Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



sobota, 12 grudnia 2015

Książki pod choinkę #2: Szczęście w cichą noc

Ta książka kończy moją przygodę z serią autorstwa Anny Ficner-Ogonowskiej.
I Bogu dzięki.
Moja znajomość z tą serią była bardzo burzliwa. Zaczęło się od zachwytu. Naprawdę, pierwsza część mnie pochłonęła. Ale potem było już tylko gorzej... Przede wszystkim przeszkadzał mi styl i główna bohaterka, a co ciekawsze, moja babcia ma podobne zdanie.

Ostatnia część też nie jest od tego wolna. 

Tyle że oprócz tego stylu (więcej o nim tutaj) i beznadziejnej bohaterki pojawia się jeszcze ich Szczęście. Wielką literą. Tak nazywają swoje nienarodzone dziecko. A gdybyś jeszcze nie zakumał, że Hania jest w ciąży, to w każdym akapicie będzie czuć "ukochane drgania" albo głaskać się po brzuchu. A jeśli nie ma ku temu sposobności, to na pewno dowiesz się, czy dziecko śpi, czy może nie. Nie martw się, na pewno będziesz na bieżąco!

Podobnie przy każdej możliwej wypowiedzi pani Irenki dowiecie się, jaka to ona mądra, wspaniała, cierpliwa i anielska. A jak już przy pani Irence jesteśmy, to podrzucę wam dwa cytaty z jej wypowiedzi:
A jak już jesteśmy przy takiej świątecznej matematyce, to powiem wam jeszcze, że moja babcia zawsze mówiła, że potraw wigilijnych ma być nieparzyście, a gości najlepiej jak jest parzyście.
Nie dość, że dodatkowe nakrycie dla zbłąkanego wędrowca nam się przyda, to jeszcze będzie nas nieparzyście przy stole. Czyli jak tradycja nakazuje. Na stole parzyście, przy stole nieparzyście. A tradycja rzecz święta.
No to jak w końcu?

Tradycja to w ogóle najczęściej pojawiające się w książce słowo. A zaraz potem szczęście, które pojawia się też małą literą i informuje nas regularnie, że Hania znów je odnalazła.

Książkę czyta się dziwnie. Niby toto krótkie, niby szybko leci, jak już zasiądziesz, ale wcale nie ma się ochoty do niej siadać, a poza tym podczas czytania w większości towarzyszyło mi dziwne uczucie w stylu zażenowania. Dobrą równowagą jest postać Dominiki, ale jak czasem czymś dowali, to tylko pogarsza sprawę.
Ale żeby nie było, że książka ma tylko wady, to cieszę się z wprowadzenia wątku wybaczenia. Myślę, że dobrze domyka całą serię i jest potrzebny. Szkoda, że taki krótki. Tak samo przypadła mi do gustu wizja wielkiej Wigilii z pompą, bo bardzo takie lubię.

Opowieść jest faktycznie ciepła i może się podobać, ale to zdecydowanie nie mój gust. Na przykład wolałabym poczytać jednak o samych Świętach, a nie przygotowaniach do nich. Bo tak naprawdę to o nich jest ta książka - o gotowaniu, o planowaniu i zapraszaniu. Znowu brakowało mi tego trudnego do uchwycenia klimatu, bo samo powtarzanie w kółko tradycja tego za autora nie zrobi. Poza tym przeskakiwanie Wigilii w książce o Wigilii jest... dziwnym zabiegiem.

Fanki serii pewnie jednak będą zachwycone, bo, jak mówiłam, książka dobrze zamyka serię i dopowiada jeszcze co nieco na temat przyszłości bohaterów, a to przecież czytelnicy lubią.

Dodatkowym atutem są przepisy na potrawy, które zawitały na wigilijnym stole bohaterów. Ja raczej nie skorzystam, bo do gotowania się średnio nadaję, ale babcia przepisała sobie wszystkie.
Jeszcze trochę tu zamieszam, bo chcę dodać, że książka mogłaby być krótsza. Mam wrażenie, że Szczęście jest trochę na siłę rozdmuchane, żeby dobić do tych stu czterdziestu stron. Niepotrzebnie przytaczane słowo w słowo rozmowy, zbędne czynności i to wszystko, co sprawia, że czytanie nas nuży. Ale to może być tylko takie moje odosobnione wrażenie, bo jeśli ktoś zakochał się w serii, to pewnie ucieszy się z możliwości czytania przez cztery strony o starych wigilijnych tradycjach pani Irenki.

Na koniec spojrzymy sobie na wydanie. Okładka ładna, pasuje do reszty serii, nawet, jeśli jest na niej człowiek (tak, to jedne z niewielu okładek z ludźmi, które mi się naprawdę podobają). Książeczka jest maleńka, o wiele mniejsza od standardowej, a także cieniutka. Papier średni, powiedziałabym. Taki standardowy, ni to piękne i białe (jak papier w książkach Kosika, po prostu cudowny, chyba że czytasz na dworze przy pełnym słońcu), ni to papier toaletowy (w sensie cienki i żółty, jak w Biblii). Wydaje mi się, że w większości książek jest podobny. Okładka twarda. Nie przepadam za takimi, ale przy takim formacie jest wygodna i ładnie wygląda, wydaje się jedyną słuszną opcją, nawet jeśli pozostałe części są w miękkiej oprawie. Mojej pedantycznej części to nie przeszkadza, więc zapewniam, że wygląda spoko.
Jeśli szukasz miłej, szybkiej książki na Święta, to lepiej już sięgnij po omawiane wcześniej W śnieżną noc. Szczęście w cichą noc (co oni z tymi nocami) potraktuję raczej jako dość intrygującą ciekawostkę przyrodniczą dla fanek serii.

PS: Czy jestem jedyną osobą, która nie przepada za Cichą nocą? W sensie kolędą? Serio, to wpakowywanie jej do każdego świątecznego tworu jako najpiękniejszej z kolęd już mi uszami wychodzi.



4 komentarze:

  1. hahaha no proszę u Alicji choinka już ubrana ;) zdjęcia bardzo ładne, aż chyba sobie jedno ukradnę na tablicę na pintereście ;p a książka no cóż... nie moje klimaty :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie czytałam. To chyba nie moje klimaty, a świątecznych książek mam już powyżej uszu. W dziwny sposób mnie denerwują, bo albo nie pokazują magii Bożego Narodzenia albo zupełnie ją ignorują. I tak źle, i tak niedobrze xD
    Ja też nie przepadam z Cichą Nocą. Nie jest wystarczająco szybka i żywiołowa, a uważam, że takie powinny być kolędy ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to to! Dokładnie, żywe i wesołe, w końcu mamy się cieszyć :D.

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).