Witam na Deszczach!


To ja!

Pisarka-amatorka, blogerka, mądrala, marzycielka. Jestem Alicja. Może się poznamy?


Czego szukasz?

Więcej mnie

  • zbyt bajkowo
  • Blog z opowiadaniami, gdzie znajdziecie teksty własne oraz fan fiction (Harry Potter, Percy Jackson, Disney i inne). Serdesznie zapraszam :).
  • Chasing Barbie
  • Blog, na którym dzielę się moją nową pasją - lalkami. Nowe, stare, piękne i brzydkie, na chwilę i na całe życie - wszystkie przeżyją tu swoje 5 minut.

Zostańmy w kontakcie!


Subskrybuj, lajkuj, followuj!



piątek, 25 grudnia 2015

Kiedy czytelnik kupił autora?

Kiedy coś publikuję najbardziej boję się jednego - że zostanę źle zrozumiana.
Nie chodzi o sam zamysł, bo to naturalne, że ludzie inaczej coś interpretują i nie da się tego uniknąć. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie to widział i rozumiał inaczej, oczywista, choć nierzadko bolesna, sprawa.

Nie chodzi też o moment, kiedy ktoś krytykuje, że mu za słodko (cześć, Eller, nie zapomniałam) i przez to cały tekst jest zły, podczas gdy piszesz opko z zamysłem, żeby było przesłodzone. To też w jakiś sposób źle zrozumiana intencja, ale bardziej kwestia tego, że się po prostu nie wstrzelasz w gusta czytelnika. Zdarza się.

W tym poście chodzi mi raczej o sytuacje, kiedy mój celowy zabieg zostaje przez kogoś odebrany jako błąd i to może być mój błąd, że coś niedostatecznie zaznaczam, ale jednocześnie - muszę wszystko wygłaszać wprost? Nie mogę czegoś zostawić w sferze domysłu? Może czasem warto pochylić się nad czymś głębiej? Posłużę się tutaj Lamentem oceanu, którego nie zalinkuję, bo dam wam już spokój. Ze dwie osoby postanowiły wytknąć mi nieścisłość, że Jim, prosty rybak, umie czytać, a książę, koronowana głowa - nie. Gdzieś w komciach się nawet na ten temat wypowiedziałam. I wiecie, zabolało mnie trochę, że te osoby nie postanowiły nawet troszkę zastanowić się, że może zauważyłam ten fakt i że zrobiłam to specjalnie? Może ma to coś powiedzieć o charakterach tych postaci? Nie? Przeoczyłam? Ok, czytelnik mój pan. Żeby nie było, nie chowam absolutnie żadnej urazy, tak mi się teraz ten przykład narzucił.

Tu nie chodzi nawet o to, że gdyby to napisał Słowacki (notabene #TeamMickiewicz), to całe pokolenia by się zastanawiały, bo on wszystko robił przemyślanie i nigdy nie było u niego błędów i przypadków. Nie no, to akurat mi wisi, bo żaden ze mnie Słowacki. Mnie zastanawia coś innego.

Kiedy czytelnik zaczął rozporządzać moim tekstem?

Czytelnik jest najważniejszy. Tak. Ja to wiem. Ale nie oznacza to, że zawsze ma rację. I nie oznacza to, że może rządzić w moich tekstach. Coraz częściej widzę akcje typu:
Ona nie mogła umrzeć! Cofnij to albo już cię nie czytam!
Cieszę się, że mało który twórca daje się tak zastraszyć. Jeszcze. Może w końcu zaczniemy się uginać, kasować rozdziały i pisać tak, jak nam czytelnicy każą. A to chyba nie tędy droga, prawda? Ufam, że tego (ani tak nie mówicie, ani się nie uginacie) nie robicie, bo jesteście inteligentnymi ludźmi. Nie zmienia to faktu, że zjawisko można zaobserwować, a ono mnie trochę przeraża.

Podobają mi się ludzie, którzy w komentarzach na blogaskach są w stanie przyznać, że teksty na danym blogu są lepsze od jego własnych. Nie chodzi o to, że ja chcę być stawiana ponad, widzę to raczej jako swego rodzaju profesjonalne podejście do blogaskowania. Mało kto do książek papierowych podchodzi tak samo, jak do fanficów na wattpadzie. W wydanych przez kogoś książkach nie doszukujemy się błędów, żeby wypisać na marginesie i odesłać wydawcy. Ja nie twierdzę, że to podejście jest złe w przypadku blogów - przeciwnie, jest pomocne. Tylko może nie wyszukujmy tych błędów tylko po to, żeby się do czegoś przyczepić i móc się poczuć lepiej od człowieka, który to coś napisał.

Błędy są i będą i należy je wytykać. Ale niekoniecznie wszystko, co wydaje się błędem, nim jest. Czasem blogaski też są przemyślane i może warto zastanowić się nad czymś trochę głębiej, zanim biedną autorkę obrzucisz błotem. No chyba że jara cię czytanie tekstów, gdzie wszystko jest podane na tacy i jasno. Ja tego nie lubię i wierzę w inteligencję moich czytelników.

