mojej powieści, skoro wersja właściwa mi nie idzie. :)
    Kocham, podziwiam i pozdrawiam. Szczęśliwego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komentarze też są mile widziane, serio :D.
      Żółwik :D!
      Dziękuję i nawzajem!

      Usuń
  2. Jedyne co osiągnęłam to zdobycie pierwszych internetowych przyjaciół, założenie bloga i rozpoczęcie mojej przygody z anime. Nie mówię, że to mało, bo na pewno miało to ogromny wpływ na to, kim obecnie jestem. Nie ważne, jak głupio to brzmi, ale to prawda xD
    Życzę dalszych sukcesów w nadchodzącym Nowym Roku ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Pamiętam tą zdaje się kwietniową (?) noc kiedy nie spałam do późna bo czytałam wszystkie posty na nowo odkrytym blogu :') wspominam też gorączkowe przeszukiwanie demigods bo zgubiłam adres nowiutkiej miłości od pierwszego przeczytania [*] przy okazji pozdrawiam mojego przyjaciela i dziewczynę którzy tyle nasłuchali się o tym blogu ze sami zaczęli go śledzić <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeeeeej <3. Dziękuję :").

      Usuń
    2. TO TEŻ JA. Odnalezienie WD jest tym, za co najbardziej kocham Demigods :P.

      Usuń
  4. Przeczytałam wszystkie twoje posty na tym blogu i wszystkie były świetne. Nasuwa się pytanie: dlaczego tak mało komentowałam? Odpowiedź jest prosta. Po prostu nie potrafiłam się z tobą nie zgodzić XD
    "Zupełnie się z tobą zgadzam. Nic dodać, nic ująć. Świetnie to ujęłaś" - nie wiem, co bym mogła oprócz tego napisać, serio.
    Jednym z moich postanowień noworocznych jest częstsze komentowanie twoich postów. Mam nadzieję, że mi się uda ;)
    Tobie też życzę Szczęśliwego Nowego Roku! Niech Moc będzie z Tobą i niech los zawsze ci sprzyja <3

    Ach no i chciałam wspomnieć, że też w tym roku obejrzałam Sherlocka *.*
    I dzięki tobie wiedziałam co nieco o Londynie, gdzie warto iść, zanim tam pojechałam. I za to ci baaaaardzo dziękuję :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale takie komentarze też lubię, wiesz XD?
      TO JEST BARDZO DOBRE POSTANOWIENIE, POLECAM.
      Oo, dziękuję i zawsze do usług <3!

      Usuń
  5. Nie wiedziałam, że sama robisz zdjęcia! Uwielbiam czytać twojego bloga oby tak dalej. Życzę Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku. Powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowana większość zdjęć na blogu jest moja, choć czasem korzystam z banków zdjęć czy flickra :). Dziękuję i nawzajem!

      Usuń
  6. QwQ
    Właśnie skończyłam identyczny post, a tu patrzę.... OwO
    Szczerze, to nie chciało mi się czytać podsumowania poszczególnych miesięcy (nie bij! ;-;) ale resztę dobrze przeczytałam ^^
    Gratuluję z całego serca! I szczęśliwego Nowego Roku, bo starego nie będzie już za mniej niż 3 godziny! @_@

    Dla mnie ten roku był wyjątkowy, chyba nigdy się tak nie rozwinęłam (jak motylek, trololo) jak w 2015 ^^
    Na pewno będę go dobrze wspominać, w końcu nie zawsze spotyka się w ineternetach maniaczkę krwi, czerni i horrorów, która chce Cię zabić (pozdrawiam Lociu!) ♥
    Niecodziennie też odkrywa się swoje największe hobby (anime, manga, Vocaloidy, Japonia ♥_♥), rozwija stare (kupcie mi resztę książek Ricka Riordana.... ;-;) i rozpoczyna naukę japońskiego na poziomie easy-hard x'D
    I jeszcze zaczęłam robić szablony, zajęłam się grafiką komputerową (również poziom easy-hard B|) ^^
    Ogólnie, wesoły był ten rok dla mnie i bogaty w nowe doświadczenia (jak mądrze to zabrzmiało >u<)
    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
  7. JAK TO MOŻLIWE ŻEBY NAPISAĆ TAK DUŻO POSTÓW W CIĄGU ROKU?
    Well, może to tak działa jak nie chorujesz na syndrom leniwej buły.
    W każdym razie największe gratki z powodu tego. 109? No i dodatkowo, jedna strona tygodniowo? U mnie jest jedna strona na życie?!
    Zazdro samozaparcia w pisaniu.
    A, no i wielu szczęśliwych imponderabiliów w Nowym Roku (to słowo przykleiło się do mnie jak mucha do lepa)!

    OdpowiedzUsuń
  8. Przejrzałam posty z całego roku i niniejszym stwierdzam, że serio się rozwinęłaś. Oby tak dalej! I mam pytanie: jakie darmowe banki zdjęć polecasz????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O te o: http://www.blokotek.pl/2015/03/najlepsze-darmowe-banki-zdjec-z-ktorych.html
      A najbardziej lubię Kaboompics i Picjumbo :).

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).