Na koniec informacja do ludzi, którzy komentują moje opka - jesteście super i ten post nie jest o was :). Wierzę, że kiedyś natrafi na niego ktoś, kto odnajdzie w nim siebie i może przejrzy na oczy, że hej... te durne blogaski czasem przebijają autentyczne książki i może niepotrzebnie się przypieprzam?



15 komentarzy:

  1. Robiłam już gorączkowy rachunek sumienia, z rozpaczą zastanawiałam czy to o mnie-ostatni akapit uratował mnie od zawału ;) jak zwykle, tekst świetny :D Kiedyś nie widziałam sensu w komentowaniu twojego bloga...nigdy nie miałam mu nic do zarzucenia :3 jakiś czas temu jednak się przemogłam (za sprawą wpisu o recenzjach gdzie zasugerowałaś że się nam nie podobają) i chyba nie żałuję C: Skoro to daje motywację naszej kochanej Alicji, tytuł czemu nie ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo ♡. Niech ci Bóg w dzieciach wynagrodzi :D!

      Usuń
    2. To czemu nie* Zawsze jest tylko ten dylemat-na fb, czy na blogu ??

      Usuń
    3. Naszła mnie jeszcze refleksja, że twój profil na fb, Wiosenne Deszcze i Zbyt Bajkowo to jedyne miejsca w internecie w których komentuję coś publicznie...chyba tylko tu czuję się bezpieczna :D

      Usuń
    4. Dołożę wszelkich starań, żeby to się nie zmieniło ^^.

      Usuń
  2. Nooo.... Ogólnie to troszkę się tego... no, zawstydziłam >//_//<
    Bo kiedyś trułam jednej koleżance (Pozdrawiam, Lociu!), żeby nie zabijała Adriana.... Bo wcześniej go zabiła xD
    No i go "ożywiła", wykasowała rozdziały itd. ;-;
    I teraz mam straszne wyrzuty sumienia. ;-;
    I te błędy.... mam wrażenie, że napisałaś ten post specjalnie dla mnie TT^TT
    Gomenasai! Już nie będę! ;-;
    Przyrzekam nie przyczepiać się do każdego "chcem" i "palcy" ;-;

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć i tobie, Ala.
    #Słowackiewicz tak.
    Nadgorliwość czytelników, o której wspomniałaś, czasem mnie śmieszy. Z jednej strony na twoim miejscu czułabym się dumna, że czytelnicy angażują się emocjonalnie i że udało mi się ich wciągnąć, ale z drugiej... to trochę niewdzięczni czytelnicy.
    Ale wiesz co, raz cię skrytykowałam. Raz jedyny. I nadal nie wiem jak to możliwe, bo dla mnie teraz jesteś takim senpaiem, jeśli chodzi o pisanie :") kace i powodzenia, jutro sie biorę za świąteczne opowiadania >u<

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć, ja tu jestem pierwszy raz. Otóż siedzę sobie taka niemota z bratem w domu i zwiedzam cudze internety. A że dziecko gimbazy nie ma co robić w ferie (oj sza, załóżmy, że to ferie) postanowiło stworzyć nowe opko. *zaczynamy historię*
    *przygnębiająca muzyczka*
    Zauważyło twój wpis z 3 kwietnia i (Bogu dzięki!) znalazło też grudniowy. Przyrzekło sobie, że napisze opko o szkole z internatem dla młodych dam. Oczywiście nie takich od razu dam, bo wszystkie należą w tym internacie do jakiejś grupy. Tak, bunrownice. To miało być coś na wzór "Dziewczyn z St Trinian". Oczywiście tylko w rodzaju, szkoła ma innego patrona a kanon też jest zmieniony. Nie ma to dziecko jednak bladego pomysłu jak poprowadzić fabułę. No wiesz, same babki, więc romansu nie będzie (nie.). Nie bedzie też twk jak w filmie, bo dziecko komedii pisać nie umie.
    *stop muzyczki*
    Moja prośba więc: mogłabyś pomyśleć nad jakimś postem o pisaniu takiego rodzaju, albo chociaż w odpowiedzi dać link do jakiegoś poradnika o fabule w takim czymś?
    P.S.: Z góry dzięki, nawet jeśli nie będziesz nic wiedzieć o kediach i fabule w takim czymś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam za taką ilość błędów, ale jestem na telefonie.

      Usuń
  5. Ugh, miałam ostatnio sytuację, w której pewna dziewczyna powiedziała coś w stylu: "Nie doczytałam tego do końca i raczej nie doczytam, sposób mówienia głównego bohatera jest odpychający". Ale... Ja wiem. I o to mi chodziło - żeby Rhew był prostackim chamem, na takiego go kreowałam. Albo też usłyszałam, że wątek romantyczny jest dziecinny. A czego spodziewasz się od nastolatków?!, miałam ochotę wrzasnąć. No ale dobra, przykre trochę, że ktoś nie zrozumiał. >,<

    OdpowiedzUsuń
  6. Witaj, Alu.
    Przepraszam na wstępie, że komentarz jest anonimowy. Mam konto Google, ale nie potrafię skomentować czyjegokolwiek bloga, a jeżeli już to z wielkim przymusem i nie jest to, raczej, litania na 5 stron A4 w Wordzie.
    Dobra, nieważne.
    W tym komentarzu postaram się zawrzeć wszystko, co też kłębiło mi się w głowie od jakiegoś czasu.
    Co do postu - 100% prawdy. Widziałam kilka przypadków, gdzie na autorkę bloga leciały hejty, bo zrobiła parę z głównej bohaterki i nielubianego przez czytelników chłopakiem. Kurde, ludzie ogarnijcie! To jest Wasze opowiadanie, ff czy cokolwiek co piszecie i to Wy decydujecie co się wydarzy, a co nie, kto się w kim zakocha, kto umrze, itd.
    Tak ogólnie powiem, że Twoja twórczość, nie tylko, na Wiosennych Deszczach, ale też na Zbyt Bajkowo, nie wiem czy masz jeszcze jakieś blogi, daje dużo do myślenia. Posty tutaj odnoszą się do rzeczy, o których autor czy czytelnik opowiadania mogą się śmiało wypowiadać, bo wiedzą o co chodzi. Wszystko tutaj jest napisane poczytnym, że się tak wyrażę, językiem i każdy może się z tym co piszesz, utożsamić czy wczuć w sytuację.
    Lament Oceanu i Ocean Lamentuje - genialny pomysł, wykonanie również. Tak, w ogóle to mam pytanie odnośnie tej serii - Będzie jeszcze coś o Jimie albo Sagarze? Strasznie ich polubiłam i fajnie by było gdybyś jeszcze coś jeszcze o nich napisała. Kurde, jak mogłam zapomnieć, postać Nihan mnie jeszcze interesuje, choć jednocześnie przeraża, ale interesuje bardziej. XD
    Głównym powodem, dla którego w końcu chwilowo przełamałam swój dziwny strach przed komentowaniem to czy byłabyś w stanie jakoś mi pomóc? Piszę ff, mam wspólny pokój z irytującą siostrą i nie mogę nic napisać, kiedy ona jest w pokoju. A jest w nim dosyć często. Wiem, dziwny problem.
    Jako, że mam chwilowy przypływ odwagi i komentuje Ci posta, co już pewnie się więcej nie stanie, zresztą nie wiem, życzę Ci szczęśliwego Nowego Roku i nieskończonych pokładów weny. :)
    Ps. Przepraszam, że zaśmiecam Ci posta swoim "problemem", ale może znajdziesz dla mnie jakieś rozwiązanie jak pisać, żeby nie wpaść, że piszę jakiekolwiek opowiadanie? Bo, widzisz, moja siostra to chyba najlepszy kabel bezprzewodowy z największą ilością danych w naszym domu. XD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Bardzo się cieszę, że to właśnie mojego bloga skomentowałaś, takie komentarze cieszą mnie najbardziej i serdecznie Ci za niego dziękuję :).
      Dziękuję też za miłe słowa, bardzo mi się ego podbudowało :D.
      Co do Jima i Sagary - nie do końca. Jedno z opowiadań będzie przedstawiać Jima jako kilkuletniego chłopca, inne Sagarę w czasach, gdy Jima jeszcze nie było na świecie. W tym drugim pojawi się też Nihan za czasów swojej normalności :). Dodatkowo planuję krótki epilog. Tak więc będzie co czytać!
      To nie jest dziwny problem, sama borykałam się ze wstydem, że coś piszę, przez bardzo długi czas. Szczerze, dopiero w tym roku trochę się przełamałam. Jeśli nie chcesz jeszcze się przed nikim otwierać, możesz spróbować pisać ręcznie, w zeszycie, co nie powinno tak zwracać uwagi (zadania domowe i tak dalej) albo brać kartki/zeszyt i wychodzić gdzieś z nimi w ustronne miejsce - na spacer, na miasto (nie wiem, gdzie mieszkasz) - żeby tam właśnie w spokoju pisać. Pisanie ręcznie jest upierdliwe i mniej miarodajne, ale da się, jak się uprzesz :).
      Jeśli będziesz mieć jeszcze do mnie jakiś pytania, zawsze możesz napisać na Facebooku lub wysłać maila (kaczmarek.ali@gmail.com), bardzo chętnie odpiszę :).
      Również życzę szczęśliwego Nowego Roku i powodzenia w zwalczaniu problemu!

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Wielkie dzięki! :D

      Usuń

Proszę o zachowanie kultury słowa i nieprzeklinanie w komentarzach, a także szanowanie innego człowieka i mojej pracy - każdy przejaw hejtu czy opryskliwości będzie usuwany.
Proszę również, żebyś nie spamował i nie podpisywał się linkiem do swojego bloga. I tak nie zajrzę, chyba że odczuję potrzebę dowiedzenia się czegoś o Tobie. Ale wtedy sama znajdę link ;).
Z góry dziękuję :).